Innowacyjny biznes i czyste relacje

Spomlek z Radzynia Podlaskiego jest mleczarnią wyjątkową pod wieloma względami. Spółdzielnia prowadzi biznes oparty na innowacyjnych rozwiązaniach, a dostawców mleka traktuje po partnersku.

Tekst: Radosław Iwański; Zdjęcia: Spomlek

Etyczny wymiar biznesu i nowe inwestycje skłaniają do bliższego przyjrzenia się radzyńskiej mleczarni. Każdy biznes oparty jest na interesie, bo musi przynosić zysk. Odrzućmy jednak na bok stwierdzenie, że jedna ze stron tego biznesu musi przeważać nad drugą, żeby miał on rację bytu. Etyka biznesu mówi m.in. o wzajemnym szacunku dla siebie, a także o zrozumieniu odpowiedzialności jego uczestników za podejmowane decyzje.

Edward Bajko, prezes zarządu SM Spomlek, uważa, że poszanowanie w biznesie jest bardzo istotne

Umowy o współpracy na nowo
Środowisko mleczarskie od wielu lat domagało się zapisów ustawowych, które gwarantowałyby równowagę kontraktową i wprowadzałyby zakaz nieuczciwej konkurencji rynkowej. Mówiąc głośno o takiej potrzebie, branża miała na myśli przede wszystkim relacje biznesowe pomiędzy mleczarniami a sieciami handlowymi. Ci drudzy mocno wykorzystywali swoją pozycję, drenując finanse nie tylko podmiotów przetwórczych, ale w konsekwencji samych producentów mleka. Pożądane prawo w końcu zostało uchwalone i w tym roku weszło w życie. Głośno zrobiło się o nim, gdy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zwrócił się do podmiotów skupujących mleko o przedstawienie umów, jakie zawarli z rolnikami, dostawcami mleka. Nowe prawo bowiem żąda niewykorzystywania przewag konkurencyjnych nie tylko przez sieci handlowe, ale obejmuje także wszystkich graczy rynkowych. Wchodzi w relacje mleczarnia – producent mleka. – Dobrze, że te kwestie są regulowane, jednak żądanie UOKiK nas zaskoczyło, bo byliśmy przekonani, że urząd pierwsze kroki skieruje na relacje biznesowe mleczarni z sieciami handlowymi – mówi Edward Bajko, prezes zarządu SM Spomlek. – Zwracaliśmy uwagę na fakt, jaki zresztą ma miejsce w krajach europejskich, że nie ma obowiązku zawierania osobnych indywidualnych umów na dostawę mleka pomiędzy spółdzielnią a jej członkiem – dodaje Bajko. Samo przystąpienie do spółdzielni jest umową o współpracy na zasadach ustalanych w statucie i innych wewnętrznych regulaminach spółdzielni. – Mimo zapewnień urzędu, że jego działania są w sprawie, a nie przeciw komuś, niesmak pozostał, bo my już dawno mieliśmy zawarte z naszymi dostawcami mleka partnerskie pod względem biznesowym umowy, brakowało w nich jedynie zapisów dotyczących braku konsekwencji za niewykonanie umowy w przypadku działania siły wyższej – kontynuuje prezes zarządu. Ale przecież i bez tego nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie karał drugiej strony za niewykonanie umowy, gdy wydarzy się nieszczęście.

1,3 tys. hodowców sprzedaje mleko ze swoich gospodarstw do Spomleku. Mleczarnia kupuje od nich rocznie 220 mln litrów białego płynu. Skup mleka wzrósł w ciągu ostatniego roku o 10%. Spółdzielnia jest jednym z największych w Polsce producentów serów dojrzewających – liderem w kategorii serów szlachetnych. Systematycznie wprowadza na nasz rynek kolejne gatunki sera. Spomlek stworzył pierwszy polski ser z dziurami (Radamer) oraz pierwszy polski ser długodojrzewający (Bursztyn). Poza serem żółtym wytwarza też artykuły proszkowane i masło.

Najtrudniejszym zagadnieniem było określenie w umowie ceny skupu mleka. Duża zmienność rynku nie pozwala na jej jednoznaczne wskazanie w umowie podpisywanej na czas nieokreślony. Trudno też sobie wyobrazić podpisywanie nowych umów lub aneksów z tysiącami dostawców rozsianych po całej Polsce przy każdej zmianie ceny. Uznaliśmy, że aktualna cena za mleko wynika z uchwały organów spółdzielni (podejmuje ją Zarząd w porozumieniu z Radą Nadzorczą) i jako taka obowiązuje wszystkich członków, bez konieczności indywidualnej pisemnej akceptacji przez każdego członka. To jest model współpracy sprawdzający się od lat, a problemem może być tylko okres wypowiedzenia umowy, jeżeli członek spółdzielni nie akceptuje uchwał jej organów i chce ze spółdzielni odejść. Uważam, że stosowane przez niektóre spółdzielnie półroczne lub nawet dłuższe okresy wypowiedzenia są trudne do pogodzenia z zasadą partnerstwa w biznesie. Nie powinniśmy przez tak długi okres zmuszać członka spółdzielni do dostaw mleka, jeżeli tego nie chce. Dlatego w nowej umowie skróciliśmy okres wypowiedzenia z trzech miesięcy do jednego miesiąca. Daje to rolnikowi, a także spółdzielni, realną możliwość rezygnacji z kontynuowania współpracy, jeżeli nie możemy dojść do porozumienia. Zdaję sobie sprawę, że mogą być dostawcy, którzy przedkładają chwilową cenę mleka nad wieloletnią współpracę ze spółdzielnią, ale jest ich coraz mniej, bo wielu się sparzyło na ciągłej zmianie odbiorcy. Spółdzielczość wymaga współdecydowania, ale i współodpowiedzialności za losy spółdzielni, a jak oczekiwać jej od kogoś, kto czuje się „niewolnikiem” umowy kontraktacyjnej? – Nic na siłę, jeśli ktoś nie akceptuje reguł obowiązujących w spółdzielni, to niech idzie tam, gdzie będzie mu pasowało – dodaje.

Innowacyjny proszek mleczny
W Spomleku rozpoczęto produkcję izolatów białek serwatkowych WPI 95. Mleczarnia jest pierwszym w kraju producentem tak wyrafinowanego produktu, a znaczna część produkcji została już zakontraktowana. WPI (Whey Protein Isolate) jest formą białek serwatki, zawierającą ponad 90% białka przy bardzo niskiej zawartości tłuszczu i węglowodanów. Produkt ma najwyższą wartość biologiczną spośród wszystkich znanych białek. Wytwarzany jest z serwatki, która powstaje przy produkcji sera. Izolatów używa się do produkcji odżywek wysokobiałkowych, używanych od dawna przez kulturystów i rekonwalescentów, a ostatnio coraz częściej również przez ludzi cieszących się dobrym zdrowiem, ale prowadzących aktywny tryb życia. Izolat białek serwatkowych zawiera dużą ilość leucyny, która wpływa na syntezę białka mięśniowego i wzrost mięśni. Ten produkt sprzyja również utracie tkanki tłuszczowej. – Odnieśliśmy sukces jakościowy i sprzedażowy, produkując koncentrat białek serwatkowych WPC 80, dlatego zdecydowaliśmy się na kolejny innowacyjny krok – mówi Edward Bajko, prezes zarządu Spomleku. Obecnie w Radzyniu trwają prace optymalizujące produkcję WPI. Jego dzienna produkcja sięgnie 4,5 t. Innowacyjnym produktem interesuje się cały świat: kontrahenci nie tylko z Polski, ale Europy i Chin.
– Najlepszym dowodem trafności naszej decyzji inwestycyjnej sprzed czterech lat jest fakt, że już kilkanaście miesięcy po uruchomieniu produkcji WPC 80 w Radzyniu Podlaskim, podobne decyzje podjęły największe polskie mleczarnie. To są dużo większe instalacje niż nasza i nie będziemy mogli konkurować z nimi skalą produkcji. Będziemy się bronić jakością naszego WPC 80 i produkcją jeszcze bardziej zaawansowanego technologicznie produktu, jakim jest WPI. Produkcja WPC jest „przystankiem” przed produkcją WPI, bo trzeba się nauczyć proszkować koncentraty białkowe i permeat, który przy tym powstaje – dodaje Bajko. Prezes spółdzielni zdaje sobie sprawę z tego, że inne podmioty także wejdą w ten biznes. Jednak to właśnie Spomlek jest pierwszy, a Bajko nie kryje, że decyzjami inwestycyjnymi podmiot przez niego zarządzany i dostawcy mleka kupili sobie kilka lat spokoju rynkowego. WPI ma dać firmie przewagę na trudnym i bardzo rozdrobnionym rynku produktów mlecznych. Otwiera również możliwości uzyskiwania wysokich marż na nowych produktach.

Proces technologiczny WPI potrzebuje bardzo dużych ilości wody na diafiltrację. Ponieważ zasoby wody są ograniczone, dlatego Spomlek zainwestował również w instalację do odzysku wody odpadowej z procesów zagęszczania serwatki na technikach membranowych, tak zwanej wody krowiej. Docelowo, przy zakładanej produkcji, odzysk wody wyniesie ok. 500 m3 na dobę. Jest to ok. 40% obecnego zużycia wody w całym zakładzie w Radzyniu Podlaskim. To kolejna inwestycja Spomleku skierowana w kierunku ochrony środowiska, w tym wypadku zmniejszenia zużycia wód gruntowych, a przy tym obniżenia kosztów zużycia wody. Mleczarnia, aby się rozwijać, musi podążać za nowymi technologiami, szukać rozwiązań w nowych segmentach, stąd inwestycja w nowoczesne technologie. Rozbudowa instalacji i dostosowanie jej do produkcji izolatów białkowych pochłonęły kilka milionów złotych.

Konsumenci chcą NON GMO
W sierpniu br. rozpoczął się okres przejściowy, niezbędny na dostosowanie gospodarstw do wymagań związanych z wdrożeniem programu produkcji mleka od bydła karmionego paszami niezawierającymi roślin GMO. Program ten w całej grupie Spomlek ruszy z kopyta od nowego roku.
– Staramy się nadążać za nowymi trendami, jednocześnie dbając o bezpieczny, zdrowy i smaczny produkt – mówi Aneta Mostowiec, rzecznik prasowa Spomleku. Spółdzielcza Mleczarnia Spomlek, producent serów marki Serenada i Skarby Serowara, chcąc sprostać oczekiwaniom konsumentów, rozpoczęła już od początku roku wdrażanie procedur związanych z uwolnieniem mleka od GMO. Stworzono dostawcom możliwość produkcji mleka od krów żywionych paszami niemodyfikowanymi genetycznie. Dostawcy mleka odbyli cykl szkoleń dotyczących funkcjonowania programu. Opracowano wewnętrzny system kontroli, który będzie monitorował, czy w gospodarstwach nie dochodzi do zanieczyszczenia produktu pozostałościami pasz GMO. – Podczas trwania okresu przejściowego, czyli od sierpnia do końca grudnia 2017 roku, gospodarstwa będą szczegółowo kontrolowane przez naszych pracowników – mówi Agnieszka Kamela, dyrektor skupu surowca. – W gospodarstwach będą pobierane pasze do badań na obecność GMO oraz poprawność zgromadzonej dokumentacji. Istnieje również możliwość zbadania pasz na obecność GMO na życzenie dostawcy – dodaje.

Mleczarnia Spomlek postawiła na długi, ale rzetelny i przemyślany czas wdrażania programu NON GMO, aby dostawcy mogli przygotować swoje gospodarstwa. W dziale zaopatrzenia dostawców Spomleku już od sierpnia są dostępne wyłącznie odpowiednio certyfikowane pasze, bez obecności GMO. Odpowiedzialność za produkcję NON GMO została jasno zdefiniowana. Dlatego mleczarnia do wdrożenia tego systemu produkcji przygotowuje się starannie od dłuższego czasu. Każdy uczestnik tego procesu produkcyjnego musi wiedzieć, za co odpowiada. Gdzie kończy się odpowiedzialność hodowców bydła mlecznego, a gdzie zaczyna mleczarni, która z kolei odpowiada przed podmiotami handlowymi i wreszcie samymi konsumentami.
– W przypadku samodzielnego zakupu pasz przez hodowców od firm istniejących na rynku będziemy wymagać umowy, w której firma paszowa zagwarantuje rolnikowi, że kupowana przez niego pasza będzie NON GMO. W związku z mnogością dokumentów, umów i rejestrów Spomlek zapewnia wszystkim swoim dostawcom wsparcie merytoryczne w zakresie wdrożenia wymagań, prowadzenia dokumentacji, szkoleń oraz doradztwa żywieniowego – zapewnia Kamela.
Wewnętrzny system kontroli będzie polegał na regularnym badaniu mleka przez wskaźniki odbarwiające się w obecności konkretnego białka. Przynajmniej raz w roku gospodarstwa dostawców surowca będą także kontrolowane na obecność roślin modyfikowanych genetycznie. Wszystkie wymienione działania mają na celu wyeliminowanie ryzyka zanieczyszczenia mleka i dostarczanie klientom produktu najwyższej jakości.

Izolat białek serwatkowych WPI 95, który powstaje w Spomleku, jest jedynym tego typu produktem wyrabianym w Polsce

Czy taka rewolucja w produkcji mleka będzie wiązała się z większymi kosztami poniesionymi przez producentów? Spomlek przeprowadził symulację, z której wynika, że wzrost kosztów produkcji mleka powinien zamknąć się w granicy od 2 do 4 groszy za litr. Ponadto, jak wskazuje Agnieszka Kamela, bez trudu można zniwelować tę różnicę w koszcie produkcji mleka, jeśli uda się podnieść jakość pasz objętościowych. To z kolei zmniejszy ilość kupowanych przez gospodarstwa śrut białkowych i dzięki temu koszt produkcji wyrówna się. Spomlek, wiedząc, że żywienie krów paszami wolnymi od GMO jest nieco droższe, postanowił od sierpnia wprowadzić „dodatek” motywacyjny. 10 groszy do litra surowca otrzymają ci rolnicy, którzy przystąpią do programu NON GMO. Każdy producent mleka zobowiązany jest prowadzić rejestr pasz i komponentów paszowych stosowanych w gospodarstwie. – Te działania nie są pozorne. Nie zbieramy jedynie deklaracji od rolników, którzy poświadczą, że stosują takie, a nie inne pasze, ale wprowadzamy mechanizmy kontrolne, żeby uwiarygodnić proces w oczach naszych konsumentów – powiedział Edward Bajko.

Podsumowanie
Hodowcy mogą być spokojni o to, że ich podmiot skupujący rozwija się w dobrym kierunku i traktuje ich wszystkich tak samo, bez wyjątków. Partnerstwo w biznesie zobowiązuje, zarówno jedną, jak i drugą stronę. „Czysty” biznes i partnerskie relacje powinny znaleźć naśladowców. Wystarczy przypomnieć słowa Edwarda Bajko, prezesa zarządu Spomleku, który mówi wprost: „chcemy żeby producenci z nami byli, bo chcą być, a nie musieli być, bo utrudniamy im odejście”.