Audyt somatyczny wykrycie pustodoju

Niewłaściwa rutyna dojenia krów może doprowadzać do pustodoju i zwiększenia liczby komórek somatycznych w mleku. W wyeliminowaniu uchybień może pomóc doświadczony doradca – prezentujemy przykład z Dolnego Śląska.

tekst i zdjęcia: RYSZARD LESIAKOWSKI

Pięć lat temu postanowiłem wyspecjalizować swoje gospodarstwo w produkcji mleka. Od tego czasu ze zdrowotnością wymion bywało różnie. W krytycznym roku ok. 30% krów przechodziło kliniczną postać zapalenia wymienia. We współpracy z lekarzem weterynarii udało się sytuację opanować i od pewnego czasu kliniczne zapalenia wymion występują sporadycznie. Jednak pozostał problem podwyższonej liczby komórek somatycznych w mleku i postanowiłem go rozwiązać – relacjonuje Janusz Bawolski, prowadzący 45-hektarowe gospodarstwo w Gatce w powiecie trzebnickim. Hodowca obecnie utrzymuje 27 krów o średniej rocznej wydajności rzędu 8,4 tys. l. Jak informuje, 15 lat temu przejął 30-hektarowe gospodarstwo wielokierunkowe, w którym było 15 krów o średniej rocznej wydajności ok. 4 tys. l mleka oraz prowadzono tucz trzody chlewnej i opas bydła rzeźnego.

Współpraca z niezależnymi doradcami popłaca

– Kiedy zdecydowałem się tylko na produkcję mleka, zainteresowałem się możliwością zwiększania wydajności mlecznej krów. Moim pierwotnym celem była średnia roczna wydajność rzędu 7 tys. l mleka od krowy. Rozpocząłem współpracę z doradcą z firmy paszowej i z 4 tys. l średnioroczna wydajność wzrosła do 6 tys. l. Na tym poziomie mleczność krów utrzymywała się dość długo. Za namową żywieniowca zdecydowałem się w 2016 r. na objęcie mojego stada oceną użytkowości mlecznej, w nadziei, że uda się zwiększyć wydajność mleczną krów – opowiada hodowca. Informuje, że próg 6 tys. kg mleka średnio w roku od krowy udało się przekroczyć po nawiązaniu współpracy z niezależnymi doradcami żywienia bydła mlecznego z Polskiej Federacji, którzy skorygowali dotychczasowe dawki pokarmowe opracowane przez specjalistę z firmy paszowej. – Okazało się, że pasze i dodatki, które sprzedawał mi przedstawiciel firmy paszowej, nie były potrzebne. Federacyjni doradcy skorygowali żywienie krów, znacznie obniżając koszty, jednocześnie wydajność mleczna krów wzrosła. Teraz produkują znacznie więcej mleka przy niższych nakładach finansowych. To jest fenomen doradztwa żywieniowego – relacjonuje Janusz Bawolski.

Rolnik nadmienia, że z chwilą osiągnięcia średniej rocznej wydajności krów rzędu 8,4 tys. kg mleka zmienił zdanie o możliwościach produkcyjnych swojego stada. – Dzisiaj wiem, że w moich warunkach realne jest uzyskanie 10 tys. kg mleka średnio w roku od krowy. Aby ten cel osiągnąć, konieczne jest nie tylko poprawne żywienie, ale także dobra zdrowotność wymion, której wyznacznikiem jest zawartość komórek somatycznych w mleku – mówi hodowca.

Krowy w tym gospodarstwie utrzymywane są w oborze uwięziowej płytko ścielonej słomą i dojone za pomocą dojarki przewodowej wyposażonej w sześć aparatów udojowych. Mlecznice otrzymują TMR pokrywający dzienną produkcję ok. 18 l mleka, wyższa wydajność jest premiowana dodatkiem paszy treściwej podawanej z ręki.

Raporty wynikowe próbnych udojów zawierają wiele informacji o krowach i stadzie, dlatego warto je omówić z doradcą

Audyt somatyczny

Podwyższona zawartość komórek somatycznych w mleku, wykazywana w raportach wynikowych, wzbudzała od dłuższego czasu niepokój rozmówcy. Taki stan zwiększa ryzyko występowania klinicznych postaci zapaleń wymienia, co oznacza straty w postaci mleka karencyjnego, ponoszenie kosztów leczenia i spadek wydajności mlecznej. – Od federacyjnego doradcy żywieniowego dowiedziałem się, że w ramach oceny użytkowości mlecznej mogę skorzystać z pomocy w zakresie poprawy zdrowotności wymion krów i jakości mleka i nawiązałem kontakt ze specjalistą z Federacji – mówi rolnik.
– Z panem Januszem umówiliśmy się na udój, ponieważ ze swojej praktyki wiem, że 80–90% problemów z wysoką liczbą komórek somatycznych w mleku wynika z niewłaściwej rutyny doju i wadliwie funkcjonującego sprzętu udojowego. Dlatego chciałem się przyjrzeć czynnościom wykonywanym przez hodowcę i ocenić rutynę doju – opowiada doradca ogólny z Federacji Waldemar Krzymowski. Informuje, że kiedy hodowca doił krowy, on w tym czasie robił notatki, wypełniając listę kontrolną obejmującą wszystkie czynności, które powinny być wykonane podczas doju. Karta audytu somatycznego zawiera m.in. zapytania o: higienę przedudojową, przebieg samego doju, higienę poudojową, organizację pracy w oborze, sprawność i czystość urządzeń udojowych oraz do schładzania mleka, profilaktykę i zapobieganie mastitis, a nawet o poprawność żywienia.

Aby mieć dobrą kontrolę nad tokiem doju, najlepiej wydoić wszystkie krowy z jednego rzędu, a następnie rozpocząć dój krów w drugim rzędzie

Winny pustodój

– Po skończonym doju wspólnie omówiliśmy wyniki sporządzonej listy kontrolnej. Doszliśmy do wniosku, że przyczyną podwyższonej liczby komórek somatycznych w mleku jest pustodój, wynikający z organizacji pracy podczas doju – relacjonują rozmówcy.

– Do pustodoju dochodzi, kiedy aparaty udojowe są założone na strzykach, dojarka pracuje, a z wymienia nie spływa już mleko. Pustodoje powodują mikrourazy błony śluzowej zatoki strzykowej, zwiększając podatność wymion na infekcje – mówi doradca z Federacji.
– O szkodliwości pustodoju słyszałem, ale nie sądziłem, że ten problem mnie dotyczy. Sam tego bym nie wykrył, najszybciej nieprawidłowości zobaczy osoba z zewnątrz. Trudno oceniać samego siebie – opowiada hodowca. Jak informuje, uwagę doradcy potraktował poważnie i wprowadził zmiany w organizacji doju.

Zachęcający efekt

W oborze uwięziowej hodowcy z Gatki stanowiska dla krów znajdują się po obu stronach stołu paszowego o długości ok. 18 m, który przebiega wzdłuż osi podłużnej budynku. Zatem są dwa rzędy stanowisk, każdy na 15 zwierząt. – Wcześniej, kiedy doiłem krowy w jednym rzędzie, sukcesywnie przynosiłem aparaty udojowe do drugiego rzędu i zakładałem na strzyki krów. Zatem zdarzało się tak, że w obu rzędach krowy doiły się równocześnie, a ponieważ przejście z jednego rzędu do drugiego zajmuje trochę czasu, więc dochodziło do pustodoju. Po zmianie najpierw doję krowy w jednym rzędzie, dokładnie obserwując spływ mleka do kolektora aparatu udojowego, który zdejmuję ze strzyków, tak aby nie doszło do pustodoju. Gdy są wydojone wszystkie krowy w jednym rzędzie, dopiero przystępuję do doju krów w drugim rzędzie – relacjonuje rolnik. Jak informuje, po wprowadzonej zmianie czas doju skrócił się o 15 minut, co przy dwukrotnym doju daje oszczędność pół godziny dziennie, i nie był to jedyny pozytywny efekt. Obaj rozmówcy informują, że po miesiącu od przeorganizowania doju raporty wynikowe wykazały spadek liczby komórek somatycznych o 50%.
– Jestem zaskoczony tak dużą poprawą jakości mleka w krótkim czasie. Zobaczymy, co wykażą wyniki po kolejnych próbnych udojach – mówi Janusz Bawolski. Zdaniem Waldemara Krzymowskiego w kolejnym miesiącu można oczekiwać dalszego spadku liczby komórek somatycznych, ale nie będzie on już tak spektakularny. Pracownik Federacji podkreśla, że pierwszy efekt wprowadzonych zmian zachęca do kontynuowania wysiłku na rzecz poprawy zdrowotności wymion. Celem powinno być osiągnięcie stanu, w którym 80% krów w stadzie produkuje mleko zawierającej do 200  tys. komórek somatycznych w mililitrze.

Audyt somatyczny obejmuje m.in. przegląd urządzeń udojowych; na zdjęciu (od prawej) Janusz Bawolski i Waldemar Krzymowski

Pomocne usługi Federacji

Hodowca z Gatki korzysta nie tylko z oceny użytkowości mlecznej i doradztwa żywieniowego oraz somatycznego, ale także z innych serwisów oferowanych przez Federację. – W codziennym organizowaniu prac w oborze pomocny jest program Stado OnLine, dzięki któremu żadna ważna czynność mi nie umknie. Jest on szczególnie przydatny w zarządzaniu rozrodem krów, program generuje przypomnienia o terminach rui, pokryć, kontroli cielności, wycieleń. Teraz wszystkie zapiski prowadzę w wersji elektronicznej, są dostępne w smartfonie lub na komputerze. Notatek na kartach już nie sporządzam – opowiada rolnik. Wspomnieć trzeba, że rozmówca uzyskuje zadowalające efekty rozrodu stada. Średni okres międzywycieleniowy (OMC) wynosi 398 dni.

W ocenie hodowcy współpraca z pracownikami Federacji ułatwia poprawianie wyników produkcyjnych i prowadzenie gospodarstwa. – Plan nawożenia azotem w moim gospodarstwie także wykonuje federacyjny doradca. Takiego planu wymaga Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Chcę mieć pewność, że jest wykonany poprawnie i nie będę miał kłopotów podczas kontroli – nadmienia rolnik. 