Seminaria Mleko 4.0. – wszystko, co powinieneś wiedzieć przed kupnem robota udojowego!

W 12/2025 wydaniu „Hodowli i Chowu Bydła” znajdziesz unikalny poradnik, który stworzyliśmy na podstawie cyklu konferencji organizowanych przez PFHBiPM. Przeczytasz o konstrukcji obór z automatycznym systemem doju, żywieniu krów w stadzie dojonym przez roboty i pracy hodowlanej ukierunkowanej na konkretne cechy funkcjonalne. Wszystko okraszone opiniami hodowców i ekspertów.

tekst i zdjęcia: Marcin Jajor, dr Mira Wieczorek

Roboty udojowe nie są już urządzeniami, o których możemy tylko pomarzyć. Stają się codziennością i – jak podkreśla wielu specjalistów z branży – zdarza się, że w przeznaczonych do realizacji projektach, w których nie zostały uwzględnione – padają pytania o zmianę z doju na hali udojowej na dój automatyczny. Przyszłość sektora mleka i pracy z krowami, która należy do jednych z najbardziej wymagających gałęzi rolnictwa, wydaje się więc w dużym stopniu zależeć od rozwoju automatyzacji. Niektóre źródła podają, że przyszły rok będzie pod tym kątem rekordowy, a w zakupie kolejnych jednostek nie powinny przeszkodzić wahania stawek w skupach mleka. Oczywiście, co zawsze podkreślamy przy tego rodzaju dyskusji, inwestujemy nie tylko w zmianę technologii i bardziej elastyczną pracę w oborze, ale przede wszystkim – w inny charakter zarządzania stadem i pracy z krowami. 

Niestety, decyzja o zakupie robota udojowego to nie lada wyzwanie. Choć zasada działania urządzeń jest podobna, to każdy oferowany na rynku model danego producenta cechuje się innymi rozwiązaniami w zakresie filozofii doju, systemu ruchu zwierząt, montażu, obsługi, oprogramowania, serwisu czy też rozwiązań technicznych obejmujących lokalizację strzyków, podłączanie kubków udojowych, dipping itd. Pojawia się również wiele pytań dotyczących pracy hodowlanej, żywienia zwierząt i organizacji stada. 

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom hodowców, którzy planują zakup robota udojowego, Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka zorganizowała cykl czterech seminariów „Mleko 4.0: Roboty udojowe – poradnik kupującego i praktyka wdrażania”. Odbyły się one w Parzniewie (woj. mazowieckie), Jeżewie Starym (woj. podlaskie), Kobiernie (woj. wielkopolskie) oraz Minikowie (woj. kujawsko-pomorskie).

Spotkania podzielono na kilka paneli tematycznych, które dotyczyły:

• pracy hodowlanej, a więc przygotowania stada pod kątem konkretnych cech funkcjonalnych, dzięki którym dój w systemie automatycznym będzie łatwiejszy, szybszy i będzie generował mniej problemów;

• modeli żywienia zwierząt w oborach z robotami udojowymi;

• konkretnych rozwiązań technicznych w robotach udojowych, tj. cech, które wyróżniają danego producenta na tle innych;

• integracji danych z robotów udojowych i oceny prowadzonej przez PFHBiPM;

• praktycznych doświadczeń we wdrażaniu automatycznego systemu doju;

• projektowania i budowy nowych obór, a także modernizacji starych obiektów z myślą o instalacji robotów udojowych. 

Jaki ruch?

Dyskusja dotyczyła m.in. systemu ruchu krów w oborze z automatycznym systemem doju. Można je podzielić na:

• ruch wolny – to najprostsze rozwiązanie, w którym krowy mogą się swobodnie poruszać po całej oborze. Według ekspertów, głównym mankamentem tego rozwiązania może być większa liczba tzw. pustych wejść do robota (tj. krowa wchodzi do robota, ale nie jest dojona). Skalę tego zjawiska w dużym stopniu determinuje system żywienia krów oraz stan racic;

• ruch kierowany (żywienie pierwsze; ang. feed first) – krowa ma swobodny dostęp do stołu paszowego, a dopiero po posiłku kierowana jest za pomocą bramki selekcyjnej do robota udojowego lub do strefy odpoczynku – w zależności od tego, czy kwalifikuje się do doju;

• ruch kierowany (dój pierwszy; ang. milk first) – krowy swobodnie poruszają się po strefie z legowiskami, ale aby przejść do stołu paszowego, muszą przekroczyć bramkę selekcyjną, która skieruje je do poczekalni przy robocie albo do stołu paszowego. 

Żywienie krów

– Doradca żywieniowy nie jest już tylko dietetykiem. Stał się analitykiem danych, któremu znakomitą część czasu pochłania weryfikacja raportów z oprogramowania robotowego, krzywych laktacji i wielu innych informacji, w tym skali pobrania pasz czy liczby wejść do robota udojowego – mówił Jakub Sierszulski, doradca ds. żywienia krów Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Zwracał uwagę, że dla zachowania wydajnej pracy maksymalna liczba krów, jaką robot powinien obsługiwać, wynosi ok. 55–60 sztuk. Podkreślał również, że stado najlepiej podzielić na grupy, na przykład na krowy świeżo wycielone oraz wysoko wydajne krowy w laktacji. To pozwoli lepiej pokryć potrzeby pokarmowe zwierząt. 

W przypadku żywienia krów w oborze z automatycznym systemem doju ogromne znaczenie ma też konstrukcja i wyposażenie obory. Budynek powinien charakteryzować się możliwie szerokimi korytarzami bez zaułków. Do tego dochodzi wybór konkretnego systemu ruchu zwierząt, tj. wolny czy kierowany (żywienie pierwsze lub dój pierwszy). Od niego zależy strategia motywacji krów, w tym przede wszystkim wartość pokarmowa paszy zadawanej na stole paszowym.

Opinie praktyków

Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka zaprosiła również do dyskusji wielu hodowców bydła mlecznego, którzy opisywali, jakie były początki pracy z urządzeniami i co dzięki nim się zmieniło. Jak zaznaczała Katarzyna Słowik z miejscowości Kwiatonowice (woj. małopolskie), dopóki była stara ekipa, ludzie doświadczeni i odpowiedzialni, wszystko działało. Oni rozumieli, jak ważna jest ich praca, i jej pilnowali. – Niestety, z czasem część pracowników poszła na emeryturę… i zaczęły się problemy. Zatrudnienie nowych ludzi i praca z nimi na hali udojowej stanowiły bowiem ogromne wyzwanie. To były najtrudniejsze dwa lata pracy – wspomina dawne miejsce pracy Katarzyna Słowik. Podkreśla, że całe swoje życie zajmowała się zootechniką, prowadzeniem gospodarstwa, organizacją produkcji i zarządzaniem ludźmi odpowiedzialnymi za produkcję mleka, w tym dój krów. Tymczasem zdarzały się sytuacje, że musiała też sama doić, bo pracownik nagle stwierdził, że jednak dziś nie przyjdzie. 

– Za długo zwlekaliśmy z decyzją – tak z perspektywy czasu oceniał sytuację Maciej Jankowski z Zamościa (woj. wielkopolskie). Dodawał również, że dojąc w hali 2 × 4 typu rybia ość 55 krów o średniej wydajności ok. 11 tys. kg mleka, doszedł prawie do ściany i był o krok od decyzji o likwidacji stada. – Zmęczenie pracą, ciągły brak pracowników i godziny spędzane na doju zrobiły swoje, choć z drugiej strony szkoda nam było tych lat pracy hodowlanej, w tym 30 lat pod oceną wartości użytkowej PFHBiPM. Na szczęście młode pokolenie opowiedziało się za kontynuacją, ale pod warunkiem usprawnienia pracy. I tak w miejscu hali udojowej stanął robot – podkreśla Maciej Jankowski.

– Roboty znacznie usprawniły pracę przy krowach. To, co kiedyś robiły trzy osoby, teraz wykonuje jedna. Ale nic nie dzieje się samo, więc do obory i tak trzeba chodzić. Zmienił się bardzo charakter pracy – dzień zaczynam od przejrzenia raportów i sprawdzenia zwierząt, które z jakiegoś powodu zostały oddzielone od stada. Może to być przejście na grupę do zasuszenia, ruja czy problem zdrowotny – zwracał uwagę Marcin Janowski ze Smogorzewa (woj. wielkopolskie).

W 01/2025 wydaniu „Hodowli i Chowu Bydła” znajdziesz pełną relację z poszczególnych paneli seminariów Mleko 4.0. wraz z opiniami i wskazówkami ekspertów PFHBiPM i przedstawicieli firm branżowych, w tym czterech producentów robotów udojowych. Planujesz inwestycję w roboty udojowe – konieczne przeczytaj!

Reklama