Jestem dumny z naszych dokonań

„Fala insynuacji, brak merytorycznej dyskusji o hodowli” – tak w skrócie podsumowuje Stanisław Kautz atak na PFHBiPM, Polską Federację sp. z o.o. i wydawane przez nią czasopismo „Hodowla i Chów Bydła”, w którym pierwszoplanową rolę odgrywa konkurencyjne wydawnictwo. Fala hejtu, jaka popłynęła z „Tygodnika Poradnika Rolniczego”, skłoniła mnie do przeprowadzenia rozmowy ze Stanisławem Kautzem, dyrektorem PFHBiPM oraz prezesem zarządu Polskiej Federacji sp. z o.o.

Rozmawiał: Radosław Iwański

Jeden z bardzo nieprzychylnych PFHBiPM tygodników docieka m.in. Pańskiego wynagrodzenia w spółce Polska Federacja w latach 2014–2015. Jak Pan to skomentuje?
Tak, to trochę dla mnie żenująca sytuacja. Szafuje się sumami wyrwanymi z szeroko dostępnych w Internecie sprawozdań finansowych. Dotyczy to kosztów ogólnego zarządu – wbrew nazwie, koszty wynagrodzeń są tutaj tylko jedną z wielu składowych. To, że zarząd jest jednoosobowy, nie oznacza, że podane sumy trafiają do kieszeni prezesa. Wchodzi tu szereg składowych. Pamiętajmy, że podawane sumy są kwotami brutto. W takim wypadku rzeczywiste wypłacane wynagrodzenie stanowi blisko połowę tej sumy.

Zastanawiam się, dlaczego nie podano wynagrodzeń od początku istnienia spółki, tj. od roku 2008?
Tutaj cyfry, a w zasadzie ich brak już „śledczym” nie pasował do ogólnego ataku na spółkę. Od początku pracy w spółce, tj. od 2008 do 2011 roku, praktycznie nie otrzymywałem wynagrodzenia. Był to najcięższy okres rozwoju firmy: budowa sieci dystrybucji, rozwój i całkowita przemiana kupionej przez nas gazety, budowa zespołu fitterów, ich szkolenia. I to wszystko prawie od zera. Wtedy spotkała nas także nieoczekiwana akcja wymiany kolczyków. Nie był to łatwy dla mnie okres, ale cały czas miałem wsparcie pracowników i pomoc rady nadzorczej. Umówiliśmy się wtedy z radą, że będę otrzymywał jedynie zwrot poniesionych kosztów. Ustaliliśmy także, czego i jakich wyników rada ode mnie oczekuje. Dotyczyło to m.in. pułapu sprzedaży kolczyków, jakości czasopisma, potwierdzonej badaniem, oraz pozyskania przeze mnie reklam. Jedne wskaźniki osiągnąłem w 2014 r., inne w 2015. Wtedy rada nadzorcza przyznała mi dodatkową premię. To zdrowy układ.

W jakiej kondycji jest spółka, jakie są jej wskaźniki?
Polska Federacja sp. z o.o. zatrudnia co roku około 500 osób. Są to nasi dystrybutorzy, autorzy tekstów, fitterzy oraz szereg innych osób gwarantujących prawidłowe działanie firmy. Nie mamy pałaców, sekretarek, asystentów czy kierowców. Działamy w trzech ciasnych pokojach, ale profesjonalnie obsługujemy odbiorców naszych usług oraz czytelników. Jeżeli chodzi o wskaźniki, to od 2009 są zawsze wyłącznie dodatnie, i to we wszystkich gałęziach działalności.

Czyli nie jest tak, że prezes zarabia 60 000 miesięcznie, jak próbują wnioskować niektórzy dziennikarze?
No nie, tak dobrze to nie jest. Moje miesięczne wynagrodzenie w spółce na pewno nie jest wyższe niż Prezydenta RP, co sugerują niektórzy dziennikarze. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest premiowanie za sukces finansowy firmy. Proszę pamiętać, że sukces ten nie jest mierzony wyłącznie wysokością wypłaconej dywidendy, lecz także kapitałami zapasowymi spółki, które już dzisiaj nie są małe.

No właśnie, spółce zarzuca się, że nie przekazuje dywidendy do PFHBiPM?
Spółka w prawie dwukrotnej kwocie zwróciła pieniądze, które PFHBiPM zainwestowała w jej powstanie. W tym roku zostanie również przekazana dywidenda do Federacji. Pamiętajmy jednak, że w roku, w którym spółka nie przekazuje dywidendy – odkłada środki na funduszu zapasowym. To ciężko wypracowane pieniądze. Chcemy dalej inwestować, firma musi posiadać środki na rozwój. Istotne są też kwestie podatkowe, jeżeli wypłacimy PFHBiPM dywidendę, trzeba ją będzie opodatkować. Spółka pozbawi się środków na rozwój, po to, żeby za chwilę zwrócić się o te same pieniądze do PFHBiPM. To absolutnie bez sensu, ale nasi oponenci zdają się nie widzieć tych oczywistych ekonomicznych zależności, wolą za to wyrwać kilka cyfr ze sprawozdania finansowego i wokół nich budować niezdrową sensację. Absolutnie rozumiem konkurencję – jest za tym, żeby przekazywać dywidendę – wtedy spółka, a zatem i nasze czasopismo „Hodowla i Chów Bydła”, będą wolniej się rozwijać.

Podobno kolczyki w spółce są najdroższe?
Na pewno najlepsze na świecie i stosowane masowo w Europie. Oprócz nas działa blisko 15 podmiotów oferujących kolczyki. A więc po pierwsze – hodowcy mają wybór, po drugie – kolczyk ULTRA PLUS został rekomendowany przez zarząd PFHBiPM jako do tej pory jedyny produkt. Co do cen, wystarczy porównać naszą ofertę dla hodowców pod oceną z cennikami innych firm. Nie ma z tym problemu, są wyłożone w agencjach powiatowych. Gdyby tak było, nasi „śledczy” dawno by już to zamieścili na łamach swojego czasopisma. Natomiast posiadamy dokładną informację, w jakich cenach faktycznie kupują w innych firmach wypowiadający się na jego łamach rolnicy. Niestety, przepłacają.

Jakie dalsze zamierzenia?
Może rzetelny polski tygodnik… (śmiech). Mamy w końcu świetnych dziennikarzy i pracowników. Na rynku też nie brakuje dziennikarzy, którzy nie zawsze pracują w dobrym „klimacie”. Może wejdziemy w fuzję z innym podmiotem? Czas pokaże.

Przejdźmy do dużej Federacji – matki spółki?
Ustalmy jedno: pewien tygodnik używa nagminnie określenia naszej spółki – „spółka córka”. Nie wiem, czy nie doczytali w swoim „vademecum księgowego”, czy też mylą ze swoją spółką. Polska Federacja sp. z o.o. nie jest spółką córką PFHBiPM, dlatego apeluję do kilku hodowców wypowiadających się na łamach obcych czasopism: nie powtarzajcie po ich redaktorach wszystkiego, co Wam powiedzą. Zresztą zauważyliśmy, że wątków niezrozumienia spraw prawnych jest na tyle dużo, że na kolejnym posiedzeniu zarządu przeprowadzimy krótkie szkolenie m.in. na temat relacji spółka – PFHBiPM itp.

Tygodnik rozprowadzany m.in. przez mleczarnie pisze o rzekomych nieprawidłowościach w Polskiej Federacji.
W Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, czy w Polskiej Federacji sp. z o.o.?

Celowo użyłem określenia używanego przez ten tygodnik – Polskiej Federacji – wiadomo, trudno z tym iść do sądu, bo się wykręcą.
Zarówno w PFHBiPM, jak i w spółce nie ma nieprawidłowości. Co charakterystyczne, padają tylko ogólniki albo insynuacje, że po prostu dzieje się źle. Do PFHBiPM co roku przychodzą przedstawiciele ministerstwa w celu przeprowadzenia szczegółowej kontroli. Przeglądane są wnikliwie wszystkie dokumenty i faktury. Ponadto mamy częste kontrole m.in. urzędu skarbowego, Państwowej Inspekcji Pracy i innych instytucji. Mogę się pochwalić, że w czasie 13 lat, kiedy otrzymaliśmy blisko pół miliarda dotacji, kontrolerzy nie podważyli niczego istotnego. Jeżeli chodzi o spółkę, to pomimo braku obowiązku prawnego zapraszamy biegłych lub przeprowadzamy audyt wewnętrzny.

Wypowiadający się na łamach obcego czasopisma często mówią o przetargach, że chcą w nich uczestniczyć?
PFHBiPM nie musi robić przetargów.

Jak to!?
Tak jasno wynika z przepisów prawa. Ale spokojnie. Gdy w roku 2004 przyznano nam pierwszą dotację bez wykazu kosztów kwalifikowanych, musieliśmy natychmiast sami go stworzyć. Zostały opracowane „Zasady gospodarowania majątkiem i środkami finansowymiw PFHBiPM”. To gruby dokument, w którym zapisaliśmy m.in. konieczność przeprowadzania przetargów oraz zapytań ofertowych. Są one zbliżone, a czasem nawet bardziej rygorystyczne od zasad obowiązujących w jednostkach budżetowych.

Utrudniacie sobie życie?
To cena świętego spokoju. W dużej firmie to jest ważne. Może to i utrudnienie, zwłaszcza gdy trzeba wyłonić wykonawców przy okazji budów czy remontów. Wiadomo, kryterium najniższej ceny nie zawsze idzie w parze z jakością. Jednak do tej pory w przypadku kilkudziesięciu inwestycji budowlanych szczęście nam sprzyjało – tylko z jednym wykonawcą musieliśmy iść do sądu.

Federacja posiada dużą flotę samochodową – dlaczego króluje skoda?
Posiadamy flotę blisko 850 samochodów. W większości to skoda. Dlaczego je kupujemy? Prawdopodobnie z pobudek, które kierują innymi klientami gwarantującymi od lat 1. miejsce w sprzedaży tej marki. Sprawdziły się u nas, są bezawaryjne, wytrzymałe i oszczędne. Zarówno zakup samochodów, jak i wszystkie inne inwestycje zostały jednogłośnie zaakceptowane przez zarząd.

A cenowo?
Jak wspominałem, i tu jest zawsze przeprowadzany przetarg. Kryterium jest jedno – najniższa cena. W tym wypadku cena leasingu. Wybierając samochód dla zootechników oceny, w zasadzie nie mieliśmy wyboru. Akurat pojawił się model, który spełniał nasze wszystkie wymagania. Niestety, ten segment aut jest ubogi w konkurentów. Do tego cena – poniżej 20 tys. zł netto – pozwoliła na olbrzymi skok technologiczny w Federacji i rozwiązanie szeregu nękających nas od lat problemów. Ale przede wszystkim wpłynęła na obniżenie kosztów.

Gdzie jeszcze obniża się koszty?
Robimy to stale. Podsumowując 10 lat oceny – w tym okresie przybyło nam przeszło 300 tysięcy krów pod oceną. Pod koniec 2016 r. liczba pracowników wynosiła ok. 1100 osób, podobnie jak w roku 2006. Licząc, że zootechnik obsługuje średnio ok. 1000 krów – przez ten okres powinniśmy przyjąć dodatkowo 300 osób. A przecież należałoby przyjąć także inne osoby obsługujące tych zootechników. Trzeba także dodać, że stale zatrudniamy nowych pracowników – chociażby przy okazji tworzenia Laboratorium DNA czy Centrum Genetycznego. Ale zlikwidowaliśmy np. trzy zbędne laboratoria mleka.

Przypominam sobie wtedy wsparcie naszych przyjaciół z tygodnika… (śmiech)
Ach, w takich sytuacjach zawsze możemy na nich liczyć.

A wynagrodzenia?
Nasi pracownicy zarabiają dobrze. I na to zasługują. Zawsze, w miarę możliwości, staramy się zwiększać wynagrodzenia. Oczywiście trzeba balansować, aby być konkurencyjnym przed uwolnieniem rynku usług hodowlanych od roku 2019.

Nie odejdą do konkurencji?
Nasi pracownicy byli i zawsze będą dla nas największą wartością. Prawdopodobnie również za to przyznano nam prestiżową statuetkę „Pracodawca przyjazny pracownikom” – jako jedynemu podmiotowi w branży rolnej.

Niektórzy domagają się ujawnienia wysokości wynagrodzeń poszczególnych grup pracowników.
Średnią płacę w Federacji można odczytać z bilansu, tak jak średnią każdej innej firmy. Wystarczy podzielić dwie cyfry. Natomiast reszta, zgodnie z obowiązującym prawem, zostanie tajemnicą firmy i pracowników.

I nie zrobi Pan prezentu konkurencji?
Nie.

A jak cennik PFHBiPM ma się do domniemanej konkurencji?
Bardzo długo denerwowało mnie, gdy ktoś zarzucał nam, że mamy za wysoką odpłatność za ocenę. W końcu poleciłem dokładne sprawdzenie tematu. Nasze działania potwierdziły, że cennik PFHBiPM jest jednym z najniższych w Europie. Sprawdziliśmy to, mamy zagraniczne cenniki i faktury od hodowców. Mieliśmy spotkania z wieloma firmami – naszymi europejskimi odpowiednikami, wymieniając poglądy i doświadczenia, prosiliśmy o ich cenniki. Przy tej okazji wyszło na jaw, ile państw korzysta z dotacji, i to nawet do 70% kosztów (u nas dotacja stanowi 34% przychodów – przyp. red.). Cieszy, gdy większość naszych rozmówców przeciera oczy ze zdziwienia, np. na szybkość dostarczania danych do hodowców, ich zakres itp.
To może cieszyć!
Oczywiście, ale nie spoczywamy na laurach. Zawsze powtarzałem pracownikom – nie jesteśmy gorsi od naszych kolegów ze starej UE, których organizacje istnieją czasem ponad 100 lat. Po przejęciu zadań hodowlanych musieliśmy ich gonić, podglądać. Teraz najlepszym deptamy po piętach. Zakładam, że po roku 2020 będziemy numerem jeden w Europie na rynku oceny.

Pisaliśmy o planie rozwoju PFHBiPM do roku 2020.
„Horyzont 2020”, bo tak brzmi projekt dokumentu, jest wspólnym dziełem pracowników, kierownictwa i dyrekcji. Bardzo im dziękuję za olbrzymią pracę. Na mój apel, na długo przed wieścią o uwolnieniu usług hodowlanych, zaczęliśmy prace nad programem. To zbiór zadań, które chcemy w tym czasie zrealizować. Niektóre będą wdrażane już w tym roku. To odpowiedź na oczekiwania hodowców. Przewidujemy także ekspansję z niektórymi usługami do innych krajów.

Jaka jest kondycja Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka?
Sytuacja finansowa jest bardzo dobra. Wszystkie wskaźniki ekonomiczne od początku są dodatnie. Miałem dużą satysfakcję, studiując zarządzanie i marketing, gdy na ćwiczeniach wykładowca wybrał bilans PFHBiPM jako najlepszy przykład. Kapitał firmy to także wspaniali pracownicy, w pełni identyfikujący się z firmą o praktycznie zerowej fluktuacji.

I żadnych nieprawidłowości?
Nie myli się ten, kto nic nie robi. Zawsze uważam, że mogliśmy zrobić coś lepiej. Pracuję w ocenie i hodowli od 30 lat. Wiele lat pracowałem dla Federacji społecznie. Nigdy nie narzekałem, każdy to może potwierdzić. Robię to, co lubię. Wszyscy pracujemy dla hodowców.

Dziękuję za rozmowę.