Polish Dairy – zintegruje polskie mleczarstwo

W końcu narodziła się spółka, o której mówiło się od lat. Chce być integratorem polskiego mleczarstwa i wypromować polski nabiał, być może nawet pod jedną marką. Firma ma bardzo ambitne plany biznesowe. O tej inicjatywie mówi Mirosław Szczepański, członek zarządu Polish Dairy.

Rozmawiał: Radosław Iwański

Polish Dairy przystąpiła do platformy handlowej GDT. Co to oznacza dla rynku mleka w Polsce?
Mleczarnie będą miały dostęp do tej platformy. Będą mogły sprzedawać swoje produkty za naszym pośrednictwem. Jest to ogromny kanał dystrybucji, który dotychczas był zamknięty dla Polski.

Największa giełda jest teraz dla nas otwarta?
Żeby działać na giełdzie GDT, trzeba być autoryzowanym podmiotem, przejść due diligence (poddanie przedsiębiorstwa wyczerpującej, wielopłaszczyznowej analizie, m.in. pod względem jego kondycji handlowej – przyp. redakcji), wnieść opłatę i spełnić jeszcze szereg innych wymogów, jakie nakłada giełda na podmioty handlujące nabiałem. Nie wszystkie mleczarnie mogą sobie na to pozwolić. W związku z tym z Polski nie było żadnej na GDT, także dlatego, że być może nie widziały one korzyści dla siebie.

Kim jesteście wobec tego dla naszych mleczarń?
Będąc pośrednikiem na giełdzie GDT, staliśmy się podmiotem infrastrukturalnym. Tworzymy strukturę, która pozwala polskim mleczarniom, bez względu na ich wielkość, wejść z produktami mlecznymi na największą giełdę. Oprócz tego prowadzimy normalną działalność pośrednika na rynku mleka, czyli zawieramy transakcję kupna i sprzedaży, ale już poza platformą GDT, w tradycyjnym modelu biznesowym. Nie ma w tym nic dziwnego, bo sesje na GDT odbywają się dwa razy w miesiącu, dlatego trudno tylko na tym opierać biznes. Działamy dwutorowo.

Wróćmy do GDT. Jakie macie plany?
Wiążemy z tą giełdą duże nadzieje, bo zawsze w środowisku mleczarskim mówiło się o tym, że brakuje integracji, że brakuje jednolitej oferty handlowej o dużym wolumenie, pod jedną marką, z jednolitą kampanią marketingową i promocyjną. Pomysł na taki biznes nie jest nasz, my tylko wdrażamy go w życie. Nie jestem z mleczarstwa, interesuję się gospodarką i finansami, a o pomyśle, który realizuję, mówili wszyscy od lat. Od lat przecież słyszymy, że polskie mleczarstwo mogłoby wystawiać duże ilości produktów o ujednoliconej jakości pod jedną marką, razem współdziałać. Słyszałem takie głosy na niejednej konferencji, ale nic w tym temacie się nie działo. Doszliśmy do wniosku, że warto ten pomysł podjąć.

Faktycznie od lat było słychać takie głosy. Mówili o tym ministrowie rolnictwa, szefowie mleczarń i chyba nawet w planie gospodarczym wicepremiera Mateusza Morawieckiego też zapisano rozwój branży mleczarskiej w oparciu o polską platformę – polskiego integratora handlowego.

Dlaczego GDT?
GDT jest jedyną platformą, która oferuje bardzo dużą płynność i pozwala handlować dużymi wolumenami produktów mleczarskich. Jest bardzo rozpoznawalna. Ma ponad 520 kupujących. Jest wyznacznikiem cenowym dla światowego rynku mleka. Są na niej obecne największe podmioty na rynku: amerykańskie, jest Fonterra, jest Amul czy Arla. Dlaczego ceny nabiału ma kształtować sprzedaż tylko tych koncernów? Dlatego też doszliśmy do wniosku, że poprzez Polish Dairy stworzymy polską strefę cenową. Otrzymamy benchmark dla polskiego rynku. Lepszy trudno sobie wyobrazić, o ile będzie obrót produktami mleczarskimi.

O to właśnie chodzi.
Jeżeli będą zawierane transakcje, będzie duży obrót towarowy, to będziemy mieli świetny benchmark dla naszego rynku. Ceny uzyskiwane na transakcjach będą punktem odniesienia dla wartości polskiego nabiału. To też legło u podstaw stworzenia tego biznesu.

Czym jest Polish Dairy?
Spółka została założona w 2016 r. Rok temu rozpoczęliśmy przygotowania do tego, żeby stać się członkiem GDT. Operacyjnie na rynku działamy od czerwca br. Jednym w wymogów, jaki postawiła przed nami giełda, było przejście przez proces zawierania transakcji B2B (w tym modelu transakcje sprzedaży odbywają się na zasadzie aukcji, tzn. wyboru najlepszej oferty spośród przedstawionych przez oferentów – przyp. redakcji). Skupiliśmy się na tym, żeby od czerwca przeprowadzić wiele takich transakcji, więc eksportujemy i importujemy produkty mleczarskie. Jesteśmy start-upem, a nasze doświadczenie na rynku mleczarskim, moje oraz drugiego członka zarządu – Aleksandra Kempińskiego, jest nieduże. Znamy się na biznesie, znamy się na giełdzie, w tym także towarowej, bo mieliśmy do czynienia z handlem gazem i energią. Na naszym pokładzie mamy m.in. Małgorzatę Wysocką, byłego członka zarządu OSM Łowicz.

A jak Polish Dairy mają postrzegać hodowcy bydła mlecznego?
Hodowcy poprzez rady nadzorcze kontrolują mleczarnie. Jak by nie było, jesteśmy czwartym producentem mleka w Europie.
Chcemy być integratorem, konsolidatorem dla zakładów mleczarskich. Proszę właśnie tak nas postrzegać. Przybliżę hodowcom naszą rolę. Na rynku mamy cykle koniunkturalne. Obecnie są bardzo dobre ceny. Rynek należy obecnie do producentów, a nie kupujących. Przetwórcy mogą wybierać, komu sprzedadzą towar i za ile. To jest komfortowa sytuacja. W takim okresie dodatkowe kanały dystrybucji towarów mogą być zbędne, a wiele podmiotów nie dostrzega potrzeby ich obecności. Co mnie obchodzą ceny z GDT – tak zapewne myśli wiele podmiotów – skoro ja mam kolejkę kupujących, którzy stoją pod bramą i czekają, żebym wydał im towar. Zupełnie inna sytuacja zachodzi wtedy, gdy rynek siada, konsumenci zaczynają wybierać sprzedających i przebierać w ofertach. Mleczarnie zaczynają mieć problemy ze sprzedażą. Wtedy wiele podmiotów zaczyna nas dostrzegać, bo my udrażniamy kanały dystrybucji towarów. Zmniejszamy ryzyka związane z cyklami koniunktury. Rynek mleczarski jest bardzo zmienny, dlatego wierzymy, że odegramy na nim oczekiwaną rolę. My będziemy pomocną dłonią na rynku zwłaszcza w trudnych sytuacjach dla producentów mleka. Jesteśmy także czymś w rodzaju zewnętrznego działu sprzedaży dla mleczarń. Oczywiście mleczarnie mają wybór, nie muszą korzystać z naszych usług, mogą same budować takie kompetencje, stawiając sobie przy tej okazji wiele pytań biznesowych.

Obsłużycie każdą mleczarnię, nawet tę najmniejszą?
Mleczarnie nie muszą budować żadnych połączeń tylko po to, żeby sprzedawać przez nas swoje produkty. Warunek jest tylko jeden – towar musi spełniać określone standardy. Jeśli chodzi o obecność naszych produktów na GDT, to przypomnę, że handlujemy czterema produktami: odtłuszczonym mlekiem w proszku, pełnym mlekiem w proszku, laktozą i masłem.

Jaki jest odzew środowiska mleczarskiego na ofertę Polish Dairy?
Jesteśmy, co po raz kolejny powtórzę, inicjatywą oddolną. My po prostu podchwyciliśmy pomysł, który zrodził się w branży bardzo dawno. Wsparcie mleczarń i zainteresowanie jest bardzo duże. Mamy podpisanych bardzo dużo umów o współpracy z podmiotami. Prawie wszyscy są zainteresowani handlowaniem, co wynika z tego, że nie wiąże się to z żadnymi kosztami po stronie mleczarń – nie ma żadnego wpisowego. Chcielibyśmy stworzyć jedną polską markę produktów mleczarskich. Wierzę w model biznesowy, który tworzymy, tym bardziej że jesteśmy spółką prywatną, której nie tworzyły żadne spółdzielnie mleczarskie czy też inne podmioty funkcjonujące w tej branży. Nasza współpraca z mleczarniami jest niezwykle przejrzysta i transparentna.

Wspominał Pan, że jesteście start-upem. Jaki czas dajecie sobie na zakotwiczenie na stałe w tym biznesie?
Myślę, że po roku działalności będziemy mogli w pełni ocenić naszą działalność.

Trzymam kciuki i życzę powodzenia w imieniu hodowców bydła mlecznego i producentów mleka.