WIEDZA TO PODSTAWA

Przyzwyczailiśmy się, że bydłem mlecznym zajmują się ludzie, którzy byli z tym związani na ogół od dzieciństwa. Nie jest to jednak regułą. Doskonałym dowodem na to są państwo Elżbieta i Stefan Świeżakowie z Poszewki, którzy porzucili swoje zawody i postawili wszystko właśnie na hodowlę krów. Od tego momentu minęło 12 lat, a bohaterom naszego reportażu można tylko pogratulować sukcesów, zwłaszcza że w ich gospodarstwie pojawiła się nowa i, co ważniejsze, dochodowa działalność.

Tekst i zdjęcia: Mateusz Uciński

Państwa Świeżaków wiele osób kojarzy z wystaw – zarówno regionalnych, jak i tych ogólnopolskich – gdzie ich piękne zwierzęta zdobywały wiele nagród, zaczynając od tytułów wiceczempiona przez czempionaty po najważniejsze trofeum, którym był laur superczempiona na IX Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Siedlcach. Mało jednak osób wie, że pani Elżbieta wcześniej była księgową, a jej mąż zajmował się budową dróg i wyjeżdżał na kontrakty do tak egzotycznych miejsc, jak Irak. Zdawać by się mogło, że to ludzie z zupełnie innej bajki, jednak ich osiągnięcia zdecydowanie temu przeczą. Trzeba przyznać, że ogrom pracy i zapału, jaki włożyli w swoje gospodarstwo, jest naprawdę imponujący.

Życiowa decyzja
– Historia naszego gospodarstwa nie jest długa – śmieje się pani Elżbieta Świeżak, opowiadając dzieje swojej hodowli. – Razem z mężem zajmujemy się tym 12 lat, czyli od postawienia nowej obory. Wszystkiego musieliśmy nauczyć się od podstaw, praktycznie od zera. Uczyliśmy się ze szkoleń, konferencji, materiałów prasowych. Moi rodzice przepisali mi gospodarstwo wraz z ziemią w 1994 roku, bo nie było na kogo. My z mężem pracowaliśmy wtedy zawodowo, ja byłam księgową, mąż zajmował się drogownictwem i z tym wiązaliśmy swoją przyszłość. Chociaż teraz, z perspektywy czasu, muszę przyznać, że nie odnajdywałam się w tamtej pracy, cały czas szukałam czegoś, w czym mogę się spełniać, realizować i gdzie praca przyniesie mi przyjemność. Wydaje mi się, że ta przepisana ziemia to było zrządzenie losu. Kiedy siedziałam w domu, wychowując dzieci i pomagając rodzicom, coraz bardziej wciągałam się w hodowlę bydła, zwłaszcza, że mąż, żebym się nie nudziła, co i rusz dokupował mi jałówki do stada, które wtedy liczyło około 6 sztuk. Trwało to jakiś czas, aż w końcu trzeba było podjąć decyzję, czy zająć się coraz większą hodowlą i temu wspólnie poświęcić, czy wrócić do wcześniejszej pracy. Postanowiliśmy z mężem postawić na krowy, a decyzję ułatwił fakt, że był to ostatni rok, kiedy stawka na budownictwo wynosiła 7%, co sprzyjało inwestycjom, więc wybudowaliśmy oborę – kwituje pani Elżbieta.

Państwu Świeżakom udało się także skorzystać z programu „Młody Rolnik” i w 2004 roku na ich posesji pojawiła się nowoczesna obora wolnostanowiskowa, przystosowana dla około 100 zwierząt, zaopatrzona w halę udojową typu „rybia ość” 2×4. Obiekt najpierw zasiedlono 18 sztukami, a następnie z funduszy unijnych dokupiono do gospodarstwa jeszcze 25 jałówek z Niemiec i Holandii. Od tamtego momentu hodowcy z Poszewki rozpoczęli swoją pracę, której doskonałe efekty widać nie od dziś. Jak wspomina pani Elżbieta, bazowali razem z mężem na wiedzy innych hodowców, a także na własnych błędach. Uczyli się, testowali, stosowali coraz lepszą genetykę w stadzie, widzieli jak rosną im wydajności mleczne i poprawia się kondycja hodowanych zwierząt. Kiedy rozpoczynali hodowlę z pierwszymi krowami, ich wydajność wynosiła ok 5800 kg mleka. Obecnie uzyskują 10 400 kg, chociaż, jak wspomina hodowczyni, był i czas, kiedy średnia wydajność stada oscylowała koło 11 300 kg.

Najważniejsza jest wiedza
Hodowlane szlify państwo Świeżakowie zdobywali sami, pracą i wytrwałością, za co należy się im szczególne uznanie. Trzeba także wspomnieć, że pani Elżbieta dwa lata temu obroniła dyplom inżynierski na Wydziale Zootechnicznym Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach.

– Żeby pójść na studia, skłoniła mnie przede wszystkim chęć poszerzenia swojej wiedzy – wspomina hodowczyni z Poszewki. – Irytował mnie fakt, że są zagadnienia w kwestii żywienia, rozrodu czy ogólnie hodowli, na temat których nie mogłam znaleźć informacji ani w książkach, ani u innych hodowców. Miałam ogromną chęć się tego uczyć, ale także bardzo duże obawy, czy sobie z tym poradzę. Ostatecznie moja córka Magda zmotywowała mnie, mówiąc: „mamo, jak nie teraz, to kiedy”. Akurat mój syn na tej samej uczelni bronił dyplomu inżynierskiego i rozpoczynał studia magisterskie, więc podjęłam decyzję, i zdecydowanie tego nie żałuję. Było mi to bardzo potrzebne. Po pierwsze, byłam w takim wieku, że czas coś zrobić dla siebie, wyjść z domu, pobyć po prostu z ludźmi, a po drugie, dowiedzieć się ciekawych i przydatnych dla mnie rzeczy. Muszę przyznać, że jeszcze studiując wydawało mi się, że moja wiedza praktyczna i doświadczenie są atutem, jednak teraz, po ukończeniu nauki, widzę, że bardzo uzupełniłam swoją wiedzę i inaczej patrzę na hodowlę. O wiele szerzej i bardziej szczegółowo, zwracam uwagę na to, jak wszystko ze sobą jest powiązane i jak ważna jest obserwacja zachowań behawioralnych zwierząt. Teraz po prostu bardziej rozumiem krowy – kwituje z uśmiechem pani Elżbieta.
W gospodarstwie jest obecnie 60 krów i 50 szt. młodzieży płci żeńskiej, bo buhajki sprzedawane są od razu. Gospodarstwo państwa Świeżaków, jak zaznacza hodowczyni, jest samowystarczalne i posiada 75 ha gruntów razem z dzierżawami, na których uprawiane są kukurydza, lucerna, a także własne zboża. W obejściu działa stacja paszowa, a dokupowane są pasze pełnoporcjowe i śruty. Żywienie w stadzie opiera się na sianokiszonkach z lucerny i kukurydzy oraz na dodatkach takich jak śruta sojowa czy śruta rzepakowa.

Pani Elżbieta, kiedy pytamy, na co zwraca szczególną uwagę w swojej hodowli, podkreśla z mocą, że najważniejszą rzeczą w każdej hodowli jest to, aby przynosiła zyski. A te są wtedy, kiedy stado produkuje dużo mleka i przede wszystkim jest zdrowe. Buhaje dobierane przez państwa Świeżaków, jak podkreśla hodowczyni, są zawsze z górnej półki. Podczas doboru zwierząt hodowcy zwracają szczególną uwagę na ekonomiczność i zdrowotność.

– Tak dobieraliśmy sobie stado – opowiada hodowczyni – że najpierw poprawialiśmy sobie pokrój. Bo kiedy krowa jest prawidłowo zbudowana, to jest zdrowa, kiedy jest zdrowa, to daje dużo mleka. Zdrowotność przekłada się też na długowieczność, dzięki czemu nie ma tak dużej rotacji w stadzie i ograniczone są koszty jego remontu. Na to właśnie kładliśmy nacisk, co teraz nam się odwdzięcza chociażby łatwością wycieleń.

Państwo Świeżakowie w swoim stadzie stosują także genomikę. Mają już zgenomowanych 20 sztuk jałówek. Niebagatelną rolę w tej hodowli pełni także ocena wartości użytkowej bydła mlecznego, która jest prowadzona praktycznie od samego początku.
– Dla mnie ocena jest podstawą, jeżeli chodzi o żywienie bydła – podkreśla pani Elżbieta. – Czekamy na każdy próbny dój, a potem na jego wyniki i sprawdzamy wszystkie interesujące nas parametry, które pokazują, czy prawidłowo żywimy i czy w stadzie wszystko przebiega po naszej myśli. Oprócz tego bardzo często korzystamy z aplikacji „Hodowca Online”, gdzie sprawdzam sobie rozród, czy wszystko prawidłowo funkcjonuje, jakie jest zużycie porcji nasienia na jedno skuteczne unasienienie i jak wygląda kwestia okresu międzywycieleniowego.
Tak skrupulatne podejście do kwestii hodowli i dobrostanu zwierząt przekłada się nie tylko na wysokie wydajności, ale także na werdykty sędziów oceniających krowy państwa Świeżaków na wystawach, w których uczestniczyli. Świadczyć o tym może lista zwycięstw, jakie odnieśli hodowcy z Poszewki:
• Na V Ogólnopolskiej Wystawie Bydła Hodowlanego w Sielinku k. Poznania w 2009 roku jałowica w kategorii 12–13 miesięcy rasy PHF zdobyła tytuł czempiona.
• Na V Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Siedlcach w 2009 roku tytuł wiceczempiona zdobyła jałowica w kategorii jałowice cielne.
• Na VI Ogólnopolskiej Wystawie Bydła Hodowlanego w Szepietowie w 2010 roku jałowica w kategorii 10–11 miesięcy rasy PHF zdobyła tytuł wiceczempiona.
• Na IX Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Sierpcu w 2012 roku tytuł czempiona zdobyły jałowica w kategorii jałowice niecielne oraz krowa pierwiastka.
• Na IX Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Siedlcach, która odbyła się w dniach 7–8 września 2013 r., krowa z hodowli państwa Świeżaków o imieniu Mećka 19 PL-00516340553-2, rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej, o numerze katalogowym 178, w kategorii II i dalsze laktacje zdobyła superczempionat.
• Po XI Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Siedlcach, która odbyła się w dniach 5–6 września 2015 r., do gospodarstwa w Poszewce powędrowały statuetki za zdobycie tytułów wiceczempiona w kategorii jałowic cielnych i czempiona w kategorii krów pierwiastek.

Pani Elżbiecie jednak najbardziej zapadła w pamięci V Ogólnopolska Wystawa Bydła Hodowlanego w Sielinku k. Poznania w 2009 roku, kiedy jałówka z ich hodowli zdobyła tytuł czempiona. Pokazało to, jak podkreśla hodowczyni, że liczą się nie tylko wielkie hodowle, typu OHZ, ale że również mniejsi, indywidualni hodowcy mogą mieć wspaniałe i godne uwagi zwierzęta. Zwłaszcza że, jak zaznacza pani Elżbieta, w ich gospodarstwie nie ma czasu na szczególne przygotowanie sztuk do wystawy, odseparowywanie ich czy specjalną dietę.

Nie tylko hodowla
Ostatni czas przyniósł pewne novum w gospodarstwie państwa Świeżaków, a stało się to za sprawą żony syna gospodarzy – Sylwii, która rozpoczęła wytwarzanie serów podpuszczkowych dojrzewających. Co ciekawe, pomysł ten pojawił się, kiedy pani Sylwia wraz z mężem Łukaszem, będąc na wakacjach na Wyspach Kanaryjskich, zwiedzali fermę kóz i degustowali produkowane tam sery. Pojawiły się wtedy pierwsze plany wytwarzania podobnych, ale z krowiego mleka. Kiedy wrócili do kraju, zaproponowali to państwu Świeżakom, którzy początkowo odnosili się do tego dość sceptycznie, sugerując nawet, że nie będzie kupców na tego typu towar. Pani Sylwia, z wykształcenia chemik, dopięła jednak swego i po kupieniu podpuszczki zaczęła stawiać pierwsze kroki w serowarstwie. Były one tak udane, że konsumentami stała się najpierw bliższa i dalsza rodzina, a potem także postronni odbiorcy. Naturalnie, synowa pani Elżbiety nie próżnowała i, jak na chemika przystało, eksperymentowała ze smakami, łącząc sery z całą paletą ziół i przypraw. Sery z gospodarstwa Świeżaków miały swój debiut na zeszłorocznym Święcie Chleba w Węgrowie i spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem ze strony kupujących, co tylko utwierdziło panią Sylwię, że to właściwa droga. Zapisała się zatem na kursy serowarskie i od wiosny 2017 roku ruszyła z własną produkcją, w której pomaga jej cała rodzina. Trzeba zaznaczyć, że ten start bardzo ułatwiły zmiany w prawie i utworzenie Rolniczego Handlu Detalicznego, pozwalającego na obrót przetworzoną żywnością z własnych gospodarstw. Obecnie sery te są sprzedawane na targu w każdy piątek i cieszą się dużą popularnością wśród kupujących, zadowoleni klienci przyprowadzają swoich znajomych, przez co krąg odbiorców stale się powiększa, a gospodarze z Poszewki planują zwiększenie ich produkcji. Nieustannie powiększają asortyment. Można już kupić sery z dodatkiem czarnuszki, kozieradki, bazylii, czosnku i pomidora, żurawiny, oliwki, a także mięty, pieprzu cytrynowego i czubrycy – zdecydowanie jest z czego wybierać.

Jak widać, hodowla państwa Świeżaków nie przestaje się rozwijać i stale szuka nowych dróg dla tego rozwoju. Hodowcy z Poszewki mają w swoich planach budowę jałownika, ponieważ obora jest coraz bardziej przepełniona i z czasem będzie konieczne oddzielenie młodzieży od reszty zwierząt. Na razie jednak projekt został odłożony na półkę i czeka na sprzyjający czas do realizacji. Widząc, jak funkcjonuje gospodarstwo i jakie osiąga wyniki, jesteśmy pewni, że nie zostanie on zarzucony.