Krowa dobrze żywiona wymaga mniej antybiotyków

Sprawny układ immunologiczny chroni w dużej mierze organizm krów przed rozwojem infekcji. Jednak o wysoką efektywność naturalnych sił obronnych organizmu zwierząt trzeba się zatroszczyć. Kluczem do sukcesu jest poprawne żywnie bydła mlecznego i spełnienie warunków dobrostanu, łącznie z higieną.

tekst: PROF. ZYGMUNT M. KOWALSKI, UNIWERSYTET ROLNICZY W KRAKOWIE, zdjęcia: RYSZARD LESIAKOWSKI

Antybiotyki to skuteczna broń w zwalczaniu chorób bakteryjnych zwierząt i ludzi. Mówiąc o korzyściach wynikających ze stosowania antybiotyków, nie można pominąć rosnącego niebezpieczeństwa uodporniania się na nie bakterii (antybiotykooporność), przede wszystkim w wyniku nadmiernego wykorzystywania z tych substancji nie tylko w leczeniu chorób ludzi i zwierząt, ale także w chowie zwierząt. Na szczęście od 1 stycznia 2006 r. w krajach Unii Europejskiej nie można już stosować antybiotyków jako stymulatorów wzrostu zwierząt, co było przez wiele lat powszechną praktyką, zwłaszcza w chowie trzody chlewnej i drobiu.

Jednym ze sposobów ograniczenia antybiotykooporności jest zmniejszenie ich stosowania, także przez wprowadzanie takich metod chowu, w tym żywienia, które działając prewencyjnie, ograniczą występowanie najważniejszych chorób. Dobrze żywiona krowa jest bardziej odporna i wymaga mniej antybiotyków.

Czas na ograniczenie stosowania antybiotyków

W bardzo interesującym wykładzie („Prudent and effective antimicrobial use in a diverse livestock and consumer’s world”), wygłoszonym na konferencji naukowej „Choroby zwierząt produkcyjnych”, która odbyła się w 2019 r. w Bernie (Szwajcaria), profesor Ulf Magnusson ze Szwedzkiego Uniwersytetu Rolniczego w Uppsali (SLU), jeden z najważniejszych znawców problematyki stosowania antybiotyków w weterynarii oraz antybiotykooporności bakterii, przedstawił statystyki związane ze stosowaniem antybiotyków w chowie zwierząt gospodarskich w Europie. W zdecydowanej większości krajów europejskich obserwuje się od kilkunastu lat bardzo korzystne zmniejszenie popularności antybiotyków w leczeniu i prewencji chorób. Głównym powodem tych tendencji jest bardzo realna, wielokrotnie udowodniona obawa o zmniejszenie skuteczności ich działania w wyniku nabierania antybiotykooporności przez bakterie chorobotwórcze. Skutki antybiotykooporności są groźne nie tylko dla zwierząt gospodarskich, których nie ma lub może nie być czym leczyć, ale także dla ludzi, zwłaszcza tych, którzy mają kontakt ze zwierzętami i ich środowiskiem (np. odchodami). W ograniczaniu stosowania antybiotyków w chowie zwierząt przodują kraje skandynawskie, stawiane dla innych jako wzór.

Wspomniane korzystne zmiany dotyczą przede wszystkim chowu drobiu i świń, a niestety w znacznie mniejszym stopniu przeżuwaczy, w tym krów mlecznych i cieląt. To właśnie w prewencji i leczeniu mastitis, infekcji macicy, a także w odchowie cieląt zużywa się dzisiaj w krajach europejskich najwięcej antybiotyków. Niestety, w niektórych krajach, na szczęście w niewielu, zamiast zmniejszania, obserwuje się ciągle wzrost ilości stosowanych antybiotyków. Na tej niechlubnej liście jedno z czołowych miejsc zajmuje Polska i podobnie jak w innych krajach problem ten dotyczy przede wszystkim chowu krów mlecznych i odchowu cieląt. Dla zobrazowania zjawiska antybiotykooporności prof. Magnusson podał przykład nowo otwartego szpitala chorób zakaźnych w Wielkiej Brytanii, w którym wydzielono specjalne pokoje przeznaczone do leczenia osób zajmujących się chowem bydła, bo skuteczność klasycznych terapii antybiotykowych w chorobach zakaźnych tej grupy zawodowej jest już bardzo ograniczona. Ten przykład radziłbym przeczytać dwa razy, zwłaszcza tym, którzy wszędzie widzą jakiś spisek czy podstęp. O hejcie ze strony nieodpowiedzialnych hodowców, a także niestety lekarzy weterynarii, najlepiej wiedzą ci wszyscy, którzy zdecydowali się promować w naszym kraju akcję „Stop antybiotykom” w chowie krów.

Uczmy się od innych

Szybka zmiana podejścia do stosowania antybiotyków w chowie krów mlecznych, a zwłaszcza w terapii DC, czyli w „zabezpieczaniu” gruczołu mlekowego w momencie zasuszenia, jest więc niezbędna, także w naszym kraju. Muszą się do niej przekonać nie tylko hodowcy, ale także lekarze weterynarii, którzy na sprzedaży tubostrzykawek zarabiali i ciągle zarabiają spore pieniądze. Gerber i wsp. (2021) podają, że sprzedaż antybiotyków (nazywanych w literaturze antimicrobials, czyli AM) w medycynie weterynaryjnej spadła w Szwajcarii z 76 mg/PCU
(PCU czyli population correction unit: 1 PCU = 1 kg zwierzęcia gospodarskiego) w 2009 do 38 mg/PCU w 2019, i ta zmiana nastąpiła głównie z powodu zmniejszenia sprzedaży tych środków. Chociaż Szwajcaria znajduje się na 21. miejscu wśród 30 krajów europejskich w stosowaniu AM, w roku 2017 znajdowała się na niechlubnym 1. miejscu w klasyfikacji stosowania dowymieniowych AM oraz na 2. miejscu w klasyfikacji stosowania domacicznych preparatów AM, głównie w chowie krów mlecznych (w mniejszym stopniu krów ras mięsnych). W Szwajcarii, podobnie jak w innych krajach, zdecydowano się na zmiany, których nadrzędnym celem jest zmniejszenie stosowania antybiotyków tylko do niezbędnego minimum. Idźmy i my tą drogą!

W tym kraju dostęp hodowców do AM możliwy jest tylko przez ich lekarzy weterynarii. Hodowcy podpisują kontrakt wyłącznie z jednym lekarzem, a stosowanie AM jest ściśle ewidencjonowane. W ostatnich latach zabroniono w Szwajcarii (także w wielu innych krajach) dywanowej terapii DC wszystkich krów. Antybiotykową terapię DC ograniczono tylko do krów, dla których hodowca może udowodnić konieczność jej stosowania, na przykład na podstawie analizy mleka. Całkowicie zakazano stosowania w celach terapii DC antybiotyków (lub szerzej AM) z grupy HPCIA (highest priority critically important), czyli najbardziej krytycznych. Jak podają Gerber i wsp. (2021), wprowadzanie nowych zasad nie jest łatwe i wymaga pokonania wielu uprzedzeń i przyzwyczajeń.

Jak zasuszać bez antybiotyków?

Korzystając z powyższych poglądów i zasad wprowadzanych w innych krajach, namówiłem kilka gospodarstw, z którymi współpracuję w zakresie żywienia zwierząt, do ograniczenia dowymieniowej terapii antybiotykowej w zasuszaniu i jednocześnie stosowania u wszystkich krów zatyczek bizmutowych do kanałów strzykowych. Przyjęliśmy zasadę, że podajemy antybiotyk dowymieniowo tylko tym krowom, które miały w którymkolwiek z miesięcy zakończonej laktacji podwyższoną liczbę komórek somatycznych (LKS), przyjmując jako wartość graniczną 400 tys./1 ml. Innymi słowy, krowom, które nie miały problemów z mastitis lub nawet z podwyższoną LKS, nie podajemy antybiotyków, tylko czopujemy ich kanały strzykowe. Przed zamykaniem kanałów strzykowych sprawdzamy ostatecznie testem płytkowym jakość mleka. W gospodarstwach prowadzona jest bardzo rzetelna dokumentacja, a jej przedmiotem są diagnoza mastitis, a także odczytywanie z raportów wynikowych LKS w mleku pochodzącym z pierwszego, drugiego i trzeciego doju kontrolnego prowadzonego przez Polską Federację Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Wspomniane próby rozpoczęliśmy kilka miesięcy temu, więc jeszcze za wcześnie na ostateczne podsumowania. Ale kilka wniosków nasuwa się już teraz. Po pierwsze, dowymieniową terapią antybiotykową traktujemy 40–50% krów, a nie 100%, jak dotychczas. Możemy więc powiedzieć, że jest ona nie „dywanowa”, ale „wybiórcza”. Zmniejsza to koszty terapii, ale nie one są tutaj najważniejsze, lecz ograniczenie zagrożenia antybiotykooporności. Po drugie, zauważyliśmy znacznie więcej prób mleka z podwyższoną LKS pochodzących od krów, którym podano dowymieniowo antybiotyk, w porównaniu do prób mleka od krów, którym nie podano antybiotyków. Nie mamy podstaw, aby sądzić, że antybiotyk wywołał jakiś odwrotny skutek. Ten wynik spowodowany jest raczej doborem krów. Te, które chorowały w poprzedniej laktacji, należą do grupy, której terapia DC i tak nie pomogła, bo nadal chorują. I wreszcie po trzecie, udział krów nietraktowanych antybiotykiem, u których stwierdzono podwyższoną LKS w mleku, był mniejszy niż u krów „zabezpieczonych” antybiotykiem. Te spostrzeżenia muszą być poparte pełną analizą statystyczną po zakończeniu obserwacji.

Co zamiast antybiotyków?

Mastitis to wciąż jedna z najpopularniejszych chorób w chowie bydła mlecznego, a jej główną, chociaż nie jedyną, przyczyną są infekcje bakteryjne. Stosowanie antybiotyków jest więc uzasadnione, gdy krowa jest chora. Jednak ze względu na wysoki koszt mastitis – wynikający głównie ze zmniejszenia wydajności mleka, a także z kosztów leczenia, nieprzydatności surowca do skupu czy przedwczesnego brakowania – uzasadniona jest prewencja mastitis. Jej podstawowym elementem nie musi być jednak stosowanie antybiotyków – jak zakładamy dotychczas, wierząc bezgranicznie w antybiotykową terapię DC – ale właściwa higiena, w tym higiena doju (czystość doju, regulacja podciśnienia, staranność dippingu itp.) i środowiska (jakość ściółki, legowisk itp.), a także dbałość o stan metaboliczny krowy. To zrozumiałe, że stosowanie antybiotyków jest skuteczne w prewencji mastitis, o czym przekonywaliśmy się przez lata. Dzisiaj jednak wiemy, że koszty takiej prewencji, a więc antybiotykooporność, mogą być bardzo poważne.

Ograniczenie stosowania antybiotyków w chowie krów mlecznych powinno więc wynikać: po pierwsze, z ograniczania ich stosowania w prewencji mastitis czy metritis, a po drugie, ze zmniejszenia zapadalności krów na te choroby zakaźne, co można osiągnąć przez wspomnianą dbałość o ich zdrowie i higienę. Skoro o zdrowiu krów, o ich stanie metabolicznym decyduje żywienie w okresie zasuszenia, przygotowania do porodu i rozdojenia, to prawdziwe jest zdanie będące tytułem niniejszego artykułu: „Krowa dobrze żywiona wymaga mniej antybiotyków”. Poniżej podałem kilka przykładów na możliwości ograniczania stosowania antybiotyków przez „uporządkowanie” żywienia, w tym przez prewencję hipokalcemii i ketozy, a także właściwe żywienie mineralno-witaminowe.

Na funkcjonowanie układu odpornościowego krów wpływa pokrycie zapotrzebowania na składniki mineralne i witaminy

Mniej antybiotyków DZIĘKI PREWENCJI hipokalcemii

Klasycznym przykładem jest unikanie hipokalcemii, czyli stanu metabolicznego krowy charakteryzującego się za niską koncentracją Ca we krwi w okresie porodowym. Konsekwencją hipokalcemii jest między innymi niedomykanie się zwieracza strzyka po doju, co umożliwia wnikanie bakterii do kanału strzykowego. Hipokalcemia jest również powodem znacznego ograniczania apetytu krowy, co prowadzi do ketozy, a ta z kolei do immunosupresji, czyli obniżenia odporności. W prewencji hipokalcemii konieczne jest właściwe żywienie mineralne krowy w okresie zasuszenia. Bilansując skład dawki pod względem zawartości K, Na, S i Cl, zmniejszamy prawdopodobieństwo hipokalcemii nie tylko klinicznej (zaleganie poporodowe), ale także równie groźnej hipokalcemii subklinicznej. Wymienione składniki mineralne służą do wyliczania tzw. równowagi kationowo-anionowej dawki pokarmowej (DCAD). Trzeba podkreślić, że prewencja hipokalcemii jest również prewencją mastitis i przez to sposobem na ograniczenie stosowania antybiotyków.

Sprawny układ odpornościowy broni krowy przed mastitis

To, czy bakterie powodujące mastitis znajdą możliwość namnażania się w gruczole mlekowym, zależy od zdolności układu odpornościowego krowy do ich zwalczania. Gdy układ ten funkcjonuje prawidłowo, to krowa radzi sobie z pewnym poziomem inwazji mikroorganizmów. Niestety, w okresie wczesnej laktacji, a więc w czasie wielkiej mobilizacji do wysokiej wydajności siary i mleka, jest mniej odporna, a przez to bardziej podatna na mastitis. Produkcja 20–25 litrów siary czy 40 kg mleka pozbawia krowę wielu ważnych składników, także decydujących o jej odporności. Możliwość sprawnego zwalczania drobnoustrojów powodujących mastitis zależy więc nie tylko od stopnia ich inwazji, w tym od warunków środowiskowych, ale także od stanu systemu odpornościowego krowy. Skutkiem utraty odporności w okresie poporodowym może być nadmierna zachorowalność nie tylko na mastitis, ale także na zapalenie macicy czy zapalenie błony śluzowej macicy. A przecież wszystkie te schorzenia wymagają podawania antybiotyków.

Jeżeli mastitis jest w dużym stopniu wynikiem słabej odporności krowy, można spytać: czy przez właściwe żywienie możliwe jest usprawnienie zdolności jej układu immunologicznego? Pewnie tak, ale lepiej zadać inne pytanie: czy niewłaściwe żywienie, tak typowe dla okresu okołoporodowego, nie spowoduje spadku odporności, którego skutkiem jest mastitis? Za niewłaściwe żywienie można uważać takie, które nie pokrywa zapotrzebowania na składniki pokarmowe. Krowa żywiona zgodnie z zapotrzebowaniem jest w optymalnym stanie pokrycia potrzeb organizmu i dodatkowe podawanie składników, które miałyby poprawiać jej system odpornościowy (selen, witamina E itp.), będzie miało bardzo słaby skutek.

Potwierdzeniem tych rozważań niech będą liczne przykłady, w których prawidłowe żywienie w okresie przejściowym pozwala na wysoką produkcję mleka bez większych problemów ze zdrowiem wymion. Takie podejście do zagadnienia profilaktyki mastitis zmusza z jednej strony do prawidłowego żywienia w okresie okołoporodowym, a z drugiej nie pozwala na poszukiwanie przysłowiowego nieskutecznego „białego proszku”. Mastitis jest schorzeniem, którego przyczyny są tak różnorodne, że poszukiwanie jednego skutecznego dodatku paszowego jest pozbawione sensu.

Prewencja ketozy ogranicza stosowanie antybiotyków

Podstawą żywieniowego zapobiegania mastitis, a przez to ograniczania stosowania antybiotyków, jest unikanie błędów żywieniowych, zwłaszcza w okresie przejściowym, tj. od –3. tygodnia przed porodem do końca 1. miesiąca laktacji. Rycina 1 przedstawia zależność między występowaniem najczęstszych chorób w stadach krów mlecznych, będących następstwem błędów żywieniowych (choroba pierwotna), a innymi zaburzeniami (choroba wtórna). Prawie każda choroba pierwotna może powodować mastitis…

Rycina 1. Zależność między wybranymi chorobami okresu okołoporodowego (Correa i in., 1993); Profilaktyka żywieniowa mastitis – unikanie błędów żywieniowych; ZP – zaleganie poporodowe, TP – trudny poród;
ZŁ – zatrzymanie łożyska, M – metritis, PT – przemieszczenie trawieńca, ketoza


Główną przyczyną większości chorób metabolicznych jest utrata apetytu i związany z nią ujemny bilans energii. Krowa niepobierająca paszy nie pobiera również tych składników, które decydują o funkcjonowaniu systemu odpornościowego. Szacuje się, że ryzyko wystąpienia mastitis u krów chorujących na zaleganie poporodowe czy ketozę jest większe odpowiednio o 8 i 3,5 razy niż u krów zdrowych.

Powyższe informacje pozwalają zrozumieć, dlaczego większość nowych przypadków mastitis dotyczy okresu zasuszenia (2 pierwsze i 2 ostatnie tygodnie przed porodem) oraz pierwszych tygodni laktacji. Wyjaśniają, dlaczego na mastitis częściej chorują krowy, które były za grube w okresie zasuszenia.

Zwiększony poziom ciał ketonowych w organizmie krowy (w stanie ketozy) i zwiększony poziom wolnych kwasów tłuszczowych (NEFA), uwalnianych do krwi wtedy, gdy krowa uruchamia rezerwy tłuszczu (gdy chudnie), mogą powodować zmniejszenie zdolności układu odpornościowego do zwalczania bakterii. Ciała ketonowe i NEFA mogą przyczyniać się do zmniejszenia namnażania się białych ciałek krwi, ograniczać ich zdolność przemieszczania się do miejsca infekcji i zdolność do zabijania patogenów. Ketoza i nadmierne uwalnianie rezerw tłuszczowych to nie tylko problem negatywnego wpływu ciał ketonowych oraz NEFA na komórki układu odpornościowego (np. na neutrofile). To również bardzo istotny brak apetytu, który z jednej strony powoduje ketozę, a z drugiej jest jej głównym następstwem. Brak apetytu oznacza brak glukozy dla komórek układu odpornościowego, które wtedy, gdy są „głodne”, nie spełniają swoich podstawowych funkcji. Brak apetytu to również niepobieranie składników mineralnych czy witamin ochraniających komórki układu odpornościowego przed wolnymi rodnikami, które działają na nie niszcząco.

Te stwierdzenia pozwalają zrozumieć, dlaczego zwiększona częstotliwość występowania mastitis w miesiącach letnich wynika nie tylko z braku higieny, ale także może być związana ze zmniejszonym pobraniem paszy (stres cieplny), z faktem kończenia się zapasów kiszonki z kukurydzy, z nieumiejętnym wybieraniem kiszonek z silosów i zagrzewaniem się oraz pleśnieniem. Często namawiam lekarzy weterynarii do wizyty w silosie, gdy „walczą” z komórkami somatycznymi. Z obowiązku przypominam, że błędy w żywieniu energetycznym krów mają najczęściej podłoże systemowe i organizacyjne.

W podsumowaniu można stwierdzić, że przez prewencję ketozy i innych schorzeń metabolicznych poprawia się odporność krów, przez co zmniejsza się zapadalność na choroby infekcyjne, w tym mastitis, co w konsekwencji może mieć pozytywny wpływ na ograniczenie zużycia antybiotyków w gospodarstwie.

Uwaga na niedobory składników mineralnych i witamin

W zapobieganiu mastitis, a także metritis wiele zależy od pokrycia zapotrzebowania na składniki mineralne i witaminy. Obrazuje to popularne przykładowe stwierdzenie – „im mniej selenu w dawce, tym więcej komórek somatycznych w zbiorniku”. Skoro niektóre składniki mineralne i witaminy mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie układu odpornościowego, to mogą mieć również znaczenie w zapobieganiu mastitis. Dotyczy to przede wszystkim wspomnianego selenu (Se) i witaminy E, a także witaminy A i β-karotenu, cynku (Zn) i miedzi (Cu), a więc składników będących częścią systemu antyoksydacyjnego komórki, a jednocześnie w znacznych ilościach wyprowadzanych z organizmu krowy w siarze i mleku. Gdy krowa znajduje się w stanie niepokrycia zapotrzebowania, dostarczenie jej tych składników powinno dać pozytywne efekty dla systemu odpornościowego. Jednak gdy przez ten dodatek osiągnie już stan optymalnego pokrycia zapotrzebowania, to nie można oczekiwać pozytywnych wyników z dalszego uzupełniania dawki. Nadmierne dodawanie składników może nawet obniżyć funkcje obronne i spowodować zatrucie. Reakcja krowy na dodatek witaminy czy składnika mineralnego zależy przede wszystkim od tego, ile tych składników znajduje się w dawce bez uzupełnienia. Gdy niedobór jest faktem, efekt uzupełnienia jest oczywisty, a stosowanie składu dodatku mineralno-witaminowego staje się ekonomicznie uzasadnione. Dbając o właściwe żywienie mineralno-witaminowe, dbamy o zdrowie wymion, a tym samym pozytywnie ograniczamy zużycie antybiotyków w gospodarstwie.

Podsumowanie

  • Ze względu na niebezpieczeństwo antybiotykooporności zmniejszenie ilości zużywanych antybiotyków w chowie krów mlecznych powinno być pilną koniecznością.
  • Jednym z najskuteczniejszych sposobów na ograniczenie ilości stosowanych antybiotyków jest stworzenie krowom odpowiednich warunków środowiskowych (higiena), a także takiego żywienia, które zapewni prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego.
  • W prewencji żywieniowej mastitis szczególną uwagę należy zwrócić na zapobieganie hipokalcemii i ketozy oraz występowanie niedoborów składników mineralnych i witamin. 
Troska o poprawne żywienie krów mlecznych przekłada się nie tylko na wysoką produkcję mleka, ale także na dobrą zdrowotność stada, co jest podstawowym warunkiem ograniczenia zużycia antybiotyków

Zbliżające się wydarzenia

Potrzebujesz tą treść? Napisz do nas na biuro@polskafederacja.pl