Idealny preparat mlekozastępczy. Ekspert ostrzega przed nadmiarem tłuszczu
Profesor Górka dotyka kluczowego problemu w odchowie cieląt: ślepego naśladowania natury (mleka pełnego) przez producentów pasz, co nie zawsze idzie w parze z ekonomią i fizjologią zwierzęcia.
Marcin Jajor

- Wyższa zawartość tłuszczu w preparatach mlekozastępczych (powyżej 18–20%) podraża produkt , a wcale nie gwarantuje mniejszej skali biegunek. Co gorsza, może wręcz zmniejszyć pobranie startera i pogorszyć przyrosty masy ciała cieląt.
- Idealny byłby tłuszcz mleczny (łatwostrawny), ale barierą jest ekonomia. Dlatego standardem są oleje roślinne (palmowy i kokosowy), gdzie kluczem do sukcesu i szybkich przyrostów jest konkretna proporcja.
- Podobnie jak z ilością składników pokarmowych, tak i z dodatkami paszowymi (mającymi m.in. zapobiegać biegunkom) – więcej nie znaczy lepiej. Nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania, a ich skuteczność różni się w zależności od specyfiki danego gospodarstwa.
Krowie mleko zawiera nawet 30% tłuszczu (w suchej masie) i kierując się tym wyznacznikiem, niektórzy producenci pasz zwracają uwagę na potrzebę wyższego niż dotąd udziału tego składnika pokarmowego w preparatach mlekozastępczych. Podkreślają, że takie rozwiązanie (udział powyżej ok. 18–20% tłuszczu) idzie w parze z mniejszą zawartością w produkcie laktozy, będącej – zgodnie z powszechną wiedzą – istotnym czynnikiem zwiększającym ryzyko pojawienia się biegunek u cieląt.
Badania wskazują jednoznacznie
– Nie ma rekomendacji dotyczących optymalnej zawartości laktozy w preparatach mlekozastępczych. Co więcej, wyniki dostępnych badań nie wskazują na to, że produkt z podwyższoną zawartością tłuszczu przekłada się pozytywnie na efekty odchowu cieląt, a im więcej tłuszczu w preparacie mlekozastępczym, tym większy koszt jego produkcji – zaznacza prof. Górka.
Naukowiec mówi, że tylko pojedyncze z nielicznych analiz wskazują na mniejszą skalę problemów zdrowotnych u cieląt, które otrzymywały preparat mlekozastępczy z bardzo dużym udziałem tłuszczu, tj. 31%. Większość cytowanych przez niego doświadczeń pokazała natomiast, że podwyższona koncentracja tłuszczu w preparacie niekoniecznie przekłada się na mniejszą liczbę biegunek u cieląt, a jednocześnie może zmniejszyć pobranie startera i przyrosty wagi zwierząt.
Najważniejsza proporcja
Warto dodać, że w produkcie dla cieląt powinien znajdować się tłuszcz mleczny, bo jest bardzo łatwo przez nie trawiony. Niestety, takie rozwiązanie jest nieuzasadnione ekonomicznie. Producenci preparatów jako źródło tłuszczu wykorzystują więc oleje roślinne, w tym głównie olej palmowy i kokosowy.
– Ze względu na zawartość kwasów tłuszczowych kluczowe znaczenie mają ich proporcje. Doświadczenia wskazują, że najlepsze efekty daje stosunek oleju palmowego do kokosowego – 65 : 35. Cielęta żywione takim preparatem rosły najszybciej – dodaje przedstawiciel UR w Krakowie.
Nie ma „cudownych” dodatków
W odniesieniu do zawartości białka i tłuszczu w preparacie mlekozastępczym, więcej nie zawsze znaczy lepiej również w przypadku różnych dodatków paszowych. Jak wskazuje prof. Górka, nie wszystkie analizowane w doświadczeniach dodatki paszowe przekładały się na lepsze przyrosty masy ciała cieląt – w jednych gospodarstwach działały, podczas gdy w innych ich skuteczność była ograniczona.
– Producenci prześcigają się w różnych dodatkach paszowych, które mają sprawić, że zwierzęta będą bardziej odporne, zwłaszcza w kontekście profilaktyki biegunek. W praktyce nie ma uniwersalnego rozwiązania i wiele zależy od indywidualnych potrzeb i rozwiązań w danym gospodarstwie – dodaje prof. Górka.

