Popyt na młodość

Na rynku hodowlanym ciągle rośnie popyt na nasienie młodych genomowanych buhajów. Jest to tendencja nie tylko europejska, ale ogólnoświatowa, której warto dokładnie się przyjrzeć. Bazując na materiałach z miesięcznika „Holstein International”, postaramy się przybliżyć ten trend, zwracając szczególną uwagę na czynniki, które w znacznym stopniu go determinują.

Tekst na podstawie „Holstein Genetics”: Mateusz Uciński; zdjęcie: Mateusz Uciński

Nasienie najmłodszego pokolenia genomowanych buhajów powinno być dostępne tak szybko, jak to możliwe i w wystarczających ilościach. Zapotrzebowanie na nie z roku na rok rośnie, co zmieniło sytuacje spółek inseminacyjnych, w których jest produkowane. Istnieje także bardzo duża konkurencja, która ma na celu wcześniejsze wprowadzenie młodych reproduktorów na rynek, co z kolei stwarza nowe wyzwania dla zarządzania hodowlą byków i produkcją nasienia. Dotyczy to niemal wszystkich spółek na całym świecie. Sytuację tę doskonale przedstawia rozmowa z dr. Helmutem Melbaumem, jednym z lekarzy weterynarii w spółce Masterrind w Niemczech, opublikowana w lutowym numerze czasopisma „Holstein International”. Wnioski z niej płynące warto przedstawić, ponieważ rewolucyjność selekcji genomowej jest wyraźnie widoczna w programie hodowlanym tej firmy. Z 85 zakupywanymi co roku młodymi reproduktorami jest to nadal największy tego typu program w Niemczech i jeden z największych na świecie. Trzeba zaznaczyć, że przeszłość, w której co roku ponad 300 byków wchodziło do tych spółek, ma już niewiele wspólnego z teraźniejszością. Prawda jest taka, że Masterrind produkuje dziś dużo więcej nasienia przy mniejszej liczbie buhajów. Mówimy tutaj o ponad 3 milionach dawek każdego roku. Ponieważ około 70% nasienia pozyskuje się od młodych reproduktorów, istnieje presja, by produkować około 2,1 miliona dawek rocznie, czyli średnio 30 000 dawek na byka. Aby osiągnąć tę produkcję, niezbędne jest dokładne zarządzanie i uważne karmienie.

W czasach konwencjonalnych programów testowych młode buhaje produkowały od 10 000 do maksymalnie 20 000 dawek, dopóki nie zostały wysłane do kolejki, czekając na pojawienie się wyników pierwszych dojów ich córek. Obecnie faza aktywna dla tych zwierząt rozpoczyna się już w wieku dziewięciu lub dziesięciu miesięcy, a największe zapotrzebowanie na ich genetykę przypada na okres, w którym ich rozwój nie jest nawet zbliżony do pełnej dojrzałości i produkcja nasienia nie osiągnęła jeszcze maksimum.

Kiedyś i dziś
Dr Melbaum od wielu lat pracuje w stacji unasieniania Masterrind, co pozwala mu w pełni dostrzec zmiany, jakie zachodziły w ostatnich latach w kwestiach produkcji nasienia. Jego zdaniem ogromnie wzrosła presja na udostępnienie nasienia od konkretnych byków w bardzo odpowiednim czasie, a działy marketingu mają dziś znacznie większy wpływ na pracę hodowlaną, ponieważ zapotrzebowanie z rynków krajowych i międzynarodowych wszystko determinuje. Oczywiście nie na wszystkie młode reproduktory jest równe zapotrzebowanie. W oborach należących do niemieckiej firmy utrzymywanych jest 400 byków, ale nigdy nie wiadomo, który z nich będzie akurat pożądany na rynku. Dlatego wszystkie muszą być w takim stanie, który pozwoli im wejść do produkcji tak szybko, jak to możliwe, ponieważ – jak wiadomo – popyt nie jest stały. Są spółki unasieniania, w których nasienie młodych reproduktorów lub sprawdzanych przez córki buhajów nie zostało zamówione od dłuższego czasu, a potem nagle pojawiło się na nie gwałtowne zapotrzebowanie, utrzymujące się przez krótki lub długi czas. Helmut Melbaum podkreśla, że jego firma zawsze produkuje nasienie zgodnie z potrzebami klientów, biorąc pod uwagę obowiązującą 30-dniową kwarantannę. Nadrzędnym celem jest spełnienie każdego zamówienia – niezależnie od tego, na jakim rynku się znajduje – w ciągu 2 miesięcy. Naturalnie, idealnie byłoby, gdyby firma miała już to nasienie wyprodukowane – zaznacza weterynarz – ale młode i popularne buhaje mogą ledwo produkować tyle, aby zaspokoić aktualny popyt.

W związku z powyższą sytuacją na usta ciśnie się pytanie: czy nie jest tak, że na młode buhaje bardzo wcześnie jest wysokie zapotrzebowanie, a z czasem popyt maleje? Jak się okazuje, nie jest to takie oczywiste. Zdaniem dr. Melbauma istnieje wiele czynników, które mogą wpłynąć na popyt na buhaja w znacznie późniejszym okresie. Rzutują na to wartości hodowlane w różnych indeksach, zaobserwowane nadzwyczajne wyniki płodności, dobrze rokujące cielęta czy wyniki laktacyjne córek. Te same byki mogą znów stać się interesujące, gdy mają dobry stosunek ceny do produkcji lub dlatego, że niektórzy klienci dowiadują się o nich po raz pierwszy. Są to jednak czynniki, nad którymi nie ma żadnej kontroli. Nie zmienia to faktu, że sytuację w obrocie nasieniem można porównać do wyścigu, w którym trzeba być w czołówce na tym rynku. Każdy chce młodego buhaja, ojca o wysokich kwalifikacjach. I im wcześniej, tym lepiej! Przede wszystkim pożądane jest górne 10% buhajów w danym roku, i to one są pod największą presją. Muszą produkować nasienie tak wcześnie i tak często, jak to możliwe, a w procesie tym nie można pozwolić sobie na żadne błędy ani straty.

Czas jest bardzo ważny
Zatem kiedy większość młodych byków wchodzi do produkcji? Celem, do którego dąży Mellbaum, jest stworzenie młodych reproduktorów w wieku 9–10 miesięcy. Najmłodszym i najlepszym bykiem w stacjach Masterrind do tej pory był Fanatic, urodzony w 2011 roku. Wyprodukował swoje pierwsze nasienie w wieku 9 miesięcy, a kiedy miał 18 miesięcy, urodziło się pierwsze potomstwo po nim. Nie tylko wcześnie zaczął produkcję, ale także wyprodukował dużą ilość nasienia. Teraz co roku dostarcza 60 000–70 000 dawek i obecnie jego życiowa stawka wynosi 350 000 porcji. Niewątpliwie ogromne znaczenie ma moment, kiedy buhaj trafia do stacji unasieniania. Helmut Melbaum podkreśla, że kiedyś byki przychodziły do jego stacji w wieku 5–6 miesięcy. Dzisiaj trafiają tam bezpośrednio po odsadzeniu, w wieku 3,5–4 miesięcy. Wykazano, że cielęta, które otrzymują mleko ad libitum, rozwijają się lepiej, a obecnie istnieją także badania wskazujące, że takie sztuki rozpoczynają produkcję nasienia znacznie wcześniej, i do tego w zdecydowanie większej ilości. W oborach należących do Masterrind bardzo zwraca się uwagę na masę urodzeniową, oczekując dziennego przyrostu zwierzęcia w granicach 1000 g. Cielęta powinny ważyć 90 kg w wieku 3 miesięcy i 120 kg po 4 miesiącach. Im są cięższe i lepiej rozwinięte, tym lepiej. Buhaje są ważone co 14 dni, a te o najlepszym rozwoju i wadze 300 kg trafiają do obory produkcyjnej z pojedynczym stanowiskiem. Pracuje się nad osiągnięciem tego w wieku 10 miesięcy, a jeżeli istnieją ku temu predyspozycje – nawet 8 miesięcy. Po krótkim okresie treningu zaczyna się pobierać od nich nasienie. Młode byki kryją dwa razy w tygodniu, w poniedziałki i czwartki.

Jak nietrudno się domyślić, ogromny wpływ na takie wyniki ma żywienie. Po kwarantannie, podczas której zwierzęta karmione są tylko sianem i koncentratami, byki wchodzą w skład 7 grup w oborze hodowlanej. Dostarczane im są TMR, sianokiszonki i kiszonki z kukurydzy (po 1/3 każdej), a także koncentrat białka o masie 2 kg. Byki produkujące nasienie otrzymują siano, lucernę i bogaty w białko koncentrat własnego wyrobu, z beta-karotenem i płatkami owsianymi.

W tym wszystkim – co mocno akcentuje dr Helmut Melbaum – nawet gdy młody reproduktor z powodzeniem produkuje nasienie wcześnie, nie oznacza to, że pokonał wszystkie naturalne dla swojego wieku przeszkody. Poza ilością decydującą rolę odgrywa również jakość, co często stanowi problem dla wyjątkowo młodych byków. A normy obowiązujące w tej branży są mocno wyśrubowane! W celu zamrożenia nasienia wymagane jest stężenie 500 milionów plemników na ml ejakulatu. Przy tym stężeniu można wyprodukować 25 handlowych słomek nasienia o 20 milionach plemników. Połowa plemników nadal powinna być ruchliwa po rozmrożeniu.