Stadnina Koni Michałów to nie tylko araby

Stadnina koni w Michałowie jest liderem w dziedzinie hodowli koni czystej krwi arabskiej nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Oprócz tych przepięknych zwierząt na terenie stadniny hodowane są także niemniej piękne krowy ras holsztyńsko-fryzyjskiej i jersey. Zwłaszcza tej ostatniej należy poświęcić szczególną uwagę, ponieważ wychowanka hodowli – krowa właśnie tej rasy, o wdzięcznym imieniu Palma 46, została superczempionem XXVIII Krajowej Wystawy Zwierząt Hodowlanych w Poznaniu. Z tej racji odwiedziliśmy stadninę i hodowlę krów jersey, a naszą przewodniczką po niej była pani Hanna Sztuka – doświadczony rolnik, a przede wszystkim hodowca koni arabskich i bydła, obecnie dyrektor ds. Hodowli Zwierząt i Produkcji Roślinnej w SK Michałów.

Tekst i zdjęcia: Mateusz Uciński

Chociaż wiele osób może to zdziwić, laureatka tegorocznej wystawy w Poznaniu w kategorii ras kolorowych – Palma 46, nie była początkowo postrzegana jako potencjalna zwyciężczyni. SK Michałów przygotowało wstępnie na wystawę kilka krów, z których ostatecznie dwie pojechały do Poznania. Choć początkowa faworytka grupy ostatecznie nie wyjechała na wystawę, to, jak się jednak okazało, i tak laur superczempiona powędrował do Michałowa, co tylko świadczy o klasie tej hodowli. Utrzymanie krów tej rasy w stadninie ma długotrwałą i ugruntowaną tradycję.
– W czasach, gdy dyrektor Jaworowski decydował się na sprowadzenie do Michałowa jerseyów, istniały zupełnie inne uwarunkowania ekonomiczne – opowiada Hanna Sztuka. – Nie było miejsca na duże krowy typu HF, a zakupione za granicą jałówki bardzo pasowały do profilu stadniny. Razem ze stadniną koni w Iwnie, Michałów był prekursorem hodowli tej rasy w Polsce. Poza tym z jerseyami pracuje się zupełnie inaczej niż z krowami innych ras. Te krowy mogą wzbudzić prawdziwy zachwyt u hodowcy.

Nie można się dziwić słowom dyrektor Sztuki, bo chyba nie ma wdzięczniejszej rasy wśród krów mlecznych. Obecnie w Michałowie hoduje się ok. 300 krów tej rasy, z których dojonych jest 140. Krowy utrzymywane są w oborze wolnostanowiskowej, cielęta z kolei w osobnych kojcach, a następnie, w drugim miesiącu życia, są łączone w grupy i do momentu, kiedy piją mleko, utrzymywane w oddzielnej oborze połączonej z cielętnikiem, w której wydzielony został oddział dla młodych jałówek. Następnie młodzież w wieku 3–4 miesięcy zostaje przeniesiona do sąsiedniego gospodarstwa, gdzie znajduje się jałownik z wybiegami, podzielony na trzy sektory – dla najmłodszych jałówek, średnich i przeznaczonych do pokrycia.
W michałowskiej hodowli krów rasy jersey szczególną uwagę zwraca się na kondycję wymion, które są bardzo dobre. Widać to zresztą w zeszłorocznych wynikach opublikowanych niedawno przez PFHBiPM, gdzie krowy z Michałowa osiągają przeciętnie wydajność 8446 litrów mleka. Jak zaznacza pani dyrektor, jest to doskonały wynik dla tej rasy, balansujący na granicy możliwości genetycznych tego stada. Innym aspektem, na który zwracana jest szczególna uwaga, są mocne nogi. Duży nacisk w hodowli kładziony jest także na pokrój, aby, krótko mówiąc, krowy były ładne i jak najbliższe wzorcom rasowym, co, jak zaznacza dyrektor, nie jest łatwe, gdyż obecna pula buhajów rasy jersey nie do końca odpowiada obowiązującemu typowi fenotypowemu. Sama hodowla zmierza ku wysokiej produkcyjności, jednak udaje się zachować odpowiedni balans pomiędzy możliwościami mlecznymi zwierzęcia a jego wyglądem.
Michałowskie jerseye poddawane są inseminacji, jednak bez użycia nasienia seksowanego. Krowy w stadninie użytkowane są dosyć długo, w okolicach
4–5 laktacji, a skala brakowania w stadzie jest niewielka, wręcz niezauważalna w porównaniu z hodowanymi również przez stadninę krowami rasy holsztyńsko-fryzyjskiej.

Żywienie krów rasy jersey oparte jest na paszach typu TMR, kiszonce z kukurydzy i siana, paszach treściwych, a także na dodatkach mineralnych i młócie. Bazuje się głównie na własnych uprawach, bez nabywania pełnoporcjowych mieszanek. Doradcą żywieniowym i współtwórcą wysokiej wydajności w Michałowie jest już od 6 lat współpracujący ze stadniną – pan Piotr Chełminiak.

Niebagatelne znaczenie w michałowskiej hodowli ma dobrostan zwierząt, na który zwraca się szczególną uwagę. Krowom i cielętom zapewnia się jak najdogodniejsze warunki bytowania. Doskonałym wyznacznikiem tych działań jest niewątpliwie fakt, że w odwiedzanych przez naszą redakcję budynkach gospodarskich zwierzęta były bardzo ufne nawet wobec obcych i garnęły się tłumnie zaciekawione, nie okazując szczególnego lęku. Stadnina Koni Michałów dostrzega także współczesne trendy ekologiczne, tak popularne obecnie na świecie, i bardzo poważnie rozważa w przyszłości utrzymanie pastwiskowe jerseyów. – Jeżeli od tego będzie uzależniona w przyszłości cena mleka, będziemy na to przygotowani i rozpoczniemy wypas krów na odpowiednich do tego pastwiskach – dodaje dyrektor Sztuka.

W tym roku także przywrócone zostanie sezonowe pastwiskowanie jałówek, którego zaprzestano w ostatnich latach, a co, zdaniem dyrektor, odbiło się na zdrowotności i rozwoju hodowanych zwierząt, które stały się też nieco drobniejsze.

Jak zaznacza Hanna Sztuka, ogromnym usprawnieniem w prowadzeniu hodowli jest korzystanie z raportów wynikowych z oceny wartości użytkowej bydła, które stanowią dodatkowe, ale bardzo istotne źródło informacji o całym stadzie i poszczególnych krowach.
– Nie wyobrażam sobie pracy bez tego – zaznacza pani dyrektor. – A tym bardziej osiągnięcia takich wyników produkcji. Jest to niemożliwe bez kompletu danych i analiz dostarczanych po próbnych udojach. Bardzo dobrze oceniam zmiany w raporcie RW-11 i podniesienie intuicyjności przedstawiania prezentowanych w nim informacji. Poza tym cały czas powiększa się ilość tych raportów, co jest bardzo dobre. Jedyne, czego bym sobie życzyła, to więcej czasu na analizowanie tych dokumentów – dodaje z uśmiechem pani dyrektor.

Stadnina Koni Michałów planuje inwestycje w utrzymywane przez siebie stado krów rasy jersey. Jako że obecna obora wolnostanowiskowa funkcjonuje od ponad 15 lat w zaadaptowanym do tego celu budynku, dziś stała się zbyt mała dla obecnej hodowli i nie spełnia już współczesnych warunków dobrostanu, zapadła decyzja o wybudowaniu nowego obiektu na 250 sztuk. Budynek ma być nowoczesny i wyposażony w odpowiednią halę udojową 2×12, co znacznie usprawni proces dojenia. W związku z powiększeniem przestrzeni dla hodowli, niewykluczone jest także dokupienie nowych krów, aby w pełni obsadzić nową, przestronną oborę, ale to jeszcze, jak zaznacza dyrektor Sztuka, są dalekosiężne plany. My jednak mamy pewność, że w tak prowadzonej hodowli jeszcze niejedna krowa sięgnie po najwyższe wystawowe trofea.

Superczempionka z Poznania – Palma 46, w towarzystwie (od lewej) Tadeusza Pasternaka – pracownika produkcji zwierzęcej, Marzeny Liśkiewicz – zootechnika i specjalisty ds. produkcji zwierzęcej, oraz Hanny Sztuki – dyrektora ds. Hodowli i Produkcji Roślinnej w SK Michałów