Ukraina pilnie potrzebuje krów mlecznych,
aby zastąpić 50 tys. zabitych podczas
działań wojennych

W Ukrainie istnieją obawy, że jeśli wojna z Rosją nie zakończy się do końca tego roku, kraj ten może stracić 150 tys. krów, czyli jedną trzecią stada narodowego. Z powodu trwających działań wojennych ok. 50 tys. krów zostało już utraconych w wyniku bombardowań, ostrzałów lub chorób.

tekst Mateusz Uciński, na podstawie Dairy Global zdjęcie: yaroslav konyk / unsplash

Chris McCullough, niezależny dziennikarz zajmujący się wschodnimi rynkami mleczarskimi, szacuje, że liczby te będą wyższe, ponieważ ucierpiały również prywatne gospodarstwa mleczne, ale obecnie trudno jest uzyskać na ich podstawie statystyki. Aby Ukraina mogła w najbliższej przyszłości wyprodukować wystarczającą ilość mleka, sera i masła dla swojej ludności, wezwano kraje partnerskie, by dostarczały do tego kraju jałówki mleczne w celu uzupełnienia stada krajowego.

Hanna Lavreniuk, dyrektor generalny Stowarzyszenia Producentów Mleka (AVM) w Ukrainie, powiedziała, że ​​niektórzy producenci mleka ledwo żyją.
– Obecnie najeźdźcy cynicznie i celowo niszczą możliwości gospodarstw mlecznych – zaakcentowała Lavreniuk. – Farmy na linii frontu i na terytoriach okupowanych ledwo przetrwały, często bez elektryczności, komunikacji lub możliwości dostarczania żywności. Taka jest sytuacja w obwodach charkowskim i chersońskim, w wielu rejonach obwodu zaporoskiego, donieckiego i ługańskiego. Ze względu na problemy z komunikacją trudno jest oszacować dokładne straty inwentarza żywego, zwłaszcza w sektorze prywatnym. Trudno uzyskać wiarygodne informacje o tym, co się dzieje w wymienionych regionach, ale straty sektora przemysłowego szacuje się na co najmniej 50 tys. osób, co w przeliczeniu daje kwotę 80 mln USD.

Według AVM na początku tego roku w sektorze przemysłowym w Ukrainie było ponad 420 tys. krów, a wydajność zwierząt wynosiła średnio 6860 kg na krowę rocznie. Stowarzyszenie obliczyło, że przy oczekiwanym wzroście wydajności od 8,5 tys. kg do 9 tys. kg na krowę Ukraina powinna mieć co najmniej 600 stad mlecznych, aby zaspokoić krajowe potrzeby i wykorzystać potencjał eksportowy. Wybuch wojny diametralnie zmienił tę sytuację. Przed jej wybuchem Ukraina dostarczała krajom Bliskiego Wschodu niedrogie białko i tłuszcz mleczny, eksportując produkty przez porty morskie. Przez pierwsze dwa miesiące działań wojennych w magazynach gromadzono znaczne ilości tzw. produktów wymiennych.

Jak podkreśla Hanna Lavreniuk magazynowano mleko w proszku, serwatkę w proszku, masło i kazeinę techniczną, które planowano wysłać do krajów Azji i Afryki, będących głównymi konsumentami tych produktów. Jednak brak możliwości ich eksportu ma negatywny wpływ na przedsiębiorstwa mleczarskie, które z kolei nie mogą płacić za dostarczany surowiec gospodarstwom mlecznym.
– Okres trwałości mleka w proszku wynosi 3–5 miesięcy – informuje Lavreniuk. – Teraz te produkty w magazynach zaczną się psuć, a zatem sytuacja będzie jeszcze bardziej krytyczna.

Straty sektora mleczarskiego nie są ostateczne, stowarzyszenie codziennie otrzymuje doniesienia o nowych atakach wymierzonych w gospodarstwa mleczne. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja w obwodzie charkowskim, gdzie najeźdźcy coraz częściej ostrzeliwują farmy, które są stale trawione ogniem moździerzowym lub rakietowym. Obwód charkowski jest jednym z pięciu największych regionów produkujących mleko w Ukrainie. Skupiają się tam potężne gospodarstwa mleczne. Straty obwodu charkowskiego znacząco wpłyną na wskaźniki całego przemysłu mleczarskiego w tym kraju.
AVM przewiduje, że jeśli żadne nowe terytoria nie zostaną przechwycone w wyniku działań wojennych, jeśli cyniczne ataki na farmy ustaną, to spadek pogłowia w sektorze przemysłowym w tym roku będzie się mieścił w przedziale od 70 tys. do 100 tys. krów mlecznych. Według pesymistycznego scenariusza, jeśli okupowane regiony nie zostaną wyzwolone, do końca roku może zginąć od 120 tys. do 150 tys. krów. Według AVM ma to kluczowe znaczenie, ponieważ jest to prawie jedna trzecia przedwojennego przemysłowego inwentarza żywego w Ukrainie. Aby przywrócić jego stan do poziomu sprzed wojny Ukraina będzie potrzebować technicznej pomocy humanitarnej ze strony krajów partnerskich.

Dyrektor generalny AVM zauważa jednocześnie, że wyhodowanie produktywnej krowy w gospodarstwie zajmuje co najmniej dwa lata. W Ukrainie nie ma na to czasu, kraj potrzebuje wsparcia w postaci dostawy jałówek w wieku 5–6 miesięcy, aby szybko wydały potomstwo i były w stanie odbudować stado. W pierwszym roku po aktywnej fazie wojny Ukraina będzie musiała wymienić co najmniej 50 tys. utraconych krów. Taka pomoc będzie bardzo potrzebna. Mimo że kraj ten jest producentem żywca hodowlanego, jego własny potencjał nie wystarczy.

Dodatkowo, gdy wojna się skończy, pojawi się problem restauracji budynków farm mlecznych. Według GreenDeal należy je odbudowywać zgodnie z nowymi, nowoczesnymi trendami, aby były bardziej wydajne i energooszczędne.

AVM twierdzi, że inwestycje w nową farmę wyniosą od 7 tys. do 10 tys. USD na krowę mleczną, co jest jedną z największych inwestycji w hodowlę zwierząt. Przewiduje, że zwrot z takich projektów nastąpi w ciągu co najmniej 10 lat. 

Zbliżające się wydarzenia

Potrzebujesz tą treść? Napisz do nas na biuro@polskafederacja.pl