Roboty pod biegunem
Automatyczne systemy doju (AMS) od ponad dwóch dekad zmieniają oblicze produkcji mleka w Europie. Finlandia, która od 25 lat stosuje roboty udojowe, należy dziś do światowych liderów w tej technologii – zarówno pod względem rozwoju ferm robotowych, jak i kompleksowego podejścia do efektywności pracy oraz dobrostanu zwierząt.
tekst: dr Mira Wieczorek
Z fińskich doświadczeń coraz częściej korzystają także inne kraje. 4dBarn to firma konsultingowa z Finlandii współpracująca z Uniwersytetem Wisconsin–Madison oraz ekspertami ds. dobrostanu. Specjalizuje się w projektowaniu obór robotowych na całym świecie. Zrealizowała projekty w 16 krajach, w tym już 20 ferm w Japonii.
– Robot nie rozwiąże problemów, jeśli inne rzeczy nie działają właściwie. Będzie tylko powodem frustracji z powodu źle wydanych pieniędzy – podkreślali Jouni Pitkaranta i Virpi Huotari podczas prelekcji w ramach seminariów „Mleko 4.0: Roboty udojowe – poradnik kupującego i praktyka wdrażania”.

Finlandia – kraj robotów udojowych
W Finlandii koszt wyprodukowania litra mleka jest zbliżony do warunków polskich (około 50 eurocentów), ale koszt siły roboczej to niemal dwukrotność stawek polskich. To może tłumaczyć, dlaczego fińscy hodowcy znacznie szybciej zaczęli wdrażać automatyzację. Obecnie:
- średnia wielkość stada: 60 krów dojnych, wydajność: 10 867 kg ECM,
- żywienie praktycznie bez kiszonki z kukurydzy (klimat),
- temperatury pomiędzy –35ºC a +35ºC,
- cena mleka: ok. 50 eurocentów,
- koszt pracy: 16–18 euro/godz.,
- robotyzacja od wczesnych lat 2000.,
- nowe inwestycje to zazwyczaj 2–4 roboty udojowe,
- największa farma jest wyposażona w 12 robotów,
- aż 65% mleka w kraju pochodzi z obór zrobotyzowanych,
- 90% nowych inwestycji to obory robotowe, ale dużo jest też modernizacji tradycyjnych hal udojowych i zastępowania ich robotami.
Cały czas się uczymy
„Wstawimy robota i będziemy mieć święty spokój”. Niestety nie tak to działa, choć taki przekaz marketingowy trafiał do hodowców na początku „ery robotowej”. Roboty miały ułatwić życie hodowcom. I mimo że pozornie tak było, początkowo wielu z nich nie było zadowolonych z efektów – oczekiwana poprawa wydajności pracy nie zawsze następowała. Dopiero szczegółowa analiza tysięcy godzin pracy w różnych oborach pokazała, że robot nie rozwiąże problemów, jeśli obora i organizacja pracy nie są zaprojektowane właściwie. Wnioski były jednoznaczne: kluczowe znaczenie ma funkcjonalność całego gospodarstwa, przepływ zwierząt i ludzi oraz organizacja codziennych czynności.
Czas to pieniądz – dosłownie
– Rozpoczęliśmy analizy i obserwacje i ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że w wydajności pracy między fermami są ogromne różnice – wyjaśniali Jouni Pitkaranta i Virpi Huotari z firmy 4dBarn. Przeanalizowano kilka parametrów, ale jednym z najważniejszych okazała się ilość mleka wyprodukowanego na godzinę pracy człowieka. Analizy pokazały, że:
- najlepsze fermy osiągały ponad 1000 litrów mleka na godzinę pracy,
- fermy z jednym robotem mieściły się w zakresie: 140–500 l/h,
- fermy z 2 robotami – 200–900 l/h,
- fermy z 3–8 robotami –300–900 l/h.
Wiele mówi też czas poświęcany na jedną krowę dziennie. Zebrane dane pokazały, że różnica między fermami wynosiła od 1,6 do 14,6 minut dziennie na zwierzę. Nawet porównując dwie fermy, każdą po 300 krów, ze środka stawki – bardzo dobrą (ale nie doskonałą) i średnią (której daleko było do najgorszej) – otrzymujemy zaskakujące wyniki.
Przykład dwóch ferm:

Różnica to „tylko” 10 godzin dziennie. Ale rocznie to już… 3650 godzin pracy więcej, warte około 75 000 euro. W ciągu 20 lat (tyle średnio użytkuje się oborę) to już 1,5 mln euro. Przy czym krowa B była obsługiwana tylko 2 min dziennie dłużej niż krowa A! Te proste wyliczenia dowodzą, że dobry projekt obory to inwestycja o wielokrotnie większym znaczeniu niż sam koszt budowy.

Dlaczego AMS?
Od robotów nie uciekniemy – twierdzą Finowie i wiedzą, co mówią, bo kryzys związany z brakiem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników do doju dotyka i naszych hodowców. Dlatego na pierwszym miejscu jest praca, potem praca i jeszcze raz praca. Roboty zapewniają oszczędność czasu i elastyczne godziny pracy. Bonusem jest wyższa wydajność krów poprzez lepsze wykorzystanie ich potencjału genetycznego i możliwość doju trzy (i więcej) razy dziennie. Stawiając na roboty, nie dość że idziemy z duchem czasu i automatyzujemy (cyfryzujemy) swoje gospodarstwo, ale potrafimy się rozwijać bez zatrudniania kolejnych pracowników.
Decyzja na lata
Projekt obory to decyzja na 20 lat – tyle trwa amortyzacja obiektu.
„Z dnia na dzień można zmienić dawkę żywieniową, w tydzień przeszkolić pracownika. Ale złego projektu obory nie da się (łatwo) naprawić. Jak beton wyschnie, w obiekcie niewiele się już zmienia. To zostanie na zawsze. Dlatego każdą dużą inwestycję zaczynamy od planu strategicznego na 20 lat, analizy potrzeb i przyszłego rozwoju gospodarstwa oraz dokładnego projektu 3D z uwzględnieniem przepływu ludzi, zwierząt i danych”.
Idealna obora robotowa
Kluczowe punkty, które decydują o powodzeniu inwestycji:
- Wentylacja, schładzanie, możliwość wybiegu, przestrzenie do sortowania, miejsce dla cieląt itp.
- Wygodne legowiska – miękkie, czyste, o odpowiedniej długości (1,2–1,25 m). Wyściełane najlepiej piaskiem (lub separatem czy z materacami). Takie, by krowa leżała 12–13 godzin dziennie – to warunkuje zdrowie i wysoką wydajność.
- Szerokie, dobrze zaprojektowane korytarze gwarantujące płynny ruch.
- VIC (very important cow) sektor – osobny boks dla krów w okresie okołoporodowym (3 tygodnie przed i po wycieleniu), gdzie zwierzęta mają stały dostęp do robota, minimum stresu i brak przegrupowań.
- Fetch pen – system do wyłapywania krów, który oszczędza pracę ludzi. Krowa, która nie chce podejść do robota, przechodzi do strefy bez wody i paszy – jedyną drogą wyjścia jest przejście przez robota.
- Profesjonalne stanowiska do zabiegów – korekcji racic, inseminacji, zabiegów weterynaryjnych.
- Inteligentne bramki (dodatkowy „pracownik”) – sterują kierunkiem ruchu krów i umożliwiają automatyczne sortowanie.
- Odpowiednia przestrzeń przy stole paszowym – minimum 0,6 m na zwierzę, aby 70–80% krów mogło jeść jednocześnie.
- Odpowiednio duża przestrzeń przy robotach.
- System kąpieli racic – umieszczony strategicznie (najlepiej po przejściu ze stołu paszowego, nie bezpośrednio za robotem).