W oku cyklonu

Oko cyklonu to miejsce, które przez chwilę wydaje się ciche i bezpieczne. Dookoła silne wiatry i burze, a u nas pozorny spokój, który pryska, gdy cyklon przechodzi dalej.

tekst: dr Michał Klimaszewski

Globalna wioska

„Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna” – pisał na początku XX w. Stanisław Wyspiański w „Weselu”. I choć pisarz, wypowiadając te słowa, miał na myśli wyłącznie zagrożenia militarne, to dzisiaj spokój polskiej wsi burzą przede wszystkim geopolityczne gry gospodarcze. Regulacje środowiskowe UE, umowa gospodarcza z krajami Mercosur, wojny celne między głównymi gospodarkami świata, czyli USA, Chinami i Unią Europejską – kształtują przyszłość rolnictwa i hodowli, czyniąc je jednymi z najmniej przewidywalnych sektorów gospodarczych. Obserwacja wydarzeń politycznych, deklaracji światowych liderów staje się równie ważna, jak sprawdzenie pogody na kolejny dzień czy zapasów paszy dla zwierząt.

Samochody ważne dla krów

W poprzednim numerze „HiChB” pisaliśmy, że realizacja celów klimatycznych UE zaplanowanych na 2050 r. nie będzie możliwa bez głębokiej ingerencji w sektor rolnictwa, wymieniając w tym kontekście regulacje ETS2. Obecnie sztandarowym projektem UE w obszarze ochrony środowiska jest realizacja zakazu rejestracji samochodów spalinowych w roku 2035. Jego powodzenie otworzyłoby drogę do dalszych ograniczeń emisyjnych uderzających bezpośrednio w hodowców. No bo skoro udało się z samochodami, to dlaczego ma się nie udać np. z krowami. Tymczasem okazało się, że z pomysłu zaczyna wycofywać się najważniejsza w przemyśle samochodowym w Europie gospodarka Niemiec. Dla mniej zorientowanych przypomnijmy, że przemysł samochodowy naszego zachodniego sąsiada to prawie 800 tys. miejsc pracy, ok. 50 tys. firm działających w branży samochodowej i ponad 5% wygenerowanego PKB. To jedna strona medalu. Druga jest taka, że masowa elektryfikacja mogłaby pozbawić pracy nawet 200 tys. osób. Słabnący w Europie popyt na elektryki, rosnące koszty produkcji i napływ samochodów z Chin skłoniły szefów największych firm motoryzacyjnych (Volkswagena, BMW, Mercedesa, Stellantis) do aktywnego działania na rzecz zmiany założeń forsowanych przez instytucje Unii Europejskiej. Udało się im nawet pozyskać do swoich planów kanclerza Niemiec Frederica Merza. Został wreszcie ostatni argument, czyli konsumenci, którzy – delikatnie rzecz ujmując – nie są w swej znakomitej większości entuzjastami aut na prąd. W Niemczech zaledwie 4% pojazdów obywa się bez paliw kopalnych. To zdecydowanie zbyt mało jak na lidera zmian. Dla porównania w Polsce w listopadzie 2025 r. zarejestrowano 6 tys. aut elektrycznych. W tym tempie wymiana samochodów w Polsce na elektryki zajęłaby ok. 20 lat. Ciekawostką może być fakt, że Warszawa właśnie podpisała umowę opiewającą na 324 miliony złotych na zakup 120 autobusów przegubowych napędzanych… silnikiem diesla.

Unia nie odpuszcza

Pomimo tak czytelnych sygnałów biurokracja unijna nie zarzuca pomysłu zakazu rejestracji aut spalinowych, począwszy od 2035 r. Żeby wzmocnić presję na dostawców aut, w tym firmy zajmujące się leasingiem i długoterminowym wynajmem aut, postanowiła forsować regulację, zgodnie z którą każdy zakupiony od 2030 r. samochód firmowy ma być samochodem elektrycznym. Wystosowany przez 6 premierów apel (Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Włochy, Bułgaria) o rewizję wywołał na razie „miękki” odzew ze strony unijnego komisarza do spraw transportu, który dopuścił koncepcję dalszej rejestracji aut spalinowych, o ile będą zasilane mniej emisyjnymi paliwami syntetycznymi. Obecnie wytworzenie paliw syntetycznych jest po prostu nieopłacalne, nie wspominając o emisjach, które są pochodną ich produkcji.

Co dalej

Światowe firmy konsultingowe – PwC czy EY – w swoich raportach związanych z dekarbonizacją wskazują, że kolejne branże odwracają się od celów klimatycznych, mając przed sobą tak długą perspektywę, jaką jest rok 2050. Pomimo że deklarują podjęcie stosownych działań, to ponad 2/3 z nich nie ujawnia żadnych konkretów. Lider polskiej firmy Orlen S.A. wydał na koniec zeszłorocznych wakacji oświadczenie, w którym stwierdził, że ogłoszony przez Komisję Europejską cel redukcji emisji gazów cieplarnianych jest „zbyt ambitny i bardzo trudny do realizacji w obecnych realiach geopolitycznych, ekonomicznych oraz technologicznych”. Początek roku przyniesie nam informacje gospodarcze za rok 2025 oraz raporty z emisji. Prawdopodobnie ujawni się zależność, zgodnie z którą wzrost gospodarczy krajów UE będzie połączony ze wzrostem emisji, czego starają się nie dostrzec unijni decydenci. Ale o tym w kolejnym numerze. 

Reklama