Mój standard liczby komórek somatycznych to 200 tys./ml – cz. 3

Liczba komórek somatycznych w mleku jest pochodną statusu zdrowotnego stada krów. Wpływa na niego wiele czynników środowiskowych, spośród których poprawne żywienie wysuwa się na pierwszy plan, a zwłaszcza jakość pasz. Warto także rozpoznać patogeny odpowiedzialne za choroby wymion i skutecznie je zwalczać.

tekst i zdjęcia: DR SEBASTIAN SMULSKI, UNIWERSYTET PRZYRODNICZY W POZNANIU

W poprzedniej części wspominałem o żywieniowych przyczynach wzrostu liczby komórek somatycznych. Prawidłowo zbilansowane żywienie to podstawa utrzymania dobrej zdrowotności wymion z niską zawartością komórek somatycznych w mleku. Pisząc o żywieniu, nie należy zapominać o wpływie mykotoksyn na obniżenie odporności, a pośrednio na wzrost liczby komórek somatycznych (LKS). W ostatnich latach ich niekorzystny udział w żywieniu krów mlecznych ma tendencję wzrostową. Wśród głównych mykotoksyn wyróżniamy aflatoksynę, zearalenon i deoksyniwalenol. Wszystkie wymienione toksyny wpływają na zwiększenie LKS, a także na wzrost liczby zapaleń wymienia. Oprócz negatywnego wpływu wymienionych toksyn na wymię obserwujemy także niekorzystny wpływ na:

  • obniżenie przyrostów dziennych,
  • odporność wymienia na drobnoustroje środowiskowe,
  • pracę żwacza,
  • płodność krów,
  • uszkodzenia strzyków,
  • biegunki,
  • zaburzenia metaboliczne,
  • zapalenia macicy i kulawizny.

Przeżuwacze są mało odporne na podwyższone stężenia mykotoksyn. Wrażliwość krów na nie wynika z poziomu ich degradacji w żwaczu. Biotransformacja w żwaczu różnych mykotoksyn zachodzi przez mikroorganizmy żwacza (np. pierwotniaki). Mają one zdolność do metabolizowania niektórych z nich. Badania naukowe dowodzą, że degradacja toksyn w żwaczu może osiągnąć nawet 90%. Jednak rozkład dotyczy tylko niektórych mykotoksyn. Dla przykładu zearalenon jest rozkładany w żwaczu przez pierwotniaki do α- i β-zearalenonu. Pierwszy z nich – α-zearalenon – jest mniej toksyczny dla organizmu, jednak β-zearalenon wykazuje właściwości podobne do estrogenów, przez co dochodzi do zaburzeń płodności oraz większej zapadalności na mastitis. Zarządzanie ryzykiem zatrucia mykotoksynami obejmuje kilka etapów: wykrywanie, zapobieganie i łagodzenie.

Regularna analiza składników pasz i kiszonki może pomóc w wykryciu potencjalnych zagrożeń dla zwierząt. Pamiętajmy, że badanie mykotoksyn w paszy nie jest proste ani tanie (ELISA, HPLC). Nawet jeśli na nie się zdecydujemy, to nie jesteśmy w stanie wykrywać produktów pośrednich mykotoksyn, które również negatywnie wpływają na funkcjonowanie organizmu krowy. Dobre przygotowanie i nadzór nad kiszonką są niezbędne, aby uniknąć dalszego wzrostu pleśni, a tym samym zapobiec produkcji mykotoksyn (ryc. 1).

Rycina 1. Wzorowo przygotowana i wybierana kiszonka z kukurydzy

Mimo, że nie jesteśmy w stanie wykryć wszystkich metabolitów toksyn, badanie paszy trzeba wykonywać. W tym celu warto korzystać z doradztwa firm paszowych. Nie można pominąć regularnego stosowania absorbentów mykotoksyn. Właściwe zarządzanie ryzykiem mykotoksyn jest niezbędne, aby uniknąć nieprzewidzianych strat i utrzymać stado mleczne o wysokiej wydajności.

Żywieniowe przyczyny wzrostu liczby komórek somatycznych wymagają znacznie szerszego objaśnienia. W niniejszym artykule zwróciłem uwagę tylko na często pomijany problem – mykotoksyn w paszy.

Patogeny zakaźne wymienia
Patogeny zakaźne gruczołu mlekowego omawiałem już na łamach „Hodowli i Chowu Bydła”. Postaram się w skrócie przypomnieć, na co należy zwracać szczególną uwagę. Najpoważniejszymi drobnoustrojami zakaźnymi, które wywołują zapalenie gruczołu mlekowego, są: Streptococcus agalactiae (paciorkowiec bezmleczności) i Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty). Warto zapamiętać nazwy łacińskie, gdyż bardzo często znajdują się na wynikach badania mikrobiologicznego mleka. Drobnoustrojem zakaźnym, występującym nie tak często jak Str. agalactiaeStaph. Aureus, jest także Mycoplasma bovis. Drobnoustrój ten z powodu swojego rozmiaru i braku ściany komórkowej zajmuje miejsce pośrednie między bakteriami a wirusami i w tradycyjnym badaniu mikrobiologicznym nie jest wykrywany. Obecnie laboratoria umożliwiają badanie mleka zbiornikowego na obecność Mycoplasma bovis i innych niebezpiecznych patogenów wymienia (w tym Str. agalactiaeS. aureus), wykorzystując techniki biologii molekularnej (real time PCR). Dzięki temu nowatorskiemu badaniu możliwa jest odpowiedź na pytanie: jakie bakterie są istotnym problemem w naszym gospodarstwie? Wymienione bakterie stanowią przyczynę długotrwałych infekcji podklinicznych, często określanych jako przewlekłe.

Paciorkowiec bezmleczności (Streptococcus agalactiae)
Jest to bardzo niebezpieczny drobnoustrój, który błyskawicznie się rozprzestrzenia podczas doju. Jedynym obserwowanym objawem jest wzrost LKS w sprzedawanym mleku. Nie obserwujemy większej liczby zapaleń klinicznych, które zwykle leczy się przy użyciu tub dowymieniowych. Własne obserwacje wskazują, że ten patogen występuje w stadach, gdzie nie wszystkie krowy wchodzące w okres zasuszenia otrzymują antybiotyk na zasuszenie. Podstawą zwalczania tego drobnoustroju jest znalezienie krów nosicielek za pomocą badania bakteriologicznego mleka. Leczenie ich z udziałem penetamatu (przy udziale lekarza weterynarii) jest zwykle wystarczające. Dalej należy przeprowadzić weryfikację mikrobiologiczną krów leczonych, ponownie wysyłając pobrane od nich próbki do badania w laboratorium. Jeśli stado nie jest zbyt liczebne (do 50 sztuk), to zwykle uwolnienie go od tego patogenu nie powinno przekroczyć sześciu miesięcy. Poza powyższym postępowaniem należy stosować skuteczne środki do dezynfekcji przeddojowej i podojowej wraz z dezynfekcją gum strzykowych po każdej krowie. Stan, który należy osiągnąć, to stado wolne od tego patogenu. Podstawą zwalczania jest zasuszanie krów pod kontrolą skutecznego antybiotyku. Tutaj nie możemy sobie pozwolić na selektywną terapię zasuszeniową, która polega na stosowaniu antybiotyku tylko u krów problematycznych pod kątem mastitis.

Gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus)
Patogen ten jest trudny do usunięcia ze stada. Powoduje wręcz identyczne objawy jak paciorkowiec bezmleczności. Wyeliminowanie go z wymion krów jest bardzo trudne.

Stan zadowalający to taki, w którym w stadzie znajduje się 3–5% krów zakażonych gronkowcem złocistym. Efektywność wyleczenia antybiotykami jest mniejsza niż 35%. Patogen ten posiada szereg mechanizmów, dzięki którym skutecznie radzi sobie z antybiotykami i układem immunologicznym krowy. Dziś nie ma skutecznego sposobu na efektywne leczenie tego zapalenia wymienia. Tematykę tę poruszałem na łamach „Hodowli i Chowu Bydła”. Najlepsze efekty leczenia są możliwe do osiągnięcia tylko u krów młodych (pierwsza, druga laktacja) i w pierwszych dniach laktacji (do pierwszego miesiąca). Leczenie w późniejszym czasie jest ekonomicznie nieuzasadnione. Podstawą uwalniania stada od gronkowca złocistego jest brakowanie krów nosicielek chronicznie chorych, poprawa jakości higienicznej doju (podobnie jak w przypadku paciorkowca bezmleczności) i szczepienia wszystkich zwierząt, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wymienionego patogenu.

Trzeba wspomnieć o rosnącym problemie obecności w stadach paciorkowca wymieniowego (Streptococcus uberis). Patogen ten występuje w każdym gospodarstwie, gdyż jest to drobnoustrój w połowie środowiskowy i w połowie zakaźny, a niektóre jego szczepy leczy się bardzo trudno. Zwalczanie gronkowca złocistego, paciorkowca bezmleczności oraz paciorkowca wymieniowego wymaga ścisłej współpracy z lekarzem weterynarii, co z pewnością zaowocuje zmniejszeniem liczby komórek somatycznych w sprzedawanym mleku. 