Korekcja – Nowe możliwości

Aplikacja „CGen korekcja”, stworzona przez Centrum Genetyczne, aby wspomóc pracę korektorów racic i gromadzić dane dotyczące zdrowotności, funkcjonuje w terenie już ponad pół roku i używana jest przez 26 firm z tej branży. Najwyższy czas, aby przekonać się, czy spełniła pokładane w niej nadzieje, a nikt tego nie zaopiniuje lepiej niż najbardziej zainteresowani. Dlatego spotkaliśmy się z Pawłem Żelechowskim, korektorem, który w swojej pracy na co dzień używa tego programu.

Tekst i zdjęcia: Mateusz Uciński

Zalety programu „CGen korekcja” opisywaliśmy już niejednokrotnie na naszych łamach, jednak przypomnijmy, że jest to aplikacja mobilna dedykowana dla korektorów racic, dzięki której mają oni dostęp do danych uzyskanych z kompleksowej rejestracji statusu zdrowotnego racic u sztuk, które zostały poddane zabiegom korekcji. Zasoby programu pozwalają na zapoznanie się ze stanem zdrowotnym zwierzęcia, sprawdzenie, jakie schorzenia u niego występowały, jakim zabiegom zostało poddane, a także czy nastąpiła u niego poprawa. Jak widać, dzięki programowi można w bardzo skuteczny sposób monitorować stan zdrowotności racic w wybranym stadzie u poszczególnych jego zwierząt i dzięki temu w porę reagować na zagrożenia wynikające z tego typu schorzeń, lecząc je odpowiednio lub stosując profilaktykę. Dane, które są uzyskiwane w aplikacji, mają posłużyć ocenie wartości hodowlanej, a także – co podkreślał dr hab. Tomasz Strabel, dyrektor Centrum Genetycznego PFHBiPM – cechy zdrowotności racic uzupełnią indeks PF w pierwszej kolejności!

Korekcja jest niezbędna!
Naszym przewodnikiem po korektorskim świecie jest Paweł Żelechowski z Moniek, który zawodowo trudni się tym niełatwym rzemiosłem i podchodzi do tego z prawdziwym zaangażowaniem. Mimo młodego wieku pan Paweł już od 9 lat wykonuje korektę racic, najpierw przez 7 lat pracując jako technik weterynarii w lecznicach zajmujących się dużymi zwierzętami, a następnie jako właściciel własnej firmy, skoncentrowanej właśnie na tej usłudze. Zatrudnia w niej korektora oraz pomocnika i dysponując profesjonalnym mobilnym poskromem, dokonuje korekcji racic zarówno na rodzimym Podlasiu, jak i na Mazowszu, w Wielkopolsce czy na Warmii i Mazurach. Paweł Żelechowski jest zwolennikiem wprowadzenia licencji dla korektorów i regularnego szkolenia tej grupy zawodowej, na wzór holenderski, tak aby stale podnosić ich kwalifikacje. Sam, jak zaznacza, cały czas się uczy. Na pytanie, jak ważna jest w prawidłowym prowadzeniu stada korekcja racic, odpowiada prawie bez zastanowienia.

– Jest bardzo ważna. Niestety, w Polsce traktowana przez hodowców nieco po macoszemu – stwierdza ze smutkiem korektor. – Pomijając już kwestie dobrostanu, mam doskonały przykład na opłacalność korekcji racic. Przyjmijmy, że utrzymujemy stado krów liczące 100 sztuk, w którym 25 sztuk, czyli 1/4 wszystkich zwierząt, ma jakieś schorzenia, przykładowo trwałe kulawizny czy zapalenia skóry. W takiej sytuacji chore zwierzęta, które doimy przecież dwa razy dziennie, niech oddadzą każdego dnia tylko po jednym litrze mleka mniej na udój. Naturalnie, spadek wydajności będzie u nich większy, ale przyjmijmy dla ułatwienia ten jeden litr. Jaki będzie tego skutek dla gospodarstwa? Od tych 25 krów tracimy dziennie 50 litrów mleka, w skali miesiąca jest to już 1500 litrów, czyli około 2000 zł straty. A zaznaczam, że braliśmy ubytek tylko jednego litra! Pamiętajmy, że choroby racic odbijają się także na ogólnej kondycji krowy, więc dodajmy do tego jeszcze straty na sprzedaży mięsa. Nie mówiąc już o tym, że ze zdrowymi racicami zwierzę lepiej pobiera paszę i zdecydowanie mniej choruje, czyli również nakłady na leczenie są znacznie mniejsze. Na szczęście widzę, że coraz więcej hodowców zwraca uwagę na zdrowotność racic, korzystając z usług korektorów, a także stosując szeroko pojęta profilaktykę – podsumowuje nasz rozmówca.

[vls_gf_album id=”260″]

Z aplikacją o wiele sprawniej
Paweł Żelechowski nie ukrywa, że od kiedy pracuje korzystając z programu „CGen korekcja”, jest mu o wiele łatwiej dbać o powierzone jego opiece zwierzęta. Dzięki danym, z których korzysta, skończyło się zgadywanie, co było wcześniej robione w stadzie i znacznie skrócony został czas, jaki poświęcał przedtem na prowadzenie dokumentacji.

– Aplikacja bardzo przyspiesza pracę, zwłaszcza przy wprowadzaniu danych, i daje możliwość raportowania, a co za tym idzie pokazania rolnikowi, jaki jest problem w stadzie, jeżeli taki występuje – zaznacza pan Żelechowski. – Dzięki temu z korekcji na korekcję widać, czy następuje poprawa w stadzie i czy faktycznie jest opłacalne regularne prowadzenie tej usługi. Zwykle w stadach, w których wszystko prowadzone jest prawidłowo, widać tę zależność. Najważniejszą zaletą programu dla korektorów jest baza krów, ze szczególnym uwzględnieniem zawartej w programie historii, pozwalającej na wgląd w przebieg wcześniejszych zabiegów korekcji. Jest to szczególnie przydatne, kiedy mamy cięższe przypadki kulawizn, wtedy wiemy, jak konkretnie dana sztuka reaguje na dane leczenie.

Należy wspomnieć, że do tego samego stada może mieć dostęp kilku korektorów, z których każdy, dzięki historii aplikacji, będzie miał wgląd w to, co było robione przy konkretnych sztukach. Warunkiem jest jednak, aby hodowca podpisał umowę z Federacją, w której udostępnia dane swoich krów, a następnie dał upoważnienie każdemu z obsługujących jego stado korektorów. Nie zapominajmy także o tym, że do danych z programu „CGen korekcja” ma dostęp również sam właściciel stada, który na bieżąco może śledzić, co się dzieje z jego zwierzętami i co zostało przy nich zrobione.

– Ten program jest jak najbardziej i dla korektora, i dla hodowcy – akcentuje pan Paweł. – Dane z programu korektorskiego mogą posłużyć także lekarzom weterynarii, którzy będąc w gospodarstwie i lecząc konkretne sztuki, mogą poprosić właściciela stada, aby im pokazał, w swojej wersji programu, co z danym zwierzęciem się działo i jakie środki zostały zastosowane podczas korekcji.

Jak zatem wygląda to w praktyce? Co dzieje się, kiedy korektor używający aplikacji „CGen korekcja” już zawita do gospodarstwa? Jak się okazuje, praca z aplikacją jest bardzo łatwa, w żaden sposób nie wpływa także na sam przebieg i czas wizyty. Zapytaliśmy Pawła Żelechowskiego, jak wygląda jego zwyczajny dzień pracy, podczas której korzysta z programu.

– To zależy, czy mam gospodarstwo w programie, czy poza programem – zaznacza korektor. – Jeżeli jest w programie, to od razu po przyjeździe uruchamiam aplikację i wyszukuję w niej krowy, żeby już dłużej nie czekać. Następnie, już podczas korekcji, bardzo dobre w tym programie jest to, że wprowadzamy przykładowo krowę o numerze 6548 (cztery duże cyfry z kolczyka), widzimy, że miała korekcję 3 miesiące temu, miała wrzód czubka palca, i okazuje się, że wszystko się już zagoiło. Dla nas, korektorów, to wielkie ułatwienie, bo wiemy, jak reagować i jak ewentualnie kontynuować obsługę danej sztuki, żeby były tego efekty. Jeśli gospodarstwo nie figuruje w bazie aplikacji, to dzień wcześniej, kiedy potwierdzam wizytę u rolnika, proponuję mu skorzystanie z programu „CGen korekcja”. Jeżeli hodowca na to się zgadza, proszę go o numer stada pod oceną wartości użytkowej bydła, żeby wprowadzić te dane do aplikacji. Rano, kiedy podpiszę umowę z właścicielem stada i prześlę ją do Centrum Genetycznego, praktycznie mogę już zacząć pracę ze zwierzętami, posiłkując się programem.

Paweł Żelechowski podkreśla także, że jego opinia odnośnie do działania aplikacji nie jest odosobniona i wielokrotnie spotykał się z pozytywnymi komentarzami od kolegów po fachu. Wskazuje również, że w Anglii, gdzie ma znajomych z tej samej branży, podobny projekt spalił na panewce i tym bardziej należy docenić to, co udało się dokonać Centrum Genetycznemu PFHBiPM. Zwłaszcza że polscy korektorzy, a także hodowcy nie ponoszą żadnych kosztów korzystania z aplikacji.

– To bardzo ważne – zaznacza pan Paweł. – Zwłaszcza że dość podobna, zagraniczna aplikacja, kosztuje w granicach 2–2,5 tysiąca euro, czyli około 8 tys. złotych, a nie uzyskujemy w niej dostępu do danych polskich krów. Więc kiedy my dostajemy taką aplikację za darmo, a w zamian mamy tylko dostarczać do niej dane, to uważam, że jest to bardzo uczciwy układ.

Gdy mówimy o danych, trzeba zaznaczyć, że w miarę ich gromadzenia, będziemy mieli większą wiedzę o chorobach racic, dzięki której Centrum Genetyczne, analizując dostarczane informacje, będzie mogło wyciągać daleko idące wnioski. Jak podkreśla dr Katarzyna Rzewuska, która patronuje rozwojowi aplikacji, dzięki tym informacjom będzie możliwe określenie, jakie czynniki wpływają na zdrowotność racic. Bo przecież, co również akcentuje pani doktor, każda grupa chorób racic wskazuje na źródła potencjalnego problemu i to, jaki wpływ na jego rozwiązanie mają higiena w oborze czy posadzka w miejscu, gdzie bytują zwierzęta.

Wracając do samej aplikacji, jak widać po opiniach osób, które z niej korzystają, był to niewątpliwy strzał w przysłowiową dziesiątkę. Mamy nadzieję, że dzięki temu programowi po pierwsze, zdecydowanie poprawi się zdrowotność racic w polskich stadach, a co za tym idzie rentowność samych hodowli, a po drugie, dane, które analizuje Centrum Genetyczne, doprowadzą do stworzenia kolejnego, bardzo ważnego elementu wiedzy o krowach, który uzupełni indeks PF. „CGen korekcja” to program, którym bez fałszywej skromności możemy się z dumą pochwalić!

Zdjęcia zostały wykonane w gospodarstwie Antoniego Szlagi położonym w Krynicy, w powiecie monieckim.