Żywienie jest początkiem i końcem wszystkich problemów
W oparciu o dane pozyskiwane z oceny wartości użytkowej bydła PFHBiPM tworzy szereg narzędzi analitycznych wspierających zarządzanie stadem. Jednym z nich jest program Stado Online (SOL), który m.in. wykorzystuje analizę wskaźników metabolicznych z próbnych udojów (poziom białka, tłuszczu czy mocznika) do oceny poprawności żywienia.
tekst i zdjęcia: Mira Wieczorek
– Z tej możliwości mogą skorzystać i hodowcy, i osoby zajmujące się doradztwem w gospodarstwach mlecznych. Program oferuje wiele analiz, a jednymi z ciekawszych są analiza krzywych laktacji oraz bilans białkowo-energetyczny. Obie są bezpośrednio związane z żywieniem, a żywienie ma kluczowy wpływ zarówno na wydajność, jak i jakość produkowanego mleka – mówiła na XXVIII Międzynarodowej Konferencji Naukowej – „Mleko – jego ilość i jakość zależne od zdrowia i rozrodu bydła” w Polanicy-Zdroju Agniszka Antczak z PFHBiPM,dodając: – Z mojego niemal dwudziestoletniego doświadczenia jako zootechnika i inseminatora wynika, że żywienie jest początkiem i końcem większości problemów występujących w stadzie.

Co mówią o stadzie krzywe laktacji?
Analizę żywienia warto rozpocząć od krzywej laktacji. Pozwala ona ocenić, jak krowy produkują mleko w poszczególnych fazach laktacji. Na osi poziomej nie znajdują się miesiące kalendarzowe, lecz dni laktacji. Każdy punkt wykresu przedstawia wyniki krów będących w określonym miesiącu laktacji podczas próbnego doju.
Pierwszy punkt obejmuje krowy do 30. dnia laktacji, kolejne odpowiadają następnym miesiącom. Na tej podstawie budowana jest krzywa pokazująca tempo rozdajania oraz wytrwałość laktacji. Program porównuje rzeczywiste wyniki z teoretyczną krzywą opartą na modelu matematycznym. Wszystko, co znajduje się powyżej tej linii teoretycznej, stanowi dodatkowy zysk dla hodowcy. Dzięki temu można określić zarówno korzyści, jak i straty wynikające z tempa rozdajania czy wytrwałości laktacji. Sama obserwacja krzywej pokazuje jednak jedynie efekt. Aby zrozumieć przyczyny, konieczna jest kolejna analiza.
Bilans białkowo-energetyczny
Bilans białkowo-energetyczny pozwala ocenić sposób żywienia krów w poszczególnych fazach laktacji. W wielu stadach problemem jest nadmiar białka rozkładanego w żwaczu przy jednoczesnym niedoborze energii. Oznacza to, że mikroorganizmy żwacza nie są w stanie efektywnie wykorzystać dostarczonego białka. Powstaje nadmiar amoniaku, który musi zostać przekształcony w mocznik w wątrobie. Proces ten wymaga znacznych nakładów energii, której i tak brakuje krowie znajdującej się na początku laktacji. W efekcie zwiększa się obciążenie organizmu, a część energii, która mogłaby zostać wykorzystana na produkcję mleka, jest zużywana na detoksykację amoniaku. Wysoki poziom mocznika negatywnie wpływa na błony śluzowe, gospodarkę hormonalną oraz zdrowotność racic.
Jeśli pod koniec laktacji krowy są żywione nadmiernie, powoduje to odkładanie rezerw tłuszczowych. Problem ten można zaobserwować przed zasuszeniem, a szczególnego znaczenia nabiera po wycieleniu. Chociaż pozornie poprawa się wytrwałość laktacji, w rzeczywistości stwarzamy ryzyko poważnych problemów metabolicznych.
Ketoza jako konsekwencja błędów
Jednym z najczęstszych skutków zbyt obfitego żywienia pod koniec laktacji jest ketoza. I choć teoretycznie w raportach wynikowych pojawia się sygnał (K!), informujący o problemie, rzeczywista liczba przypadków może być nawet dwa lub trzy razy większa, bo system monitorowania ma swoje ograniczenia – obejmuje krowy jedynie do 60. dnia laktacji. Krowa choruje, a hodowca liczy koszt błędów żywieniowych – krowy dotknięte ketozą z reguły produkują mniej mleka niż zwierzęta zdrowe (badania prof. Kowalskiego, przeprowadzone na ponad 3,5 miliona próbek).
Rozród też kuleje
– Konsekwencje nie kończą się jednak na wydajności. Deficyt energetyczny oraz wysoki poziom mocznika mają bezpośredni negatywny wpływ na rozród. Mogą prowadzić do zaburzeń hormonalnych, resorpcji płodów i zamierania zarodków. Takie zdarzenia wpływają na wydłużenie okresu miedzywycieleniowego – podkreślała prelegentka.
Co z tego wynika?
Przy standardowym okresie przestoju poporodowego, okresie usługi i zasuszenia, długość laktacji wynosi około 340 dni, co daje średni dzień laktacji na poziomie 170 dni. Jednak przy wydłużeniu okresu międzywycieleniowego (np. przez problemy z rozrodem) długość laktacji może wzrosnąć do ponad 400 dni, co automatycznie wpłynie na średni dzień laktacji. Ma to istotne znaczenie ekonomiczne, bo po przekroczeniu 185. dnia laktacji opłacalność produkcji mleka sukcesywnie spada. Krowa pozostaje w stadzie, ale generuje coraz mniejszy dochód.
Okres międzywycieleniowy a wydajność
– Dysponując ogromem danych z próbnych dojów, zaplanowaliśmy analizę, w której porównaliśmy wydajność krów w podobnym wieku utrzymywanych w podobnych warunkach. Różnica dotyczyła tylko długości okresu miedzywycieleniowego. Wyniki pokazały, że na przykład w trakcie 3 laktacji krowy o OMW w przedziale 380–395 dni dały średnio 1,98 kg mleka na dzień więcej, niż krowy których OMW przekroczył 421 dni.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to niewiele, jednak po przeliczeniu na standardową laktację oznacza około 603 kg mleka więcej od jednej krowy. Przy wydajności około 9000 kg mleka i stadzie liczącym 100 krów daje to dodatkowo ponad 60 tys. kilogramów mleka rocznie. Jest to efekt porównywalny z posiadaniem sześciu dodatkowych krów, bez konieczności ich zakupu, żywienia czy utrzymywania – wyliczyła Agnieszka Antczak.
Praktyczne wnioski
Analiza krzywych laktacji oraz bilansu białkowo-energetycznego pozwala bardzo szybko zidentyfikować problemy występujące w stadzie. Dzięki możliwości wyboru dowolnych okresów laktacji można określić moment pojawienia się nieprawidłowości i wskazać ich potencjalne przyczyny.
– Często już kilkanaście minut pracy z SOL-em wystarcza, aby zauważyć pogarszające się wyniki żywienia, wydłużający się okres międzywycieleniowy czy rosnące ryzyko chorób metabolicznych. Jeśli połączymy to z analizami liczby komórek somatycznych, brakowania zwierząt czy wskaźników rozrodu, mamy lepsze wyobrażenie o sytuacji w stadzie. Dzięki temu hodowca może podejmować decyzje na podstawie danych, a nie przypuszczeń, skuteczniej poprawiając efektywność i opłacalność produkcji mleka. Należy tylko pamiętać, żeby właściwie zdefiniować okresy, w których dokonujemy interpretacji obu analiz – podsumowała prelegentka.

