• Print
close

Simentalska mleczarnia

Siwa – najwydajniejsza wśród simentali
Krowy rasy simentalskiej mają w Polsce wielu sympatyków, którzy w entuzjastyczny sposób wypowiadają się o tych zwierzętach, zachwalając ich dwukierunkową, mleczno-mięsną użyteczność, a także bardzo dobrą zdrowotność stad. W minionym roku najbardziej wydajną krową w tej rasie była Siwa, pochodząca z Czech, z gospodarstwa Adama Pontusa z Prejłowa leżącego w województwie warmińsko-mazurskim. Przyjrzyjmy się zatem tej sztuce, a także samej hodowli, która dochowała się tak dobrego zwierzęcia.

Tekst i zdjęcia: Mateusz Uciński

Adam Pontus, właściciel gospodarstwa w Prejłowie, pierwsze krowy rasy simentalskiej wprowadził do swojej obory w 2010 r.

Rasa simentalska jest po holsztyńsko-fryzyjskiej najpopularniejszą i najliczniejszą rasą krów na świecie, a jej populacja liczy obecnie około 42 mln sztuk, ze stałą tendencją rosnącą. Hodowla simentali na wszystkich kontynentach potwierdza ich duże zdolności adaptacyjne, zdolność do życia i wysokiej produkcyjności nawet w ekstremalnych warunkach klimatycznych. W ubiegłym roku w Polsce zanotowano ok. 10 500 sztuk zwierząt tej rasy, o przeciętnej wydajności mlecznej na poziomie 6252 kg mleka.

Laureatka
Siwa z Prejłowa urodziła się w 2011 roku w czeskiej hodowli, skąd wraz z innymi 119 zwierzętami została zakupiona przez Adama Pontusa jako jałówka i przywieziona do jego gospodarstwa. W 2017 roku, będąc w 4. laktacji, mogła poszczycić się średnią wydajnością 14 436 kg mleka, czym o ponad 1000 kg zdeklasowała pozostałe krowy ze swojej rasy, które zakwalifikowały się do grona najbardziej wydajnych w ubiegłym roku. Przy takim wyniku średnie parametry mleka wynoszą 481 kg tłuszczu, 408 kg białka i 949 kg w stosunku tłuszcz + białko. Krowa ta jest 75-procentowym simentalem z dolewem rasy holsztyńsko-fryzyjskiej. Na takie zwierzęta najbardziej stawia w swojej hodowli Adam Pontus. Jak podkreśla hodowca, ogromne zasługi w wyhodowaniu tak doskonałej sztuki ma zootechniczka gospodarstwa – pani Paulina Kowalewska.
– Udało się nam optymalnie wykorzystać geny tej krowy poprzez żywienie i utrzymanie – opowiada pani Paulina. – Simentale mają lepsze przyrosty masy i znacznie większy kaliber. Doskonale też wykorzystują pasze. Krzyżowanie z rasą holsztyńsko-fryzyjską znacznie pomaga w hodowli tych krów w systemie naszego gospodarstwa, ponieważ zwierzęta są znacznie lżejsze i łatwiej adaptują się do potrzeb robotów udojowych.

Trzeba przyznać rację. Nieraz słyszało się, że kaliber wymienia 100% simentali nierzadko sprawia trudności urządzeniom celującym i nakładającym kubki udojowe w zautomatyzowanych urządzeniach dojących.
Siwa jest po 4 wycieleniach, których owocem były byki i parka jałówek. Córki tej krowy mają podobne wydajności i hodowca uważa, że istnieje duża szansa, aby za 2–3 lata to właśnie one były w hodowlanej czołówce tej rasy.

Krowy w gospodarstwie utrzymywane są w modernizowanych oborach dawnego PGR-u

Prejłowska hodowla
Adam Pontus hodowlą zwierząt zajmuje się od dawna. Gospodarstwo w Prejłowie kupił 12 lat temu od spółki Energopol, ze stadem 120 krów rasy HF o wydajności 6 tysięcy kg mleka. Jak sam przyznaje, zarówno gospodarstwo, jak i hodowla były w opłakanym stanie i wiele pracy włożył, żeby „postawić je na nogi”. Rozwiązaniem okazały się właśnie simentale. Zamiłowanie do tej rasy hodowca wyniósł z wypraw do Bawarii, gdzie zobaczył je po raz pierwszy i w 2010 roku postanowił sprowadzić do swojego gospodarstwa. Adam Pontus podkreśla, że od kiedy zdecydował się na simentale, praktycznie skończyły się kłopoty ze zdrowotnością. Nie ma problemów z racicami ani chorobami metabolicznymi. Do tego dochodzi zupełnie inna, zdecydowanie wyższa półka cenowa przy sprzedaży byczków czy brakowanych krów. Jałówek ze swojego stada hodowca nie sprzedaje, ponieważ uważa, że lepiej remontować stado, niż pozbywać się dobrych sztuk. Obecnie liczy ono 720 krów, z których 300 jest dojonych, a 70 w zasuszeniu. Reszta to jałówki. Stado składa się przede wszystkim z krzyżówek rasy simentalskiej z HF odmiany czerwono-białej, a ponad połowa znajduje się w księgach rasy simentalskiej.

W gospodarstwie krowy utrzymywane są w oborach wolnostanowiskowych starego typu. Przy ich udoju pracuje 5 robotów DeLaval, kupionych odpowiednio 9 i 7 lat temu. O gospodarzu z Prejłowa śmiało możemy powiedzieć, że był pionierem użytkowania tych urządzeń w naszym kraju. Bazę paszową i uprawową zapewnia 680 hektarów gruntów własnych i dzierżawionych, z których 200 obsianych jest kukurydzą, 120 – trawami, 30 – lucerną, a resztę stanowią zboża. Gospodarstwo zatrudnia 14 pracowników.

Przepis na świetną krowę
Co zatem trzeba zrobić, żeby mieć taką krowę jak Siwa? Adam Pontus nie waha się nawet chwili z odpowiedzią.

– Żywić, przede wszystkim żywić i dbać o dobrostan – podkreśla z mocą hodowca. – Żywienie determinuje wszystko. Co do dobrostanu, krowa musi mieć zapewnione wszystko, co jej potrzebne, w jak największym stopniu. Nie powiem, że jestem u siebie całkowicie zadowolony z tej kwestii, bo budynki obór są stare. Staramy się je modernizować. W stosunku do ruiny, jaką kupiłem, to i tak widać postęp. Poza tym na krowach nie można oszczędzać. Każda oszczędność momentalnie odbija się na długowieczności czy wydajności mlecznej. Krów nie da się żywić powietrzem.

Pan Pontus zdecydowanie zaznacza, że w prowadzeniu tak dużej i wydajnej hodowli niebagatelną rolę odgrywa ocena wartości użytkowej bydła. Nie wyobraża sobie, jak można prowadzić stado bez wyników, analizowania raportów. Dla niego jest to sedno hodowli, ponieważ widzi, co się dzieje z każdą krową i może odpowiednio szybko reagować na wszystkie zdarzenia w stadzie.

W doskonaleniu stada hodowca zwraca uwagę na 3 kryteria: długowieczność, budowę nóg i wymienia. To ostatnie jest szczególnie ważne ze względu na zastosowanie robotów udojowych. Czasami – co podkreśla ze smutkiem pan Adam – zdarza się sytuacja, że dobra, wydajna krowa jest usuwana ze stada, ponieważ robot nie daje sobie rady z lokalizowaniem strzyków. Właśnie z tego względu podczas inseminacji krowy zacielane są raczej nasieniem europejskich buhajów, posiadających właśnie te cechy, a nie amerykańskich, ukierunkowanych bardziej na podbicie wydajności. W hodowli nie stosuje się nasienia seksowanego, ponieważ jest problem z pomieszczeniem jałówek, a na byczkach – jak zaznacza właściciel gospodarstwa – też jest zarobek. Poza tym skuteczność krycia normalnym nasieniem jest o wiele większa. Widać to zresztą po wskaźnikach zacieleń. O ile wynik 1,2 dla jałówek to standard, o tyle 1,8 dla krów to już powód do zadowolenia. Jest to efekt stosowania elektronicznych systemów wykrywania rui, a także odpowiedniego motywowania pracowników premiami pieniężnymi za każdą wykrytą ruję oraz dodatkowe wynagradzanie zootechniczek za każdą skuteczną inseminację.

Trzeba zaznaczyć, że w stadzie regularnie prowadzone są szczepienia przeciw BVD i IBR. Gospodarstwo podpisało umowę z Uniwersytetem Olsztyńskim i korzysta z usług pogotowia weterynaryjnego.

Hodowca nie ukrywa, że krzyżuje rasy tak, aby jak najbardziej zoptymalizować zwierzęta pod kątem swojej hodowli. Zaznacza, że w Niemczech to zjawisko jest bardzo popularne. Początkowo jego działania odbierane były jako fanaberia, ale kiedy pojawiły się dobre wydajności stada, oscylujące na poziomie ok. 10 000 kg mleka, odbiór tych praktyk zmienił się o 180 stopni i wielu znajomych hodowców poszło w jego ślady.

Adam Pontus stale rozwija hodowlę, chociaż istnieją pewne ograniczenia, np. lokalizacja w centrum wsi, a także bliskość Olsztyna, co znacznie ogranicza pole manewru w zakresie rozbudowy gospodarstwa. Mimo to hodowca zastanawia się nad zmianą systemu doju z robotów na dużą halę i koncentruje się nad pracą hodowlaną w swoim stadzie. Gratulując dotychczasowych sukcesów, życzymy mu, aby – tak jak sobie wymarzył – jego krowy zawsze znajdowały się w ścisłej czołówce najwydajniejszych zwierząt i osiągały co najmniej takie wyniki, jak opisywana wcześniej Siwa.

Story Page