Troska o cielęta – to sukces w odchowie!

Ożywiona dyskusja podczas dwudniowej konferencji bujatrycznej we Wrocławiu, odbywającej się na początku grudnia ub.r. pod hasłem „Czynniki wpływające na wzrost i rozwój cieląt”, wykazała, że niepowodzenia w odchowie cieląt, zwłaszcza w dużych stadach bydła, tkwią w znalezieniu odpowiednich osób do opieki nad młodymi zwierzętami.

TEKST I ZDJĘCIA: RYSZARD LESIAKOWSKI

Dyskusję „okrągłego stołu”, pod przewodnim tematem „Jak wyeliminować błędy w odchowie cieląt”, prowadzili: prof. Tadeusz Stefaniak (Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu) oraz prof. Zygmunt M. Kowalski (Uniwersytet Rolniczy w Krakowie). Zdaniem prof. Tadeusza Stefaniaka, w praktyce obserwuje się wiele uchybień w opiece nad młodymi zwierzętami. Błędy występują już w okresie okołoporodowym, kiedy trzeba nadzorować poród i zadbać o możliwie najlepszą witalność nowo narodzonego cielęcia. – Kolejne błędy wynikają z oceny jakości siary, która ma być podana cielęciu, i planowania jej ilości – wyliczał nieprawidłowości prowadzący dyskusję. Wyjaśnił, że nowo narodzone cielę powinno otrzymać 150 g immunoglobulin, podanych w ciągu maksymalnie dwóch pierwszych godzin życia. Jeżeli siara w 1 litrze zawiera 50 g immunoglobulin, to osesek powinien otrzymać 3 litry siary. Naukowiec zaleca podawanie jej cielętom za pomocą sondy. Ponadto prof. Tadeusz Stefaniak wskazał także na obserwowane w praktyce uchybienia w zakresie higieny w okresie odchowu cieląt. W jego opinii, często popełnianym błędem jest przesiedlanie młodych zwierząt w wieku ok. 3–4 tygodni z kojców indywidualnych do grupowych. Zdaniem naukowca, w tym czasie zwierzęta są w największym stopniu zagrożone infekcjami z powodu niskiej odporności. Właśnie w tym okresie zanika odporność siarowa, a odporność swoista czynna jeszcze się nie wykształciła. Podatność na infekcje zwiększają sytuacje stresowe, a więc transport, tworzenie grup itp. – Dodatkowo w tym czasie nie stosuje się szczepień, które zabezpieczałyby cielęta przed chorobami układu oddechowego. Szczepienia przed upływem jednego miesiąca życia cieląt są mało efektywne z uwagi na odporność siarową, a choroby zaczynają się właśnie w wieku ok. pierwszego miesiąca życia młodych zwierząt. Czyli część cieląt w trakcie rozpoczynania szczepień będzie już chorowała – wyjaśniał prof. Tadeusz Stefaniak. W jego opinii, nieprawidłowości w opiece nad cielętami trzeba rozpoznać i starać się je wyeliminować, co niekiedy nie jest łatwym zadaniem. Z tym poglądem zgodził się prof. Robert Kupczyński (UP we Wrocławiu), zwracając jednocześnie uwagę, że wiedza pracowników odpowiedzialnych za odchów cieląt często jest niewystarczająca. W jego opinii, edukacja osób bezpośrednio zajmujących się cielętami jest kluczem do rozwiązania wielu problemów.

Pracownik poszukiwany, ale mało doceniany

Również prof. Zygmunt M. Kowalski wskazał na istotne znaczenie tzw. czynnika ludzkiego w procesie odchowu cieląt. W jego opinii, osoby odpowiedzialne za opiekę nad najmłodszymi zwierzętami w dużych stadach zajmują najniższą pozycję w zakresie wynagrodzeń i hierarchii w gospodarstwie. Traktorzyści, dojarze, osoby zajmujące się żywieniem krów mlecznych zdobyli uznanie, w przeciwieństwie do osób zatrudnionych przy cielętach. – Wynagrodzenie pracowników odpowiedzialnych za odchów cieląt jest znacząco niższe niż pensje dojarzy, dlatego nie można od nich wiele wymagać – przekonywał prowadzący dyskusję z Krakowa. Oprócz naukowców w trakcie dyskusji wypowiadali się zootechnicy, lekarze weterynarii i przedstawiciele firm paszowych. – Moim zdaniem, niska wartość cieląt, 500–700 zł za byczka, powoduje, że mało uwagi poświęca się odchowowi młodych zwierząt. Gdyby za cielę można było otrzymać 1000 zł, to być może zmieniłoby się podejście do ich odchowu – powiedział Andrzej Majewski z firmy Polmass. Z kolei lekarz weterynarii Sylwester Michalski z Wielkopolski zwrócił uwagę na brak wypracowanych procedur postępowania z cielętami, ponieważ gospodarstwa są bardzo zróżnicowane i jedna procedura nie pasuje do wszystkich uwarunkowań. Opowiada się za szkoleniami pracowników zatrudnionych przy odchowie cieląt, aby mieli świadomość konsekwencji popełnianych błędów. W szkoleniach tych dużą rolę mają do spełnienia lekarze weterynarii poprzez rozmowy nie tylko z zootechnikami i właścicielami stad, ale także z osobami bezpośrednio opiekującymi się cielętami. – Za szkolenie pracowników zajmujących się cielętami na dużych fermach odpowiedzialna jest kadra zarządzająca, w tym także zootechnicy – powiedziała prof. Anna Rząsa (UP we Wrocławiu). W toku dyskusji okazało się, że zootechnicy doskonale znają procedury postępowania z cielętami, ale problemem może być wyegzekwowanie tego od pracowników bezpośrednio odpowiedzialnych za młode zwierzęta. Oznacza to, że w wielu dużych gospodarstwach barierą w uzyskiwaniu dobrych wyników w odchowie cieląt jest umiejętność zarządzania ludźmi. Podczas wrocławskiej debaty zwrócono także uwagę na projektowane i nowo budowane obory, w których często zapomina się o cielętach. Najczęściej stosowanym rozwiązaniem w naszym kraju są budki „igloo”, które nie zawsze są prawidłowo użytkowane (niekiedy są trwale zamocowane do podłoża, co uniemożliwia dezynfekcję).

W podsumowaniu dyskusji „okrągłego stołu” prof. Zygmunt M. Kowalski powiedział: „Dzisiaj zmieniły się cele odchowu. 10–15 lat temu było to przeżycie cielęcia i ochrona przed chorobami, co obecnie jest oczywiste. Teraz jesteśmy na wyższym poziomie – celem jest, aby cielę stało się doskonałą krową w przyszłości”.

Zootechnicy doskonale znają zasady postępowania z cielętami, ale w wielu stadach problemem jest wdrożenie ich do praktycznego stosowania – powiedział dr Paweł Górka (UR w Krakowie)
Zdaniem Andrzeja Majewskiego (Polmass), niska wartość cieląt powoduje, że zbyt mało uwagi poświęca się odchowowi młodych zwierząt

Numer 1/2017