Ostrożność i zmienność warunków. Prezes KZSM o handlu z Bliskim Wschodem

Wojna z Iranem, którą prowadzą Izrael i USA zakłóca handel produktami rolno-spożywczymi z Bliskim Wschodem, gdzie popyt na takie produkty jest duży. Swój udział w tym handlu – choć nie jest on duży – ma także Polska.  Arkadiusz Pisarek, prezes zarządu Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich Związku Rewizyjnego odpowiedział nam na kilka pytań, w tym czy widzi zagrożenie dla utraty kontraktów handlowych wypracowywanych latami przez nasze mleczarnie. – Z perspektywy polskich firm nie powiedziałbym, że mamy do czynienia z całkowitym załamaniem handlu, ale raczej z większą ostrożnością i zmiennością warunków współpracy – powiedział prezes redakcji.

Jan Hereditas

Arkadiusz Pisarek, prezes KZSM RW: „Rynek Bliskiego Wschodu pozostaje ważny dla eksporterów żywności, natomiast w okresach napięć rośnie znaczenie elastyczności operacyjnej, dywersyfikacji kierunków sprzedaży i bardzo ścisłej współpracy z partnerami handlowymi.”

  • Skutki wojny na Bliskim Wschodzie są szerokie. Już drożeją środki do produkcji. Gospodarka mierzy się z drożejącą ropą. Rolnicy obawiają się wzrostu cen nawozów.
  • Handel produktami wytworzonymi z mleka trwa. Jak on będzie wyglądał w najbliższym czasie, będzie zależało od rozwoju sytuacji wojennej na Bliskim Wschodzie.
  • Niestety, każda taka sytuacja powoduje wzrost kosztów.

Wojna to zawsze zagrożenie dla handlu

Redakcja: Polskie podmioty eksportują sery i mleko w proszku na Bliski Wschód. Czy wojna spowodowała jakieś perturbacje w handlu?

Arkadiusz Pisarek: Tak, napięcia i konflikty na Bliskim Wschodzie przekładają się na większą niepewność w handlu, przede wszystkim po stronie logistyki, kosztów transportu, ubezpieczeń i terminowości dostaw, reklamacji. Kluczowe znaczenie ma tu sytuacja na szlakach żeglugowych, zwłaszcza w rejonie Morza Czerwonego i Kanału Sueskiego, gdzie utrzymujące się zagrożenia bezpieczeństwa powodowały przekierowywanie statków na dłuższe trasy i wzrost kosztów przewozu. To oczywiście wpływa także na eksporterów produktów mleczarskich, w tym serów i mleka w proszku.

Warto też pamiętać, że skutki takich wydarzeń mogą być szersze i dotyczyć nie tylko samego handlu. Jeżeli wyraźnie rosłyby ceny gazu i ropy, mogłoby to w dalszej kolejności wpływać również na ceny nawozów, transportu, rolnicy mają obecnie duże potrzeby paliwa gdyż wyruszają właśnie do wiosennych prac polowych. Dziś jednak jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o prostym przełożeniu tych zjawisk na wzrost cen produktów. Na tym etapie bardziej mówimy o ryzyku i niepewności niż o jednoznacznym kierunku zmian.

Redakcja: Występujące już problemy w transporcie morskim coraz mocniej uderzają w eksport i producentów z Europy w tym z Polski.

Arkadiusz Pisarek: W wyniku konfliktów i zakłóceń na szlakach transportowych dochodzi do odwoływania rejsów, zawracania już załadowanych statków oraz blokad uniemożliwiających terminowe dotarcie do portów docelowych. Skutki tych problemów są bardzo poważne dla eksporterów i producentów.

W praktyce może to to między innymi oznaczać utratę towaru i ponoszenie dodatkowych kosztów — jak w przypadku kontenerów z serwatką — który nie dociera do odbiorcy i może zostać zutylizowany. Co istotne, wszystkie koszty takich sytuacji ponoszą spółdzielnie i producenci. Dodatkowo kontrahenci, obawiając się ryzyka związanego z transportem z Europy, coraz częściej rezygnują ze współpracy z europejskimi firmami i wybierają dostawców z innych kierunków, na przykład z Nowej Zelandii, gdzie trasy transportowe są obecnie postrzegane jako bezpieczniejsze.

Niepewność dotyczy także wydarzeń branżowych i handlowych. Organizacja targów np. na Singapurze stoi pod dużym znakiem zapytania, co może dodatkowo ograniczyć możliwości nawiązywania nowych relacji biznesowych i rozwoju eksportu.

Wszystko to prowadzi do realnego ryzyka utraty kontraktów, osłabienia pozycji europejskich firm na rynkach zagranicznych oraz stopniowej utraty rynków eksportowych, które często były budowane przez wiele lat.

Redakcja: Jak te perturbacje wyglądają z perspektywy polskiego mleczarstwa?

Arkadiusz Pisarek: Z perspektywy polskich firm nie powiedziałbym, że mamy do czynienia z całkowitym załamaniem handlu, ale raczej z większą ostrożnością i zmiennością warunków współpracy. Rynek Bliskiego Wschodu pozostaje ważny dla eksporterów żywności, natomiast w okresach napięć rośnie znaczenie elastyczności operacyjnej, dywersyfikacji kierunków sprzedaży i bardzo ścisłej współpracy z partnerami handlowymi. Trzeba też pamiętać, że globalny rynek mleczarski pozostaje aktywny, a popyt importowy na produkty takie jak sery i pełne mleko w proszku był w 2025 r. wspierany przez relatywnie silny popyt światowy. Robimy swoje, ale jest potęgowany chaos, zmierzamy się z atmosferą niepewności i rosnącymi kosztami.

Dużo zależy od rozwoju sytuacji

Redakcja: Jak Pan przewiduje dalszy rozwój handlu?

Arkadiusz Pisarek: W mojej ocenie handel będzie kontynuowany, ale w najbliższym czasie pozostanie bardziej wymagający i podatny na czynniki geopolityczne niż przed wybuchem konfliktu. Jeżeli sytuacja bezpieczeństwa na głównych trasach transportowych będzie się stabilizować, warunki handlu powinny się stopniowo poprawiać, a koszty logistyczne mogą się obniżać. Z kolei przy utrzymaniu napięć należy liczyć się z dalszą zmiennością kosztów i terminów dostaw. Długofalowo Bliski Wschód pozostanie jednak istotnym rynkiem dla produktów mleczarskich, ponieważ region ten w dużym stopniu opiera się na imporcie żywności, a światowe prognozy dla rynku mleka zakładają dalszy rozwój handlu produktami przetworzonymi, w tym serami, masłem, galanterią mleczarską i mlekiem w proszku.