Zmiana pokoleń – nowa siła, ten sam fundament
W natłoku codziennych obowiązków, w ciągłym pośpiechu i zapracowaniu z reguły nie analizujemy przyczyn zmian zachodzących wokół nas. A przecież nie tylko jesteśmy ich biernymi świadkami, ale aktywnie je współtworzymy.
Anna Siekierska

Dobrym przykładem jest produkcja mleka w Polsce. Dane GUS z ostatnich lat pokazują imponujący wzrost – z 4200 kg mleka od krowy w 2004 r. do 7764 kg w roku 2025 (a w populacji aktywnej nawet 9860 kg!). Można by pomyśleć: ależ te krowy się zmieniły! Nic bardziej mylnego. Przez te lata pracujemy w istocie z tym samym zwierzęciem – to nie krowa się zmieniła, tylko wszystko wokół niej: metody hodowli, nasze metody pracy, podejście do zarządzania stadem oraz warunki, w jakich funkcjonuje współczesna produkcja mleka. Zmienił się też hodowca – żyjemy w czasach, gdzie nie wystarczy wiedza wyniesiona ze szkoły czy przekazana przez starsze pokolenie. Owszem, jest to niezbędna baza, ale równie konieczne jest dziś podążanie za zmieniającą się rzeczywistością. Powiedzenie „kto się nie rozwija, ten się cofa” jest aktualne jak nigdy wcześniej.
Doceniamy fachowość, wiedzę oraz nowe technologie
Swoje obserwacje o hodowli bydła i produkcji mleka w praktyce zaczęłam gromadzić, gdy w listopadzie 1981 r. trafiłam na staż jako zootechnik do jednego z zakładów rolnych – znanego w całej Polsce Kombinatu PGR. W tamtych latach nieszczęście polegało na tym, że genetyka wyprzedziła żywienie – importowaliśmy (m.in. z Holandii, Niemiec) krowy rasy hf i próbowaliśmy je żywić kiszonką z liści buraczanych. Dziś wiemy, że to nie miało prawa się udać. Baza paszowa (i wiedza dotycząca żywienia krów wysokowydajnych) wymagała pilnego uaktualnienia, a właściwie nauki na nowo. Wiele regionów Polski miało znakomite warunki do uprawy roślin paszowych dla krów; trzeba się było „tylko” nauczyć, jak je dobrze wyprodukować. Bezcenne okazały się doświadczenia fachowców z innych krajów. Być może niektórzy pamiętają tzw. program Turośl, prowadzony we współpracy ze specjalistami z Holandii, dzięki któremu rolnicy na Podlasiu opanowali prawidłową technologię przygotowania i przechowywania sianokiszonki. Dzięki tym działaniom region szybko zyskał miano „krainy mlekiem płynącej”.
W miarę jak coraz bardziej rozumieliśmy nowoczesne żywienie krów, wydajność zwierząt zaczęła gwałtownie rosnąć. Za tym sukcesem nie stoi jeden przełom, lecz lata konsekwentnej pracy. Nowe metody normowania dawek pokarmowych i rosnąca dostępność wiedzy pozwoliły lepiej dopasować bazę paszową do rzeczywistych potrzeb krów. To był proces stopniowy, wymagający cierpliwości i determinacji. Ci, którzy wytrwali w produkcji mleka, dziś widzą efekty.
Doradztwo w cenie
Równolegle rosło zapotrzebowanie na specjalistyczne doradztwo żywieniowe: niezależne, rzetelne i profesjonalne. Dziś nikt już nie ma wątpliwości, że żywienie bydła mlecznego musi być prowadzone z najwyższą starannością na każdym etapie rozwoju. Dawne przekonania zakorzenione w umysłach starszego pokolenia, jak choćby wiara w możliwość „nadrobienia” okresów niedożywienia, zostały zweryfikowane przez praktykę. Jałówka, która choruje czy nie wyrośnie odpowiednio, nigdy nie będzie dobrą mlecznicą, bo nie będzie w stanie wykorzystać swojego potencjału genetycznego.
Rosnąca świadomość
Największa zmiana dokonała się jednak nie w oborach, lecz w głowach hodowców. Rosnąca świadomość, otwartość na wiedzę i gotowość do korzystania z nowoczesnych rozwiązań żywieniowych stały się kluczowym czynnikiem sukcesu i to one stoją za wzrostem wskaźników produkcyjnych.
Współczesny hodowca nie działa już na oślep – nauka na własnych błędach jest zbyt kosztowna. Zdecydowanie lepiej jest sięgnąć po wsparcie ekspertów, co wyraźnie widać w rosnącym zainteresowaniu doradztwem żywieniowym Polskiej Federacji. Kluczową rolę odgrywa tu także precyzja: dawki pokarmowe układane są na podstawie szczegółowych analiz jakości i wartości pokarmowych pasz objętościowych (kiszonki, siano) oraz TMR, wykonanych w laboratoriach PFHBiPM, (działających od dekady i posiadających certyfikaty akredytacji PCA). Dla nowoczesnych obór wyposażonych w urządzenia wykorzystujące zaawansowane technologie zadawania pasz, monitorowania zwierząt oraz zbierające bieżące informacje o wydajności, zdrowiu, stanie fizjologicznym zwierząt i ich masie ciała opracowywane są systemy tzw. precyzyjnego żywienia.
Informacja w cenie
Postęp technologiczny w polskim mleczarstwie widać dziś gołym okiem – kiedyś szczytem marzeń był dój mechaniczny do konwi, potem dojarka rurociągowa i w końcu hala udojowa. Dziś coraz więcej obór stawia na automatyzację, a roboty udojowe z roku na rok zyskują na popularności. Pierwszy robot w Polsce zainstalowano w 2008 r. W 2024 r. 576 stad współpracujących z PFHBiPM użytkowało 1078 systemów VMS, a już rok później liczby wzrosły do 849 obór i aż 1593 robotów. To wyraźny sygnał, że nowoczesne rozwiązania przestają być ciekawostką i stają się standardem.
Równolegle do zmian technologicznych rośnie także poziom wiedzy i precyzji w zarządzaniu stadem. Wcześniej wspomniana poprawa żywienia przełożyła się na wyższą wydajność krów, a to z kolei wymusiło rozwój nowych usług i narzędzi. Hodowcy potrzebują dziś więcej danych – i to danych szybkich, wiarygodnych oraz użytecznych. Przykładem takiej usługi jest badanie PAG wprowadzone od 2019 r., które umożliwia wczesne wykrywanie cielności na podstawie próbki mleka. To metoda szybka, bezstresowa dla zwierząt i wygodna dla obsługi, a przy tym realnie poprawiająca efektywność zarządzania rozrodem.
Mobilne biuro
Jednak same dane to nie wszystko – im więcej informacji, które można wykorzystać w zarządzaniu stadem, tym bardziej potrzebne są nowe rozwiązania umożliwiające proste i natychmiastowe zapoznawanie się z nimi. Współczesny hodowca nie ma czasu na przeszukiwanie dokumentów czy bieganie między biurem a oborą – potrzebuje informacji natychmiast, w przejrzystej i uporządkowanej formie, a najlepiej ułożone w bloki tematyczne, aby łatwo je było analizować.
Odpowiedzią na te potrzeby jest opracowany przez PFHBiPM system SOL. To intuicyjne narzędzie online, które gromadzi i porządkuje dane o każdej krowie w stadzie, prezentując je w sposób czytelny i praktyczny. Co istotne, działa ono dwukierunkowo – nie tylko udostępnia dane, ale do niektórych modułów hodowca sam może wprowadzać bieżące informacje, wzbogacając ogólną bazę danych.
Skala wykorzystania systemu pokazuje, jak bardzo był potrzebny: w 2025 r. korzystało z niego już 8062 gospodarstw i objął niemal 70% wszystkich ocenianych krów. Najnowszym krokiem w stronę wygody użytkownika jest mobilna wersja aplikacji SOL dla systemu Android, którą każdy może samodzielnie pobrać ze sklepu Google Play. Dzięki niej wszystkie kluczowe informacje są dostępne dokładnie tam, gdzie są najbardziej potrzebne – w oborze, dosłownie na wyciągnięcie ręki, a właściwie „pod palcem”.
Liczą się krowy ekonomiczne, wysokoprodukcyjne i długo żyjące
Gdy w 2014 r. po raz pierwszy zmodyfikowano indeks PF, włączono do niego piąty element – długowieczność, z wagą 10%. Od tego czasu spojrzenie na ten parametr wyraźnie ewoluowało. Dziś długowieczność nie jest już tylko miarą długości życia krowy, lecz kluczowym wskaźnikiem efektywności ekonomicznej produkcji mleka oraz poziomu cech funkcjonalnych krowy. Długowieczność opiera się na analizie danych hodowlanych i produkcyjnych i oznacza zdolność krowy do długiego i zdrowego życia w stadzie. Te zmiany znalazły odzwierciedlenie w najnowszej odsłonie indeksu PF. Długowieczność, razem z odpornością, została w nim ujęta w ramach podindeksu zdrowia, którego waga wyraźnie wzrosła – aż do 25%. Nowa formuła indeksu wkrótce wejdzie do praktyki hodowlanej, a jej kształt jest w dużej mierze efektem zaangażowania samych hodowców. Wszystko wskazuje na to, że stała poprawa dobrostanu zwierząt oraz postęp genetyczny będą konsekwentnie wspierać wydłużanie życia i produktywności krów.
Ekonomiczna krowa
W grudniu 2019 r. polscy hodowcy bydła rasy phf dostali do ręki nowe, praktyczne narzędzie selekcyjne – indeks ekonomiczny IE. Opracowany w Centrum Genetycznym został zaprojektowany z myślą o realnych potrzebach właścicieli stad, dla których liczy się nie tylko postęp hodowlany i genetyka, ale przede wszystkim opłacalność i maksymalizacja zysku z produkcji mleka.
Mówiąc o „ekonomicznej krowie”, warto spojrzeć na liczby, które najlepiej oddają skalę zmian. Z roku na rok przybywa w Polsce krów, których życiowa wydajność przekracza 100 tys. kg mleka, a jednocześnie rośnie ilość mleka uzyskiwana od zwierząt w momencie ich brakowania. To wyraźny sygnał, że hodowcy coraz świadomiej zarządzają rentownością swoich stad.
W stadach objętych oceną użytkowości odnotowano już ponad 2500 krów, których wydajność życiowa przekroczyła 100 tys. kg mleka i liczba ta systematycznie rośnie. Mimo to niektóre wyniki wciąż budzą podziw i pozostają niedoścignionym wzorem, a rekordy nadal czekają na pobicie – krowa Doris 129 zakończyła użytkowanie w wieku 17 lat z imponującym wynikiem 190 697 kg mleka, natomiast Adela żyła jeszcze dłużej – aż 19 lat, osiągając 143 889 kg mleka produkcji życiowej.
Geny nie kłamią
Rok 2014 był przełomowy w hodowli bydła rasy phf w Polsce, gdyż od sierpniowego sezonu oceny wartości hodowlanych (2014.2) oficjalnie zostało dopuszczone stosowanie nasienia młodych tzw. genomowych buhajów, nie mających wyceny na córkach. Opublikowane zostały informacje o nich, również te pochodzące z oceny międzynarodowej INTERBULL.
W Polsce od 2008 r. mieliśmy dokonania w zakresie oceny genomowej, więc hodowcy dużo już wiedzieli o zaletach tej rewolucyjnej metody oceny wartości hodowlanych wykorzystującej markery genetyczne SNP zbadane na genomie bydła. Szybko stało się jasne, że jest to kierunek, z którego nie ma odwrotu – a dostęp do genotypowania powinien być powszechny. Potwierdzeniem tego było oddanie przez PFHBiPM w kwietniu 2015 r. Laboratorium Genetyki Bydła w Parzniewie, przeznaczonego do geneotypowania samic. To jedyne takie laboratorium w Europie, które jest wyłączną własnością hodowców.
Oferta rozszerzona
Stopniowo do oferty podstawowej LGB, tj. badania markerów genetycznych dla cech użytkowych wykorzystywanych do szacowania wartości hodowlanej, wprowadzono także możliwość potwierdzania pochodzenia oraz identyfikację szczególnych cech genetycznych, takich jak defekty recesywne lub cechy monogenowe wpływające na jakość mleka.
Na tej bazie, we współpracy z FPM, powstał wieloetapowy projekt dotyczący produkcji mleka o specjalnych właściwościach – tzw. A2A2. Kluczowe jest tu to, że zdolność krowy do produkcji mleka zawierającego beta-kazeinę A2 można określić wyłącznie dzięki genotypowaniu. Produkty powstające z mleka „pierwotnego”, pochodzącego od specjalnie wyselekcjonowanych krów o genotypie A2A2, są lepiej tolerowane przez organizm człowieka, łatwiej przyswajalne i rzadziej powodują dolegliwości trawienne. Stanowią tym samym wartościową alternatywę dla osób z wrażliwym układem pokarmowym.
Dzięki podejściu tych hodowców, którzy zdecydowali się na produkcję mleka A2A2, biorąc na siebie trudy i koszty z tym związane, pozyskanie surowca do produkcji wyrobów o specjalnych walorach zdrowotnych stało się możliwe na terenie praktycznie całego kraju. To wyraźny przykład, jak efekty genotypowania i selekcji genomowej wychodzą poza obory i gospodarstwa, trafiając bezpośrednio do konsumentów i wspierając rozwój świadomego, prozdrowotnego żywienia.
Genotypuj!
Zachodzące w świadomości hodowców zmiany widać w liczbie zgenotypowanych samic. W rekordowym pod tym względem 2023 r. było to ponad 42 tys. genotypowań, natomiast w ostatnich dwóch latach poziom ten ustabilizował się do liczby ok. 38 tys. analiz rocznie. Aby usprawnić proces pobierania próbek do badań, a są nimi wycinki tkanki z ucha, Polska Federacja sp. z o.o. wprowadziła na rynek specjalne kolczyki TST umożliwiające przy kolczykowaniu cieląt jednoczesne pobranie fragmentu ucha do probówki z konserwantem. Tak więc hodowcy mogą samodzielnie pobrać próbki do genotypowania i wielu z nich już korzysta z tej możliwości.
Wystawy bydła hodowlanego – szacunek do tradycji z nowym podejściem
Tradycja organizowania wystaw zwierząt hodowlanych na ziemiach polskich sięga połowy XIX wieku. Już wówczas dostrzegano ich kluczową rolę w kształtowaniu świadomości hodowlanej rolników oraz w rozwoju nowoczesnego podejścia do hodowli. Współcześnie wystawy te wykraczają daleko poza aspekty stricte hodowlane, takie jak doskonalenie ras czy ich promocja. Coraz większy nacisk kładzie się również na ich wymiar społeczny, edukacyjny i komercyjny, dzięki czemu stają się one ważnymi wydarzeniami integrującymi środowisko rolnicze. Ekspozycje bydła mlecznego budzą duże zainteresowanie zwiedzających, a wycena bydła gromadzi tłumy publiczności.
Ocena odbywa się na ringu w grupie przez porównanie pokroju poruszających się zwierząt. Niezależny sędzia, kierując się wiedzą i doświadczeniem, analizuje przede wszystkim budowę anatomiczną zwierząt, wskazując ich najmocniejsze strony. Warto podkreślić, że podczas wystaw nie ocenia się rodowodów ani wyników użytkowości. Liczy się pokrój i jego poszczególne elementy, które przekładają się na efektywność i opłacalność hodowli. Dlatego tak istotne jest profesjonalne przygotowanie zwierzęcia do wystawy oraz jego umiejętna prezentacja, które razem decydują o końcowym sukcesie.
Nowe standardy
Nowe standardy w zakresie przygotowania bydła do wystaw dotarły do Polski w 2006 r., podczas II Ogólnopolskiej Wystawy Bydła Hodowlanego w Minikowie. To właśnie wtedy OHZ Osięciny sp. z o.o. zaprezentował jałówki i krowy przygotowane przez zagranicznego fittera. Nie dość, że zwierzęta same w sobie były piękne, to dodatkowo były perfekcyjnie przygotowane – starannie wypielęgnowane oraz profesjonalnie poprowadzone pod okiem doświadczonego niemieckiego specjalisty.
W kolejnych latach coraz więcej czołowych hodowli uczestniczących w wystawach zaczęło korzystać ze wsparcia zagranicznych fitterów. I to był impuls, dzięki któremu przygotowanie bydła do wystaw nabrało tempa. Odpowiadając na rosnące potrzeby środowiska, w 2008 r. Polska Federacja podjęła decyzję o powołaniu specjalistycznego zespołu pielęgnacyjnego, złożonego z 20 przeszkolonych pracowników. Ich zadaniem było wspieranie hodowców w profesjonalnym przygotowaniu zwierząt do udziału w wystawach.
Czerpiąc z doświadczeń zagranicznych instruktorów, zespół zdobył wiedzę nie tylko z zakresu strzyżenia bydła, ale również zaawansowanych technik tzw. fittingu oraz zasad prawidłowej prezentacji zwierząt na ringu podczas wyceny. Pieczę nad zespołem objęła Polska Federacja sp. z o.o., która zapewniła formalne podstawy jego funkcjonowania. Wiedzę z zakresu fittingu i prezentacji zwierząt hodowcy otrzymali w poradnikach wydanych w wersji tradycyjnej oraz do dziś dostępnych on-line.
Idzie młodość!
Niebagatelną rolę w podnoszeniu poziomu krajowych wystaw miało również młode pokolenie hodowców, aktywnie uczestniczące w specjalistycznych szkoleniach, znanych jako szkoły młodych hodowców. W Europie najbardziej znana jest odbywająca się w belgijskim Battice European Young Breeders School (EYBS). Po raz pierwszy reprezentanci Polski – trzyosobowa grupa młodych hodowców – wzięli w niej udział w 2010 r., przygotowując się do udziału w wystawie bydła holsztyńskiego w Cremonie.
Na krajowym gruncie pionierską inicjatywę organizacji podobnych warsztatów podjął w 2014r. związek hodowców z Podlasia. Wydarzenie to poprzedziło VI Ogólnopolską Wystawę Bydła Hodowlanego w Szepietowie i z czasem na stałe wpisało się w program regionalnych wystaw w tym regionie. W nagrodę Podlaski Związek ufundował najlepszym uczestnikom pobyt w Battice. Tam młodzi hodowcy doskonalili swoje umiejętności i nawiązywali znajomości z rówieśnikami z krajów Europy i Ameryki Północnej.
Polska młodzież wielokrotnie wyróżniała się na tle konkurencji, osiągając wysokie lokaty w poszczególnych konkurencjach. Szczególnym sukcesem było zdobycie przez polską drużynę 3. miejsca w klasyfikacji zespołowej podczas edycji w 2024 r.
W ręce hodowców
Po pandemii w 2021 r. na Podlasie zaproszono młodzież także z innych województw, dając początek Ogólnopolskiej Szkole Młodych Hodowców. Równolegle młodzi hodowcy zaczęli brać udział w europejskich warsztatach harmonizujących sędziowanie. W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie tym obszarem Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka uruchomiła również krajowy system szkoleń dla osób aspirujących do roli jurorów na wystawowych ringach. Uzyskanie uprawnień wymagało zdania egzaminu potwierdzonego certyfikatem. Efekty tych działań szybko stały się widoczne. Na ringach wystawowych zaczęli pojawiać się hodowcy – początkowo jako asystenci sędziów, a z czasem także jako sędziowie główni podczas regionalnych wystaw bydła mlecznego. To istotna zmiana w organizacji wystaw w Polsce, świadcząca o rosnącej samodzielności i kompetencjach hodowców.
Podobnie duże znaczenie miało przekazanie kierowania zespołem pielęgnacyjnym w ręce hodowców. Funkcję tę objął Jakub Szeligowski z Podlasia, realizując tym samym pierwotne założenie powołania federacyjnej grupy fitterów – aby usługa przygotowania zwierząt była tworzona przez hodowców i dla hodowców. A warto zauważyć, że mamy też niemałe grono entuzjastów wystaw, którzy – inwestując w odpowiedni sprzęt i rozwijając własne umiejętności – samodzielnie przygotowują swoje zwierzęta do prezentacji. To kolejny dowód na dynamiczny rozwój i profesjonalizację środowiska hodowców w Polsce.


