Rasy zachowawcze wchodzą do robota
Czy pasja do hodowli bydła rasy zachowawczej i nowoczesna technologia mogą iść w parze? Ewa i Sławomir Rogowscy udowadniają, że jak najbardziej. 12 września br. otworzyli nową oborę z dwoma robotami udojowymi. To ich sposób na połączenie wieloletniego doświadczenia z odważnym spojrzeniem w przyszłość i lżejszą codzienną pracę.
autor: Michał Krukowski
- Gospodarstwo jako pierwsze w Polsce rozpocznie udój w robotach GEA, krów rasy zachowawczej – polskiej nizinnej czarno-białej.
- Nowa obora będzie miała ruch kierowany i posiada oddzielną strefę do automatycznego doju na robotach. Mniej pracy fizycznej, większa higiena – czy eksperyment się uda?
- Obecny na otwarciu minister Stefan Krajewski był zachwycony.

W 100-hektarowym gospodarstwie w Supach w powiecie łomżyńskim państwo Rogowscy utrzymują blisko 160 sztuk bydła. Na tle innych mlecznych gospodarstw regionu wyróżnia ich jednak struktura stada – obok rasy phf utrzymują bowiem jedno z większych stad rodzimej rasy polskiej nizinnej czarno-białej (ZB) – liczące 42 sztuki.
Stado ZB objęte jest, we współpracy z Instytutem Zootechniki w Balicach, programem ochrony zasobów genetycznych. Dla Sławomira Rogowskiego nie jest to jednak wyłącznie hodowlana decyzja. Z rasą ZB łączy go szczególny sentyment. Jako absolwent SGGW w Warszawie właśnie jej poświęcił swoją pracę magisterską. Dziś o hodowanych przez siebie krowach mówi krótko: „to moja perełka”.
Rogowscy od ponad 18 lat korzystają w swoim stadzie z oceny wartości użytkowej prowadzonej przez PFHBiPM. Dzięki temu decyzje hodowlane mogą opierać nie tylko na doświadczeniu i przywiązaniu do rodzimej rasy, ale również na systematycznie gromadzonych danych.

Ruch kierowany
Odważne decyzje inwestycyjne zawsze poprzedza gruntowna analiza – szczególnie wtedy, gdy trzeba zdecydować, w jakie rozwiązania wyposażyć nowy budynek. W tym przypadku obora od początku została zaprojektowana z myślą o automatycznym doju i kierowanym ruchem krów.

W budynku znajdują się cztery rzędy legowisk oraz wydzielona strefa doju, w której zamontowano już dwa roboty GEA DairyRobot R9500. Choć urządzenia tej marki mogą pracować zarówno w systemie ruchu wolnego, jak i kierowanego, hodowcy zdecydowali się na drugi wariant. Kluczowym argumentem były mniejsze nakłady pracy fizycznej.
O maksymalną higienę doju zadba natomiast system ćwiartkowej separacji mleka. Umożliwia on osobne badanie i oddzielanie mleka z każdej ćwiartki wymienia, zanim trafi ono do mleka zbiorczego. Rozwiązanie to zwiększa kontrolę nad jakością mleka i pozwala szybko reagować na ewentualne problemy w obrębie poszczególnych ćwiartek. Dodatkowym atutem jest łatwy i bezpieczny dostęp do krowy od tyłu, co ułatwia wykonanie niezbędnych czynności bez zakłócania jej ruchu.
Nowoczesna hodowla ras zachowawczych
Obora w Supach jest pierwszym w Polsce obiektem, gdzie do robotów udojowych wejdą również krowy rasy zachowawczej. To nowy kierunek dla hodowców ras zachowawczych, kojarzonych dotąd raczej z tradycyjnymi rozwiązaniami. Jak widać także ich dogonił już ogólny trend – coraz większa robotyzacja i automatyzacja produkcji, często połączona z budową nowego, a niekiedy gruntownie modernizowanego obiektu.
Czy to się uda? Jako profesjonaliści nie zamierzamy pozostawić tego pytania bez odpowiedzi. Po pełnym zasiedleniu obory i pierwszych doświadczeniach redakcja ponownie odwiedzi Supy, szukając odpowiedzi na pytanie – jak w praktyce krowy rasy zachowawczej odnajdą się w nowoczesnym systemie automatycznego doju i jak w pierwszych miesiącach funkcjonować będzie to nowatorskie w skali kraju przedsięwzięcie.



