To tu pracujemy z krowami

– Krowy w laktacji są bezobsługowe. Najwięcej pracy jest ze zwierzętami w okresie okołoporodowym i z potencjalnymi problemami – mówi Jakub Juskowiak, który wraz z tatą Andrzejem wymyślili i zrealizowali budowę obory z 356 legowiskami dla krów. Postawili na bardzo obszerną porodówkę i izolatki tuż przy robotach udojowych. Chcesz poznać szczegóły? Czytaj 12/2025 wydanie „Hodowli i Chowu Bydła”.
tekst i zdjęcie: Marcin Jajor
Andrzej i Genowefa Juskowiakowie z miejscowości Brzezie (woj. wielkopolskie) przejęli swoje rodzinne gospodarstwo po rodzicach w latach 80. ub.w. Zaczynali od 18 ha i 12 dojonych konwią krów w oborze uwięziowej. Do tego ważną działalność stanowiła hodowla ok. 200 szt. trzody chlewnej. Z czasem udało się powiększyć areał upraw, a główną gałęzią produkcji rolnej stała się hodowla krów mlecznych. Było to możliwe dzięki budowie nowej obory wolnostanowiskowej w 2004 r. z niespełna 70 legowiskami i halą udojową 2 × 5 typu rybia ość. Po paru latach zaczęło brakować w niej miejsca. Dlatego w 2010 r. zapadła decyzja o rozbudowie budynku, który zyskał kolejne 23 legowiska dla krów.
– W oborze stopniowo przybywało zwierząt i niestety nie uzyskiwaliśmy już tak dobrych rezultatów w zakresie wydajności mlecznej krów jak na początku, kiedy krowy dawały średnio nawet po 40–42 l mleka dziennie. Wszystko przez zbyt dużą obsadę – wspomina Jakub Juskowiak, syn państwa Juskowiaków. Nie mając w tamtym czasie perspektyw na zwiększenie stada krów mlecznych, hodowcy inwestowali w zakup ziemi (dzisiaj gospodarują na łącznie ok. 300 ha) i infrastrukturę do opasu bydła, zwiększając stopniowo pogłowie do ok. 350 szt. Produkcja przynosiła profity, a dodatkowo pozwalała na zagospodarowanie mniej wartościowych pasz, w tym z mniej zasobnych użytków zielonych.
– Mimo wszystko zawsze marzyliśmy o większej skali produkcji mleka i nowej oborze, tym bardziej że w starym budynku praca stawała się coraz bardziej uciążliwa. Dój krów zajmował jednorazowo nawet 2,5–3 godziny, a obornik trzeba było usuwać turem. Dlatego w 2019 r. zaczęliśmy poważnie rozważać kolejną ważną inwestycję – zaznacza Jakub Juskowiak.
Wszystko zaczęło się od wizyt w kilku innych gospodarstwach mlecznych, w tym na terenie Niemiec i Królestwa Niderlandów. Hodowcy zbierali doświadczenia i szukali praktycznych rozwiązań, które będzie można zrealizować w ich własnej, nowej oborze. – Tak naprawdę projekt powstał przy niedzielnym obiedzie na kartce A4. Usiedliśmy i narysowaliśmy wraz z tatą cały plan, uwzględniając wszystkie mankamenty starej obory i wszystkie pomysły na funkcjonalny budynek – relacjonuje Jakub Juskowiak.
Zaznacza, że wraz z tatą zawsze dążyli do inwestowania w możliwie najnowsze rozwiązania technologiczne, które zwiększają efektywność produkcji mleka i przyczyniają się do rozwoju gospodarstwa. Nowa obora to zwieńczenie tych starań i efekt pomysłowości i doświadczenia dwóch pokoleń hodowców – ojca i syna.
W 1/2026 wydaniu „Hodowli i Chowu Bydła” znajdziesz szczegółowy opis nowej obory państwa Juskowiaków. Przeczytasz o jej konstrukcji, rozbudowanej części socjalnej, hybrydowym systemie usuwania nieczystości, robotach udojowych i pozostałym wyposażeniu. Warto przeczytać!