Choroby wymienia a roboty udojowe

Roboty udojowe są coraz powszechniejsze, eliminują fizyczną pracę człowieka podczas doju, jednak złudne jest przekonanie, że do obory nie trzeba zaglądać. Nowoczesne technologie nie zwalniają z obowiązku obserwowania krów w oborze i umiejętności interpretowania ich zachowania. Dotyczy to także kontrolowania zdrowotności wymion.

TEKST: DR SEBASTIAN SMULSKI, UNIWERSYTET PRZYRODNICZY W POZNANIU; ZDJĘCIE: FIRMOWE

Automatyczne systemy doju (Automatic milking system – AMS), a popularnie mówiąc – roboty udojowe, oferują zaawansowane możliwości technologiczne umożliwiające podniesienie wydajności mlecznej w stadzie oraz zredukowanie liczby osób zajmujących się obsługą stada, a w zwłaszcza dojeniem. Pierwszy robot udojowy zaczął pracować w Holandii w roku 1992. W Polsce pierwszy robot udojowy funkcjonuje od 2008 roku (DeLaval). Obecnie pracuje ich kilkaset (DeLaval, Lely, GEA, Fullwood). Na całym świecie pracujące AMS liczy się w tysiącach sztuk. Większość robotów udojowych zainstalowano w północnej Europie (90%) oraz Kanadzie (9%). W USA jest ich zaledwie 1%. Przyczyna takiego rozkładu tkwi prawdopodobnie w kosztach wynagradzania dojarzy, które w USA nie są wysokie. Kolejnym czynnikiem decydującym o wyborze systemu doju jest również wielkość stada. Zaobserwowano, że AMS montowane są częściej w stadach do ok. 200 krów. Jednostanowiskowy robot udojowy jest w stanie pozyskać około 2000 litrów mleka na dzień od 50–65 krów. W systemach automatycznego doju najistotniejszym czynnikiem decydującym o sukcesie jest niewymuszony ruch zwierząt. Ruch ten może być wolny lub kierowany bramkami separacyjnymi. Większa swoboda skutkuje poprawą warunków dobrostanu, a w konsekwencji wyższą wydajnością. Roboty udojowe umożliwiają uzyskanie podobnej lub lepszej jakości mleka niż w konwencjonalnych systemach doju. Przy odpowiednim zarządzaniu można obniżyć odsetek zapaleń gruczołu mlekowego.

Ryc. 1. Ramię robota udojowego Monobox firmy GEA

Podstawą jest zdrowe stado
Największe korzyści ze stosowania robotów udojowych obserwuje się w oborach zaprojektowanych od początku i w stadach o bardzo dobrym statusie zdrowotnym wymion. Modyfikacje istniejących budynków mogą być przyczyną niepotrzebnych problemów, a nawet pogorszenia istniejącego stanu zdrowotnego wymion. Taka sytuacja może wystąpić zwłaszcza w stadach borykających się z problemami zapaleń wywołanych przez bakterie środowiskowe, takie jak paciorkowiec wymieniowy. Warto również rozważyć sens wdrażania automatycznego systemu doju na fermach, gdzie występuje paciorkowiec bezmleczności czy gronkowiec złocisty. Specyfika pracy robotów udojowych powoduje, że wymienione drobnoustroje rozprzestrzeniają się bardzo szybko, szybciej niż na hali udojowej, gdzie zawsze możemy podjąć działania zaradcze, np. płukanie po każdym doju gum strzykowych w roztworach środków dezynfekcyjnych. Przed wprowadzeniem robotów udojowych stado powinno być uwolnione od wymienionych bakterii.

Robot udojowy zbudowany jest z boksu udojowego, w którym zwierzę jest identyfikowane, a mleko poddawane badaniu. Najczęściej badane są:
• przewodność,
• barwa,
• waga zwierzęcia,
• liczba komórek somatycznych (LKS).

Należy zaznaczyć, że mierzona przez urządzenia robota liczba komórek somatycznych nie jest wykonywana metodą cytometrii przepływowej, jak to ma miejsce w przypadku wyników otrzymanych z PFHBiPM czy wyników otrzymywanych z zakładów mleczarskich. Wyniki prezentowane przez robota udojowego mogą być obarczone błędem, w związku z tym rezygnacja ze współpracy z Federacją po zamontowaniu robota udojowego nie jest właściwym posunięciem.

Ramię robota jest odpowiedzialne za czyszczenie strzyków, wstępną dezynfekcję, założenie kubków udojowych, udój oraz dezynfekcję podojową. W zależności od zaprogramowanych parametrów systemu pozyskane mleko jest przekazywane do zbiornika głównego bądź do osobnych zbiorników. W boksie udojowym zadawana jest również niewielka dawka smakowitej karmy (ilość potrzebna na wyprodukowanie 5–7 kg mleka). Pasza treściwa to jedyny powód, dla którego krowa przychodzi do boksu udojowego.

Dój ćwiartkowy eliminuje pustodój
Zaletą robotów udojowych jest przede wszystkim dój ćwiartkowy, w którym każda ćwiartka jest przygotowywana, dojona i oceniana niezależnie. Niezależnie zdejmowane są kubki udojowe po doju, przez co znacząco obniża się liczba uszkodzonych kanałów strzykowych. W klasycznym doju wymię jest traktowane przez urządzenia udojowe jako jeden gruczoł. A tak nie jest. Wiemy dobrze, że tempo doju każdej ćwiartki, nawet u tej samej krowy, może być różne. I jest normalne, że podczas końcowego etapu doju tak naprawdę doi się tylko jedna ćwiartka, a w pozostałych jest już pustodój. Tego procederu nie zatrzymuje nawet ustawienie wysokiego progu automatycznego ściągania aparatów udojowych (ACR). Wynicowane (uszkodzone) kanały strzykowe bardzo często predysponują do zapaleń wymienia, co w konsekwencji prowadzi do podwyższenia LKS. Takiej sytuacji praktycznie nie obserwujemy w robotach udojowych.

Kolejną zaletą jest zapewnienie zwierzętom większej swobody oraz uzyskanie oszczędności czasu na pracach fizycznych. AMS zapewniają dój ciągły, przez co krowy dojone są częściej, jednakże średnia liczba dojów na krowę zwykle nie przekracza 3 dojów na dzień. Częstotliwość dojów zwykle waha się między 1,9–3,2 dojów na dzień. Szereg prac naukowych dowodzi, że większa ilość dojów przypadająca na krowę skutkuje zwiększeniem wydajności w porównaniu do dwukrotnego doju na dzień. Większa częstotliwość dojów to również mniej zapaleń gruczołu mlekowego. Do faktycznych czynności robota udojowego oprócz doju zalicza się automatyczne mycie instalacji, które zajmuje od 12–22 minut, w zależności o modelu robota udojowego. Ponadto z każdym myciem związany jest czas postoju tzw. iddle time, który zajmuje minimum 10 minut. Efektywny czas pracy w ciągu dnia wynosi 21 godzin, w czasie którego wykonuje między 160 a 180 dojów.

Korzystać z danych generowanych przez roboty!
Częstym powodem decyzji o zakupie robota udojowego jest obniżenie wydatków na siłę roboczą. W praktyce okazuje się, że czas poświęcony prowadzeniu stada przez cały zespół jest zbliżony do konwencjonalnego systemu doju. Obserwuje się rzeczywiste skrócenie czasu poświęconego na prowadzenie samych czynności doju oraz wydłużenie czasu poświęcanego na prawidłowe zarządzanie stadem na podstawie danych, które zbiera robot udojowy. Automatyczne czujniki monitorują status zdrowotny wymienia, wydajność mleczną, spożycie paszy, przeżuwanie, zmiany masy ciała, dane na temat kulawizn (nieproporcjonalnego obciążania ciała), ruchliwość. Taka ilość informacji wymaga od osób zarządzających zdobycia nowej wiedzy i umiejętności jej wykorzystywania. Tu z pomocą przychodzą producenci robotów udojowych. W swojej praktyce obserwuję dość często opór przed pozyskaniem zupełnie nowej wiedzy, która nie była konieczna w klasycznych systemach doju. Jest to dla mnie sytuacja zupełnie niezrozumiała, gdyż zwykle zakup robota udojowego (robotów udojowych) wiąże się ze znacznymi wydatkami ekonomicznymi i ryzyko niepowodzenia inwestycji jest bardzo prawdopodobne w okolicznościach braku współpracy między hodowcą a producentem robota udojowego.

Powtarzalna rutyna doju
Każdy system udojowy ma swoje wady. Nie ominęły one również AMS. Podstawową wadą tych systemów udojowych jest ich cena, wyższa niż konwencjonalnych systemów doju. Średnia cena za robot udojowy jednostanowiskowy waha się między 150 000–200 000 dolarów USA. Dla porównania koszt jednego miejsca w klasycznej hali udojowej wynosi 4000–15 000 dolarów USA. Roboty udojowe nie zwalniają z obowiązku 24-godzinnego nadzoru nad funkcjonowaniem urządzenia. Kilkugodzinna awaria może być powodem ogromnych strat. Ponadto po zmianie systemu na AMS może wzrosnąć LKS, nawet do roku czasu. Tylko właściwe zarządzanie stadem pozwoli na obniżenie LKS w sprzedawanym mleku i poprawienie jakości produkowanego mleka. Brak kontaktu człowiek – zwierzę może być przyczyną komplikacji. Robot udojowy nie jest w stanie zastąpić człowieka jako obserwatora. Konieczny jest więc stały nadzór i weryfikacja stanu zdrowia zwierząt. Następnym problemem jest brak rozróżniania stopnia zanieczyszczenia wymienia. Strzyki czyste i brudne są traktowane przez robota w ten sam sposób. Mechanizmy czyszczące strzyki pracują od nasady strzyków w dół, przez co mogą rozprowadzać zanieczyszczenia i w efekcie zwiększać odsetek zapaleń wymienia, wywołanych przez drobnoustroje bytujące w środowisku.

Z drugiej strony, przygotowywanie (czyszczenie) strzyków w klasycznym doju (przez człowieka) bardzo często jest wykonywane z różną starannością. Zatem trudno jednoznacznie powiedzieć, który system jest lepszy. Z pewnością można stwierdzić, że schemat czyszczenia strzyków w robocie udojowym jest bardziej powtarzalny. Dobrą efektywność czyszczenia i dezynfekcji obserwuje się w takich oborach, gdzie krowy po prostu są czyste. Jest to niezwykle kluczowy czynnik, który ma bezpośrednie przełożenie na zdrowotność wymion.

Próba TOK zawsze wiarygodna
Automatyczne detektory mastitis w robotach udojowych funkcjonują na podstawie wytycznych ISO 20966. Wymieniona specyfikacja narzuca czułość wykrywania zapaleń na poziomie 70% oraz swoistość – 99%. Oznacza to, że do 30% infekcji może zostać nie wykrytych oraz 1% zapaleń będzie dawać wyniki fałszywie pozytywne. Takie informacje mogą być powodem frustracji osób zarządzających. Zastosowanie automatycznych systemów doju nie zwalnia z obserwacji zwierząt w kierunku objawów klinicznych mastitis, a Terenowy Odczyn Komórkowy (TOK) pozostaje nadal podstawowym narzędziem pozwalającym szybko i w miarę skutecznie wychwytywać zapalenia wymienia.

Technologia coraz doskonalsza
AMS to technologia, która coraz częściej znajduje nowych zwolenników. Jest w trakcie intensywnego rozwoju. Zapewnia możliwość zarządzania stadem na wyższym poziomie i osiągania lepszych rezultatów niż w klasycznych systemach doju, lecz wymaga pozyskania zupełnie nowej wiedzy. Wiedza ta powinna być przyswojona i wdrożona przez cały personel zarządzający zwierzętami. Dalsze doskonalenie techniki doju oraz sposobu badania zwierzęcia podczas doju w robotach udojowych w niedalekiej przyszłości może doprowadzić do sytuacji, że AMS stanie się dominującą techniką doju.