Postępuje robotyzacja prac w oborach

Polscy hodowcy chętnie sięgają po nowoczesne technologie w celu poprawy dobrostanu utrzymywanego bydła mlecznego i podniesienia komfortu pracy przy obsłudze zwierząt – prezentujemy przykład z woj. kujawsko-pomorskiego.

tekst i zdjęcia: Ryszard Lesiakowski

Od dwóch miesięcy użytkuję dwa roboty udojowe Monobox firmy GEA, które funkcjonują w systemie wolnego ruchu krów w oborze. Wraz ze zmianą technologii doju zdecydowałem się także na modernizację wentylacji w budynku, a nieco wcześniej zainwestowałem w dwa roboty do czyszczenia pełnych posadzek na korytarzach spacerowych – relacjonuje Marcin Gwizdała, prowadzący w Broniewie 100-hektarowe gospodarstwo, w którym utrzymuje 110 krów o średniej rocznej wydajności 12,8 tys. kg mleka. Hodowca zamontował roboty udojowe w rozbudowanej oborze wolnostanowiskowej wzniesionej w 2007 r., która od tego czasu była kilkukrotnie modernizowana. Budynek pierwotnie był przeznaczony dla 50 krów z przychówkiem. Szczytem przylega do starych zabudowań, w których mieściła się m.in. hala udojowa typu „rybia ość” (2 × 4) z podstawowym wyposażeniem. W tym czasie zwierzęta miały do dyspozycji wysokie boksy legowiskowe płytko ścielone słomą. Nieczystości z korytarzy spacerowych były usuwane za pomocą ciągnika z zamocowanym ładowaczem czołowym. Za wymianę powietrza w budynku odpowiadała wentylacja kalenicowa, świeże powietrze napływało przez otwory okienne wykonane w podłużnych ścianach budynku, a zużyte uchodziło otworem kalenicowym o szerokości ok. 2 m i zakrytym świetlikiem z przezroczystych płyt poliwęglanowych. Pokrycie dachowe, wykonane z blachy, nie ma warstwy termoizolacyjnej. Obora posiada przejazdowy stół paszowy o szerokości 5,5 m, atutem są także szerokie korytarze spacerowe (schemat).

Dobrostan na pierwszym planie

Jak informuje hodowca, wzniesiona w 2007 r. obora nie od razu była w pełni zasiedlona.
– Gospodarstwo o powierzchni ok. 75 ha przejąłem w 2005 r., w tym czasie stado liczyło 18 krów o średniej rocznej wydajności rzędu 7,5 tys. kg mleka, które były utrzymywane w oborze uwięziowej. Planując budowę nowej obory, systematycznie powiększałem stado. Do nowego budynku wprowadziłem 25 krów i wiele lat upłynęło, zanim 50 mlecznic produkowało mleko. Później, gdy stosowałem nasienie seksowane, powiększanie stada nabrało tempa – wspomina rozmówca. Większa liczba krów w oborze wymagała intensywniejszej wymiany powietrza. Sytuację poprawiło znaczne powiększenie otworów nawiewnych w podłużnych ścianach budynku, które w wietrzne dni można zasłonić za pomocą kurtyn wykonanych z przezroczystych płyt poliwęglanowych. Trzeba przyznać, że hodowca z Broniewa przykłada dużą wagę do zapewnienia zwierzętom dobrostanu. Po 10 latach użytkowania wolnostanowiskowej obory zdecydował się na przebudowę boksów legowiskowych z wysokich na głębokie, wypełnionych materacem wapniowo-słomianym. – W moim przekonaniu jest to najlepsza ściółka dla krów, zapewnia zwierzętom higienę i wygodę odpoczynku – dzieli się doświadczeniem Marcin Gwizdała. Hodowca troszczy się nie tylko o krowy, ale także o cielęta i młodzież. W gospodarstwie od 2018 r. funkcjonuje komfortowy jałownik, w którym przebywa młodzież w wieku od pięciu miesięcy do wysokiej cielności. Dzięki tej inwestycji możliwe było przeznaczenie wspomnianej obory wolnostanowiskowej wyłącznie dla krów w okresie laktacji. Krowy zasuszone przebywają w innych zabudowaniach.

Czyste posadzki na korytarzach spacerowych

– Higiena posadzek na korytarzach spacerowych ma bardzo duży wpływ na zdrowotność racic. Niestety system usuwania nieczystości za pomocą ciągnika z ładowaczem czołowym ma wiele mankamentów i dlatego postanowiłem to zmienić. Zainteresowałem się robotami do czyszczenia pełnych posadzek na korytarzach spacerowych, ponieważ są one bardzo bezpieczne dla zwierząt – opowiada rozmówca. Informuje, że od lutego ubiegłego roku w oborze funkcjonuje robot Discovery 120 Collector firmy Lely, który obsługiwał połowę stada krów. Urządzenie jest samojezdne, porusza się według zaprogramowanej trasy. Nieczystości z posadzki są zasysane i po napełnieniu wewnętrznego zbiornika zrzucane do kanału na gnojowicę, mieszczącego się przy tzw. poczekalni z posadzką ażurową. Aby zwiększyć skuteczność czyszczenia posadzek, urządzenie spryskuje je wodą. Funkcja ta jest szczególnie przydatna podczas letnich upałów, kiedy na skutek intensywnego parowania dochodzi do zasychania nieczystości na betonowej nawierzchni. Hodowca informuje, że z działania pierwszego robota w swoim gospodarstwie był zadowolony i nabrał zaufania do automatyzacji prac w oborze. Wkrótce w gospodarstwie pojawił się jeszcze jeden robot do czyszczenia posadzek. Zatem 110 krów obsługują dwa urządzenia Discovery 120 Collector.

Robot udojowy Monobox GEA funkcjonujący w systemie wolnego ruchu krów

Przesiadka na roboty udojowe GEA Monobox

– Gdy stado liczyło ponad 100 krów, dój w hali udojowej wyposażonej w osiem stanowisk zajmował dziennie około czterech godzin i angażował dwie osoby. Było to bardzo uciążliwe i modernizacja systemu doju była koniecznością. Zdecydowałem się na dój automatyczny – relacjonuje hodowca. Jak informuje, jest zwolennikiem zapewnienia zwierzętom możliwie największej swobody, co przeważyło o instalowaniu robotów udojowych w systemie wolnego ruchu krów. Umożliwia on dowolne przemieszczanie się zwierząt w oborze i korzystanie ze stołu paszowego, legowisk czy też odwiedzanie boksu udojowego, do którego krowy wabi podawana w nim pasza treściwa.

– Dokładnie przyjrzałem się pracy robotów udojowych wielu producentów obecnych na polskim rynku. Oprócz rozwiązań technicznych ważna jest dla mnie dostępność serwisu. Z uwagi na lokalizację faworytami były dwie firmy: GEA i Lely. W moim przekonaniu urządzenia obu producentów pod względem czasu dojenia krów są porównywalne. Atutem robotów Monobox GEA jest wygodne przeprowadzanie codziennych czynności serwisowych – opowiada Marcin Gwizdała. Jak wyjaśnia, obniżenie posadzki w pomieszczeniu serwisowym o ok. 1 m w stosunku do poziomu montażu robotów udojowych umożliwia dostęp do ramienia zakładającego kubki udojowe na strzyki w pozycji stojącej, zatem nie trzeba się schylać. Aby robot sprawnie funkcjonował, kamera na ramieniu roboczym musi być dokładnie czyszczona dwa razy dziennie.

Pomieszczenie serwisowe robota udojowego Monobox mieści się w wydłużonej części obory

Dwa roboty udojowe GEA Monobox zostały zamontowane w przedłużonej części obory (schemat). Rozbudowa polegała na wydłużeniu budynku o 6 m. W dobudowanej części mieszczą się pomieszczenia serwisowe wraz z robotami oraz tzw. poczekalnia z ażurową posadzką, pod którą znajduje się kanał na gnojowicę. Każde z urządzeń Monobox obsługuje 55 krów, co odpowiada liczbie boksów legowiskowych znajdujących się z każdej strony stołu paszowego.

– W praktyce całe stado liczące 110 krów podzielone jest na dwie grupy po 55 sztuk, każdą obsługuje robot udojowy i współpracująca z nim stacja paszowa oraz robot do czyszczenia posadzek – wyjaśnia hodowca. Informuje, że stacje paszowe są zamontowane na zewnątrz budynku, dostęp do nich umożliwiają otwory wykonane w podłużnej ścianie obory.

Obniżona posadzka w pomieszczeniu ułatwia przeprowadzanie czynności serwisowych

Efektywne zarządzanie stadem

Roboty udojowe nie tylko eliminują pracę fizyczną podczas doju, ale także zbierają wiele informacji o krowach i całym stadzie. Dane te wraz z oprogramowaniem wspierają hodowcę w zarządzaniu stadem.

– Monobox jest pomocny w organizacji rozrodu w stadzie, na podstawie pomiaru aktywności ruchowej pomaga w wykrywaniu rui. Bardzo dużym atutem robota jest monitorowanie zdrowotności zwierząt dzięki danym dostarczanym przez systemy pomiaru czasu pobierania paszy, przeżuwania i czasu bezczynności. Na podstawie zebranych informacji urządzenie generuje alerty o krowach wymagających większej uwagi. Dzięki temu ewentualne niestrawności wykrywam dwa dni wcześniej, zanim nastąpi spadek produkcji mleka. Szybka interwencja zapobiega rozwojowi zaburzeń zdrowotnych – mówi hodowca. Wyjaśnia, że program do zarządzania stadem umożliwia monitorowanie pojedynczych krów oraz grup, np. pierwiastek. Informacje o zwierzętach dostępne są na smartfonie, w komputerze i panelu sterującym robotem udojowym.

W panelu sterującym dostępne są informacje o krowach i całym stadzie – informuje Marcin Gwizdała

Jak informuje rozmówca, przyuczanie krów do korzystania z robotów udojowych trwało około dwóch tygodni, jedynie 20% samic od początku samodzielnie wchodziło do boksu udojowego. Najdłużej uczyły się krowy starsze i kończące laktację. Obecnie na 110 dojonych krów sześć wymaga wprowadzania do robota udojowego. Roboty udojowe pozyskują dziennie ok. 3,2 tys. l mleka, przeciętnie krowy dojone są 3,3 razy na dobę. – Hala udojowa nie jest już użytkowana i będzie zdemontowana – nadmienia hodowca.

Stacja paszowa zamontowana na zewnątrz obory będzie zadaszona

Troska o mikroklimat

Rozbudowę obory wraz z montażem robotów udojowych hodowca połączył z usprawnieniem wentylacji w całym budynku, instalując rzadko stosowany w oborach system rozprowadzania świeżego powierza.
– W starej części budynku pokrycie dachowe stanowi blacha, która w okresie lata działa niczym płyta grzejna. Powietrze przy powierzchni dachu bardzo się nagrzewa, co spowalnia jego wymianę w oborze i naraża krowy na stres cieplny. Moim pierwszym zamiarem był montaż kilku wentylatorów, które wzmagałyby ruch powietrza we wnętrzu budynku. Jednak wentylatory zamontowane w oborze nie zwiększają napływu świeżego powietrza do wnętrza budynku. Dlatego zainteresowałem się systemem sprawdzonym w chlewniach i kurnikach – relacjonuje rozmówca. Jak wyjaśnia, jest to aktywna wentylacja składająca się z rękawa wentylacyjnego, zamontowanego pod dachem wzdłuż obory. Do rękawa tłoczone jest, za pomocą wentylatora zamocowanego na zewnętrznej stronie ściany szczytowej, świeże powietrze. W rękawie znajdują się otwory, którymi tłoczone powietrze jest równomiernie rozprowadzane w całym budynku. Wydostające się z rękawa strugi świeżego powietrza są jednorodne na całej jego długości. Wymaga to odpowiedniego zaprojektowania wydajności wentylatora, średnicy rękawa wentylacyjnego oraz odpowiedniej liczby i wielkości znajdujących się w nim otworów. Wtłaczanie świeżego powietrza do wnętrza obory powoduje wypychanie powietrza zużytego, wydychanego przez zwierzęta.

Czystość posadzek na korytarzach spacerowych zapewniają dwa roboty Discovery 120 Collector firmy Lely

– W mojej oborze zamontowane są dwa rękawy wentylacyjne, każdy z jednym wentylatorem o mocy 1,5 kW. W tym systemie świeże powietrze dociera bezpośrednio do krów, nie powodując podmuchów i przeciągów. Wentylacja funkcjonuje bardzo cicho, a całą oborę obsługują dwa wentylatory o łącznej mocy 3 kW – relacjonuje hodowca.

Wysoka wydajność i dobry rozród krów

Systematyczne doskonalenie warunków utrzymania bydła mlecznego w prezentowanym gospodarstwie zaowocowało nie tylko wysoką wydajnością mleczną, ale także świetnymi parametrami rozrodu. Przeciętnej rocznej wydajności mlecznej rzędu 12,8 kg towarzyszy średni okres międzywycieleniowy (OMW) wynoszący 382 dni. W tym stadzie na ciążę zużywa się przeciętnie 1,8 porcji nasienia i w połowie jest to nasienie seksowane. Hodowca zabiegi inseminacyjne wykonuje osobiście, nasieniem seksowanym kryte są wszystkie jałówki i wartościowe krowy. Jak się okazuje, przedstawione parametry płodności uzyskiwane są bez rutynowego stosowania hormonalnych programów sterowania rozrodem. Krowy i jałówki kryte są w naturalnie występujących rujach, co wymaga ich skutecznego wykrywania. Bez wątpienia prezentowane wyniki produkcyjne i płodności są rezultatem bardzo dobrego żywienia krów i poprawnego odchowu cieląt i młodzieży.

Zasysane z zewnątrz świeże powietrze jest równomiernie rozprowadzane w całej oborze za pomocą odpowiednio zaprojektowanego rękawa wentylacyjnego

– Kluczem do sukcesu są dobrej jakości kiszonki – podkreśla Marcin Gwizdała. Informuje, że w organizacji bazy paszowej dużo uwagi przywiązuje do użytków zielonych, a zwłaszcza do lucerny, którą uprawia w czystym siewie na powierzchni ok. 28 ha. W opinii rozmówcy dzięki umiejętnemu doborowi odmian roślina ta dobrze plonuje także na słabszych gruntach, pod warunkiem, że zostanie zapewniony optymalny odczyn gleby (pH ok. 7). – Lucerna, dzięki rozbudowanemu systemowi korzeniowemu, daje stabilne plony także w suchsze lata, rocznie zbieram pięć pokosów. Zielonka z lucerny charakteryzuje się dość stabilną wartością pokarmową w całym pięcioletnim okresie użytkowania, czego nie można powiedzieć o trawach. Stabilność żywienia wysokomlecznych krów jest bardzo istotna – dzieli się doświadczeniem Marcin Gwizdała. Rozmówca pozytywnie wypowiada się o zakiszaniu lucerny w balotach z wykorzystaniem owijarki szeregowej. W jego opinii w systemie tym zużycie folii jest podobne jak podczas zakiszania lucerny w silosie, jednak jakość kiszonki sporządzonej w balotach jest zdecydowanie lepsza. – Do zakiszania lucerny zawsze stosuję inokulanty zawierające różne szczepy bakterii i enzymy – nadmienia rozmówca. Informuje, że dój za pomocą robotów udojowych modyfikuje nieco sposób żywienia krów. Dotychczas krowy otrzymywały TMR, czyli pasza treściwa była wymieszana z paszami objętościowymi. Teraz otrzymują mieszaninę PMR, która pokrywa produkcję 26–28 kg mleka, a sztuki o wyższej wydajności pobierają paszę treściwą w robocie udojowym i stacji paszowej.

Komfortowy jałownik z posadzką ażurową dla ok. 120 sztuk

Poprawa komfortu pracy

Pytamy o zmiany w codziennym funkcjonowaniu gospodarstwa po wyposażeniu obory w roboty udojowe i czyszczące posadzki. – W gospodarstwie pracują łącznie ze mną trzy osoby, jeszcze brat i pracownik. Żona pracuje zawodowo jako urzędnik. Przed wprowadzeniem robotów byliśmy w trójkę bardzo zapracowani, czasu zawsze brakowało. Cztery funkcjonujące roboty zaoszczędziły co najmniej pięć roboczogodzin dziennie – odpowiada hodowca. Jak informuje, teraz jeszcze bardziej może skoncentrować się na zarządzaniu stadem, łatwiejsza jest też organizacja pracy w gospodarstwie, zwłaszcza w okresie nasilonych prac polowych. Zmienił się charakter pracy w oborze, uciążliwe czynności wykonują roboty, które – jak wszystkie urządzenia – wymagają nadzoru i serwisowania. Utrzymanie ciągłej sprawności i pełnej funkcjonalności robotów jest teraz podstawowym zadaniem.
– Oczywiście zawsze liczyć można na serwis, co w przypadku robotów udojowych jest szczególnie istotne. Moje dotychczasowe doświadczenia z montażem i serwisowaniem maszyn Monobox są pozytywne. Dotychczas nie stwarzają problemów, ale po dwóch miesiącach użytkowania nie można oceniać awaryjności tych urządzeń – nadmienia hodowca. Jak informuje, roboty udojowe ujawniły pewne niedoskonałości w budowie wymion niektórych krów. Problemem okazała się zbieżność strzyków, co utrudnia zakładanie kubków udojowych. – Mankamenty w budowie wymion można wyeliminować dzięki selekcji hodowlanej i umiejętnemu doborowi buhajów – mówi hodowca. Wspomina także o kolejnej inwestycji, którą będzie dalsze wydłużenie obory, tak aby za robotami udojowymi znajdowały się kojce porodowe. Dzięki tej lokalizacji siarę będzie można zdajać w robotach udojowych, które umożliwiają separację od mleka handlowego.

Wentylator, zamocowany po zewnętrznej stronie ściany szczytowej, tłoczy świeże powietrze do rękawa wentylacyjnego

Przykład rozwoju gospodarstwa hodowcy z Broniewa udowadnia, że inwestowanie w dobrostan zwierząt umożliwia uzyskiwanie zadowalających wyników w produkcji mleka, pomocna w tym jest także automatyzacja najbardziej uciążliwych prac w oborze.  

Zdaniem Marcina Gwizdały inwestowanie w dobrostan zwierząt to dobrze wydane pieniądze (zdjęcie na górze)