Ekstraklasa w Poznaniu

Każda wystawa bydła jest dla hodowców ważna. Jednak ta o zasięgu krajowym jest szczególnym wydarzeniem, podczas którego możemy podziwiać najpiękniejsze zwierzęta z całej Polski. W tym roku gospodarzem takiego wydarzenia był Poznań, gdzie w halach wystawowych Międzynarodowych Targów Poznańskich w dniach 5–7 maja br. odbyła się XXVIII Krajowa Wystawa Zwierząt Hodowlanych. Udział w niej wzięły przede wszystkim spółki hodowlane Skarbu Państwa.

Tekst i zdjęcia: Mateusz Uciński

„Serce roście patrząc na te czasy” – chciałoby się zacytować mistrza Jana Kochanowskiego, patrząc na krowy przechadzające się po wystawowym ringu w pawilonie drugim MTP. O ile kiedyś musieliśmy doganiać europejską hodowlę, o tyle od kilku lat, co zgodnie podkreślają arbitrzy sędziujący polskie wystawy o zasięgu ogólnopolskim, dotrzymujemy kroku zagranicznym hodowlom, a rodzime hodowle mogą być dumne ze swoich osiągnięć. Nie inaczej było na tegorocznej Krajowej Wystawie Zwierząt Hodowlanych, której już 28. edycja odbyła się w halach ekspozycyjnych Międzynarodowych Targów Poznańskich, gdzie swoje zwierzęta zaprezentowały zarówno renomowane ośrodki hodowli zarodowej, stadniny koni, jak i hodowcy indywidualni.

W wycenie mającej wyłonić najlepsze krowy i jałówki zaprezentowało się łącznie 149 zwierząt. Najliczniej reprezentowana była rasa polska holsztyńsko-fryzyjska (PHF) odmiany czarno-białej (HO) – 106 sztuk. Komisja sędziowska oceniła 17 sztuk bydła holsztyńsko-fryzyjskiego odmiany czerwono-białej (RW). Ponadto w tym roku na poznański ring hodowcy przywieźli 10 krów rasy simentalskiej, 6 rasy jersey, 5 rasy polskiej czerwonej i taką samą liczbę reprezentantek rasy montbeliarde. Krowy oceniała komisja sędziowska, na czele której stanął Ken Proctor z Wielkiej Brytanii, w asyście Romana Januszewskiego i Krystiana Korytkowskiego z PFHBiPM.

Po dokładnym, wręcz drobiazgowym zapoznaniu się ze stawkami paradującymi na ringu, brytyjski arbiter wyłonił 15 czempionów i wiceczempionów wystawy. Należy wspomnieć, co podkreślało wielu obserwujących zmagania na ringu, że na tegorocznej wystawie trudno było wskazać jednoznacznie zwycięzcę imprezy, gdyż wyróżnienia powędrowały w różne strony naszego kraju, chociaż hodowlany prym nadal wiodą Ośrodki Hodowli Zarodowej. Stawki były bardzo wyrównane i nawet pełniący rolę głównego sędziego Ken Proctor z Wielkiej Brytanii przyznał, że bardzo trudno było mu wyłonić te najlepsze – pucharowe sztuki. Kulminacyjnym momentem wystawy był wybór superczempionów. Zostały one wyłonione spośród jałówek, krów, a także spośród reprezentantek krów ras kolorowych. Po pełnym napięcia oczekiwaniu Ken Proctor wybrał trójkę jego zdaniem najpiękniejszych zwierząt.

W kategorii jałówek rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej laur superczempiona otrzymała HANIA, wyróżniająca się przewagą czarnego umaszczenia. Występująca z numerem katalogowym 100 jałówka została przywieziona do Poznania przez Ośrodek Hodowli Zarodowej „Garzyn” Sp. z o.o. HANIA (PL-005401041058) pochodzi od buhaja SUPERSTYLE i krowy MANI. Ma już swoje osiągnięcia – wcześniej została czempionem w grupie jałówek 16–18 mies. rasy PHF czarno-białej.

Superczempionem w kategorii krów rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej została krowa o numererze katalogowym 236, o wdzięcznym imieniu DROBKA, pochodząca z Ośrodka Hodowli Zarodowej Lubiana Sp. z o.o. Rodzicami DROBKI (PL-005251107904) byli buhaj DOBERMAN i krowa DROBKA. Zdobywczyni tego pucharu startowała w kategorii krów w III laktacji i starszych rasy PHF odmiany czarno-białej.

Ostatni tytuł superczempiona, tym razem w kategorii ras kolorowych, trafił do prześlicznej przedstawicielki rasy jersey – PALMY 46, o numerze katalogowym 316, wychowanki Stadniny Koni Michałów Sp. z o.o. Rodzicami PALMY 46
(PL-005316931970) są buhaj VALENTINO i krowa PALMA 30.

Przewodniczący wycenie Ken Proctor zaznaczył, że bardzo go cieszy kondycja polskiego bydła mlecznego oraz to, że podobnie jak na zachodzie Europy, polscy hodowcy stawiają na zwierzęta funkcjonalne, które nie dość, że pięknie wyglądają, to przynoszą także realne ekonomiczne zyski. Właścicielom zwierząt, które osiągnęły najwyższe wyniki, gratulacje i pamiątkowe puchary przekazali prezydent PFHBiPM Leszek Hądzlik i dyrektor PFHBiPM Stanisław Kautz.

Właścicielom zdobywczyń tytułu superczempiona, czempiona i wiceczempiona XXVIII Krajowej Wystawy Zwierząt Hodowlanych w Poznaniu serdecznie gratulujemy, a wszystkim hodowcom, wystawcom i uczestnikom imprezy bardzo dziękujemy za liczne przybycie. Cieszy nas, że polska hodowla bydła mlecznego jest w tak doskonałej kondycji.


Ken Proctor jest hodowcą bydła holsztyńsko‑fryzyjskiego. W swoim gospodarstwie, prowadzonym razem z żoną i dwoma synami, utrzymuje ponad 400 sztuk krów.

IDZIECIE W DOBRYM KIERUNKU!

Rozmowa z Kenem Proctorem – sędzią głównym XXVIII Krajowej Wystawy Zwierząt Hodowlanych w Poznaniu

Mateusz Uciński: Jakie wrażenia wywiezie Pan z Polski po sędziowaniu XXVIII Krajowej Wystawy Zwierząt Hodowlanych?

Ken Proctor: Jak najbardziej pozytywne. Bardzo się cieszę, że mogłem być z wami i pełnić rolę arbitra tej imprezy. Patrząc na zwierzęta, które oceniałem, muszę przyznać, że były piękne, a te stanowiące najwyższe stawki w poszczególnych kategoriach są tak dobre jak na całym świecie i nie można mówić o jakichkolwiek różnicach pomiędzy hodowlą polską a tą z zachodu Europy czy świata. Widać także, że system wolnostanowiskowy zdecydowanie im służy, o czym świadczy poziom ich kondycji i to, jak prezentują się na ringu.
Często zwracał Pan uwagę na bardzo wyrównane stawki, podczas pokazu poświęcał Pan dużo czasu na drobiazgową ocenę paradujących krów. Trudno było wybrać te najlepsze?
Będę szczery. Dla mnie najistotniejsze w momencie dokonywania takiej wyceny są walory produkcyjne krów, ich możliwa mleczność. Owszem, to mają być piękne zwierzęta, ale jednocześnie funkcjonalne, które oprócz prezencji i doskonałej budowy będą niosły w sobie także potencjał ekonomiczny, bo, nie ukrywajmy, o to przecież chodzi w hodowli bydła. Zatem kierunek, w którym zmierza polska hodowla, jest zdecydowanie właściwy, by nie powiedzieć – wręcz pożądany.

To bardzo miłe, że tak ocenia Pan polskie bydło mleczne, ale pewnie coś jeszcze dałoby się poprawić. Czy zechciałby Pan podzielić się swoimi uwagami, a może coś doradzić polskim hodowcom?
To, co teraz powiem, wynika z moich obserwacji, które dotyczą nie tylko Polski, ale całego hodowlanego świata. Jest to, moim zdaniem, problem całej rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, mianowicie, że w jej hodowli należy zwracać baczną uwagę na to, aby jałówki wyglądały jak jałówki i żeby nie przedobrzyć z ich wymieniem, ponieważ z czasem ono opadnie jeszcze bardziej i przestanie być produktywne w wyższych laktacjach. Moim zdaniem jałówki powinno się wprowadzać jak najwcześniej do rozrodu, aby jak najdłużej utrzymywały wysoką mleczność. Jak to się mówi: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

Jeździ Pan po całym świecie i ma dość szeroki obraz tego, co się dzieje. Jakie obecnie panują trendy hodowlane godne zauważenia?
Generalnie, to co obecnie jest najbardziej eksponowane, to fakt, że nie stawia się wybitnie na krowy wysokie i chude. Muszą być pojemne i długo użytkowane w gospodarstwie, aby zbalansować koszty. W związku z tym szuka się odpornych krów, które będą w stanie produkować mleko przez wiele laktacji. W tym kontekście bardzo istotna jest długowieczność utrzymywanych w hodowli zwierząt. Reasumując, w tej chwili stawia się na krowy, które będą interesujące dla komercyjnego hodowcy, zdolne jak najdłużej produkować i przynosić wymierne zyski.

Czy patrząc na polskie krowy, można powiedzieć, że nasza rodzima hodowla podąża w odpowiednim kierunku?
Absolutnie tak! W Polsce idziecie właśnie zgodnie z przedstawionym przeze mnie wcześniej trendem. Poza tym w waszym kraju, podobnie jak w Wielkiej Brytanii, coraz istotniejsze stają się kwestie dotyczące dobrostanu zwierząt, bo, jak wiadomo, więcej mleka uzyskamy od szczęśliwych i zadbanych krów. W Polsce, podobnie jak w innych krajach Europy, zwraca się uwagę na krowy pojemne, w przeciwieństwie do USA i Australii, gdzie stawia się na wysokie, chude krowy, które owszem, wspaniale prezentują się na wystawach, ale z ich produkcyjnością bywa już różnie.

Bardzo dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że jeszcze nieraz odwiedzi Pan nasz kraj, nie tylko w roli sędziego.
Również mam taką nadzieję, bo sędziowanie tej wystawy i patrzenie na wasze zwierzęta było prawdziwą przyjemnością.


O „KRAJÓWCE” W POZNANIU

Leszek Hądzlik, prezydent PFHBiPM

Z roku na rok hodowcy podnoszą poprzeczkę hodowlaną, a zaprezentowane w tym roku bydło było doskonałe. Zgadzam się z sędziami wystawy, że młode samice w poszczególnych grupach wystawowych niewiele różniły się od siebie cechami pokrojowymi, co świadczy o bardzo wysokim poziomie konkurencji.

Lata pracy nie poszły na marne, zrobiliśmy olbrzymi postęp hodowlany.
Profesjonalizm był widoczny także podczas prezentacji zwierząt i w ich przygotowaniu do wystawy. Krajowa wystawa została perfekcyjnie przygotowana. Dziękuję tym wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do jej organizacji. Dziękuję pracownikom Polskiej Federacji, zwłaszcza tym z wydziałów Hodowli oraz Oceny Typu i Budowy, bez których zaangażowania wystawa nie miałaby tak profesjonalnego charakteru.

[vls_gf_album id=”83″]