80 lat Wydziału Medycyny Weterynaryjnej we Wrocławiu
Gdy w 1945 r. do powojennego Wrocławia dotarli pierwsi studenci i wykładowcy weterynarii ze Lwowa, zastali w ruinach dawny niemiecki Instytut Rolniczy przy Hansastraße. Trudno było wtedy przypuszczać, że z czasem stanie się on początkiem nowoczesnego ośrodka naukowego, który dziś kształtuje kolejne pokolenia lekarzy weterynarii.
tekst i zdjęcia: dr Mira wieczorek

Ówczesna rzeczywistość daleka była od dzisiejszych standardów – dachy przeciekały, w oknach brakowało szyb, a wykłady odbywały się w nieogrzewanych salach. Uczelniany majątek, ocalały z wojennej pożogi, chroniła przed szabrownikami Straż Akademicka. Tamte trudne początki utrwaliły się we wspomnieniach świadków – pionierów polskiej nauki we Wrocławiu. 15 listopada 1945 r. w zrujnowanym wojną mieście profesorowie Kazimierz Idaszewski i Ludwik Hirszfeld wygłosili pierwsze powojenne wykłady, rozpoczynając tym samym nową erę wrocławskiego szkolnictwa wyższego.
Dziś Hansastraße nosi imię Cypriana Kamila Norwida, a Wydział Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego to jeden z najważniejszych ośrodków akademickich w kraju. Choć ostatni uczestnicy tamtych wydarzeń odeszli, pozostawili po sobie trwałe dziedzictwo – uczniów i instytucję, która przez dekady kształtowała oblicze polskiej weterynarii.
Gigantyczny skok
Diagnostyka sprzed 80 lat to opukiwanie, osłuchiwanie stetoskopem, termometr, obserwacja i zdobywane latami doświadczenie pozwalające rozpoznać szereg jednostek chorobowych. Dopiero w latach 60. XX wieku w weterynarii zaczęto stosować aparaty rentgenowskie. W latach 80. pojawiły się pierwsze aparaty ultrasonograficzne. Ostatnie 10 lat to już zaawansowane techniki diagnostyczne implementowane z medycyny człowieka oraz badania laboratoryjne, dziś podstawa diagnostyki w chorobach wewnętrznych – analizy krwi, płynów ustrojowych, badania biochemiczne. Wraz z poszerzaniem możliwości diagnostycznych weterynarii pojawiły się specjalizacje, dokładnie takie same jak w medycynie człowieka. Weterynarz specjalista zastąpił specjalistę od wszystkiego.
Neurologia, kardiologia, dermatologia, analizy hormonów czy badania genetyczne, pozwalające nam zrozumieć mechanizmy wielu chorób – to jest niewyobrażalny wręcz skok.
Jedna medycyna
Medycyna jest jedna. I tak jak lekarze weterynarii korzystają z postępu technologicznego, jaki dokonuje się w medycynie człowieka, tak też sama weterynaria ma swój ogromny wkład w rozwój medycyny ludzkiej. To na wrocławskim uniwersytecie technikę jednoczesnego przeszczepu serca i płuc, technikę przeszczepu by-passów, technikę autoprzeszczepów, technikę wszczepiania implantów porcelitowych czy implantów przewodów żółciowych ćwiczyli utytułowani profesorowie, szefowie klinik w Polsce i za granicą.
Dziś Wydział pochwalić się może centrum szkoleniowym chirurgii laparoskopowej i 11 symulatorami do ćwiczeń dla studentów i lekarzy. To małoinwazyjna metoda wykorzystywana w chirurgii człowieka, a która sprawdza się też w chirurgii weterynaryjnej.
Dla bezpieczeństwa
Wrocławska weterynaria to także kształcenie specjalistów, którzy w przyszłości będą czuwać nad bezpieczeństwem żywności. Ta rozwijająca się gałąź staje się niezwykle potrzebna ze względu na rosnące zagrożenia.
Żyjemy w coraz bardziej globalnym świecie, non stop przemieszczamy się, jemy również globalnie, a z tym wiążą się zupełnie nowe, często nieuświadomione, zagrożenia. Rośnie więc rola inspekcji weterynaryjnej w zakresie nadzoru obejmującego dużą część łańcucha żywnościowego, tj. wytwarzanie pasz i produkcję żywności pochodzenia zwierzęcego. Bezpieczeństwu żywności, także w kontekście roli lekarza weterynarii czuwającego nad racjonalnym użyciem antybiotyków, poświęcona była konferencja, którą poprowadził prof. Rypuła – „One Health”. Jej tematykę przybliżymy w najbliższym numerze „HiChB”.