I tak to się zaczęło…

Trudno jest znaleźć polski odpowiednik słowa „fitter”. Oznacza ono nie tylko strzyżenie bydła, lecz kompleks czynności polegających na ułożeniu dawki żywieniowej dla wystawowych sztuk, ustaleniu programu pojenia, także w dniu oceny, nauce ich oprowadzania i prezentacji na ringu, oraz – wymagające wielkiego doświadczenia – przygotowanie wymienia z zastosowaniem doju ćwiartkowego.

Tekst i zdjęcia: Anna Siekierska 

Zapewne niewielu z nas pamięta, jakie były początki federacyjnego serwisu pielęgnacyjnego. Był 1 lipca 2006 roku, jak zawsze upalny. Minikowo. Cudowna atmosfera święta hodowców na II Ogólnopolskiej Wystawie Bydła Hodowlanego. Dzień szczególny, bo Polska Federacja, po zaledwie dwóch latach prowadzenia ksiąg, przejmowała kolejne poważne zadanie – ocenę użytkowości bydła mlecznego. I właśnie wtedy na stanowiskach dla krów zajmowanych przez OHZ Osięciny pracował, posługując się różnego rodzaju maszynkami do strzyżenia, zaproszony przez tę spółkę gość z Niemiec. Fitter. W ogóle nie wiedzieliśmy, co to pojęcie oznacza. Ale gdy sztuki z Osięcin, wyprowadzane na ring, wracały na stanowiska z wpiętymi za kantarkę rozetkami dla czempionów, każdy po zakończonym konkursie zadawał sobie pytanie: w jakim stopniu do tych zwycięstw przyczynił się niezaprzeczalnie świetny pokrój tych zwierząt, a jaką część sukcesu zawdzięczają profesjonalnemu przygotowaniu? Gdy przyszły następne dwie wystawy o zasięgu krajowym i ta sytuacja się powtórzyła, już nikt nie wątpił, że fachowe przygotowanie krów ma znaczenie. Hodowcy coraz częściej mówili, że każdy uczestnik wystawy, niezależnie od tego, jaki sektor własności reprezentuje i ile zwierząt wystawia, powinien mieć dostęp do takiej usługi.

Dopiero pod koniec 2007 roku zarząd PFHBiPM zdecydował o utworzeniu zespołu pracowników, którzy będą zajmować się przede wszystkim strzyżeniem bydła, ale też nauczą hodowców niezbędnych czynności, jak dobrze przygotować na wystawę krowę lub jałówkę. Z początkiem 2008 roku z zapałem zabraliśmy się do organizowania pierwszego szkolenia. Potrzebni byli ludzie, sprzęt, miejsce, zwierzęta i oczywiście – nauczyciele. Szybko znalazło się w całym kraju 20 pracowników Polskiej Federacji, którzy chcieli opanować te nowe umiejętności. Niezbędny do nauki sprzęt skompletowaliśmy z pomocą p. Andrzeja Syczewskiego. Finanse wzięła na siebie Polska Federacja Sp. z o.o., dla której serwis pielęgnacyjny stał się jednym z obszarów działalności. Bydło dla ćwiczących udostępniły Zakład Doświadczalny IZ w Kołbaczu oraz OHZ w Dębołęce. Przystąpiliśmy do dwustopniowego szkolenia. Nauczycielami byli specjaliści z Niemiec i Wielkiej Brytanii, osoby wykonujące tę usługę w swoim kraju, zawodowo zajmujące się fitterstwem. Władze Federacji zdecydowały, że pracownicy PFHBiPM będą świadczyć tylko usługę strzyżenia, dlatego grupa została nazwana serwisem pielęgnacyjnym. Ale i tak najczęściej o członkach tej grupy mówi się „fitterzy”. I tak w skrócie wygląda historia powstania zespołu serwisu pielęgnacyjnego PFHBiPM.
Dziś serwis pielęgnacyjny ma za sobą już 9 lat pracy. W jego skład wchodzili pracownicy prawie wszystkich profesji wykonywanych w Polskiej Federacji, tj. zootechnicy oceny, inspektorzy nadzoru, selekcjonerzy i klasyfikatorzy. Teraz w zespole mamy też koleżankę, na co dzień dokumentalistkę w RO Bydgoszcz, miłośniczkę koni, która świetnie radzi sobie ze strzyżeniem bydła. Serwisanci są wyposażeni w dobrej klasy sprzęt do strzyżenia, jakim posługują się zawodowi fitterzy. Praca serwisantów zmieniła nasze wystawy. Już nikt nie wyobraża sobie powrotu do czasów, gdy na ring wciągano ledwo umytą krowę, nie mówiąc o prawidłowym jej oprowadzaniu. Największą popularność zyskało strzyżenie wśród właścicieli holsztyno-fryzów, bo bydło tej rasy pozbawione sierści wygląda szczególnie atrakcyjnie, a sędziemu ułatwia wybór najpiękniejszych sztuk na ringu. Choć spotykamy się z różnymi technikami strzyżenia, naszą zasadą jest tak przygotować powierzone nam sztuki, aby wyglądały jak najbardziej naturalnie.

Od 2009 roku praktycznie każdy sezon zamykamy liczbą ok. 700 ostrzyżonych sztuk, co przeciętnie stanowi 50–60% bydła prezentowanego na wszystkich polskich wystawach. Hodowcy uważają, że poziom oferowanej usługi jest wysoki, a jej cena przystępna. Część z nich, przyglądając się pracy naszych serwisantów, nauczyła się strzyżenia i sami przygotowują swoje zwierzęta do wystaw. Niektóre hodowle zarodowe zatrudniają specjalistów zagranicznych. Od 2014 roku Podlaski Klub Młodych Hodowców działa też w tej dziedzinie. W Wielkopolsce nieźle sobie radzą ze strzyżeniem pracownicy WCHiRZ w Tulcach, a i młodzież pokazuje, co potrafi. Zespół pielęgnacyjny działa więc w warunkach zdrowej konkurencji i każdy musi dbać o jakość swojej pracy.

Skład zespołu od 2008 roku ciągle ulega zmianom. Obecnie już tylko 6 osób z grupy ma 9-letni staż i na swoim koncie może setki ostrzyżonych sztuk. Aby zaspokoić zapotrzebowanie na usługę, potrzebne jest stałe uzupełnianie zespołu. Naszą zasadą jest nauczyć się wykonywania wszystkich podstawowych czynności, takich jak: prawidłowe mycie, strzyżenie i oprowadzanie bydła, oraz przynajmniej teoretyczne opanowanie wystawowego żywienia, pojenia i przygotowania wymienia w dniu oceny. Czasem dzieje się to drogą indywidualnego szkolenia z bardziej doświadczonym kolegą. Dla większej liczby nowych chętnych do pracy w zespole organizujemy szkolenia, wykorzystując rosnące umiejętności naszych serwisantów i młodych hodowców jako instruktorów. Sztuka strzyżenia bydła także zmienia się i pojawiają się w niej nowe trendy. Podpatrujemy je nie tylko przyglądając się pracy zagranicznych fitterów na naszych wystawach, ale także zwiedzając wystawy w Europie czy nawet w Ameryce Północnej. Dobrze pamiętam, jak samodzielne strzyżenie pierwszych krów wywoływało szybsze bicie serca, a przy formowaniu linii grzbietu wstrzymywałam oddech, by nie zadrżała ręka, ale przecież to praktyka czyni mistrza. I takie mistrzowskie strzyżenie jest już udziałem niektórych kolegów z naszego serwisu pielęgnacyjnego.