Pandemia koronawirusa zmieniła hodowlę i chów

Jedno czeskie przysłowie mówi, że wszystko, co złe, jest dobre na coś. Ekstremalna sytuacja przyspieszyła szereg rozwiązań, o których wielu ludzi myślało, że nie mogą działać – mówi Josef Kučera, szef ČMSCH, organizacji podobnej do PFHBiPM, która w Czechach zarządza centralną rejestracją zwierząt, laboratorium mleka, laboratorium genetycznym, sprzedażą kolczyków oraz kontrolą wydajności u ponad połowy hodowców bydła mlecznego.

Tekst: Radosław Iwański

Jak radzą sobie w czasach pandemii COVID-19 hodowcy i organizacje świadczące usługi na rzecz hodowców i producentów mleka?
Pandemia koronawirusa prawdopodobnie dopadła nas wszystkich tak samo nieprzygotowanych. Często wspominano o „pierwszej linii”, na której znaleźli się pracownicy służby zdrowia, ale nie wszyscy zdawali sobie sprawę, że zapewnienie produkcji wysokiej jakości i bezpiecznej żywności oznacza przede wszystkim utrzymanie produkcji mleka. Krowy nie da się wyłączyć przekręcając klucz i uruchomić za dwa miesiące. Dla hodowców oznaczało to szybkie dostarczenie pracownikom całego dostępnego sprzętu ochronnego i preparatów do dezynfekcji, dostosowanie reżimu na fermach do możliwie najostrzejszych zasad bezpieczeństwa i dalszą produkcję. Wiele przykładów pokazało, że w sytuacjach krytycznych niektóre państwa podejmowały wyjątkowe środki, nawet jeśli chodziło o sprzedaż niektórych towarów strategicznych w tamtym czasie. Rozpoczęcie nadzwyczajnych działań w Czechach wywołało wprowadzenie bardzo restrykcyjnych regulacji w niektórych gospodarstwach, do których należał np. zakaz wjazdu do gospodarstwa obcokrajowców, w tym pracowników kontroli wydajności. Na szczęście, patrząc na całą Republikę Czeską, dotyczyło to około 6% gospodarstw z bydłem mlecznym, a pod koniec czeskiego lockdownu prawie 100% gospodarstw znów działało w standardowym trybie przemieszczania się ludzi.

Jak zareagował na pandemię rynek mleka w Czechach, czy spadły ceny skupu?
Niepewność w pierwszej fazie doprowadziła do robienia przez konsumentów zakupów zapasowych, jednak w okresie lockdownu modele zaopatrywania się w sklepach stopniowo wracały do normy. Komplikacje na rynku, a co za tym idzie presja na obniżenie ceny, spowodowane były również niewprowadzeniem produktów mleczarskich do zbiorowego żywienia: szkół, restauracji i hoteli. W tym segmencie rynek bardzo powoli wraca do pierwotnego stanu i wątpliwe jest, czy w ogóle powróci do poziomu, jaki był w okresie przedkoronawirusowym. Zamknięte granice to nadal mniejszy ruch turystyczny. Cena mleka spadła w miesiącach wiosennych, i to, w połączeniu ze zwiększonymi kosztami (zasłony, dezynfekcja, praca zmianowa, utrata części personelu z powodu kwarantanny, brak możliwości powrotu pracowników zagranicznych), było bardzo nieprzyjemne. Producenci dostarczający mleko do Włoch, które z powodu siły wyższej całkowicie zaprzestały zakupów, musieli borykać się z ekstremalnymi skutkami dosłownie z dnia na dzień. Średnia cena mleka w 2020 z pewnością będzie niższa niż była w roku poprzednim. To bardzo nieprzyjemna wiadomość dla wszystkich hodowców bydła.

Jak widzi Pan przyszłość oceny wartości użytkowej bydła w Czechach, Europie i na świecie? Czy może się zmienić w ciągu najbliższych lat?
Jedno czeskie przysłowie mówi, że wszystko, co złe, jest dobre na coś. Ekstremalna sytuacja przyspieszyła szereg rozwiązań, o których wielu ludzi myślało, że nie mogą działać. Wiele firm zaczęło korzystać z home office, preferując wideokonferencje zamiast długich podróży (nawet ta rozmowa odbywa się zdalnie, przez Internet). Nowe programy wsparcia koncentrują się na robotyce, automatyzacji i minimalizacji pracy ludzkiej w różnych jej procesach. Nawet w kontroli wydajności czeka nas kolejna fala elektronizacji, korzystania ze zdalnego dostępu i udostępniania danych. To droga, nad którą od dawna pracuje międzynarodowa organizacja ICAR, ale w ostatnich miesiącach znacznie dynamizuje planowane zmiany i modernizacje.

Czescy hodowcy są świadomi zalet, jakie niesie ze sobą ocena wartości użytkowej bydła. Jak, w Pana opinii, tę świadomość można podnosić w krajach, w których nie wszystkie hodowle bydła mlecznego są pod kontrolą użytkową (do takich krajów należy m.in. Polska)?
Kontrola użytkowości ma w Republice Czeskiej długą tradycję i tradycyjnie wysoki odsetek zwierząt jest kontrolowany (96%). Chociaż obecnie w gospodarstwach istnieją technologie, które w wielu przypadkach mogą pomóc w zarządzaniu stadem, nadal uważamy kontrolę użytkowości za podstawę programów hodowlanych. Dane jakościowe są podstawą udanej hodowli, czy – jak twierdzi prof. Mike Coffey: w czasie genotypowania fenotyp jest królem… Oprócz hodowli i zarządzania dojonymi stadami staramy się również wyjaśnić konsumentom korzyści płynące z bezpiecznej produkcji żywności ze stad kontrolowanych, uczestnictwo w ocenie jest w Republice Czeskiej warunkiem udziału w niektórych gwarantowanych przez państwo programach jakości.

Hodowcy bydła w Europie mają coraz więcej kłopotów z bardzo agresywnymi organizacjami prozwierzęcymi, za którymi stoją weganie. Dążą oni wręcz do likwidacji hodowli bydła mlecznego. Jak radzą sobie z nimi czescy i europejscy hodowcy? Co powinni zrobić w przyszłości, żeby dać odpór ich żądaniom?
Dyskusje ze społeczeństwem i naszymi konsumentami to coś, czemu trzeba będzie poświęcić dużo uwagi. Tylko edukowany i wykształcony konsument będzie mógł wyrobić sobie własną, bezstronną opinię i nie ulegnie presji fake newsów i „gwarantowanych prawd internetowych” różnych skrajnych grup o często bardzo dziwnych motywacjach. Białka zwierzęce – czy to w postaci mleka, czy wołowiny – należą do naszej diety i mają w niej swoje niezastąpione miejsce. Myślę, że naprawdę możemy przenieść „wiatr z żagli” na te grupy, otwierając farmy dla naszych konsumentów i pokazując im, jak bezpieczna (w przeciwieństwie do wielu innych krajów na świecie) wysokiej jakości żywność jest produkowana w Europie. Działania te muszą obejmować pozytywny wizerunek medialny i odpowiednią grupę docelową. Wybierać należy również odpowiedni kanał komunikacji dla odpowiedniej grupy docelowej. Dziś nie będziemy zwracać się do młodego pokolenia za pomocą reklamy w gazecie. Dziś sieci społecznościowe są miejscem, w którym można decydować o przyszłych przyzwyczajeniach naszych konsumentów.

ICAR tworzy parasol nad oceną wartości użytkowej bydła mlecznego – pełni rolę organu nadzorującego hodowców i organizacje robiące ocenę. Jaką rolę widzi Pan dla tej organizacji w przyszłości? Jak powinna wyglądać współpraca między organizacjami hodowców z różnych krajów?
Motto ICAR to trzy słowa: „Network, Guidelines, Certification” (sieć, wytyczne, certyfikacja – przyp. red.). To chyba najlepiej opisuje misję tej międzynarodowej organizacji. Oprócz zdefiniowania poprawnych i znormalizowanych procedur oraz ich certyfikacji uważam, że funkcja sieci – czyli wzajemnych połączeń i informacji – jest niezwykle ważna. ICAR to platforma wymiany najnowszych informacji i metodologii, lider w dziedzinie certyfikacji praktyk hodowlanych. ICAR to także miejsce regularnych spotkań, choć wymiana informacji i wzajemne połączenia niekoniecznie działają tylko w tych miejscach. Osobiście cieszę się, że czeskie organizacje – czy to stowarzyszenia hodowców, czy też ČMSCH, jak PFHBiPM w Polsce – od dawna mają tak doskonałe relacje, które w wielu przypadkach przerodziły się z relacji czysto zawodowych w wieloletnie przyjaźnie.

Dziękuję za rozmowę.

Chciałbym jeszcze powiedzieć kilka słów z okazji 25 lat istnienia Polskiej Federacji. Rozwój hodowli bydła i usług kooperacyjnych w sąsiedniej Polsce śledzę od połowy lat 90., dzięki wieloletnim związkom z kolegami z polskich uczelni rolniczych, stowarzyszeń (związków) hodowców i PFHBiPM. Znam drogę, jaką przebyła polska hodowla w ciągu ostatnich trzydziestu lat, i myślę, że należy podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tych sukcesów. Różne struktury i wielkości gospodarstw, różne rasy, duży obszar działania – PFHBiPM pokonała to wszystko w ciągu ostatnich 25 lat i jest dziś silną, nowoczesną i szanowaną na całym świecie organizacją. Na najbliższe dwadzieścia pięć lat działania Federacji życzę wszystkim polskim hodowcom dobrego zdrowia, nieustającego zapału, a czasem mocnych nerwów.

Dziękuję w imieniu hodowców.