Ile paszy treściwej w robocie?
– Bez odpowiedniego żywienia krów trudno sobie wyobrazić efektywny dój z wykorzystaniem robotów – mówił Jakub Sierszulski, który podczas spotkania

„Mleko 4.0: Roboty udojowe” w Parzniewie opowiadał o modelach i zasadach żywienia krów w oborach z automatycznym systemem doju.
Doradca żywieniowy nie jest już tylko dietetykiem. Stał się analitykiem danych, któremu znakomitą część czasu pochłania weryfikacja raportów z oprogramowania robotowego, krzywych laktacji i wielu innych informacji, w tym skali pobrania pasz czy liczby wejść do robota udojowego – mówił Jakub Sierszulski, doradca ds. żywienia krów Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Zwracał uwagę, że dla zachowania wydajnej pracy maksymalna liczba krów, jaką robot powinien obsługiwać, wynosi ok. 55–60 sztuk. Podkreślał również, że stado najlepiej podzielić na grupy, na przykład na krowy świeżo wycielone oraz wysoko wydajne krowy w laktacji. To pozwoli lepiej pokryć potrzeby pokarmowe zwierząt.
W przypadku żywienia krów w oborze z automatycznym systemem doju ogromne znaczenie ma też konstrukcja i wyposażenie obory. Budynek powinien charakteryzować się możliwie szerokimi korytarzami bez zaułków. Do tego dochodzi wybór konkretnego systemu ruchu zwierząt, tj. wolny czy kierowany (żywienie pierwsze lub dój pierwszy). Od niego zależy strategia motywacji krów, w tym przede wszystkim wartość pokarmowa paszy zadawanej na stole paszowym.
Pierwsze kroki
Przygotowania dotyczące zmiany systemu doju na roboty udojowe najlepiej rozpocząć od cieląt i jałówek. Według doradcy żywieniowego PFHBiPM w przypadku tych pierwszych bardzo dobrze sprawdzają się automatyczne systemy pojenia, które pomagają oswoić się zwierzętom z technologią. Bardzo ważne jest utrzymywanie cieliczek w grupach, bo ułatwia to późniejsze przejście do stada krów dojnych, w tym przede wszystkim zmniejsza ryzyko stresu. Z kolei jałówki należy wprowadzać stopniowo do robota, najlepiej ok. 3–4 tygodnie przed planowanym wycieleniem. Zwierzęta mają wówczas czas na zapoznanie się z urządzeniem, generowanym przez nie hałasem i sposobem działania. W tym czasie warto zastosować niewielkie ilości paszy treściwej jako formę nagrody za wizytę w robocie. Jednocześnie powinniśmy uważnie obserwować zachowania w stadzie – reakcje na robota, poziom stresu oraz tworzenie struktury społecznej krów, zgodnie z ich hierarchią.
– Dzięki tym zabiegom możemy oczekiwać szybkiej nauki po wycieleniu, mniejszej liczby interwencji ze strony człowieka w postaci podganiania krów, stosunkowo szybkiego uzyskania średnio ok. 3–4 dojów w ciągu dnia na krowę oraz większego pobrania paszy i mniejszych strat związanych z obniżeniem wydajności mlecznej w pierwszych tygodniach laktacji – wymieniał Sierszulski.

Dobra pasza treściwa
Dawka pokarmowa dla krów musi być prawidłowo zbilansowana i dopasowana do wydajności mlecznej oraz stanu zdrowia krów. W 70–80% powinna się opierać na dobrze zbilansowanym PMR (ang. partly mixed ration), a w 20–30% – na paszy treściwej zadawanej w robocie i/lub stacji paszowej. Ta ostatnia ma też motywować do doju, dlatego warto zwrócić szczególną uwagę na jej:
- smakowitość (melasa);
- wartość energetyczną (6,5–8 MJ NEL/kg s.m.);
- jakość, strawność i wilgotność;
- wartość pokarmową (białko ogólne –18–20% w kg/s.m., włókno surowe – 8–10% w kg/s.m.);
- granulację (ułatwia transport);
- zawartość dodatków paszowych.
– Podczas pojedynczej wizyty krowy w robocie udojowym podajemy jej maksymalnie 2–3 kg paszy treściwej, tak by łącznie w ciągu dnia pobrała średnio od ok. 2 do 8 kg. Dawka zależy jednak od systemu żywienia stosowanego w naszym stadzie oraz potencjału produkcyjnego krów. Staramy się też unikać częstych zmian, a w przypadku wprowadzenia nowej paszy należy dokładnie przeanalizować całą dawkę pokarmową krów – wymieniał Sierszulski.
Szczyt laktacji – jak najwięcej wizyt
Poza szczegółowym omówieniem metod żywienia (tab. 1) prelegent z PFHBiPM przedstawił najważniejsze aspekty zarządzania stadem. Poruszył m.in. temat krów po wycieleniu, które powinny podlegać obserwacji. Dzięki temu możemy monitorować proces rozdajania zwierząt i stopniowo zwiększać dawkę pasz treściwych w robocie udojowym.

– Największe zapotrzebowanie na energię obserwujemy w szczycie laktacji. W tym czasie dążymy do osiągnięcia jak największej liczby wizyt w robocie udojowym, aby maksymalizować produkcję mleka u tych krów. Motywujemy je głównie dzięki paszom treściwym – mówił Sierszulski. Ostatnim etapem jest późna laktacja. W tym okresie stopniowo stabilizujemy kondycję krów i unikamy nadmiernego otłuszczenia zwierząt poprzez zmniejszanie porcji paszy w robocie udojowym.
Jak podsumował, bez odpowiedniego żywienia krów trudno sobie wyobrazić efektywne funkcjonowanie doju automatycznego. Ogromną rolę odgrywa też dobrostan zwierząt, adaptacja młodzieży i monitorowanie stada. – Jednym z podstawowych narzędzi, jakie wykorzystujemy jako doradcy żywieniowi w gospodarstwach mlecznych, są sita kałowe i sita paszowe. Analizujemy też kondycję krów, raporty wynikowe z oceny wartości użytkowej krów mlecznych PFHBiPM oraz weryfikujemy jakość i wartość pokarmową pasz objętościowych – dodawał i zapraszał do współpracy Jakub Sierszulski.
Ważne, żeby grać do jednej bramki

– Strategię żywienia musimy dostosować do obowiązującego w oborze ruchu krów. To kluczowe dla efektywności pracy i dobrostanu zwierząt – nawiązywał Wojciech Suchodolski z firmy Blattin. W ramach wystąpienia w Parzniewie wymieniał „złote zasady”, które w praktyce determinują sukces pracy robotów udojowych od strony żywieniowej. Przede wszystkim nie można zapomnieć o smakowitości pasz – zarówno objętościowych, jak i treściwych – oraz o dostępie do stołu paszowego i właściwym bilansie dawki, czyli swoistym kompromisie między paszą podawaną na stole paszowym i w robocie. Istotna jest również homogenność dawki oraz zawartość włókna, ponieważ to właśnie ten składnik pokarmowy w dużym stopniu determinuje przeżuwanie u krów.
Według przedstawiciela firmy Blattin system żywienia PMR ma wiele zalet. Przede wszystkim pokrywa zapotrzebowanie krów na składniki pokarmowe w poszczególnych etapach laktacji, a dawka pokarmowa jest prosta w przygotowaniu. Co więcej, możemy zastosować wyższe dawki pasz dla wybitnych krów, dzięki czemu lepiej wykorzystujemy ich potencjał produkcyjny. Znaczenie ma też zmniejszone ryzyko kwasicy żwacza.
– Nie przesadzajmy również z energią. Zbyt duży jej udział w dawce pokarmowej krów może skutkować mniejszą częstotliwością wizyt w robocie udojowym, bo krowy będą bardziej zaspokojone – ostrzegał prelegent. Jak podsumował, o finalnym sukcesie w gospodarstwie decyduje współpraca hodowcy zarówno z doradcą żywieniowym, PFHBiPM jak i lekarzem weterynarii. – Sukces jest efektem pracy kilku osób i ważne, żebyśmy wszyscy grali do jednej bramki – podkreślał Suchodolski.
Nie przesadzaj z paszą na stole

W podobnym tonie wypowiadał się Daniel Marchelewski z firmy Agrocentrum podczas spotkania „Mleko 4.0: Roboty udojowe” w Jeżewie Starym (woj. podlaskie).
– Wielokrotność doju zwiększa skalę produkcji mleka, ale niestety, jeśli przesadzimy z dawką pokarmową zadawaną na stole paszowym i nie docenimy żywienia w robocie udojowym – możemy nie uzyskać oczekiwanych rezultatów – mówił Marchelewski. Dodawał, że kluczowe znaczenie ma doskonała pasza zadawana krowom w robocie udojowym. Jak wymieniał specjalista z firmy Agrocentrum, oferowaną przez nią paszę ProRobot cechuje bardzo wysoki poziom białka nieulegającego rozkładowi w żwaczu, udział chronionej metioniny, trzech składników buforujących w tym żywych kultur drożdży.
– Metionina jest jednym z najważniejszych aminokwasów limitujących w żywieniu krów mlecznych. Bez dodatkowej suplementacji metioniną, krowa nie jest w stanie w pełni wykorzystać swojego potencjału genetycznego. Jest to też bardzo ważne wsparcie nie tylko wydajności mleka, ale także jego parametrów, zwłaszcza zawartości tłuszczu w mleku. Ponadto aminokwas ten wspomaga funkcjonowanie wątroby, problemy z którą są główną przyczyną eliminacji zwierząt ze stada – zwracał uwagę Marchelewski. Zgodnie z przedstawionymi przez Agrocentrum wynikami doświadczenia po zastosowaniu paszy ProRobot zwiększyła się wydajność mleczna krów (o ok. 2,5 l na krowę/dzień), poprawiło się funkcjonowanie wątroby i zmniejszyła się skala problemów związanych z okresem okołoporodowym.
Mieszanki dla gospodarstw z robotami

– Im wyższa wydajność pracy robota, tym szybszy zwrot inwestycji. Dlatego jako doradcy każdą wizytę w gospodarstwie rozpoczynamy od przeprowadzenia audytu fermy – mówiła Barbara Rucka z firmy Cargill. Jak podkreślała na spotkaniu w Parzniewie, firma kompleksowo wspiera hodowcę poprzez m.in. analizę pasz objętościowych, ocenę warunków środowiskowych, ocenę strawności dawki pokarmowej i wielu innych parametrów.
– Analizujemy również dane dostępne w systemie zarządzania stadem, w tym średnią liczbę dojów w ciągu dnia czy liczbę dojów niekompletnych. Dodatkowo ustalamy cele, które chcemy osiągnąć, a po określonym czasie oceniamy postępy – wymieniała Rucka.
Podczas swojej prezentacji przedstawiła linię produktów PowerRobot dla gospodarstw z robotami. Mowa o czterech mieszankach paszowych zawierających formuły: smakowo-zapachową Appetite, która w opinii firmy poprawia pobranie paszy i sprzyja częstszym wizytom w robocie udojowym, oraz RumiCare, która ma stabilizować pH żwacza, a tym samym pozytywnie wpływać na wykorzystanie składników pokarmowych. Wyróżnikami produktów są: RumiCare+, Immuno&Hoof Care, PowerDigest i PowerBoost.
To zmiana zarządzania stadem

– Do zmiany systemu doju na robotowy warto przygotować się wcześniej. Hodowcy, którzy decydują się na wprowadzenie tego systemu, myślą przede wszystkim o uzyskaniu elastycznego czasu pracy i wyręczeniu w uciążliwym obowiązku, jakim jest dój. Mniej zastanawiają się, jak robot, poprzez dostarczenie mnóstwa informacji, zmieni sposób zarządzania stadem. Dlatego tych, którzy planują kupno urządzenia, zachęcamy do kontaktu z naszymi doradcami. Podczas rozmowy omawiamy nie tylko szanse, ale i wyzwania, jakie czekają hodowców wraz ze zmianą systemu doju – mówił na spotkaniu w Kobiernie Michał Grygiel, kierownik rozwoju produktu i wsparcia technicznego Agrifirm.
– Nasze podejście jest bardzo praktycznie – kontynuował specjalista. – Zaczynamy od sprawdzenia bazy paszowej gospodarstwa, a następnie pokazujemy, jak rozdzielić zadawaną do tej pory paszę między stołem paszowym a robotem udojowym. Kolejnym krokiem jest analiza pasz przy pomocy mobilnych urządzeń NIR.
– Na miejscu sprawdzamy zawartość składników pokarmowych, zarówno pasz objętościowych, jak i komponentów pasz treściwych, które są wykorzystywane w gospodarstwie. Na tym etapie ustalamy, jakie są plusy i potencjalne zagrożenia oraz co można zmienić w zasiewach na kolejne lata – wymieniał Grygiel.
Po konsultacji dane są wprowadzane do programu bilansującego dawki. Dzięki temu firma dysponuje bazą informacji, którą po zainstalowaniu robota i wygenerowaniu przez niego pierwszych informacji – można korygować.
– Nasze oprogramowanie – Robotscan pobiera dane z robota udojowego. Na ich podstawie analizujemy dane w postaci kilkudziesięciu parametrów. W oparciu o to określamy jakie są potrzeby czy ewentualne obszary do poprawy w stadzie oraz bilansujemy dawkę pokarmową dla konkretnego stada krów. Mamy też solidną porcję informacji do aktualizacji tabel żywieniowych, dostępów do doju i ilości pozyskania mleka w czasie na robocie. Doradzamy, jak podzielić stado na grupy żywieniowe, w jaki sposób ma być zadawana pasza i z jaką częstością a następnie dobieramy konkretne rozwiązania z naszej oferty – mówił Michał Grygiel, przedstawiając pokrótce zakres działania doradców żywieniowych firmy Agrifirm.
Krowy nie chcą chodzić – co im przeszkadza?
- Kulawizny.
- Choroby (w tym m.in. ketoza i kwasica) oraz stres cieplny.
- Okresowo pusty stół paszowy.
- Zła smakowitość pasz dostępnych na stole paszowym, ze względu na ich niską jakość.
- Pasza o zbyt niskiej (uboga) lub zbyt wysokiej wartości pokarmowej (bogata) na stole paszowym.
- Zbyt duża lub za mała dawka pasz treściwych w robocie udojowym.
- Nieodpowiednie warunki środowiskowe (śliskie posadzki, zbyt duża obsada, niewłaściwe zachowanie ludzi wobec zwierząt).