Vector mobilny robot żywieniowy

Tekst: Ryszard Lesiakowski; Zdjęcia: Ryszard Lesiakowski, Firma Lely

Zastosowanie automatycznego żywienia bydła mlecznego w stadach utrzymywanych w kilku oborach jest dużym wyzwaniem. Z takim problemem doskonale radzi sobie system oferowany przez firmę Lely – sprawdziliśmy to w jednym z gospodarstw w Wielkopolsce.

Czekała mnie wymiana starego, 10-letniego wozu paszowego o pojemności 10 m3, który został zakupiony do obsługi mniejszego stada. Potrzebny był wóz o większej objętości, co oznaczało także zakup większego ciągnika, który z nim współpracowałby. Zatem musiałem się liczyć ze znacznymi wydatkami – opowiada Jerzy Kostrzewa, prowadzący z żoną Barbarą 105-hektrowe gospodarstwo w Śniatach (powiat grodziski), w którym utrzymują 220 krów o średniej rocznej wydajności ok. 9,5 tys. l mleka. W gospodarstwie tym bydło mleczne przebywa w kilku starych budynkach, a w jednym nie ma przejazdowego stołu paszowego, co znacznie utrudniło pracę wozem paszowym zaczepianym do ciągnika. Oznaczało to konieczność cofania zestawem, aby wyjechać z obory po zadaniu TMR-u. – Niedogodność tę oraz wiele innych uciążliwości wyeliminował zakup robota żywieniowego Vector firmy Lely, który użytkuję ok. 3 miesięcy – wyjaśnia hodowca.

Zwarta zabudowa ogranicza rozwój
– Obecnie na swoim siedlisku osiągnąłem pełną obsadę bydła mlecznego, tj. łącznie ponad 400 sztuk, i z powodu braku miejsca nie mogę już nic wybudować ani rozbudować – opowiada rolnik. Wraz z żoną Barbarą rozpoczęli gospodarowanie na własny rachunek w 2000 roku, wraz z przejętym od rodziców gospodarstwem użytkowali ok. 30 ha, na których utrzymywali ok. 20 krów o średniej rocznej wydajności rzędu 6,5 tys. l mleka oraz ok. 10 sztuk opasów i 100 sztuk tuczników. – Było oczywiste, że prowadzenie tylu kierunków produkcji zwierzęcej nie miało większego sensu, i podjęliśmy decyzję o specjalizowaniu się w produkcji mleka, tym bardziej że stado było dobre. Ocenę użytkowości mlecznej prowadził mój ojciec od 70. lat ubiegłego wieku – wspomina Jerzy Kostrzewa. Nadmienia, że już w 2000 roku obora uwięziowa i stodoła zostały dostosowane do chowu wolnostanowiskowego na ok. 50 krów, które dojono w hali dojarni typu „rybia ość” 2×4. Natomiast chlewnię przebudowano na jałownik. Hodowcy ze Śniat systematycznie powiększali swoje stado krów mlecznych, adaptując i rozbudowując na ich potrzeby zabudowania, a więc garaże, magazyn itp. Część obór powstało jako wiaty z zewnętrznym stołem paszowym, które wzniesiono wzdłuż granicy działki siedliskowej. Oczywiście nie obyło się bez konieczności powiększenia hali udojowej, ostatnia modernizacja miała miejsce w 2009 roku, wtedy rozbudowano ją do 14 stanowisk (2×7). – Teraz nie jestem już zainteresowany liczebnym powiększaniem stada krów, koncentruję się na zwiększeniu efektywności produkcji mleka, głównie poprzez wzrost mleczności krów. Moim celem jest 11 tys. l mleka średnio w roku od krowy – konkluduje hodowca.

Doskonalenie żywienia
Trzeba przyznać, że inwestycja w automatyczne żywienie bydła mlecznego doskonale wpisuje się w obraną przez hodowców ze Śniat strategię zwiększania efektywności produkcji mleka. Tylko automatyczne żywienie umożliwia przygotowanie i rozdanie w ciągu doby 27 TMR-ów, jak to ma obecnie miejsce w tym gospodarstwie. – Częste podawanie świeżo sporządzanego TMR-u pobudza zwierzęta do jego pobierania, co pozytywnie wpływa na wydajność mleczną, w myśl zasady: krowa pyskiem doi – rolnik wymienia zalety automatycznego żywienia. Jest przekonany, że częste pobieranie pasz stabilizuje pH treści żwacza, stwarzając jednocześnie optymalne warunki dla mikroflory żwaczowej. W konsekwencji unika się występowania wielu zaburzeń metabolicznych, np. subklinicznej kwasicy. W opinii hodowcy, automatyczne żywienie zapewnia powtarzalność sporządzanych mieszanek TMR z racji tego, że to komputer steruje dozowaniem ilości komponentów TMR-u oraz czasem ich mieszania i rozdrabniania. Z pewnością praca człowieka jest pod tym względem bardziej zawodna.

Jak działa system Lely?
– Zanim zdecydowałem się na zakup Vectora obejrzałem jego pracę w dwóch gospodarstwach w Niemczech. W jednym z nich była nowo wzniesiona obora, w którym funkcjonowały także roboty udojowe. Wyglądało to ciekawie, ale zupełnie nie przystawało do moich warunków. Dopiero po wizycie w drugim gospodarstwie, w którym zwierzęta utrzymywano w kilku starych zabudowaniach, przekonałem się, że system Lely sprawdzi się u mnie – relacjonuje Jerzy Kostrzewa. Wyjaśnia, że robot żywieniowy Vector wyróżnia się spośród innych systemów automatycznego żywienia dużą mobilnością. Wózek mieszająco-dystrybucyjny ma własny napęd, nie wymaga specjalnych konstrukcji do montażu na nich szyn jezdnych, bez problemu przemieszcza się zarówno wewnątrz budynków, jak i między nimi, i w ten sposób może obsłużyć kilka obór. Dzięki niewielkim wymiarom wózka, tj. szerokości 1,6 m i ładowności ok. 600 kg, może on pracować w większości obór. Szerokość stołu paszowego przy jednostronnym żywieniu powinna wynosić co najmniej 3,1 (zapewniona możliwość zawrócenia), a przy dwustronnym minimum 3,25 m. – Wysokość korytarza paszowego podczas zadawania pasz nie może być mniejsza niż 2,8 m – informuje rolnik.

Robot żywieniowy Lely składa się z dwóch zasadniczych elementów:
• samojezdnego wózka mieszająco-dystrybucyjnego z funkcją podgarniania paszy,
• tzw. kuchni, tj. magazynu pasz objętościowych, treściwych i dodatków paszowych wraz z systemem załadowczym, tj. suwnicy i chwytaka szczękowego.

– Wózek jest samojezdnym, miniaturowym wozem paszowym o pojemności 2 m3, wyposażonym w pionowy mieszalnik ślimakowy z nożami oraz regulowanym automatycznie przeciwnożem. W wózku pasze są nie tylko mieszane, ale także rozdrabniane – wyjaśnia rolnik. Ładowanie wózka paszami odbywa się w kuchni, tzw. stacji ładowania. Wstępne wymieszanie pasz następuje podczas napełniania, co uzyskuje się dzięki wsypywaniu ich do pojemnika w niewielkich ilościach i w różnej kolejności. Dokładne wymieszanie komponentów powodują obroty pionowego ślimaka, napędzanego za pomocą silnika elektrycznego o mocy 3,3 kW. Podczas sporządzania TMR-u wózek zasilany jest z sieci, jednocześnie ładują się akumulatory.

Gdy TMR jest gotowy, wózek opuszcza stację bazową, na zasilaniu akumulatorowym przemieszcza się do obory, według wcześniej wytyczonej trasy, i następuje zadawanie paszy na stole paszowym. – Wózek ma dwa zasadnicze punkty odniesienia, tj. porusza się wzdłuż drabiny paszowej, zachowując od niej stałą odległość. Natomiast przestrzeń między budynkami pokonuje dzięki wyznaczonym torom jezdnym na betonowej posadzce w postaci przymocowanych płaskowników o szerokości ok. 8 cm – wyjaśnia rolnik. Informuje, że śnieg zalegający na trasie przejazdu wózka lub marznący deszcz mogą powodować utratę orientacji przestrzennej urządzenia. Wtedy ono się zatrzymuje i wysyła alarm na telefon komórkowy. Wznowienie pracy następuje po oczyszczeniu tras przejazdowych i zresetowaniu urządzenia w stacji bazowej. Wózek zatrzymuje się także, gdy napotka na swojej trasie przeszkodę, wtedy także wysyła alarm na telefon komórkowy. – Jest to bardzo bezpieczne urządzenie, zarówna dla ludzi, jak i zwierząt – mówi rolnik.

Kuchnia pod wiatą
Magazyn pasz koniecznych do przygotowania mieszanki TMR znajduje się pod wiatą o powierzchni ok. 200 m2. Hodowca ze Śniat codziennie uzupełnia niezbędną ilość pasz objętościowych, tj. kiszonki z kukurydzy, kiszonki z traw I pokos, kiszonki z traw II pokos, kiszonki z lucerny, kiszonki z wysłodków buraczanych oraz sieczki ze słomy. Każda z pasz objętościowych ma ściśle określone miejsce pod wiatą, które jest zarejestrowane w pamięci urządzenia. Natomiast pasze treściwe magazynowe są w dwóch zewnętrznych silosach o pojemności 30 i 25 ton. W jednym mieści się koncentrat białkowy, tj. mieszanina poekstrakcyjnej śruty sojowej i rzepakowej, a w drugim śruty zbożowe, jako dodatek energetyczny. Ponadto w skład TMR-u wchodzą dodatki paszowe gromadzone w czterech zasobnikach, każdy mieszczący ok. 150 kg. Zawierają one premiksy: dla krów wysokowydajnych, dla krów zasuszonych, dla jałówek. – W jednym zasobniku znajduje się dodatek energetyczny w postaci tłuszczu chronionego – wyjaśnia rolnik.