Komfortowa obora w Zakładzie Nasienno-Rolnym Łagiewniki Danko

W dobrostan bydła mlecznego warto inwestować, co wraz z umiejętnym zarządzaniem stadem prowadzi do zadowalających wyników produkcyjnych. Przedstawiamy przykład z woj. kujawsko‑pomorskiego.

TEKST I ZDJĘCIA: RYSZARD LESIAKOWSKI

Projektując oborę, priorytetem był dobrostan zwierząt – informuje Paweł Madajewski

Od maja 2015 roku użytkujemy wolnostanowiskową oborę na 200 krów, którą zaprojektowaliśmy z troską o zapewnienie zwierzętom maksymalnego komfortu – relacjonuje Paweł Madajewski, dyrektor Zakładu Nasienno-Rolnego Łagiewniki, wchodzącego w skład spółki Danko Hodowla Roślin. Informuje, że decyzja o budowie nowej obory zapadła w 2013 roku. Wtedy 150 krów, o średniej rocznej wydajności 8,5 tys. l mleka, utrzymywano w dwóch bardzo wysłużonych oborach uwięziowych. – Nie dość, że w starych budynkach trudno było zapewnić zwierzętom dobrostan, to jeszcze zwalczaliśmy w stadzie choroby BVD i IBR. Po 10 latach szczepień i eliminacji zwierząt trwale zakażonych, dzisiaj mamy zdrowe stado. Nowa obora jest zasiedlona zdrowymi zwierzętami z własnego chowu – mówi Daniel Aleksander, pełniący funkcję zootechnika w Zakładzie Nasienno-Rolnym w Łagiewnikach. Obaj rozmówcy informują, że zanim zlecili prace projektowe, zwiedzili w kraju ok. 20 obór z różnymi legowiskami, systemami doju, usuwania nieczystości. – Najistotniejszy był wybór systemu doju, rozważaliśmy zarówno hale udojowe, jak i dój automatyczny. Decyzja ta warunkowała ciągi technologiczne w oborze. Ostatecznie zarząd spółki opowiedział się za halą udojową, zaważyły o połowę niższe koszty niż zakup co najmniej trzech robotów udojowych – opowiada dyrektor. Informuje, że dostawcą urządzeń udojowych do dojarni typu „rybia ość” 2×7 jest firma GEA, która była także partnerem strategicznym w dostawie pozostałego wyposażenia budynku. Obecnie w oborze w Łagiewnikach utrzymywanych jest 185 krów o średniej wydajności za ostatnie 12 miesięcy rzędu 10,3 tys. l mleka.

Konstrukcja bezsłupowa
Wolnostanowiskową oborę w Łagiewnikach wzniesiono jako halę o konstrukcji bezsłupowej, co umożliwiło dowolne zagospodarowanie wnętrza. Ramy nośne są rozstawione co 5,67 m, pokrycie dachowe wykonano z płyty warstwowej z 8-centymetrowym ociepleniem z pianki poliuretanowej. Krowy dojone są w oddzielnym budynku. Mieści się w nim także poczekalnia z podłogą rusztową, izolatka, pomieszczenie z boksami dla nowo narodzonych cieląt, zbiornik na mleko, pomieszczenia socjalne i gospodarcze, a na piętrze znajduje się biuro (patrz schemat). Oba budynki połączone są tzw. łącznikiem, mieszczącym się w połowie długości obory. Troskę o dobrostan odzwierciedla lokalizacja boksów legowiskowych i ich wymiary oraz szerokość korytarzy spacerowych. Wzdłuż obory przebiegają dwa podwójne rzędy boksów legowiskowych, każdy o łącznej długości 5 m. Za nimi mieszczą się korytarze spacerowe, których szerokość przy stole paszowym wynosi 4 m. W tej oborze nie ma legowisk przyściennych. Wzdłuż ścian podłużnych są korytarze spacerowe o szerokości 3 m.

– Odsunięcie legowisk od ścian podłużnych chroni latem krowy przed promieniami słonecznymi, a zimą przed zimnym powietrzem napływającym z zewnątrz. Ponadto w ten sposób zwiększa się powierzchnię bytową, co poprawia zwierzętom komfort – wyjaśnia Daniel Aleksander. Wzdłuż podłużnej osi budynku mieści się przejazdowy stół paszowy o szerokości 5 m. Wnętrze obory jest podzielone uchylnymi bramkami przepędowymi na 4 sektory, mieszczącymi po ok. 50 krów. Każdy sektor wyposażony jest w dwa izolowane i podgrzewane poidła wannowe oraz automatyczne czochradło. W oborze zamontowano łącznie 8 poideł i 6 czochradeł. – Przy aktualnej obsadzie temperatura wewnątrz obory nie spada poniżej +2oC, nawet jeśli zimą na zewnątrz jest mróz -20oC – mówi dyrektor.

Wygodne legowiska
Krowy w oborze mają do dyspozycji boksy legowiskowe o długości 2,5 m i szerokości 1,2 m. Poszczególne legowiska rozgraniczają samonośne przegrody legowiskowe firmy GEA, zapewniające zwierzętom wygodne kładzenie się i wstawanie. Boksy wyścielone są materacem słomiano‑wapniowym o grubości ok. 20 cm. W opinii hodowców z Łagiewnik jest to najwygodniejsze legowisko dla krów i jednocześnie higieniczne, ponieważ wapno ma właściwości dezynfekcyjne. Poprawne sporządzenie materaca słomiano-wapniowego wymaga doświadczenia. – Proporcje mieszaniny słomy, wapna dolomitowego i wody są inne na warstwę podkładową i wyścielającą. Pierwsza, o proporcji: 1 część słomy, 5 części wapna i 2 części wody, jest ubijana w legowiskach za pomocą stopy wibracyjnej, stosowanej w budownictwie. Po ubiciu rozkładana jest druga mieszania, tzw. pokryciowa, o proporcji: 1 część słomy, 2–3 części wapna, 1–2 części wody – wyjaśnia zootechnik. Informuje, że wierzchnia warstwa jest uzupełniana co 3 tygodnie, mieszanina pokryciowa jest sporządzana w wozie paszowym. Rocznie na jedno legowisko zużywa się na dościelanie ok. 700 kg wapna dolomitowego. Hodowcy z Łagiewnik zadbali także o wygodne miejsca porodowe. Krowy cielą się w dwóch boksach porodowych, mieszczących się przy jednej ze ścian szczytowych (schemat). Zwierzęta przebywają na tzw. płytkiej ściółce ze słomy, wymienianej co 1–2 tygodnie. Kojce porodowe wyposażone są w zatrzaskową drabinę paszową, co ułatwia przeprowadzenie zabiegów zootechniczno-weterynaryjnych. W porodówce zdajana jest siara za pomocą dojarki bańkowej. W oborze krowy spacerują po ryflowanych posadzkach betonowych. Natomiast w łączniku i poczekalni zwierzęta przemieszczają się po podłodze ażurowej, pod którą znajdują się kanały na gnojowicę.

Dobry mikroklimat
W oborze panuje bardzo dobry mikroklimat, nie wyczuwa się zapachu amoniaku, co dowodzi sprawnej wentylacji. W budynku zastosowano grawitacyjną wentylację kalenicową. Szczelina kalenicowa o szerokości 40 cm nie jest zadaszona, a jedynie zabezpieczona siatką przed dostępem ptaków. Wzdłuż krawędzi szczeliny kalenicowej, ponad powierzchnię dachu, na wysokość ok. 50 cm wyprowadzono tzw. wiatrownice, które wzmagają wymianę powietrza. Z uwagi na wąską szczelinę kalenicową świetlik jest wykonany w połaci dachu, tj. wzdłuż każdej krawędzi otworu wywiewnego (kalenicowego), na szerokość 1,9 m.

Napływ świeżego powietrza do wnętrza budynku zapewniają ściany podłużne, wykonane jako mur pełny na wysokość 1,1 m, nad którym znajduje się niezabudowana przestrzeń o wysokości 3 m. Zatem łączna wysokość ścian podłużnych do okapu wynosi 4,1 m. – W chłodne i wietrzne dni otwory w ścianach podłużnych zasłaniane są automatycznie kurtynami, którymi steruje stacja pogodowa zależnie do temperatury, wilgotności powietrza i prędkości wiatru – relacjonuje zootechnik. W jego opinii na dobry mikroklimat w oborze wpływa, oprócz sprawnej wentylacji, także izolacja termiczna dachu. Informuje, że w okresie upałów 8-centymetrowa warstwa pianki poliuretanowej w płytach warstwowych, z których wykonano pokrycie dachowe, zapewnia w oborze chłód. – Nie ma konieczności montowania wentylatorów – podkreśla rozmówca.

Otwarte ściany podłużne oraz świetlik w połaci dachu zapewniają dostęp naturalnego światła do wnętrza obory. Aby maksymalnie wykorzystać genetyczne możliwości krów do produkcji mleka, hodowcy z Łagiewnik zastosowali lampy LED-owe w celu wydłużenia dnia świetlnego w okresie jesienno-zimowym. Oświetleniem steruje komputerowy program świetlny.

Sprawdzona technologia usuwania odchodów
Dobry mikroklimat w oborze jest częściowo zasługą dobrze funkcjonującego systemu usuwania nieczystości. Z korytarzy spacerowych odchody spychane są do kanału zrzutowego, przebiegającego przez środek obory, a następnie spływają do studni zbiorczej (przepompowni) o pojemności 64 m3 z zamontowanym mieszadłem i pompą. Wymieszaną gnojowicę pompa tłoczy rurociągiem zwrotnym ponownie do kanałów – w oborze i pod poczekalnią z podłogą rusztową – aby je przepłukać. Następnie nieczystości ponownie trafiają do studni zbiorczej. Objętość przepompowni umożliwia gromadzenie gnojowicy przez ok. tydzień, w tym czasie kanały są kilkukrotnie przepłukane, po czym nieczystości są przepompowywane do dużego zewnętrznego zbiornika o objętości 2500 m3. Tutaj są przechowywane przez okres 4–6 miesięcy. – Ten system funkcjonuje bardzo dobrze. Mieszadło i pompa włączają się automatycznie, ręcznie sterujemy zaworami zamontowanymi na rurociągach zwrotnych – relacjonuje dyrektor. Wyjaśnia, że ścieki z hali udojowej mają oddzielną instalację kanalizacyjną.

Jasna hala udojowa
Dojarzom zapewniono dobre warunki pracy. Na uwagę zasługuje dostęp naturalnego światła do dojarni dzięki świetlikowi w połaci dachowej. Funkcjonuje tutaj wentylacja nadciśnieniowa, uruchamiana zwłaszcza w okresie letnim. Stanowi ją rura o średnicy ok. 65 cm umieszczona nad kanałem udojowym i wyprowadzona na zewnątrz ponad powierzchnię dachu. Zamontowany w niej wentylator zasysa powietrze z zewnątrz i wtłacza je do pomieszczenia, powstały strumień powietrza daje poczucie chłodu. Jednocześnie zużyte powietrze jest wypychane na zewnątrz przez otwory okienne i drzwi. Dojarnia typu „rybia ość” 2×7 jest dobrze wyposażona. – Oprócz automatycznej dezynfekcji strzyków po zakończonym doju za pośrednictwem aparatów udojowych, nasza dojarnia ma wszystkie funkcjonalności, m.in. czterodrożny aparat udojowy IQ ograniczający występowanie pustodoju, automatyczne zdejmowanie kubków udojowych, międzyudojową dezynfekcję aparatów udojowych – relacjonuje zootechnik. Stado dojone jest dwa razy dziennie. Dwie osoby doją ok. 165 krów w ciągu 4 godzin, czyli dziennie dojenie pochłania ok. 8 godzin. – Dzisiaj zbudowalibyśmy większą halę udojową, na 20 stanowisk udojowych, czyli 2×10. Dzięki temu czas doju skróciłby się o godzinę – konkluduje Daniel Aleksander.

Z halą udojową współpracuje program zarządzania stadem. Obejmuje on m.in. automatyczne wykrywanie rui na podstawie pomiaru aktywności ruchowej krów. – Dane o aktywności odczytywane są w oborze co 5 minut z transponderów zamocowanych na kończynach krów i przesyłane bezprzewodowo do komputera. Czyli jest to pomiar znacznie dokładniejszy niż w starszych systemach, gdzie odczyt następował w hali udojowej – wyjaśnia hodowca. Chwali także sprawnie funkcjonującą dwudrożną bramkę selekcyjną, umożliwiającą odseparowanie poszczególnych krów wychodzących z hali udojowej. Ponadto każda krowa opuszczająca dojarnię jest ważona, co ułatwia wykrycie sztuk z ewentualnymi problemami zdrowotnymi. Chore zwierzę z reguły traci apetyt i masę ciała.

Dobry rozród stada
– Z nowej obory jesteśmy zadowoleni, uzyskujemy w niej satysfakcjonującą wydajność, w tym roku sięgnie ona średnio ok. 11 tys. litrów mleka od sztuki – relacjonują rozmówcy. Wskazują jednocześnie na dobre wskaźniki rozrodu stada. – Okres międzywycieleniowy nie przekracza 400 dni, a okres międzyciążowy wynosi 115 dni. Na ciążę krowy zużycie nasienia konwencjonalnego nie przekracza 2,2 porcji. Natomiast wszystkie jałówki kryjemy nasieniem seksowanym, którego na ciążę zużywamy średnio 1,5 porcji – informuje zootechnik. Pytamy o koszt budowy obory. – W przeliczeniu na jedno stanowisko jest to ok. 20 tys. zł. Obora jest przewidziana na 200 krów, zatem jest to wydatek rzędu 4 mln zł. Koszt ten obejmuje oborę z wyposażeniem, budynek na halę udojową z łącznikiem oraz zewnętrzne zbiorniki na gnojowicę – odpowiada dyrektor.

Hodowcy w Zakładzie Nasienno-Rolnym w Łagiewnikach przywiązują dużą wagę do odchowu cieląt i młodzieży. Upadki cieląt wynoszą zaledwie ok. 2%, jałówki kryte są wcześnie. 75% z nich udaje się zacielić w wieku ok. 14 miesięcy, w tym czasie uzyskują co najmniej 375 kg masy ciała, a wysokość w kłębie wynosi co najmniej 1,30 m.
Dobry odchów młodzieży, zadowalający rozród stada i stosowanie nasienia seksowanego sprawiają, że ferma sprzedaje jałówki cielne. – W tym roku rolnicy kupili 48 zacielonych jałowic, płacąc średnio za sztukę ok. 6,5 tys. zł. Ponadto sprzedaliśmy 10 jałóweczek w wieku ok. 0,5 roku – mówi Daniel Aleksander. – Sprzedaż żeńskiego materiału hodowlanego znacząco poprawia przychody z produkcji zwierzęcej w naszym zakładzie. Będziemy rozwijać tę działalność. W najbliższym czasie przebudujemy stare obory uwięziowe dla potrzeb odchowu młodzieży – opowiada Paweł Madajewski. – Chcemy oferować jałówki o wysokiej wartości hodowlanej, dlatego doskonalimy linię żeńską. Co roku genotypujemy 30 najlepszych jałóweczek, wybranych ze stada według oceny Federacji. Sztuki o najwyższym indeksie gPF kryjemy najlepszymi buhajami. 70% nasienia pochodzi od młodych buhajów z wyceną genomową – mówi zootechnik. Informuje, że średni indeks PF w stadzie wynosi 110, a najlepszych krów – 120. Z kolei najwyżej wyceniona jałówka w ostatniej wycenie uzyskała indeks gPF 131. – Co roku średni indeks gPF jałówek rośnie o ok. 10 punktów – informuje hodowca. Obora w Zakładzie Nasienno-Rolnym w Łagiewnikach jest przykładem dobrze zarządzanego stada, gdzie troska o dobrostan idzie w parze z prowadzoną pracą hodowlaną.