Nadchodzi punkt zwrotny na rynku mleka. Ekspert prognozuje odbicie cen
Rynek „ubija dno”, a w zakładach przetwórczych pojawia się optymizm. Jakub Olipra z Credit Agricole Bank dokonał głębokiej analizy światowego rynku mleka podczas spotkania przedstawicieli Rady Ekonomicznej ds. Produkcji i Rynku Mleka PFHBiPM. Ekspert podtrzymuje prognozę, wcześniej wygłaszaną, że wyraźne odbicie cen skupu nastąpi na przełomie III i IV kwartału 2026 r.
Jan Hereditas

- Obecnie na rynku światowym (UE, USA, Nowa Zelandia, Argentyna) utrzymuje się wysoka podaż mleka, co wynika z dobrej dostępności pasz. Skala napływu surowca jest porównywalna z kryzysowym przełomem lat 2014/2015.
- W drugiej połowie roku oczekiwane są spadki dynamiki produkcji ze względu na rosnące koszty, szczególnie nawozów, których ceny na rynkach światowych silnie korelują z cenami żywności. Będzie to silny impuls psychologiczny dla odbicia cen.
- Kluczowy dla globalnego popytu rynek azjatycki, a w szczególności Chiny, przechodzi głęboką transformację. Skończyły się czasy dynamicznych wzrostów PKB, a tamtejszy popyt wyhamował.
- Ceny skupu mleka w Polsce zrównały się ze średnią unijną. Przy wysokich kosztach surowca polskie mleczarstwo nie może już konkurować na świecie prostymi, tanimi produktami masowymi.
Analizując obecną sytuację na światowym rynku mleczarskim, należy zacząć od kwestii globalnej nadpodaży surowca, która zbliża się jednak do kluczowego punktu zwrotnego.
Globalni gracze
Obecnie u kluczowych globalnych eksporterów – w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych, Nowej Zelandii oraz Argentynie – utrzymuje się wysoka podaż mleka. Wynika to w dużej mierze z dobrej dostępności pasz, a obecna skala napływu mleka jest porównywalna z kryzysowym przełomem lat 2014 i 2015.
Ekspert prognozują jednak, że w drugiej połowie roku nastąpi wyhamowanie tej dynamiki. Wpłyną na to rosnące koszty produkcji, zwłaszcza nawozów, których ceny na rynkach światowych silnie korelują z cenami żywności. Spadek dynamiki podaży stanie się silnym impulsem psychologicznym, sprzyjającym odbiciu cen.
Mocna pozycja polskiego mleczarstwa
Na tle tych globalnych zjawisk bardzo wyraźnie zarysowuje się rosnąca pozycja Polski, która zyskuje na strukturalnych zmianach w Europie i Stanach Zjednoczonych. W krajach Europy Zachodniej, tak zwanej starej Unii (czego przykładem jest Holandia), produkcja mleka jest sukcesywnie wygaszana lub ograniczana z powodu restrykcyjnych wymogów środowiskowych i konieczności redukcji śladu węglowego. W tym samym czasie Polska notuje stabilny, liniowy wzrost produkcji rok do roku i umacnia się na pozycji trzeciego największego dostawcy mleka w Unii Europejskiej, skutecznie rywalizując z Holandią.
Krajowy rynek jest postrzegany przez zagranicznych inwestorów jako wysoce konkurencyjny i wciąż posiadający duże możliwości rozwoju. Z kolei w skali globalnej silną ekspansję planują Stany Zjednoczone, które mocno inwestują w sektor mleczarski i w długiej perspektywie będą zwiększać swój udział w światowym eksporcie, odbierając udziały rynkowe Europie i Nowej Zelandii.
Chiny już mniej atrakcyjne
Poważnym wyzwaniem dla globalnego handlu staje się jednak radykalna zmiana strategii Chin, które dążą do pełnej samowystarczalności. Rynek azjatycki, stanowiący dotychczas główny motor napędowy światowego popytu, wyraźnie wyhamował, co wiąże się z końcem ery dynamicznych, siedmioprocentowych wzrostów chińskiego PKB. Pekin realizuje obecnie konsekwentną politykę bezpieczeństwa żywnościowego, wzorowaną na modelu, który Rosja wprowadziła w 2010 roku. Rząd chiński intensywnie dotuje potężne megagospodarstwa posiadające od 10 do 30 tysięcy krów oraz rygorystycznie kontroluje produkcję – na przykład poprzez instalowanie liczników na farmach – aby wyeliminować wcześniejsze praktyki fałszowania mleka importowanymi proszkami. Dla światowych eksporterów oznacza to, że Chiny przestają być rynkiem, który bezkrytycznie wchłonie każdą ilość towaru, co wymusza poszukiwanie nowych kierunków zbytu.
Wszystkie te czynniki sprawiają, że polski sektor mleczarski stoi przed koniecznością budowania wartości dodanej, co bezpośrednio wiąże się z nowymi prognozami cenowymi.
Kończą się przewagi kosztowe
Ceny skupu mleka w Polsce zrównały się już ze średnią unijną, co oznacza, że przy wysokich kosztach surowca krajowe mleczarstwo nie może dłużej konkurować na świecie prostymi, tanimi produktami masowymi, jak choćby odtłuszczone mleko w proszku wysyłane do Afryki.
Taki model jest domeną Nowej Zelandii, charakteryzującej się znacznie niższymi kosztami produkcji. Polskie zakłady muszą więc inwestować w głębokie przetwarzanie i izolowanie zaawansowanych frakcji mleka. Choć obecne stawki utrzymują się na niskich poziomach, rynek zaczyna „ubijać dno”, a w zakładach przetwórczych pojawia się optymizm związany z oczekiwaną poprawą popytu.
Prognoza cen skupu mleka
Wyraźne odbicie cen skupu powinno nastąpić na przełomie trzeciego i czwartego kwartału, o ile nie wystąpią nieprzewidziane anomalie pogodowe lub geopolityczne.
Cały czas podtrzymuje, to co mówię od połowy zeszłego roku, kiedy rynek załamał się, że najszybciej odbicie rynku nastąpi na przełomie trzeciego i czwartego kwartału. Wszystko na to wskazuje, że taki scenariusz zrealizuje się.
– Jaki będzie poziom cen w skupie na koniec roku? Jest bardzo dużo czynników ryzyka, które będą determinowały rynek, w tym pogoda rzutująca na zbiory roślin na paszę. Myślę, że poziom 2 zł/kg mleka w skupie na koniec roku jest osiągalny, a przy sprzyjających warunkach cena może wynieś nawet 2,1 zł/kg – podsumował swoje wystąpienie dr Jakub Olipra, starszy ekonomista Credit Agricole Bank.
Rada Ekonomiczna ds. Produkcji i Rynku Mleka odbyła się 27 maja 2026 r. Temu gremium przewodzi Martin Ziaja, hodowca bydła i prezes Okręgowego Związku Hodowców Bydła w Opolu. W spotkaniu, na zaproszenie Rady uczestniczył także Leszek Hądzlik, prezydent Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.


