Roboty podbijają obory. Czy automatyzacja uwolni hodowców od problemu mastitis?
Od automatyzacji nie uciekniemy. I choć jest to droga, a nawet bardzo droga inwestycja, w Europie łatwiej jest podjąć decyzję o zmianie systemu doju, bo mamy dotacje unijne.
Mira Wieczorek

- Automatyzacja doju staje się światowym standardem, a globalna wartość tego sektora w 2026 roku szacowana jest na niemal 932 miliony dolarów. Ponad połowa wszystkich instalacji funkcjonuje w Europie, gdzie inwestycje w roboty udojowe są znacząco ułatwione dzięki dotacjom z Unii Europejskiej.
- Choć systemy automatyczne wymagają dużych nakładów finansowych i często ustępują cenowo klasycznym karuzelom, producenci mleka coraz częściej wybierają je ze względu na poprawę warunków bytowych stada oraz chęć uniezależnienia się od sztywnych godzin pracy.
- Eksperci jednoznacznie wskazują, że sam montaż robota nie rozwiąże problemów z mastitis ani nie obniży poziomu komórek somatycznych (LKS). Kluczem do sukcesu pozostaje rygorystyczne dbanie o czystość środowiska, prawidłowe projektowanie stanowisk legowiskowych oraz precyzyjne monitorowanie danych produkcyjnych.
Hala czy robot udojowy? Plus i minusy różnych systemów doju, a wszystko to w kontekście profilaktyki i leczenia mastitis.
Robot to biznes
Statystyki nie kłamią – w 2025 r. mieliśmy już 50 tys. robotowych systemów udojowych, eksploatowanych w 40 krajach. A to oznacza, że około 28% gospodarstw mlecznych na świecie wdrożyło już technologię automatycznego doju. To też potężny biznes – wielkość globalnego rynku automatycznych maszyn udojowych w 2026 r. szacowana jest na 931,71 mln USD. Ponad połowa (55%) wszystkich instalacji AMS (automatic milking systems) znajduje się w Europie – około 55% wszystkich instalacji AMS na świecie. Ameryka Północna ma ok. 23% globalnego rynku, Azja i Pacyfik – ok. 18% instalacji. Same Chiny mają ponad 4200 systemów.
– Moim zdaniem roboty są po prostu lepsze i dla krów, i dla ludzi. Żeby jeszcze były konkurencyjne ekonomicznie… – podzielił się swoja opinią prof. Douglas Reinemann z Uniwersytetu Wisconsin–Madison. W Wisconsin coraz więcej gospodarstw inwestuje w roboty. Ale nie ze względu na rosnące koszty pracy, tylko dobrostan, który na całym świecie zyskuje na znaczeniu.

– Mamy wiele farm, które 25 lat temu zainwestowały w robota na 60 krów, potem w drugiego na 120 i dziś mają wielokrotność krów i robotów. Zmiana pokoleniowa też ma znaczenie – młodzi postawili ultimatum: albo roboty, albo rezygnacja z produkcji mleka.
Są też fermy, które doiły na karuzelach 80-stanowiskowych, a teraz przechodzą na roboty i doją po 3–4 tys. krów. Jest to droższe, ale nie na tyle, by zrezygnować z robotyzacji – mówi profesor.
Czy dój robotowy rozwiąże problem z mastitis?
– Środowisko to pierwsza rzecz, którą trzeba kontrolować, niezależnie od systemu doju – mówi lek. wet. Demetrio Herrera z Uniwersytetu Autonomicznego w Barcelonie.
Czynniki ryzyka dla mastitis są raczej stałe – higiena, rutyna doju, środowisko. Na LKS ogromny wpływ ma higiena strzyków, nóg. Jeśli 100% krów dostanie ocenę 1 w skali czystości, nie musimy martwić się mastitis. Jeśli 80% dostanie ocenę 1–2, zawsze trafi się zapalenie wymienia, ale nie będzie dramatu. W oborach robotowych trudniej jest utrzymać czystość, bo stanowiska nigdy nie są puste. Czy warto więc postawić na roboty?
Robot, hala czy karuzela?
– W gospodarstwach liczących ponad 300 krów funkcjonują różne systemy doju: klasyczne hale, systemy karuzelowe oraz systemy doju grupowego. Ten ostatni staje się coraz bardziej popularny, szczególnie w dużych stadach – obecnie w Hiszpani działa około 22 ferm wykorzystujących system doju grupowego. Zamiast modernizować istniejące obory na potrzeby rosnącego stada, buduje się nowe hale udojowe – swego rodzaju centralne ośrodki doju (batch milking). Rozwiązanie to pozwala obsłużyć około 8–10 krów na robota w ciągu godziny. Oczywiście konieczne jest dostosowanie wielkości grupy do wydajności systemu lub zwiększenie liczby robotów – wyjaśnia Demetrio Herrera. Ten system łączy zalety doju klasycznego z robotowym, a co najważniejsze w obecnych czasach – nie wymaga aż tak licznej obsługi.

To kosztuje
– Największe instalacje robotów udojowych na świecie mają jeden duży minus – wymagają ogromnych nakładów finansowych. Koszt jednego robota może wynosić około 150 tys. euro, a dodatkowo trzeba uwzględnić koszt budynku przeznaczonego do doju grupowego. Z tego powodu systemy robotowe często nie są w stanie konkurować (cenowo) z karuzelowymi systemami udojowymi, szczególnie w bardzo dużych gospodarstwach powyżej 500 krów. Kluczowa jest zatem wydajność systemu – jeśli jeden robot pozyskuje 3 tys. kg mleka na dobę, rezultaty finansowe mogą być zadowalające.
– W Europie, ze względu na dotacje, łatwiej jest podjąć decyzję o zmianie systemu na robotowy – zauważa Demetrio Herrera. Unia Europejska finansuje nawet około 50% kosztów inwestycji. Postępująca w ostatnich latach automatyzacja również przyczynia się do rosnącej popularności instalacji robotowych.
Świata nie zatrzymamy
Od robotyzacji i automatyzacji nie uciekniemy w żadnej z dziedzin życia. Także w hodowli krów mlecznych. W USA przeprowadzono interesujące badanie ankietowe w gospodarstwach wykorzystujących więcej niż siedem robotów udojowych. Ankietowanym zadano pytanie, dlaczego zdecydowali się na automatyczne systemy doju. Każdy z respondentów mógł wybrać więcej niż jeden powód. Odpowiedzi nie były zaskoczeniem (patrz też tab. 1):
- wysokie koszty pracy pracowników,
- poprawa dobrostanu zwierząt,
- zwiększenie wydajności pracy,
- rozwój technologii,
- poprawa jakości życia rolników (uniezależnienie się od godzin doju).
Tab. 1. Powody wyboru robotów
| Główne powody przejścia na roboty udojowe* | Respondenci | |
| Liczba odpowiedzi | Odsetek w % | |
| Redukcja kosztów pracy | 22 | 81 |
| Poprawa dobrostanu | 21 | 78 |
| Poprawa zdrowotności | 20 | 74 |
| Zredukowanie liczby zatrudnionych osób | 19 | 70 |
| Wprowadzenie nowych technologii | 18 | 67 |
| Poprawa jakości swojego życia | 12 | 44 |
| Inne | 4 | 15 |
| *Ankieta przeprowadzona w gospodarstwach z więcej niż 7 robotami: powody wyboru systemu automatycznego przez hodowców. | ||
Kontroluj dane
Choć dzięki zmianie systemu doju na robotowy hodowca zyskuje więcej czasu na inne obowiązki, to wcale nie ma więcej „wolnego”. W gospodarstwach robotowych niezwykle istotne jest monitorowanie wskaźników produkcyjnych – tydzień po tygodniu i miesiąc po miesiącu, tak by szybko wykryć potencjalne problemy. Kluczowe parametry i wartości docelowe dla nich przedstawiono w tab. 2. Możemy uznać, że jeśli robot produkuje ponad 3000 kg mleka dziennie – pracuje bardzo dobrze.
Tab. 2. Kluczowe wskaźniki efektywności robota (KPI)
| WSKAŹNIK (KPI) | CEL |
| kg na robota na dzień | > 2400 kg |
| kg na krowę na dzień | > 40 kg |
| krowy na robota | ~ 55 |
| udoje na krowę | > 2,8 |
| odmowy | > 1,5/krowę |
| średni czas w boksie | < 7 min |
| średni czas doju | < 5 min |
| średni przepływ | > 3 kg/min |
| czas zakładania kubków | < 45 s |
| nieudane udoje | < 5% wszystkich udojów |
| czas bezczynności | < 15% |
Jedno zdrowie
Na zdrowie wymienia, czy to w oborze z halą udojową, czy z robotem, wpływają zawsze cztery czynniki: środowisko, projekt obory, sprzęt udojowy i sama krowa. Przy czym badania wskazują, że najważniejsza jest higiena środowiska. Jeśli krowa ma brudne strzyki, będzie to miało wpływ na LKS, liczbę infekcji i odsetek klinicznego mastitis w stadzie.
– O ile dojarz widzi brudne strzyki i może je np. dokładniej umyć, o tyle robot nie ma tej możliwości – on nie rozróżnia krowy czystej od brudnej i każdą krowę przygotowuje w ten sam sposób. Jak zatem uniknąć problemów? Zwierzęta muszą wchodzić do robota maksymalnie czyste – tłumaczy. A nie jest to proste, bo generalnie utrzymanie czystości w oborach z robotami sprawia więcej trudności (stanowiska są zajęte przez krowy przez cały czas). Dlatego już na etapie projektowania obiektu należy dobrze zaplanować stanowiska (nie za krótkie, nie za długie, by krowy nie brudziły legowiska odchodami), odpowiednio dobrać materiał ściółkowy (najlepiej piasek, ale dobrze sprawdzają się też materace słomiano-wapienne) i w końcu regularnie je czyścić (najlepszym rozwiązaniem są roboty czyszczące gotowe do pracy 24 godziny na dobę).
– Samo wprowadzenie robotów (i zazwyczaj doju częstszego niż dwa razy dziennie) nie rozwiązuje problemu z zapaleniami wymienia. Jeśli nie zmienia się sposób zarządzania stadem i higiena, sama zmiana systemu doju nie obniży LKS – podsumował Demetrio Herrera.


