W Pępowie powstaje nowoczesna ferma dla 1200 krów

W Stadninie Koni Pępowo od stycznia 2018 r. funkcjonuje najnowocześniejszy w Polsce obiekt dla 600 krów dojnych. Zastosowane technologie produkcji mleka są przyjazne zwierzętom i środowisku oraz zapewniają wysoką wydajność pracy.

TEKST: Ryszard Lesiakowski; ZDJĘCIA: Paweł Baraniak, Ryszard Lesiakowski

Fermę budujemy w dwóch etapach. Pierwszy zakończyliśmy w styczniu br. Obejmował wzniesienie i wyposażenie obory dla 600 krów w laktacji, pawilonu na dojarnię karuzelową, poczekalni, porodówki oraz zewnętrznego zbiornika na gnojowicę o pojemności 9000 m3 – relacjonuje Paweł Baraniak, prezes Stadniny Koni w Pępowie (woj. wielkopolskie). Informuje, że w pierwszym etapie budowy fermy wykonano przyłącza energetyczne, studnie głębinowe i drogi dojazdowe, uwzględniając docelową obsadę zwierząt na fermie, tj. 1200 krów. Zatem uzbrojenie terenu jest przygotowane do podłączenia drugiego, bliźniaczego pawilonu dla 600 krów w laktacji.
– Nową fermę zasiedliliśmy krowami rasy holsztyńsko-fryzyjskiej pochodzącymi z naszych stad w Pępowie i Gogolewie. W starych oborach w Pępowie utrzymujemy ok. 300 krów rasy simentalskiej oraz zasuszone hf-y. Na starej fermie prowadzimy też odchów cieląt i młodzieży żeńskiej rasy holsztyńsko-fryzyjskiej – wyjaśnia Andrzej Król, główny zootechnik w Stadninie Koni w Pępowie. Hodowcy informują, że przetarg na dostarczenie technologii doju, schładzania i przechowywania mleka oraz gospodarkę gnojowicą wygrała firma GEA.

Obora dla krów dojnych
Nowy budynek dla krów w okresie laktacji ma stalową konstrukcję słupową. Słupy nośne rozmieszczone są w osi podwójnych legowisk dla krów oraz w linii podłużnych ścian zewnętrznych. Taka lokalizacja podpór nie koliduje z ciągami technologicznymi obory.

Pokrycie dachowe stanowi płyta warstwowa. Podłużne ściany zewnętrzne są otwarte, zasłaniane w wietrzne dni kurtynami, którymi steruje stacja pogodowa.

Duża kubatura budynku o wymiarach 155 na 37 m i wysokości w kalenicy 12 m wraz ze sprawną wentylacją kalenicową zapewniają dobry mikroklimat. – W okresie upałówv krowy chronią przed przegrzaniem izolacja termiczna pokrycia dachowego oraz system zraszania powietrza. W budynku nie ma wentylatorów i mieszaczy powietrza – relacjonuje prezes.

We wnętrzu obory, wzdłuż podłużnej osi budynku, przebiega przejazdowy stół paszowy. Z każdej jego strony znajduje się podwójny rząd legowisk oraz jeden rząd legowisk przyściennych. Krowy wypoczywają w głębokich boksach legowiskowych, wypełnionych materacem słomiano-wapniowym, który jest dościelany raz w miesiącu. Drabinę paszową stanowi rura karkowa, przymocowana do pionowych wsporników. Higienę żywienia zapewniają wkładki z polimerobetonu, którymi wyłożony jest stół paszowy wzdłuż drabiny paszowej. Hodowcy z Pępowa wśród krów w okresie laktacji wyodrębnili trzy grupy żywieniowe: świeżo wycielone, w szczycie laktacji i kończące laktację. TMR jest zadawany 2–3 razy dziennie, zależnie od grupy żywieniowej, ponadto paszę systematycznie podgarnia samojezdny robot firmy GEA o nazwie FRone.

Stół paszowy w oborze w połowie długości jest wyposażony w tzw. most zwodzony, usprawniający przemieszczanie się krów do hali udojowej znajdującej się w innym budynku. Uniesione na czas doju skrzydła mostu wyznaczają drogę przejścia zwierząt w poprzek stołu paszowego i staje się on nieprzejezdny. Po wydojeniu krów i powrocie zwierząt do części legowiskowej skrzydła mostu zwodzonego są opuszczane i tym samym funkcjonalność stołu paszowego jest przywrócona. Most zwodzony nie tylko ułatwia przemieszczanie się zwierząt przez stół paszowy, ale także zapobiega zanieczyszczeniu stołu paszowego w miejscu przechodzenia krów. Dlatego nie ma obaw, że nieczystości przedostaną się do paszy, i higiena żywienia jest zachowana.

W okresie jesienno-zimowym produkcja mleka jest stymulowana dzięki wydłużeniu dnia świetlnego za pomocą rozwieszonych czterech rzędów energooszczędnych lamp ledowych.

Czyszczenie korytarzy spacerowych, na których wykonano pełną posadzkę betonową, przebiega automatycznie. – Co godzinę uruchamiają się zgarniaki łańcuchowe typu Delta. Nieczystości zgarniane są do poprzecznego kanału zrzutowego, przebiegającego w środku obory. Stąd odchody przedostają się do zbiornika pośredniego (przepompowni), w którym są mieszane i ponownie tłoczone za pośrednictwem rurociągu zwrotnego do kanału poprzecznego w celu jego przepłukania – relacjonuje Andrzej Król. Nadmienia, że kanał zrzutowy jest płukany codziennie, co zapobiega powstawaniu osadu. Po zapełnieniu studni zbiorczej (przepompowni) gnojowica jest automatycznie przepompowywana do studni pośredniej, zlokalizowanej przy kortenie, a z niej do zewnętrznego zbiornika na gnojowicę o pojemności 9000 tys. m3.

Gospodarka gnojowicą
– Jest to najprawdopodobniej największy w Polsce korten, jego średnica wynosi 42 m. Został wykonany w technologii mokrej, tj. z betonu lanego do szalunków – nadmienia prezes. Informuje, że płynne odchody gromadzone są także w kanałach, pod ażurową posadzką poczekalni, i w łączniku. Ich łączna objętość wynosi ok. 2 tys. m3.

Przed opróżnianiem kortenu zgromadzona w nim gnojowica jest mieszana za pomocą mieszadła współpracującego z ciągnikiem. W kortenie są cztery punkty podłączenia takiego mieszadła. Przyczepy asenizacyjne wywożące płynne nieczystości na pola mogą być napełniane w dwojaki sposób: za pomocą pompy zainstalowanej w studni pośredniej (obok kortenu) lub z wykorzystaniem własnego systemu zasysającego gnojowicę. W pierwszym przypadku załadunek cysterny o pojemności 25 tys. litrów trwa 3 minuty, a w drugim – ok. 10 minut. W trosce o higienę żywienia na nowej fermie wyodrębnione są tzw. drogi brudne, przeznaczone do transportu gnojowicy i obornika, oraz tzw. drogi czyste, służące do przewożenia pasz.

Karuzela dla krów
Zwierzęta, aby przedostać się do hali udojowej, przechodzą przez tzw. łącznik z posadzką ażurową, którą pokryta jest także poczekalnia. Wchodzenie na stanowiska udojowe usprawnia poganiacz, wyposaży w tzw. płetwę, która w drodze powrotnej czyści betonowy ruszt w poczekalni. Krowy na nowej fermie dojone są w zewnętrznej dojarni karuzelowej. Na obrotowej platformie, wykonanej ze stali i betonu, mieści się 60 stanowisk udojowych. – Rolą dojarza jest wykonanie dippingu przedudojowego, wyczyszczenie strzyków za pomocą jednorazowej chusteczki oraz założenie kubków udojowych. Po zakończonym spływie mleka z wymienia czynności kończące dój przebiegają automatycznie, tj. dipping poudojowy, zdjęcie aparatów udojowych i ich dezynfekcja oraz płukanie – relacjonuje prezes Stadniny. Andrzej Król informuje, że od czasu dojenia krów w nowej hali udojowej znacząco poprawiła się zdrowotność ich wymion, przede wszystkim dzięki międzyudojowej dezynfekcji aparatów udojowych. Obecnie średnia zawartość komórek somatycznych w mleku od ok.  600 krów wynosi ok. 250 tys.

W nowej dojarni stado doi dwóch dojrzy, jedna osoba pracuje w poczekalni, nadzorując płynne wchodzenie krów na stanowiska udojowe. Aktualnie dój ok. 600 mlecznic trwa ok. 3 godzin. Krowy dojone są dwa razy dziennie, co zajmuje łącznie ok. 6 godzin. – W starej hali udojowej typu „rybia ość” 2×12 dój podobnej liczby krów trwał ok. 8 godzin, czyli dziennie zajmował ok. 16 godzin – uzupełnia główny zootechnik.

Wysoka wydajność dojarni karuzelowej stwarza możliwość trzykrotnego doju w ciągu dnia. – Przez krótki czas doiliśmy krowy trzy razy dziennie. Dodatkowym, trzecim dojem była objęta najwydajniejsza grupa, łącznie ok. 250 sztuk. Obliczyliśmy, że uzyskany wzrost wydajności z tytułu trzykrotnego doju nie rekompensował poniesionych nakładów – relacjonuje Paweł Baraniak. Jego zdaniem kwestia trzykrotnego doju powróci, gdy zostanie wybudowana druga bliźniacza obora na kolejne 600 krów. Wtedy trzy razy dojonych będzie ok. 500 krów i koszty związane z uruchomieniem, myciem i obsługą będą rozkładać się na większą ilość mleka.
Po skończonym doju krowy opuszczają obrotową platformę, przechodzą przez wagę i czterodrożną selekcyjną bramkę, która kieruje zwierzęta do jednego z dwóch boksów zabiegowych lub do korytarza z zamontowaną w pełni automatyczną wanną do dezynfekcji racic albo do obory.

Trzeba przyznać, że hodowcy z Pępowa dołożyli dużo starań, aby w dojarni i poczekalni stworzyć zwierzętom komfortowe warunki, zwłaszcza w okresie upałów. W poczekalni wymianę powietrza zapewnia wentylacja kalenicowa. Ponadto jego ruch wzmagają cztery wentylatory z zamontowanym systemem zraszaczy powietrza. Natomiast w hali udojowej odpowiedni mikroklimat zapewnia mechaniczna wentylacja nadciśnieniowa, zasysająca powietrze z zewnątrz. Wzrost ciśnienia w budynku powoduje wyparcie zużytego powietrza przez otwory, np. szeroko otwarte bramy. W okresie zimowym halę udojową ogrzewają elektryczne nagrzewnice i promienniki. Wentylatory przemieszczają ogrzane powietrze w dolne partie hali udojowej. Na nowej fermie zastosowano także ekologiczną technologię ogrzewania biur za pomocą zewnętrznej pompy ciepła typu powietrze–powietrze. Sprawność tego urządzenia zwiększa ogrzewanie podłogowe w pomieszczeniach biurowych.

Trudne początki
Nowa dojarnia karuzelowa współpracuje z programem zarządzania stadem, wyposażonym m.in. w funkcję wykrywania rui oraz monitorowania pobierania paszy przez krowy, który wraz z ważeniem krów po każdym doju ułatwia wczesne wykrycie zaburzeń zdrowotnych.
– Nauczenie krów wchodzenia na obrotową platformę i schodzenia z niej jest niezapomnianym doświadczeniem – wspomina Marzena Konieczna, pełniąca funkcję zootechnika na nowej fermie bydła w Stadninie Koni w Pępowie. Również Andrzej Król nie chciałby wracać do czasu pierwszego doju krów w nowej dojarni karuzelowej. Informuje, że nauka zwierząt korzystania z niej trwała ok. tygodnia.
Zdaniem Pawła Baraniaka za wyborem dojarni karuzelowej do dużego stada przemawia wysoka wydajność tej technologii doju przy relatywnie niskich kosztach. – Rozważaliśmy także dój za pomocą robotów udojowych. Na ich niekorzyść przemawiał wysoki koszt zakupu i późniejszego serwisowania. Ponadto dokładna analiza wykazała, że zastąpienie karuzelowej hali udojowej wraz z poczekalnią wymagałoby przeznaczenia większej powierzchni na roboty udojowe i towarzyszące im poczekalnie – argumentuje prezes Stadniny.

Schładzanie mleka i podgrzewanie wody
Na nowej fermie w Pępowie funkcjonuje wydajny i energooszczędny system schładzania mleka z jednoczesnym podgrzewaniem wody pitnej dla krów. Jedną z części składowych jest urządzenie zwane chillerem, służące do wytwarzania wody lodowej, będącej czynnikiem chłodzącym w płytowym wymienniku ciepła. – Woda z naszej studni głębinowej przechodzi przez chiller, schładza się do niskiej temperatury i następnie trafia do płytowego wymiennika ciepła. Tutaj ogrzewa się, odbierając ciepło od mleka, po czym trafia do podziemnego zbiornika, mieszczącego 25 tys. l ogrzanej wody. Z tego zbiornika zasilane są poidła dla krów na całej fermie – wyjaśnia prezes Stadniny. Z kolei mleko płynące z dojarni do płytowego wymiennika ciepła schładza się w nim do temperatury 7ºC i trafia do zewnętrznego, pionowego schładzalnika mleka o pojemności 25 tys. litrów. – Jego zadaniem jest jedynie utrzymanie temperatury 7ºC, ponieważ nasz surowiec w całości przeznaczony jest do produkcji sera parmezan, wytwarzanego z mleka niepasteryzowanego, schłodzonego do temperatury 7ºC. Nieopodal mieszcząca się serownia Emilgrana Poland codzienne odbiera nasze mleko – relacjonuje Paweł Baraniak.

Ciekawa porodówka
Hodowcy ze Staniny zadbali nie tylko o komfort krów produkcyjnych, ale także zatroszczyli się o komfortowe dla zwierząt i praktyczne w codziennej obsłudze kojce porodowe. Porodówka mieści się w jednym pawilonie wraz z dojarnią i poczekalnią. Znajdują się w niej 23 kojce ścielone słomą. Centralnie, wzdłuż osi podłużnej budynku, mieści się stół paszowy, wyposażony w zatrzaskowe drabiny paszowe head lock. Do każdego kojca pracownik może wejść od strony stołu paszowego przez tzw. przejście techniczne, wykonane w drabinie paszowej. Zwierzęta do kojców porodowych wprowadzane są przez przejścia komunikacyjne ulokowane przy podłużnych ścianach zewnętrznych. Tymi samymi przejściami krowy przechodzą z porodówki do hali udojowej jako ostatnia grupa. Natomiast usuwanie obornika odbywa się przez rolowane bramy, wykonane w podłużnej ścianie budynku. Jedna brama umożliwia dostęp do dwóch kojców. – Dostęp z zewnątrz do kojców ułatwia organizację pracy w porodówce. Z każdego z nich można usunąć obornik i przeprowadzić dezynfekcję w dowolnym terminie – argumentuje prezes. Jego zdaniem takie rozwiązanie znacznie ogranicza rozprzestrzenianie się patogenów w budynku, ponieważ obornik jest wywożony na zewnątrz bezpośrednio z kojca. W porodówce są też wydzielone miejsca do odchowu nowo narodzonych cieląt. Służą do tego bardzo praktyczne budki z podłogą rusztową i zamocowanymi kołami. Całość jest wykonana z tworzywa sztucznego, co ułatwia utrzymanie higieny. Natomiast podłoga rusztowa sprawia, że cielęta zawsze przebywają na suchej powierzchni. – W porodówce młode zwierzęta przebywają pięć dni, po czym wywożone są na starą fermę w Pępowie i dalej odchowywane – wyjaśnia Andrzej Król.

Prace nadal trwają
– Obecnie trwają prace przy budowie płyty obornikowej na potrzeby porodówki oraz starej fermy. Dotychczas użytkowaną przystosujemy do zakiszania pasz. Przygotowaliśmy już także teren do dobudowy drugiego bliźniaczego kortenu o pojemności 9 tys. m3 – relacjonuje prezes. Jego zdaniem przewidywany koszt budowy fermy na 1200 krów dojnych wraz z porodówką wyniesie, w przeliczeniu na jedno stanowisko dla krowy, ok. 17 tys. zł. Obecnie jest wyższy, ponieważ znaczne środki pochłonął budynek techniczny, mieszczący halę udojową, poczekalnie i porodówkę. Pawilon jest przeznaczony do obsługi całej fermy przewidzianej na 1200 krów.

Bardzo cieszy rosnąca koncentracja produkcji mleka w naszym kraju z jednoczesnym wykorzystaniem najnowszych technologii utrzymania bydła mlecznego. Tym samym nasze mleczarstwo staje się coraz bardziej konkurencyjne. Warto zaznaczyć, że hodowcy ze Stadniny Koni w Pępowie chętnie dzielą się swoim doświadczeniem.