Odwołać Banacha z zarządu?

Dość nieoczekiwane wydarzenia i ogromny atak medialny na Krzysztofa Banacha, wiceprezydenta Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka i przewodniczącego Rady Nadzorczej Polskiej Federacji Sp. z o.o. skłoniły mnie do rozmowy z nim.

Rozmawiał: Radosław Iwański

Jeden z członków zarządu PFHBiPM domaga się na łamach jednej z gazet Pańskiej dymisji. Na okładce tej gazety bije po oczach jego postać i żądanie opatrzone wykrzyknikiem.

Pan Rafał Stachura, bo pewnie o niego pan pyta, w rozmowie z dziennikarzami opisuje wydarzenia z Zakopanego, których nie był świadkiem, co chcę mocno podkreślić. Wieczorne wydarzenia w prywatnym czasie potoczyły się nieoczekiwanie, mamy nauczkę, żeby nie rozmawiać o polityce gdy nasze głowy są rozgrzane. Przepraszam mojego kolegę.

Raczej wszyscy ostatnio mamy dość polityki i polityków…

Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka jest zrzeszeniem apolitycznym i takim musi pozostać. Nie raz o tym rozmawialiśmy na zarządzie. Dobrze wie o tym także pan Stachura.

Jest politykiem?

Internet to kopalnia informacji, kto chce i ma czas może, jak to się mówi wygooglować to i owo. Fakty są takie, że mojej dymisji żąda człowiek, którego obecność na spotkaniach zarządu poprzedniej kadencji Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka wyniosła nie wiele ponad 50% i była najniższa ze wszystkich. Dlatego jego słowa odbieram jako atak także na innych członków zarządu, którzy ciężko pracują. Nie pozwolę na takie deprecjonowanie mojej i ich pracy. Postaram się wyjaśnić, czy pan Stachura atakuje mnie i wypowiada bezzasadne oskarżenia w swoim imieniu, czy też szerszym.

Czytałem wywiad z panem Stachurą, do którego nawiązujemy i w którym pana atakuje i przyznam, że jako dziennikarz nie chciałbym oceniać jego formy, może studenci dziennikarstwa powinni ją przeanalizować?

Jestem hodowcą bydła mlecznego, zasiadam także w wielu radach nadzorczych oraz w bardzo dobrze zarządzanej spółce jaką jest Polska Federacja, natomiast nie znam się na dziennikarstwie. Ale, życie mnie nauczyło i to wiem, że łatwo jest grać pieniędzmi na ludzkich emocjach.

Czy ktoś chce stworzyć wrażenie niegospodarności, tak to można nazwać?

Przypuszczam, że tak, podając informacje wyrwane z kontekstu. Skład osobowy Rady Nadzorczej spółki został tak dobrany, żeby można było zachować jak największą kontrolę i transparentność jej funkcjonowania. Obsada stanowisk została ustalona w umowie spółki. Dlatego też w organie tym świadomie znalazły się osoby pełniące funkcje w Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, która jest 100% udziałowcem tejże spółki. Pragnę zauważyć, że osoby te ponoszą odpowiedzialność karną, majątkową i podatkową w sytuacji niewłaściwego prowadzenia spraw spółki. Otrzymują za to diety, które ustala Walnego Zgromadzenie Wspólników.

Czy Polska Federacja Sp. z o.o. jest audytowana?

Oczywiście, że tak. Biegły rewident nie widzi zagrożenia do dalszego jej działania. Audytorzy w badaniu zgodnie stwierdzili, że w firmie nie występują żadne trudności finansowe, i że ma ona odpowiednią płynność finansową oraz zdolność do kontynuowania działalności w niezmienionym zakresie i w dającej się przewidzieć perspektywie. Spółka ma swoje know-how. Ma podwójny nadzór. Jest bardzo dobrze zarządzana, co można sprawdzić w Krajowym Rejestrze Sądowym a jej Rada Nadzorcza posiada wszystkie informacje o jej działalności. Spółka ma wspierać i to robi Polską Federację Hodowców Bydła i Producentów Mleka w rozwoju i świadczeniu usług. Pierwotnym założeniem powstania spółki nie było jednak nastawianie się na tworzenie zysku. Jej podstawowym zadaniem nakreślonym przez zarząd PFHBiPM miało być dostarczanie najlepszego kolczyka, czasopisma i usługi fitterskiej. I jest to z powodzeniem realizowane.

Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka jest ogromną wartością. Może to chodzi o przewodzenie w związku, a uderzenie w pana miało na celu osłabienie pana?

Obecne rozwiązania w PFHBiPM nie pozwalają na rozgrywanie interesów członków Federacji wewnątrz organizacji. Przypomnę, że Federacja działa na rzecz wszystkich, niezależnie od tego, czy jej członkowie są ze sobą skonfliktowani, czy też nie. Statut działa dobrze. Jest narzędziem w rękach demokracji. Po to stworzono te narzędzia, żeby każdy członek zarządu Polskiej Federacji mógł proponować rozwiązania na rzecz hodowców, a nie biegał po mediach i robił sobie kampanię wyborczą.

Stachura twierdzi że członkowie Prezydium Zarządu mają inne diety?

Kolejny raz insynuacja dotycząca pieniędzy. Członkowie Prezydium otrzymują za uczestnictwo w jego pracach dietę w tej samej wysokości jak pan Stachura za uczestnictwo w posiedzeniu zarządu.  Oczywiście jeżeli jest obecny.

A może ludzie zazdroszczą pracownikom PFHBiPM, że pracują w mocnym, stabilnym oraz świetnie zarządzanym podmiocie?

Wartością Polskiej Federacji są ludzie i chcemy ich dobrze wynagradzać. Nie długo zostanie uwolniony w UE rynek usług hodowlanych i nie chcemy, żeby nasi pracownicy przeszli do konkurencji np. niemieckiej, holenderskiej czy włoskiej. Nie chcemy żeby zostali podkupieni. Nie możemy sobie na to pozwolić.

Wobec tego, czym pan tłumaczy atak na siebie?

Nieznane mi są intencje. Mogę jedynie niektóre fakty postrzegać przez pryzmat tego co ma się wydarzyć. Ktoś chce przejąć wypracowany przez lata potencjał. Polska jest dużym rynkiem hodowlanym, a PFHBiPM mozolnie budowana przez lata łakomym kąskiem choćby dla obcego kapitału. Ktoś chce rozbić jedność Federacji i zniszczyć jej dorobek, a na to nie możemy pozwolić.

Chyba nie chce pan powiedzieć, że określone media kogoś wyjątkowo nie lubią?

Różny jest kapitał na rynku medialnym. Nie chcę nikogo oskarżać. Każdy sam może sobie sprawdzić w Krajowym Rejestrze Sądowym o czym mówię. Szkoda, że nikt nie zgłosił się do mnie, żeby zapytać, jak wyglądały opisane wydarzenia. Żaden dziennikarz o to się nie postarał i nie zadał sobie trudu – jak to się ładnie mówi – żeby zdywersyfikować źródło informacji, do czego obliguje go prawo prasowe. Nie zrobili tego, co też jest dla mnie bardzo zastanawiające.