Chronione składniki pokarmowe w żywieniu krów mlecznych cz. 4.

Pokrycie potrzeb energetycznych w dawkach pokarmowych dla krów wysokomlecznych tuż po wycieleniu jest dużym wyzwaniem dla żywieniowców. Problem stanowi szkodliwy wpływ nadmiaru pasz treściwych w dawce. Jednym ze sposobów poprawy bilansu energii jest stosowanie tłuszczów chronionych.

tekst: PROF. ZYGMUNT M. KOWALSKI, UNIWERSYTET ROLNICZY W KRAKOWIE; zdjęcie: Ryszard Lesiakowski

W kolejnych wydaniach „Hodowli i Chowu Bydła” omawiamy korzyści i zasady stosowania chronionych składników pokarmowych w żywieniu krów mlecznych. Po białku i aminokwasach chronionych czas na coraz popularniejsze tłuszcze chronione. Wzrost popularności tłuszczów chronionych w dawkach dla naszych krów mlecznych wynika z kilku istotnych faktów, z których najważniejsze to:
• coraz wyższy potencjał produkcyjny krów, który wymaga coraz „gęstszych” energetycznie dawek pokarmowych;
• zagrożenie kwasicą żwacza, w tym SARA – dodatek tłuszczu chronionego w dawce zwiększa gęstość energetyczną dawki, nie powodując zagrożenia kwasicą żwacza; z kolei zwiększanie gęstości energetycznej dawki, co wymusza wysoki potencjał do produkcji mleka, węglowodanowymi paszami treściwymi istotnie zwiększa ryzyko kwasicy;
• coraz większa świadomość hodowców na temat korzyści ze stosowania tłuszczów chronionych, nie tylko dla poprawy bilansu energii, ale także dla poprawy wskaźników rozrodu czy odporności krów.

Tego, że należy stosować dodatki tłuszczów chronionych, nie trzeba już udowadniać naszym hodowcom. O wiele ważniejsze są odpowiedzi na pytania, które dodatki należy stosować, a także jak je stosować, czyli ile i kiedy.

Dlaczego tłuszcz w dawkach dla krów mlecznych?
Niedobory energii u większości krów mlecznych będących w okresie okołoporodowym oraz w okresie szczytu laktacji są niepodważalnym faktem. Wynikają przede wszystkim z niedostatecznego pobrania paszy, a potęguje je wysoka produkcja siary i mleka. Często niedobory te są większe od „fizjologicznych”, z powodu błędów żywieniowych popełnianych w okresie odchowu młodzieży, czy w końcowym okresie poprzedniej laktacji (przekondycjonowanie krów). Niejednokrotnie wynikają z niedostatecznej gęstości energetycznej dawek pokarmowych, tj. z za niskiej koncentracji energii netto w dawce.

Na pytanie, co zrobić, aby krowa pobierała więcej energii, znaczna część hodowców odpowiedziałaby słusznie: zwiększyć apetyt i dodać do dawki pasz treściwych. Z pewnością pewna część zaproponowałaby dodatek do dawki lub wlew do pyska gliceryny lub glikolu propylenowego. Szkoda, że tylko niewielu zwróciłoby uwagę na konieczność zwiększenia strawności włókna. Mam nadzieję, że pokaźna grupa wskazałaby na stosowanie dodatków tłuszczowych. Skoro tłuszcz jest skoncentrowanym źródłem energii, bo zawiera jej ponad dwa razy więcej niż skrobia, to dodatek tłuszczu do dawki wydaje się logicznym sposobem na zwiększenie koncentracji energii w dawce. Przez stosowanie dodatków tłuszczowych krowa „oszczędza” glukozę, która może być przeznaczona na inne cele, np. na syntezę laktozy, przez co wzrasta wydajność mleka.

Jak wspomniano powyżej, dodatek tłuszczu do dawki pokarmowej nie powoduje ani ostrej kwasicy żwacza, ani SARA. Warto jednak pamiętać, że stosowanie tłuszczu „karmi energetycznie” tylko krowę, a nie mikroorganizmy żwacza. Ze względu na warunki beztlenowe panujące w żwaczu tłuszcz nie może być źródłem energii dla mikroorganizmów żwacza. Stosowanie dodatków tłuszczu nie ma pozytywnego wpływu na syntezę białka mikroorganizmów w żwaczu. Innymi słowy, dodatek tłuszczu jest dodatkiem energii tylko dla krowy, a nie dla żwacza.

Tłuszcz stosuje się nie tylko dla poprawienia bilansu energii krowy, lecz coraz częściej dla poprawienia wskaźników rozrodu, nie tylko przez zmniejszenie ujemnego bilansu energii, ale także przez pozytywne oddziaływanie kwasów z rodziny omega-3 na układ rozrodczy, w tym na ograniczenie problemu zamierania zarodków i stanów zapalnych macicy. Warto również pamiętać, że tłuszcze pomagają wchłaniać witaminy w nich rozpuszczalne (A, D, E i K), a ich olbrzymia rola w metabolizmie krowy mogłaby być tematem kilku podobnych artykułów. Osobnym zagadnieniem jest wpływ dodatku kwasu palmitynowego (kwasu C16:0), podawanego w dodatkach paszowych, na zwiększenie zawartości tłuszczu w mleku i wydajności tłuszczu mleka. Strategia zwiększania zawartości tłuszczu w mleku może być praktycznym sposobem na zwiększenie przychodów ze sprzedaży mleka od krów będących w drugiej połowie laktacji.

Stosowanie dodatków tłuszczowych może również pomagać krowie będącej w warunkach stresu cieplnego. W czasie przemian tłuszczu w organizmie krowy wytwarza się znacznie mniej ciepła niż w czasie przemian węglowodanów, co może mieć znaczenie dla krów poddawanych działaniu wysokich temperatur oraz wysokiej wilgotności. Warto więc rozważyć zakup tłuszczu, który będzie można wykorzystać w okresach letnich upałów. Mam nadzieję, że przytoczone powyżej argumenty zachęcą hodowców do jeszcze większego zainteresowania dodatkami tłuszczowymi w żywieniu krów. W suchej masie tradycyjnych dawek pokarmowych znajduje się zwykle 2,5–3% tłuszczu surowego (tab. 1). Dodatki tłuszczu, zwłaszcza tłuszczu chronionego, mogą tę zawartość zwiększyć do 6–8%. Większe dawki mogą powodować problemy z pobraniem paszy. Są również nieuzasadnione ekonomicznie.


Dlaczego tłuszcze chronione?
Tłuszcz nie jest wykorzystywany jako źródło energii przez mikroorganizmy żwacza. Ponadto tłuszcz niechroniony (czyli nieprzetworzony) jest szkodliwy dla środowiska żwacza, a także dla krowy, gdyż:
• powoduje fizyczne otoczenie cząstek paszy, przez co utrudnione jest trawienie włókna;
• niektóre kwasy tłuszczowe (nienasycone długołańcuchowe kwasy tłuszczowe) działają toksycznie na bakterie i pierwotniaki w żwaczu, zwłaszcza na te, które odpowiadają za trawienie włókna;
• wiąże składniki mineralne (w żwaczu tworzą się sole Ca i Mg kwasów tłuszczowych, czyli mydła), co jest z jednej strony niekorzystne dla wzrostu bakterii i ruchliwości żwacza, a z drugiej ogranicza podaż Ca i Mg dla krowy;
• z nienasyconych kwasów tłuszczowych w procesie biouwodorowania powstają izomery sprzężonego kwasu linolowego (CLA), które blokują syntezę tłuszczu w gruczole mlekowym, powodując drastyczne obniżenie jego zawartości w mleku (milk fat depression).

Podawanie krowom tłuszczu niechronionego wpływa przede wszystkim negatywnie na przemiany w żwaczu, zwłaszcza na strawność włókna. To, co zyskamy przez zwiększenie koncentracji energii w wyniku dodatku tłuszczu, stracimy przez zmniejszenie strawności włókna i pobrania paszy.

Mikroorganizmy żwacza, chcąc ograniczyć szkodliwy wpływ tłuszczu niechronionego na ich funkcjonowanie (zwłaszcza tłuszczów zawierających nienasycone kwasy tłuszczowe), starają się go zmienić, przekształcić, unieszkodliwić. Wszystko zaczyna się od hydrolizy tłuszczu, czyli jego rozkładu do glicerolu i wolnych kwasów tłuszczowych, która odbywa się w żwaczu bez przeszkód. Celem jest „dobranie się” bakterii do nienasyconych kwasów tłuszczowych po to, by je unieszkodliwić. Zamiana szkodliwych dla żwacza nienasyconych kwasów tłuszczowych w nasycone kwasy tłuszczowe odbywa się w procesie biouwodorowania. Opisane przemiany kwasów nienasyconych w kwasy nasycone prowadzą do tego, że w treści pokarmowej wypływającej ze żwacza do dalszych odcinków przewodu pokarmowego znajduje się bardzo niewiele nienasyconych kwasów tłuszczowych. Jakim więc sposobem możemy zwiększyć przepływ do jelita nienasyconych kwasów tłuszczowych, np. z rodziny omega-3, które pozytywnie wpływają na układ odpornościowy krów czy ich rozród?

Świadomość szkodliwego wpływu tłuszczu niechronionego na środowisko żwacza, a z drugiej strony niewątpliwa przydatność tłuszczu jako źródła energii dla krowy, zrodziły konieczność opracowania technologii chronienia tłuszczu. Różnicę pomiędzy tłuszczami chronionymi i niechronionymi przedstawiono graficznie na rycinie 1. Dzięki stosowaniu tłuszczów chronionych:
A – żwacz ochraniany jest przed szkodliwym działaniem tłuszczu (ochrona żwacza przed tłuszczem);
B – możliwy jest przepływ niezmienionych kwasów tłuszczowych do dwunastnicy (ochrona tłuszczu przed żwaczem), dzięki czemu możliwe jest fizjologiczne oddziaływanie kwasów tłuszczowych na przemiany krowy (np. działanie kwasów z rodziny omega-3) oraz modyfikowanie składu kwasów tłuszczowych tłuszczu mleka.

Powyższe zestawienie (A i B) jednoznacznie wskazuje, że idea produkcji tłuszczu chronionego to nie to samo co produkcja białka chronionego czy aminokwasów chronionych. W przypadku białka chronionego ochraniamy je przed żwaczem (punkt B), a w przypadku tłuszczu cel jest dwukierunkowy: ochrona „żwacza przed tłuszczem” i jednocześnie „tłuszczu przed żwaczem”. Ta różnica powoduje, że funkcjonują różne nazwy dotyczące takich produktów tłuszczowych. Chociaż nazwa „tłuszcze chronione” (ang. protected fat) stała się bardzo popularna, bardziej uzasadnione byłoby nazywanie tych dodatków „tłuszczami nieszkodzącymi”, co oczywiście w języku polskim nie brzmi najlepiej. Nazwa w języku angielskim (inert fat) jest znacznie wygodniejsza. Pozostańmy więc z mniej precyzyjnym, ale wygodniejszym określeniem „tłuszcze chronione”.

Aby dodatek tłuszczowy mógł być uważany za dodatek tłuszczu chronionego, nie tylko nie powinien podlegać przemianom w żwaczu, ale także nie powinien wpływać ujemnie na środowisko żwacza. Dzięki jego stosowaniu można zwiększyć przepływ do dwunastnicy wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, z którego to źródła energii krowa korzysta po ich wchłonięciu w jelitach. Jak wspomniano powyżej, mogą to być również „aktywne fizjologicznie” kwasy z rodziny omega-3. Znaczna część wchłoniętych kwasów tłuszczowych wbudowywana jest w gruczole mlekowym bezpośrednio do tłuszczu mleka. Dlatego też coraz częściej w żywieniu krów stosuje się tłuszcze chronione, także po to, aby zwiększyć udział wielonienasyconych kwasów tłuszczowych w tłuszczu mleka. Mleko o takim składzie tłuszczu jest bardziej dietetyczne. Z kolei stosowanie tłuszczów chronionych zawierających kwas C16:0 (np. 80% tego kwasu) ma na celu zwiększenie zawartości tłuszczu w mleku.


Rodzaje tłuszczów chronionych?
Rynek dodatków paszowych, także w Polsce, jest bogaty w dodatki tłuszczów chronionych. Wiele na nim „taniego”, często nieprawdziwego marketingu, który jest możliwy z powodu małej wiedzy hodowców. Aby sprzedać jeden z rodzajów tłuszczów chronionych, źle mówi się o jednych, a nadmiernie pozytywnie o innych. Szczególnie „dokucza się” mydłom wapniowym, które na przykład w Niemczech stanowią ponad 80% stosowanych dodatków tłuszczowych. Spróbujmy więc tę wiedzę uzupełnić. Najbardziej znane dodatki tłuszczów chronionych to:
• mydła wapniowe lub magnezowe kwasów tłuszczowych oleju palmowego, rzepakowego lub lnianego;
• tłuszcze uwodornione (tzw. hydrogenated fats);
• tłuszcze frakcjonowane (tzw. fractionated fats).

W przeszłości ochraniano tłuszcze przez ich oczkowanie formaldehydowanym białkiem lub przez przekształcanie kwasów tłuszczowych w amidy kwasów tłuszczowych. Z różnych powodów te technologie nie są obecnie stosowane.

O składzie kwasów tłuszczowych tłuszczów chronionych decyduje surowiec użyty do ich produkcji (rodzaj oleju) i w zdecydowanej większości są to produkty wytworzone na bazie oleju palmowego, wyprodukowane w Malezji lub Indonezji. O składzie decyduje także metoda produkcji. W mydłach znajdują się te kwasy nasycone i nienasycone, które były w surowcu wyjściowym, bo produkcja mydeł nie zmienia składu kwasów tłuszczowych. Z kolei produkcja tłuszczów uwodornionych przekształca kwasy nienasycone w nasycone (z kwasów C18:3, C18:2 i C18:1 powstaje kwas C18:0). W produkcji tłuszczów frakcjonowanych wytwarza się produkt o pożądanej zawartości jakiegoś kwasu (np. 80% kwasu C16:0). W tłuszczach frakcjonowanych znajdują się te kwasy tłuszczowe, które producent wybrał (frakcjonował) z oleju.

Charakterystykę dodatków tłuszczów chronionych przedstawię w następnym wydaniu „Hodowli i Chowu Bydła”. 