Mlekpol skupuje, płaci i inwestuje

– Konsolidacja jest potrzebna branży mleczarskiej – mówi Edward Borawski, prezes zarządu Mlekpolu. – Niestety obecnie nie funkcjonują żadne mechanizmy, które mogłyby ją wspierać – dodaje. W jego opinii powinien powstać fundusz konsolidacyjny. W specjalnym wywiadzie dla „Hodowli i Chowu Bydła” Edmund Borawski zapowiada kolejne inwestycje Mlekpolu.

tekst: Radosław Iwański, zdjęcia: Materiały prasowe

Mlekpol jest jedną z największych spółdzielni mleczarskich w Polsce. Przez lata z sukcesami budował Pan jego markę. Co było najtrudniejsze, a co Pana miło zaskoczyło w tworzeniu marki?
Nasza spółdzielnia powstała w 1980 r. i przez blisko 40 lat funkcjonowania zmagała się z różnymi przeciwnościami i problemami. Należy zauważyć, że Mlekpol swoją działalność rozpoczął w trudnym okresie, poprzedzającym tzw. transformację ustrojową. Wówczas nastąpił gwałtowny kryzys gospodarczy, który dotknął również branżę mleczarską, dlatego musieliśmy dołożyć wszelkich starań, aby sprostać wymaganiom rynku, uzyskać jak najwyższą jakość surowca i zintensyfikować produkcję mleka i innych przetworów nabiałowych. W ciągu tych 40 lat stanęliśmy również przed trudnym zadaniem konsolidacji wielu zakładów mleczarskich w całym kraju – mimo obaw udało się to zrealizować.

Praca, którą wykonaliśmy, została zwieńczona sukcesem, staliśmy się jedną z największych spółdzielni mleczarskich w Polsce i w Europie – to jedno z naszych największych osiągnięć.

Zdobycie pozycji lidera branży nie byłoby możliwe bez niezwykłego zaangażowania się rolników oraz pracowników Mlekpolu. Jestem dumny, że przez te wszystkie lata zbudowaliśmy grupę kompetentnych, zaangażowanych i sumiennych pracowników i partnerów. Warto podkreślić, że w 2019 r. dokonaliśmy rekordowego skupu mleka, który wyniósł niemal 2 mld litrów (16,3% całego skupu w Polsce). To ponad 5% więcej niż w 2018 r., przy krajowej dynamice wzrostu wynoszącej 2%. Według prognoz w 2020 r. uzyskamy ponad 2 mld litrów surowca. Na uwagę zasługuje również cena skupu mleka – średnio w ubiegłym roku kształtowała się na poziomie 1,52 zł/litr. Biorąc pod uwagę największe podmioty skupowe, jest to najwyższa cena oferowana rolnikom w Polsce. Mam to szczęście, że pełniąc funkcję prezesa Mlekpolu, mogłem bezpośrednio wpływać na dynamiczny rozwój naszej spółdzielni.

Przez lata Mlekpol inwestował w rozwój, poszerzając możliwości produkcyjne. Jak ocenia Pan ostatnie inwestycje? Czy Mlekpol ma plany inwestycyjne na kolejne lata?
Każdy z nas zna powiedzenie: kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Zasada ta dotyczy również naszej branży. Blisko 40-letnia historia funkcjonowania spółdzielni pokazuje, że inwestycje są niezbędne w prowadzeniu tak rozbudowanego przedsiębiorstwa, które oferuje swoje produkty zarówno polskim, jak i zagranicznym konsumentom. Od początku naszej działalności zarówno w samej spółdzielni, jak i w gospodarstwach rolnych zaszły ogromne, pozytywne zmiany, których nie osiągnęlibyśmy bez inwestycji.

Wiosną tego roku uruchomiliśmy w Mrągowie Zakład Sproszkowanych Wyrobów Mleczarskich. Inwestycja pozwala na całkowite zagospodarowanie surowca uzyskiwanego od rolników, dzięki czemu możemy wytworzyć trwałe i specjalistyczne produkty w proszku dobrej jakości i w dużych ilościach. Proszkownia zabezpiecza naszym członkom dalszy dynamiczny wzrost produkcji mleka, zapewniając również jego opłacalność. To bardzo istotne, zwłaszcza w czasie pandemii koronawirusa.

W planach mamy kolejne inwestycje – będziemy o nich informować na bieżąco.

Mlekpol ogromną wagę przykłada do marketingu. Czy producenci mleka zdają sobie sprawę z potrzeb inwestowania w tę gałąź działalności?
Marketing jest niezbędny w procesie budowania pozycji i świadomości marki wśród konsumentów. Założenie to towarzyszyło nam od początku działalności, przykładem są ogólnopolskie kampanie dotyczące naszych najpopularniejszych produktów, w tym mleka Łaciatego (ostatnia – jubileuszowa z okazji 25-lecia powstania marki). Wielowektorowa praca w kontekście jego promocji sprawiła, że zyskało ono uznanie w oczach polskich i zagranicznych konsumentów.
W Mlekpolu stworzyliśmy kompetentny zespół specjalistów do spraw marketingu, który ściśle współpracuje z agencją public relations w zakresie budowania strategii komunikacji i jej realizacji.

Mlekpol, jako lider branży mleczarskiej, swoich wysiłków nie koncentruje wyłącznie na promocji produktów, ale realizuje także wyższy cel – naszą misją jest edukacja dotycząca dbałości o zdrowy rozwój oraz styl życia polskich rodzin (ze szczególnym uwzględnieniem dzieci). Mlekpol nie tylko inspiruje do zmian, ale także, przy wsparciu ekspertów, proponuje konkretne rozwiązania, daje narzędzia, które pomagają rodzinom wprowadzać odpowiednie nawyki żywieniowe.

Mleko jest produktem oczywistym, w jaki sposób należy je promować?
Mleko niemal od zawsze jest ważnym składnikiem diety człowieka. Z danych wynika, że jego spożycie (w czystej postaci) spada, choć należy zauważyć, że jednocześnie rośnie ogólne spożycie przetworów mleczarskich. W moim przekonaniu główny nacisk powinniśmy położyć na uświadamianie młodego pokolenia i przekazanie mu wiedzy na temat wartości spożywanego mleka. Starsze pokolenie wciąż chętnie sięga po mleczne produkty. Do osób młodych powinniśmy docierać za pomocą różnych kanałów – obecnie pozyskują one informacje głównie z Internetu i mediów społecznościowych, także za pośrednictwem influencerów, oraz za pomocą klasycznych mediów, które wciąż docierają do bardzo szerokiego grona odbiorców.

Do odbiorcy możemy dotrzeć także poprzez inne metody, np. współpracując ze szkołami, tworząc materiały edukacyjne, organizując wydarzenia czy konkursy. Dzieciom i młodzieży należy niejako zaszczepić nawyk spożywania mleka, który przekażą kolejnemu pokoleniu.

Jak ocenia Pan, dość negatywne we współczesnym świecie, tendencje promowania produktów roślinnych mających być substytutem produktów zwierzęcych, w tym mleka?
Na opisaną sytuację należy spojrzeć z dwóch perspektyw. Po pierwsze, powinno nas cieszyć, że konsumenci rozumieją potrzebę zwracania uwagi na jakość i pochodzenie spożywanych produktów. Z drugiej strony wśród opinii publicznej pojawia się wiele szkodliwych i nieprawdziwych informacji na temat spożywania mleka i innych produktów nabiałowych. Chcę podkreślić, że warto spożywać produkty pochodzenia roślinnego, jednak takiego bogactwa składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszych organizmów, obecnych w mleku i wyrobach mleczarskich, nie znajdziemy w żadnym innym całkowicie naturalnym surowcu.

Z rynkiem mleka i branżą mleczarską od pewnego czasu związane jest słowo klucz – „konsolidacja”. Jak Pan zapatruje się na ten proces? Czy według Pana oceny jest on nadal potrzebny?
Konsolidacja jest potrzebna branży mleczarskiej, nie może to być jednak proces, który przeprowadzamy bez dokładnego planu i bez dogłębnej analizy. Niestety, obecnie nie funkcjonują żadne mechanizmy, które mogłyby ją wspierać. Konsolidacja generuje bowiem wysokie koszty, które w głównej mierze ponosi podmiot przyjmujący. Wśród wydatków należy wymienić przede wszystkim wyrównanie cen mleka, spłatę zobowiązań finansowych, podatki, inne obciążenia fiskalne itp. Dlatego właśnie konsolidacja wymaga sukcesywnej pracy. Być może właściwym rozwiązaniem byłby fundusz konsolidacyjny w branży mleczarskiej lub konsolidacja produktowa. Proces ten wymaga rozmów i szerokich konsultacji, aby został odpowiednio przeprowadzony, nie ograniczając funkcjonowania podmiotów specjalizujących się w produkcji wyrobów lokalnych, regionalnych itp.

Rolnicy – producenci mleka i hodowcy bydła – to partnerzy biznesowi Mlekpolu. Jak się zmieniali przez lata? W jakim kierunku powinni iść w prowadzeniu biznesu? Czego oczekuje od nich Mlekpol?
Rolnicy to przede wszystkim właściciele naszej spółdzielni, bez ich ciężkiej codziennej pracy niemożliwe byłoby zbudowanie Mlekpolu i jego rozwój. Zarówno rolnicy, jak i prowadzone przez nich gospodarstwa w ciągu ostatnich lat przeszli ogromne zmiany. Wymienić możemy przede wszystkim wzrost wiedzy i świadomości na temat produkcji mleka oraz prowadzenia hodowli czy zmaksymalizowanie skupu mleka poprzez inwestycje i konsolidację gospodarstw (nieustannie poszerza się lista rolników, którzy dostarczają ponad milion litrów surowca rocznie). W 1982 r. największy dostawca sprzedawał 60 tys. litrów mleka, obecnie są to aż 3 mln litrów.

Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, należy podkreślić, że współpraca nie może się opierać na jednostronnych oczekiwaniach, ale na dialogu, wspólnocie celów i działań.

Jaką rolę w dążeniu do doskonałej jakościowo produkcji odegrała, Pana zdaniem, ocena wartości użytkowej bydła mlecznego?
Z ekonomicznego punktu widzenia rozwój gospodarstw mleczarskich polega na zwiększaniu ilości, poprawie jakości i parametrów mleka, aby uzyskać za nie jak najwyższą cenę. Ocena wartości hodowlanej jest jednym z najlepszych narzędzi do tego celu. Istotne jest, że informacje uzyskane podczas oceny dotyczą nie tylko całego stada, ale także poszczególnych krów. Uzyskanie przez hodowcę informacji o ilości i składzie mleka od każdej krowy pozwala na prowadzenie odpowiedniego brakowania, aby uzyskać zamierzony efekt ekonomiczny. Niebagatelna jest również informacja o ilości komórek somatycznych w mleku, która pokazuje aktualną zdrowotność krowy i pozwala na podjęcie ewentualnego szybkiego leczenia. Ocena wartości hodowlanej pozwala również, poprzez odpowiednią wiedzę i dobór buhajów, planować przyszły rozwój stada i produkcję coraz większych ilości najlepszej jakości mleka. Mając na uwadze korzyści – zarówno dla rolników, jak i dla spółdzielni – płynące z oceny dużych ilości mleka o najlepszym składzie, staramy się od wielu lat zachęcać do objęcia stad naszych dostawców oceną wartości hodowlanej i współuczestniczymy w kosztach, stosując dopłaty w cenniku.

Jakie dostrzega Pan szanse i zagrożenia dla rodzimego przemysłu mleczarskiego w czasach zagrożenia COVID-19?
Branżę mleczarską, podobnie jak inne sektory gospodarki, również dotknęła epidemia koronawirusa. W początkowej fazie stanęliśmy m.in. przed zadaniem intensyfikacji dostaw do sklepów spożywczych, ponieważ Polacy dokonywali masowych zakupów. Zagrożeniem było dla nas również zamknięcie granic i portów, które wstrzymały eksport i sprzedaż produktów Mlekpolu na innych rynkach. Problemy te są już za nami, jednak pandemia wciąż trwa, dlatego trudno w pełni wskazać i przewidzieć wszystkie skutki jej wpływu na rynek polskiego mleka. Na bieżąco monitorujemy sytuację epidemiczną, prognozy oraz wyniki gospodarcze i reagujemy na wszystkie niepokojące czynniki. Duże straty ponieśliśmy z tytułu uczestnictwa w programie „Szklanka mleka” dla szkół. Zamknięcie placówek edukacyjnych spowodowało, że pozostaliśmy z zapasami produktów i opakowań.

Dziękuję za rozmowę.