Przyszłość stada rodzi się w porodówce. Minimalizujemy stres w odchowie cieląt
Choć o dobrostanie mówi się od lat, to jego elementy ujęte w obowiązujących przepisach często nie nadążają za rzeczywistą produkcyjną i współczesną hodowlą krów.
Marcin Jajor

- Standardy ponad minimum prawne. Przepisy sprzed lat nie nadążają za potencjałem produkcyjnym współczesnego bydła. Kluczem do sukcesu jest zapewnienie zwierzętom przestrzeni i warunków wolnych od stresu, począwszy od co najmniej 10-metrowego kojca porodowego.
- Stop kumulacji stresu i błędów w odchowie. Pośpiech przy odpajaniu (np. nacinanie smoczków) prowadzi do groźnych biegunek. Zabiegi zootechniczne, takie jak odsadzanie, dekornizacja czy szczepienia, muszą być rozłożone w czasie, aby nie obciążać organizmu cielęcia.
- Inwestycja w dobrostan młodego pokolenia. Marginalizowanie cieląt na rzecz krów „które teraz doją” to błąd strategiczny. Prawidłowa organizacja bezpiecznej przestrzeni, dostęp do zadaszonych wybiegów oraz właściwe łączenie grup to fundamenty zdrowia przyszłych krów mlecznych.
– Rozporządzenia sprzed dziesięciu lat powstawały na podstawie badań prowadzonych w zupełnie innych realiach. Tymczasem dzisiejsze zwierzęta mają wyższy potencjał produkcyjny. W efekcie pojawia się rozbieżność między minimum prawnym a rzeczywistymi potrzebami zwierząt. Dlatego hodowcy, którzy dążą do poprawy efektywności produkcji, muszą zapewnić odpowiednio wyższe standardy. To inwestycja, która rozpoczyna się już od narodzin cielaka – zaznacza Aneta Neneman.
Daj krowie przestrzeń
– Zwierzęta muszą przebywać w środowisku wolnym od negatywnych emocji, w tym stresu i jakiegokolwiek cierpienia – wskazuje Aneta Neneman, doradczyni ogólna z PFHBiPM.
Doradca zwraca uwagę na szeroko pojęty dobrostan zwierząt, który stanowi fundament efektywnej produkcji mleka.
– Niestety, część hodowców koncentruje się głównie na krowach mlecznych i bieżącej produkcji, podczas gdy cielęta traktowane są jako element drugoplanowy, mimo że to właśnie one stanowią przyszłość stada – podkreśla Aneta Neneman.
W myśl zasady, że skupiamy się na krowach „które teraz doją”, budowane są więc i modernizowane obory, w których często marginalizuje się znaczenie młodego pokolenia.
Minimum to 10 m2
O kolejnym pokoleniu należy myśleć zawsze, a nie skupiać się tylko na krowach dojnych. „Dobry początek” dla cieląt obejmuje okres przed wycieleniem, tj. odpowiednie warunki dla krowy cielnej, właściwie przygotowaną porodówkę oraz higieniczne środowisko porodu.
Warunki te przekładają się bezpośrednio na zdrowie i dalszy rozwój młodzieży hodowlanej.
– W Polsce nie ma wprost określonych przepisów, które podają minimalną powierzchnię kojca porodowego dla krów, ale bazując na literaturze naukowej i wielu doświadczeniach, należy wziąć pod uwagę co najmniej 10 m2 powierzchni na krowę – zaleca ekspertka.

Kiedy odsadzać?
Odsadzanie cieląt, powinno mieć miejsce nie wcześniej niż w 5. dniu od dnia ich urodzenia.
O ile taka praktyka odpowiada naturalnym potrzebom zwierząt, to niestety wiąże się z dużym ryzykiem. Kluczowe jest świadome podejście i rozsądek, bo tego rodzaju praktyka narzuca na nas zachowania szczególnej dbałości o wysokie standardy higieny, jakości siary czy dobrą organizację pracy. Dlatego warto to przedyskutować ze swoim doradcą czy żywieniowcem.
Nie nacinajcie smoczków
– Zdarzało mi się spotykać specjalnie ponacinane smoczki, bo rolnik chciał, żeby cielę jak najszybciej wypiło mleko – „napije się, posprzątamy i po robocie” – wspomina doradca.
– Nie możemy do tego dopuścić, bo kończy się to biegunkami. O cielęta trzeba dbać jak o własne dzieci – jak je wychowamy, takie będziemy mieli później krowy – mówi.
Częstym błędem jest również zła organizacja zabiegów zootechnicznych. Należy je planować w taki sposób, aby nie kumulować stresu u zwierząt – np. nie łączyć odsadzenia czy dekornizacji ze szczepieniami. Pomiędzy nimi zawsze warto zastosować kilkudniowy odstęp.
Dobry wybieg
Ogromne znaczenie ma także prawidłowa organizacja przestrzeni dla cieląt – zarówno w indywidualnych budkach, jak i kojcach grupowych. Należy unikać rozwiązań przypadkowych i niedostosowanych do zwierząt, takich jak nieprzeznaczone do tego pojemniki, które wręcz mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia. Nie mniej istotna jest właściwa wielkość kojców, dostęp do wody czy ochrona przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Specjalistka zwraca też uwagę, że dopuszczalne jest łączenie jałówek z krowami zasuszonymi, ale wymaga to odpowiedniego przygotowania ze względu na zmiany w strukturze hierarchii grupy. Zmiany te mogą powodować stres i problemy adaptacyjne, szczególnie u młodych sztuk.
– Bardzo dobrze, jeśli zwierzęta już od samego początku mają dostęp do wybiegów, niestety w tym zakresie brakuje przepisów. Niezależnie od tego powierzchnia powinna być utwardzona, odpowiednio wyprofilowana i skanalizowana. Dobrze, żeby wybieg miał też zadaszenie – uzupełnia Aneta Neneman.


