• Print
close

Komu śmierdzi?

Po czyjej stronie staje rząd? Po stronie producentów rolnych czy mieszczuchów przeprowadzających się na wieś? Takie pytanie jest zasadne w kontekście projektu „ustawy o minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może wiązać się z ryzykiem powstania uciążliwości zapachowej”, czyli tzw. ustawy odorowej.

Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka zgłosiła szereg uwag do tego projektu. Wiele wątpliwości budzi m.in. definicja „uciążliwości zapachowej” jako „subiektywny stan dyskomfortu”. To pojęcie należy skonkretyzować.

Według Federacji wskazane w projekcie ustawy odległości, uwarunkowane jedynie liczbą DJP, nie uwzględniają szeregu czynników, które powinny być wzięte pod uwagę przy rzetelnym ustaleniu oddziaływania konkretnej inwestycji na środowisko. Poza tym definicja „minimalnej odległości” – stanowiąca, że jest to odległość, która „zapewnia wysoki poziom ochrony zdrowia i życia ludzi oraz środowiska, ze względu na ryzyko powstawania uciążliwości zapachowej” – nie została poparta żadnymi wynikami badań.

Według Polskiej Federacji restrykcje wynikające z ustawy dotkną małe rodzinne gospodarstwa, które będą zmuszone do odsunięcia się z obiektami inwentarskimi na tereny pozbawione niezbędnego uzbrojenia, co zdecydowanie podniesie koszty inwestycji. red, ri

Story Page