Krowia joga

Pandemia COVID-19 odcisnęła piętno nie tylko na zdrowiu i globalnej gospodarce, ale także na samopoczuciu psychicznym wielu osób, które informują o występujących u nich na skutek lockdownu stanach depresyjnych. Innym problemem, który po obowiązkowym zamknięciu stał się prawdziwą plagą, jest otyłość. Czy można przeciwdziałać tym przypadłościom? Okazuje się, że tak! Skutecznym remedium mogą być ćwiczenia na świeżym powietrzu w towarzystwie krów!

tekst: Mateusz Uciński

Krowy jako czynnik terapeutyczny? Oczywiście, dlaczego nie? Skoro istnieje hipoterapia, metoda rehabilitacji ruchowej na bazie neurofizjologii, prowadzona z udziałem konia, to czemu nie miałoby być vaccaterapii, w której bydło hodowlane odgrywałoby kluczową rolę. Zwłaszcza że całkiem niedawno opisywaliśmy amerykańską farmę, gdzie goście mogą przytulać się (za niemałe pieniądze) do krów w celu ukojenia skołatanych nerwów. Potencjał łaciatych zwierzaków jest coraz częściej zauważany, czego doskonałym przykładem jest jedna z angielskich farm i przetwórni mleka, która zaproponowała zestresowanym Brytyjczykom zajęcia gimnastyczne w towarzystwie bydła.

Pionierzy nie tylko w jogurtach
Farma mleczna Lancashire istnieje od 1984 r. i jest słynna na Wyspach z dwóch powodów: jest pierwszym w Wielkiej Brytanii wytwórcą doskonałych jogurtów, wytwarzanych z mleka pochodzącego od krów utrzymywanych w systemie wypasowym, i gwarantuje, że zwierzęta hodowane w gospodarstwie spędzają na pastwiskach ponad 150 dni w roku. Tego lata postanowiono spróbować czegoś nowego, w czym aktywny udział miałyby także krowy pasące się na okolicznych łąkach.

Ponieważ walka z otyłością jest obecnie priorytetem rządu, właściciele tego mlecznego gospodarstwa zdecydowali się zorganizować zajęcia jogi, aby zmotywować Brytyjczyków do opuszczenia domów i skoncentrowania się na kulturze fizycznej i odstresowaniu. Treningi miały się odbywać na pastwiskach wśród krów, gdyż udowodniono, że obcowanie z tymi zwierzętami ma bardzo dobry wpływ na skołatane nerwy.

– Podczas gdy większość świata została zamknięta, nasze krowy, które wyprodukowały ponad 20 mln litrów mleka do produkcji naszych jogurtów, mogły swobodnie wędrować, jak zawsze – podkreślał Azhar Zouq, dyrektor zarządzający w Lancashire Farm Dairies. – Życie nie kończy się na farmie, a zwierzęta są i były aktywne, podczas gdy reszta z nas się zatrzymała w miejscu. Teraz, gdy walka z otyłością jest tak istotna, ważne jest, aby przywrócić rutynowe ćwiczenia, a joga jest idealnym zajęciem, które zachęci społeczeństwo do ruchu. W dodatku to doskonały sposób na podziwianie krajobrazu i wędrowanie z naszymi wspaniałymi zwierzętami.

Niedawne badania wykazały, że podczas pandemii dorośli Brytyjczycy spędzali ponad 40 proc. swojego czasu przed ekranem, oglądając telewizję lub transmisje strumieniowe typu Netflix. Aktywność fizyczna w okresie od marca do czerwca spadła o ponad jedną czwartą. Wiele osób jest zaniepokojonych wpływem, jaki to będzie miało na ich zdrowie. Tymczasem krowy, które od dawna były oceniane jako gatunek leniwy – jak w przypadku tych z Lancashire – w tym samym okresie pokonywały odległości do 10 km tygodniowo. Trzeba podkreślić, że na farmie bardzo duży nacisk kładzie się na dobrostan zwierząt, poczynając od wygodnych mat legowiskowych, a na muzyce towarzyszącej krowom kończąc.

Zajęcia z jogi, poprowadzone przez instruktorkę Titannię Wantling, okazały się sukcesem, a ćwiczący po treningu zostali zaproszeni na koktajl jogurtowy. Wszystko wskazywało, że jest to doskonały początek nowego przedsięwzięcia hodowlano-treningowego, jednak na drodze stanęło coś, czego najmniej można było się spodziewać, a mianowicie – religia…

Szargane świętości
Opisywana inicjatywa nie wszystkim przypadła do gustu. Rajan Zed, który stoi na czele hinduskiej grupy wyznaniowej w amerykańskim stanie Nevada, napisał do Lancashire Farm Dairies, aby przypomnieć im, że krowy są uważane przez Hindusów za święte i nie powinny być używane jako rekwizyt służący do rozrywki dla ludzi. Oskarżył uczestników o frywolność i osłabienie głębokiej, świętej starożytnej dyscypliny jogi, wzywając do zaprzestania takich działań, zanim staną się one modą.

– Nie chcemy, aby grupy ludzi gromadziły się na farmach mlecznych, aby ćwiczyć jogę obok krów, a potem wizualizować to jako posty na Instagramie – uzasadniał swoje oburzenie duchowny. – Prawdziwi jogini nie powinni uczęszczać na imprezy, na których krowy są niewłaściwie wykorzystywane, co stawia je w stresujących sytuacjach. Co więcej, nieprzewidywalne krowy mogą rozpraszać uwagę na ścieżce samopoznania, która przyciąga jogina do wewnątrz.

Rzecznik Lancashire Farm Dairies odpowiedział: – W jednej z naszych farm zorganizowaliśmy kameralne zajęcia jogi dla kilku osób, które były zabawnym sposobem na zachęcenie dorosłych z Wielkiej Brytanii do ćwiczeń na świeżym powietrzu i odstresowania się na rozległej farmie o powierzchni 500 akrów. Możemy tylko przeprosić, jeśli ostatnia aktywność fizyczna spowodowała urazę, ponieważ nie było to naszym zamiarem. Jak na razie nie planujemy dalszych imprez tego typu.
Rajan Zed podziękował firmie Lancashire Farm Dairies za zrozumienie obaw społeczności hinduskiej, ale zasugerował, że jej kadra kierownicza powinna zostać wysłana na „szkolenie w zakresie wrażliwości religijnej i kulturowej”. Duchowny już wcześniej prowadził kampanię przeciwko wielu markom w celu domniemanego kulturowego przywłaszczenia hinduizmu. Ostatnio skłonił producenta artykułów gospodarstwa domowego Wayfair do wycofania ze sprzedaży ręcznika plażowego przedstawiającego hinduskie bóstwo Ganeśę. Zed chce również, aby Anheuser-Busch InBev zmieniła nazwę swojej marki brazylijskich piw Brahma, którą dzieli z innym hinduskim bóstwem, chociaż producent napojów utrzymuje, że jest to przypadkowa zbieżność.

Cóż można rzec – bardzo fajny pomysł napotkał na barierę, której w świecie XXI w. już raczej nie powinno być. Swoją drogą, takie terapeutyczne użycie krów w dobie pandemii i nagromadzonego od wielu miesięcy stresu mogłoby również w naszym kraju zdobyć wielu zwolenników, zwłaszcza że ograniczenia w przemieszczaniu się między krajami stanowią nie lada problem i coraz więcej osób stawia na wypoczynek w Polsce. Może warto spróbować, zwłaszcza w gospodarstwach, które wypasają zwierzęta i mogą udostępnić kawałek pastwiska ćwiczącym lub po prostu relaksującym się ludziom. Naturalnie, odpłatnie. 