VI Narodowy Dzień Kukurydzy
– Optymalny termin zbioru materiału na kiszonkę z kukurydzy przypadnie za ok. 10–14 dni – podkreślał Jakub Sierszulski z PFHBiPM podczas VI Narodowego Dnia Kukurydzy.
autor: Marcin Jajor

Koniec sierpnia to tradycyjnie czas, w którym na poletkach prezentowany jest dorobek firm nasiennych oferujących odmiany kukurydzy. Jak co roku rośliny można ocenić bezpośrednio w warunkach polowych. Taki cel przyświecał szóstej edycji Narodowego Dnia Kukurydzy. Spotkanie organizowane przez Hodowlę Roślin Smolice sp. z o.o. Grupa IHAR odbyło się 27 sierpnia br. w Rogożewie (woj. wielkopolskie).
Optymalny termin zbioru
Oprócz dyskusji o nowych odmianach kukurydzy, plonowaniu i ochronie roślin, szczególne znaczenie miała możliwość określenia optymalnego terminu zbioru materiału przeznaczonego na kiszonkę z kukurydzy. Tego zadania podjęła się Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Łącznie podczas spotkania przeanalizowano ponad 40 próbek roślin. Zgodnie z wynikami średnia zawartość suchej masy wyniosła 27,3%, ale wyniki mieściły się w zakresie od ok. 24% do ponad 30%.
– Biorąc to pod uwagę – podkreślał Jakub Sierszulski, doradca ds. żywienia krów z PFHBiPM – optymalny termin zbioru materiału przeznaczonego na kiszonkę z kukurydzy przypadnie za ok. 10–14 dni, a w niektórych przypadkach nawet szybciej. Ostatecznie zdecydują o tym warunki pogodowe. Przyjmuje się, że wzrost zawartości suchej masy w roślinie sięga ok. 0,5% na dobę, ale w warunkach bardzo ciepłej i słonecznej aury wartość ta może wzrosnąć nawet do ok. 0,75% na dobę. Celem jest zbiór przy optymalnej zawartości suchej masy, czyli ok. 32–35%.

Były obawy o plon
Według doradcy PFHBiPM w skali całego kraju należy się spodziewać w tym roku zadowalających plonów kukurydzy przeznaczonej na kiszonkę. Nie oznacza to jednak, że wzrost i rozwój roślin przebiegły bez przeszkód. Bardzo niepokojące były przede wszystkim niskie temperatury, które znacznie utrudniły kiełkowanie roślin w wielu częściach kraju. Czynnikiem, który negatywnie wpłynął na rezultaty w niektórych regionach, były też znaczne deficyty wody.
– Pojawiły się obawy, że plony kukurydzy będą bardzo ograniczone, ale ostatecznie lipiec przyniósł sporo opadów deszczu. Niestety, nie wszędzie. Susza okazała się szczególnie dotkliwa m.in. na obszarach woj. opolskiego i dolnośląskiego, gdzie ze względu na niskie rośliny o wysokości ok. 1–1,5 m i zeschnięte liście niektórzy hodowcy ratowali plon znacznie wcześniejszym zbiorem, tj. już od połowy sierpnia br. – mówił Jakub Sierszulski. Jak dodawał, w obliczu wyjątkowo dotkliwego deficytu wody nie ma co czekać ze zbiorem – i to pomimo niewielkich kolb z niedojrzałymi ziarniakami. Wszystko przez nadmierną zawartość suchej masy w roślinie, która znacznie ograniczy możliwość ubicia w silosie, przez co może negatywnie wpłynąć na jakość gotowej paszy i jej wykorzystanie przez zwierzęta. – W takich przypadkach bardzo ważne jest odpowiednie rozdrobnienie materiału. Przyjmuje się, że przy zawartości s.m. powyżej 40% sieczka powinna mieć poniżej 1 cm – zwracał uwagę Jakub Sierszulski.

Postaw na zakiszacze
Specjalista pozytywnie ocenia z kolei obserwowany w ostatnich latach trend związany z wykorzystaniem zakiszaczy, w tym przede wszystkim inokulantów. Niestety, roślina nie zawsze ma optymalne warunki do wzrostu i rozwoju. Co prawda zakiszacze nie są receptą na wszystko, ale mogą znacząco przyczynić się do poprawy warunków w silosie, tj. zapewnić większą stabilność, a tym samym jakość i wartość pokarmową paszy.
– W rozmowach z hodowcami pojawia się też coraz częściej innego rodzaju problem, mianowicie rosnące zagrożenie ze strony zwierzyny leśnej. W niektórych regionach kraju duża populacja dzików spowodowała ogromne szkody – zwraca uwagę doradca ds. żywienia krów PFHBiPM.

Na zimne gleby i susze
O bieżący sezon zapytaliśmy też Magdalenę Bojarczuk z firmy HR Smolice. Zwracała uwagę, że pod względem wschodów – pomimo niskich temperatur, które wystąpiły w części kraju – bieżący rok był lepszy od poprzedniego. Podkreślała, że przedstawiciele firmy nie odnotowali zbyt wielu niepokojących sygnałów ze strony rolników. Jej zdaniem mogło to wynikać z zastosowania odmian, które ze względu na uwarunkowany genetycznie udział ziaren typu flint wykazują większą odporność.

– Niestety, o ile roślina w miarę możliwości poradziła sobie ze wschodami, wiosna na wielu obszarach nie przyniosła zbyt obfitych opadów deszczu i w przypadku niektórych plantacji, po okresie dwutygodniowych upałów w czerwcu, widoczne były zaschnięte górne liście roślin. To w późniejszym czasie skutkowało zaburzeniami w wyrzucaniu wiechy – wspominała Magdalena Bojarczuk. Dodała, że poza regionami, w których deficyt wody był szczególnie dotkliwy i spowodował straty, w skali całego kraju hodowcy bydła mogą spodziewać się zadowalających plonów. Dotyczy to zarówno kolb, które dobrze się wykształciły i będą zawierały dużo skrobi, jak i liści, które w większości pozostają zielone i powinny zapewnić wysoki plon zielonej masy.
– Stawiamy na hodowlę odmian kiszonkowych kukurydzy (FAO 200–280 – przyp. red.). W tym segmencie z powodzeniem konkurujemy z odmianami z Europy Zachodniej. Niektóre z naszych odmian zajmują czołowe miejsca w badaniach Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego (PDO) prowadzonych przez COBORU. Kluczowe znaczenie ma dla nas wysoki plon, silna cecha „stay-green”, która zapewnia dłuższe utrzymanie zielonych liści i łodyg, oraz duża wartość energetyczna paszy – podkreśla Bojarczuk. Uzupełniała, że znakomita większość oferowanych przez firmę odmian jest przewidziana na słabe i średnie stanowiska glebowe. Wiele z nich jest rekomendowana na stanowiska z okresowym niedoborem wody. Większego znaczenia nabierają też odmiany, które radzą sobie lepiej w tzw. zimnej glebie.
Inwestujemy w przyszłość
Według dr. Sławomira Sowy, dyrektora Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin-PIB, obecnie obserwujemy dynamiczny rozwój hodowli roślin, który w znacznym stopniu jest związany z ich genotypowaniem. – Zmienność genetyczna kukurydzy jest opisywana za pomocą ok. 500 tys. SNP-ów (polimorfizmów pojedynczego nukleotydu), a my coraz więcej wiemy o tym, jak wykorzystywać tę informację do praktycznych celów. Dla kukurydzy bardzo ważna jest tolerancja na chłód i suszę, tak by odpowiednio wcześnie wysiać nasiona i aby rośliny radziły sobie z niedoborem wody – mówił ekspert.

Jak dodawał, aktualnie, dzięki funduszom z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności w IHAR-PIB, trwa ostatni etap budowy Centralnego Laboratorium Fenotypowania i Genotypowania Roślin Rolniczych. Jego otwarcie ma nastąpić 16 października br. Wspólnie z HR Smolice, HR Strzelce i HR Zamarte, tj. spółkami z Grupy IHAR, instytut będzie inwestował w nowe techniki genomowe, a więc precyzyjną hodowlę. Dzięki temu będzie można uzyskiwać nowe odmiany roślin uprawnych, które będą się charakteryzowały ważnymi cechami z punktu widzenia rolników, w tym hodowców bydła. – To przyszłość – podkreślał dr Sowa, tym bardziej że w Unii Europejskiej przyjęto rozporządzenie regulujące wytwarzanie roślin z wykorzystaniem nowych technik genomowych. Pod ściśle określonymi warunkami rośliny tego rodzaju będą uznawane za równoważne roślinom uzyskanym metodami konwencjonalnymi.
– W przypadku kukurydzy cały czas obserwujemy postęp biologiczny i to właśnie on – obok rozwoju agrotechniki, nawożenia oraz środków ochrony roślin – w ostatnich 20 latach był głównym czynnikiem wzrostu plonowania tej rośliny w Polsce. Patrząc jednak na potencjał kukurydzy i jej bardzo efektywny system fotosyntezy, wciąż mamy bardzo dużo możliwości do jej ulepszenia – mówił dr Sławomir Sowa.


