Szanse, zagrożenia, perspektywy

W ramach V Święta Mleka i Miodu w sali kina Mazur w Olecku zorganizowano konferencję pt. „Perspektywy rozwoju produkcji mlecznej Warmii, Mazur i Podlasia. Szanse i zagrożenia”. Głos znamienitych prelegentów, specjalistów z branży rolnej i hodowlanej, był poniekąd zestawieniem postulatów, o których realizację do dziś walczą polscy rolnicy. Wychodząc naprzeciw ich problemom i codziennym zmartwieniom, zaproszeni goście wraz z moderatorem Iwoną Pacholską, redaktor TVP Olsztyn, próbowali znaleźć receptę na najtrudniejsze bolączki producentów mleka i hodowców północno-wschodniej Polski.

tekst i zdjęcia: Michał Krukowski

Uczestników konferencji powitał burmistrz Olecka Karol Sobczak, który na wstępie stwierdził, że tak znakomitego grona gości z branży rolnej chyba w Olecku jeszcze nie było. Zwrócił uwagę na poważną i ważną tematykę spotkania. Wyraził głęboką nadzieję, że ta konferencja jest podstawą do tego, by w przyszłości stała się tradycją Olecka i ważnym głosem rolników w debacie publicznej.

Dyrektor ODR w Olecku Robert Nowacki przedstawił na wstępie strukturę rolnictwa Warmii i Mazur. Podkreślił, że w tym regionie rolnictwo jest jedną z głównych gałęzi gospodarki. Większość gospodarstw specjalizuje się w chowie bydła mlecznego, ale rośnie zainteresowanie bydłem mięsnym. W regionie dominuje rasa holsztyńsko-fryzyjska. Pogłowie bydła mlecznego oscyluje w granicach 70 tys. sztuk, a pod oceną użytkowości mlecznej znajduje się około 1500 warmińsko-mazurskich stad. Ogólna wydajność krów w województwie wyniosła ok. 5700 litrów, natomiast wydajność krów pod oceną – 7830 litrów.

Pierwszy zabrał głos lokalny poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Jurgiel. Jako członek europarlamentarnej Komisji Rolnictwa, przez najbliższą kadencję ma on stanowić o sile Polski w ramach europejskiej polityki rolnej. Wskazał, że podobne wydarzenia służą temu, by podsumować zadania dla PFHBiPM, KRIR, ale także dla administracji rządowej i europejskiej. Przypomniał, że kryzys, który miał miejsce cztery lata temu w hodowli bydła, został w znacznej mierze zażegnany dzięki sprawnej administracji, pakietowi Hogana oraz działaniom ministra rolnictwa i że istnieje precyzyjnie sformułowana analiza SWOT dotycząca szans i zagrożeń w hodowli, produkcji i handlu. Europoseł podziękował PFHBiPM oraz KRIR za to, że aktywnie uczestniczyły w przedsięwzięciu przygotowania przedmiotowego programu. W jego ocenie dobre rozeznanie w rynku i współpraca skutkowały znaczącym postępem w obszarach hodowlanych. Nadmienił, że uchwalenie ustawy o przewadze kontraktowej oraz doprecyzowanie tej o nieuczciwej konkurencji było bardzo dobrym posunięciem, podobnie jak konsolidacja biznesu poprzez tworzenie podmiotów zrzeszających handel. Jurgiel wiąże wielkie nadzieje dla Polski w związku z nową perspektywą finansową Unii Europejskiej. Jako reprezentatnmt Polski podczas prac legislacyjnych dotyczących rolnictwa chciałby blisko współpracować z PFHBiPM oraz izbami rolniczymi. Na koniec dodał, że zależy mu na stworzeniu takiego prawa, które umożliwi szybką reakcję mechanizmów prawnych na ruchy rynku rolnego i sytuacje kryzysowe.

Poseł na Sejm RP i członek sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jerzy Małecki podkreślił, że irytowała go marginalizacja osób będących hodowcami bydła mlecznego oraz niewłaściwe ich traktowanie. Na szczęście, jak zauważył, przez ostatnie lata to się bardzo zmieniło. Według posła rolnicy powinni się skupić na konkurencji zarówno w zakresie jakości, jak i ceny. W podsumowaniu zaznaczył, że wspieranie rolnictwa to pośrednio wsparcie całego społeczeństwa.

Iwona Pacholska zapytała prezydenta PFHBiPM Leszka Hądzlika o to, jak utrzymać wysoką jakość produktów rolnych w trudnych czasach. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że podstawą jest współpraca PFHBiPM z izbami rolniczymi. Prezydent nadmienił, że nie zna drugiego przypadku tak dobrej współpracy związku hodowców z izbą, jak ten, który ma miejsce w województwie warmińsko-mazurskim. Wyraził szacunek dla Warmii, Mazur i Podlasia za to, że spośród wszystkich regionów te trzy dokonały największego postępu w rozwoju gospodarstw mlecznych i we wdrażaniu nowych technologii. Święto Mleka i Miodu słusznie kojarzy się z krainą mlekiem i miodem płynącą, z dobrobytem i jakością, którą wspólnie z hodowcami tworzy PFHBiPM. Na początku istnienia Federacja zatrudniała kilku pracowników, dziś zatrudnia ich około 1200 i ma 20 tys. obór pod oceną, w których stoi 830 tys. krów. Prezydent Hądzlik wskazał, że Polska doszła do absolutnie europejskiego poziomu hodowli. Podkreślił, że PFHBiPM ma narzędzia do tego, by dostarczać rolnikom najwyższej jakości instrumentów do zarządzania stadem. Dla potrzeb rolnictwa udoskonalane są laboratoria, prowadzone są genotypowanie oraz ocena bydła na podstawie DNA, trwa praca nad udoskonalaniem hodowli za pomocą indeksu ekonomicznego. Prezydent zaznaczył, że PFHBiPM korzysta z najnowocześniejszych programów. W jego odczuciu doskonalenie postępu hodowlanego to najtańsza forma wsparcia rolnictwa, i w tym należy upatrywać szans rozwojowych nie tylko warmińsko-mazurskich stad mlecznych.

Warmia, Mazury i Podlasie są odpowiedzialne za około 40 proc. wyprodukowanego w Polsce mleka. Mamy ziemie wymuszające de facto hodowlę bydła lub trzody chlewnej – mówił wiceprezydent PFHBiPM Krzysztof Banach. Wspominając o zagrożeniach, zauważył, że hodowla i produkcja mleka stanowią najtrudniejszą gałąź produkcyjną, nie tylko w Polsce. Niektórzy w spółdzielniach mleczarskich próbują to regulować, sugerując, by w jednym roku nastawiać się na białko, a w następnym na tłuszcz. Mówił, że stada nie da się tak wyregulować. Na rynku jest miejsce i dla małych, i dla dużych gospodarstw. Cały świat przestawia się na te wielkie, ale rząd musi wspierać wszystkie. – Ktoś teraz ewidentnie się zagalopował, bo zabrano PFHBiPM dofinansowanie na postęp biologiczny i jego koszty przeniesiono na producentów mleka – powiedział wiceprezydent. – Rządy w całej Europie wspierają hodowców mleka, dlatego PFHBiPM musi napierać na ministra rolnictwa, by o tym pamiętał – dodał. Banach dostrzega, że duże gospodarstwa obciążone są potężnymi kredytami i co jakiś czas słychać, że upadło kolejne z nich. Tworzenie ze spółdzielni molochów też do niczego nie prowadzi, bo w Nowej Zelandii jest jedna wielka spółdzielnia i kilka małych, ale to ci drudzy płacą rolnikom lepiej. Odnosił się też do sytuacji na Warmii i Mazurach, gdzie budowane są trzy różne proszkownie mleka. Każdy chce robić to na własny rachunek. Czy nie lepiej byłoby wybudować jedną wspólną, a większą proszkownię? – Jedna, ale nowoczesna, wystarczyłaby do obsługi całej ściany wschodniej. Teraz koszty budowy trzech proszkowni poniekąd ponoszą rolnicy. To byłyby potężne oszczędności dla spółdzielców – mówił. Wyraził niepokój o rynek inseminacji w Polsce, mówiąc, że nie zawsze to, co zagraniczne, jest lepsze i że sytuacja SHiUZ-u wymaga dyskusji i rozwagi.

Wiceprezydent PFHBiPM Andrzej Steckiewicz podkreślił, że największe zakłady przetwórstwa mlecznego są na ścianie wschodniej. Mamy niezwykle czyste środowisko, możemy produkować bardzo ekologiczną żywność. – Naszą siłą powinna być jakość mleka. Skoro już budują te trzy wspomniane proszkownie, to należy zauważyć, że jest to miejsce zbytu dla producentów, bo tych potrzeb pozyskiwania mleka będzie więcej – mówił Steckiewicz. Zagrożenia są związane z równowagą na rynku. – Mamy przykład ASF, bo gdy ono występuje, spada popyt na ziarno. Wbrew pozorom jako hodowcy jesteśmy silnie powiązani np. z producentami mięsa wieprzowego. W jego ocenie zagrożeniem jest także brak rąk do pracy. Coraz częściej mówi się o tym, że w Polsce pracuje 2 mln ludzi zza wschodniej granicy liczących na wyjazd na Zachód. Wiąże się z tym również zbytnia socjalizacja społeczeństwa, powodująca brak chęci do pracy. Dostrzegł, że rząd musi zwracać uwagę na pracodawców w rolnictwie, bo to oni wytwarzają dochód narodowy w jednym z sektorów gospodarki. Wiceprezydent chciałby wrócić do koncepcji stworzenia dobrej jakości funduszu klęskowego, bo w jego opinii byłoby dobrze, gdyby spłaty kredytów suszowych rozkładano na kilkanaście lat.

Prezes KRIR Wiktor Szmulewicz zauważył, że słabe ziemie poniekąd wymuszają zajęcie się hodowlą bydła lub trzody chlewnej. Jest to zagrożenie zwłaszcza dla ludzi młodych, którzy są nowocześni, obserwują rówieśników i często nie chcą dziedziczyć nawet dużych gospodarstw. Młodzi ludzie muszą mieć perspektywę rozwoju i odpowiednie warunki pracy na ziemi, by ta nie była powodem niewolnictwa. Wiele osób słyszących o wysokości wypłaty, jaką otrzymuje rolnik, nie dostrzega kosztów pracy i maszyn ani konieczności praktycznie ciągłego przebywania w gospodarstwie. – Z litra mleka zostaje może 10 gr, jak jest dobra koniunktura, to może i 20 gr, a czasami się okrada własne gospodarstwo lub dokłada do biznesu – mówił. Nie jest sztuką zatrudnić osoby nieodpowiedzialne, a dobrych pracowników faktycznie brakuje do pracy. Prezes Szmulewicz stwierdził, że zagrożeniem są pseudoekolodzy i, jak określił, „pseudozdrowa żywność”. Niebezpieczne jest wmawianie ludziom, że mleko jest niezdrowe, że powinno się pić wyłącznie mleko od matki, a w późniejszym okresie życia nie pić go w ogóle. Podobnie jak wmawianie ludziom, że wielkim zagrożeniem jest metan. W rzeczywistości jest to cenny gaz. Istnieje wiele płaszczyzn w polskiej gospodarce, na których można go wykorzystywać. Podkreślał, że minister Jurgiel patrzył na rolnictwo szeroko, nie wykonywał raptownych ruchów, pewne rzeczy wdrażał. Wśród poruszanych zagadnień znalazło się również to o dobrych ubezpieczeniach. Pomoc państwa w tym zakresie jest niezbędna. Niekorzystnym zjawiskom atmosferycznym nie zapobiegniemy, możemy minimalizować ich skutki, np. przez wdrożenie odpowiednich programów gospodarki wodnej – ale to trwa za długo. W jego ocenie architekci już powinni rozważać, gdzie budować zbiorniki wodne, bo samo tworzenie studni w gospodarstwach, bez zbadania bilansu wodnego oraz tego, ile w kraju mamy wody, mija się z celem.

Wiceprezes KRIR Mirosław Borowski dodał, że największym zagrożeniem dla obszarów wiejskich jest brak zapewnienia gwarancji produkcji żywności. Dziś każda inwestycja w budynki zwierzęce na wsi budzi społeczne kontrowersje. Przedsięwzięcia często stoją w miejscu, bo ekoterroryści je blokują, i gospodarstwa na tym tracą. Ogromnym zagrożeniem jest również to, że migrujący z miasta do wsi często utrudniają życie rolnikom. Przybysze muszą być świadomi, że wieś służy do produkcji rolnej, czyli także i dla nich. Muszą wiedzieć, co to jest pasza objętościowa, nawóz organiczny, i że czasem to może pachnieć. Należy zachować spokój społeczny, żeby sąsiad rozumiał sąsiada. Produkcja rolna odbywa się przeważnie „pod chmurką” i często nie zdajemy sobie sprawy, jak trudną pracę wykonuje rolnik, walcząc, często w nocy, o każdy kłos. Dzięki jego wysiłkowi na naszych stołach mamy chleb.

Prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej Jan Heichel podkreślał, że część rolników zmienia strukturę stada na mięsną ze względu na zasoby siły roboczej. W jego ocenie większość mleka na Warmii i Mazurach jest produkowana na rynek wewnętrzny, co zapewnia jego stabilność. Przestawianie stad na produkcję mięsną włącza gospodarstwa w rynki zewnętrzne, przez co producent jest narażony na perturbacje globalne, a nie tylko lokalne. Heichel wyraził nadzieję, że podczas prac nad nową perspektywą finansową Unii Europejskiej zostanie dostrzeżona potrzeba korzystniejszego podziału środków dla rolnictwa.

Dyrektor SHiUZ w Bydgoszczy Adam Gałgański ocenił, że Polska, jako trzeci kraj pod względem ilości bydła mlecznego w Europie, jest łakomym kąskiem dla dużego kapitału zagranicznego. Prywatyzacja sektora inseminacyjnego, jego zdaniem, została źle przeprowadzona. Wskazał rok 2021 jako ten, w którym zagraniczne firmy będą miały swobodę wstępu na polski rynek, by przejąć zakres inseminacyjny rolnictwa. Wyraził chęć bliskiej współpracy z PFHBiPM i izbami rolniczymi w zakresie ratowania polskiej inseminacji oraz nadzieję na zajęcie się tym problemem również przez ministra Ardanowskiego.

Prezes OSM w Olecku Jerzy Skorupski zwrócił uwagę na brak wystarczającej edukacji w społeczeństwie w zakresie spożycia produktów mlecznych. Dodał, że produkcja mleka jest trudną gałęzią. Zauważalne jest, że pomimo wzrostu przyjęć mleka do mleczarni ilość dostawców maleje, a ich następców brakuje. Wyraził niepokój dotyczący napływu wątpliwej jakości artykułów mlecznych z zagranicy, co ma wpływ na zachowanie zasad uczciwej konkurencji i powoduje trudności w małych spółdzielniach, takich jak OSM w Olecku. Wśród szans dla regionu zauważa możliwość ekologicznego wypasu bydła na łąkach przez długi okres w roku.

Prezes Litewskiej Izby Rolniczej Arunas Svitojus wyraził wolę pogłębienia dobrych relacji z KRIR i PFHBiPM. Zaznaczył, że ziemie litewskie i polskie są bardzo podobne, co sprawia, że szanse i zagrożenia są zbieżne. Podkreślał wagę współpracy na arenie międzynarodowej, bo problemy często dotyczą obu krajów.

Konferencję zakończył panel dyskusyjny. Lokalni rolnicy poruszali tematy prowadzenia oceny użytkowości mlecznej w Polsce i jej wpływ na konkurencyjność rodzimego bydła oraz kwestie emerytury rolników, sytuacji SHiUZ-ów, walki z ASF i polityki wobec zwierząt prawnie chronionych i łownych. Wiceprezydent PFHBiPM Steckiewicz zadeklarował, że za jego pośrednictwem kwestie poruszane na konferencji trafią na biurko Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. 