Troska o dobrostan zwierząt
priorytet w rozwoju gospodarstwa

Beata i Rafał Andrzejewscy ze Strzelec Małych w Wielkopolsce są Laureatami Krajowymi 28. edycji, organizowanego od prawie 30 lat, ogólnokrajowego konkursu AgroLiga. Jury konkursowe doceniło zarówno wysiłek włożony w intensywny rozwój gospodarstwa, jak i uzyskiwane wyniki produkcyjne.

tekst i zdjęcia: RYSZARD LESIAKOWSKI, zdjęcia: NATALIA ANDRZEJEWSKA

Dobra zdrowotność zwierząt jest podstawowym warunkiem rentownej produkcji zwierzęcej – podkreśla Rafał Andrzejewski, prowadzący wraz żoną Beatą oraz synem Mateuszem 120-hektarowe gospodarstwo, w którym utrzymują 145 krów o średniej rocznej wydajności rzędu 11 tys. kg mleka. Jak informują rozmówcy, troska o dobrostan przynosi pozytywne efekty zarówno w hodowli trzody chlewnej, jak i bydła mlecznego.

Małżeństwo ze Strzelec Małych gospodaruje na własny rachunek od 2002 roku, kiedy to od rodziców przejęło 20-hektarowe gospodarstwo. W tym czasie utrzymywano w oborze uwięziowej 17 krów o średniej rocznej wydajności ok. 7,5 tys. kg mleka oraz prowadzono tucz trzody chlewnej. – Najpierw inwestowaliśmy w chlewnie, w 2004 roku wybudowaliśmy porodówkę dla loch i warchlakarnię z posadzkami ażurowymi oraz tuczarnię na głębokiej ściółce. Utrzymywaliśmy 25–30 loch w cyklu zamkniętym – opowiada pani Beata. Jak informuje, wolnostanowiskowa obora z posadzką ażurową, mieszcząca 100 boksów legowiskowych została wzniesiona w 2012 roku. W tym czasie stado liczyło ok. 25 krów i użytkowano ok. 30 ha. Trzeba przyznać, że tempo rozwoju produkcji mleka w tym gospodarstwie w ciągu minionych 10 lat jest imponujące.

W rozbudowanej w 2021 r. oborze znajduje się łącznie 185 boksów legowiskowych

Rozbudowa obory
– Od początku tego roku nie zajmujemy się już produkcją tuczników. Zlikwidowaliśmy hodowlę trzody chlewnej, ponieważ w ostatnim czasie ten kierunek okazał się nierentowny, a ponadto dużym zagrożeniem jest choroba ASF. Decyzja przyszła łatwo, gdyż inwestycje w świnie już się zamortyzowały i nie mieliśmy obciążeń z tego tytułu – opowiadają Andrzejewscy. Jak wyjaśniają, zdecydowali się rozwijać produkcję mleka i w ubiegłym roku rozbudowali oborę. Budynek został wydłużony i poszerzony, obecnie mieści się w nim 185 boksów legowiskowych. Dobudowana część jest już częściowo zasiedlona. W całej oborze korytarze spacerowe pokrywa posadzka ażurowa, pod którą znajdują się kanały na gnojowicę. W nowej części obory boksy legowiskowe wyścielone są wielowarstwowymi materacami, a w starej matami gumowymi.

– Materace zapewniają krowom większy komfort wypoczynku niż maty gumowe. Dlatego z czasem maty wymienimy na materace – nadmienia junior, Mateusz Andrzejewski. Młody hodowca poprawy dobrostanu upatruje także w ograniczeniu skutków stresu cieplnego w okresie letnim, dzięki zainstalowaniu wzdłuż drabiny paszowej linii zraszającej krowy, która będzie współpracowała z  wentylatorami. Aktualnie stres cieplny niweluje izolacja termiczna pokrycia dachowego nad oborą oraz zamontowane w niej pionowe wentylatory.

– Syn od najmłodszych lat angażuje się w prace w gospodarstwie, a od 4 lat, po skończeniu szkoły średniej, pracuje z nami w gospodarstwie. Od tego czasu inwestycje wyraźnie przyspieszyły. Jak każdy młody człowiek, ma wizję rozwoju gospodarstwa, staramy się być pomocni w realizacji tych zamierzeń – nadmienia pani Beata.

Pamiątkowe zdjęcie Beaty i Rafała Andrzejewskich oraz pary prezydenckiej z gali wręczania wyróżnień laureatom konkursu AgroLiga 2020 (lipiec 2021)

Automatyzacja produkcji jest nieuchronna
W rozbudowanej oborze krowy dojone są w dojarni typu „rybia ość” (2 × 5) wzniesionej w 2012 roku. – Dój 120 krów trwa obecnie ok. 6 godzin. Nie rozbudowujemy hali udojowej, ponieważ kolejną pilną inwestycją będzie zakup robotów udojowych. W budynku jest już przygotowane miejsce do montażu trzech takich urządzeń – mówi młody hodowca. Wtóruje mu senior, Rafał Andrzejewski – jest to technologia sprawdzona, która w obliczu braku pracowników i systematycznie rosnących kosztów robocizny staje się rozsądną alternatywą dla dojarni.

– Czas zaoszczędzony na dojeniu krów można przeznaczyć na inną działalność. Zamierzam zwiększyć bezpieczeństwo ekonomiczne naszego gospodarstwa dzięki opasowi rodzących się u nas buhajków, które obecnie są sprzedawane. Opas bydła to nie tylko dodatkowy dochód, ale także szansa na przetrwanie dekoniunktury na rynku mleka, czego nigdy nie można wykluczyć. Dotychczas takim buforem bezpieczeństwa była hodowla trzody chlewnej – mówi Mateusz Andrzejewski. Jak wyjaśnia, w gospodarstwie obecnie nie ma budynków, które można byłoby dostosować do opasu bydła. W praktyce oznacza to konieczność budowy bukaciarni. Nowy budynek będzie przeznaczony dla 100 opasów.

Kampania prowadzona w mediach społecznościowych „Dziękujemy, że pijecie mleko” cieszyła się dużym poparciem hodowców. Zaangażowali się w nią także państwo Andrzejewscy z synem

Warto dbać o użytki zielone
– Bazę paszową dla bydła w naszym gospodarstwie stanowią użytki zielone i uprawa kukurydzy. Zawsze dużą wagę przywiązywaliśmy do lucerny, której uprawa zajmuje obecnie ok. 20 ha. Roślina ta dostarcza dużo relatywnie taniego białka, a z uwagi na rozbudowany system korzeniowy toleruje okresowy niedobór wody – relacjonuje Rafał Andrzejewski. Jak informuje, co roku wysiewa na powierzchni ok. 10 ha Mieszankę Gorzowską, jako poplon ozimy. W swoim składzie zawiera ona życicę wielokwiatową, inkarnatkę oraz wykę ozimą, dostarcza nie tylko wartościowej paszy dla bydła, ale, podobnie jak lucerna, pozytywnie wpływa na strukturę gleby. – Dużą wagę przywiązujemy także do naturalnych łąk, których mamy ok. 10 ha. Aby pozyskać z nich wartościową paszę, co 3–4 lata podsiewamy je szlachetnymi gatunkami traw – mówi młody hodowca. Rozmówcy podkreślają, że troska o użytki zielone i pozyskiwane z nich pasze objętościowe wysokiej jakości ograniczają wydatki na zakup koncentratów białkowych oraz zmniejszają zużycie pasz treściwych. Jednocześnie mniejsze jest ryzyko zakwaszenia żwacza, a schorzenie to sprzyja występowaniu wielu innych chorób u krów mlecznych.

– Kukurydzę uprawiamy na powierzchni ok. 60 ha, z których 40 ha przeznaczamy na kiszonkę, a 20 ha na ziarno – mówią rozmówcy. Jak informują, w zakresie żywienia krów współpracują z doradcą z firmy paszowej. Krowy produkcyjne podzielne są na dwie grupy, tj. do setnego dnia laktacji i powyżej setnego dnia. Sporządzany TMR pokrywa produkcję ok. 32 kg mleka, mlecznice o wyższej wydajności otrzymują dodatek paszy treściwej w dwóch stacjach paszowych. Każda podaje krowom dwa rodzaje paszy treściwej, różniące się koncentracją energii. – Krowy tuż po wycieleniu otrzymują specjalistyczną paszę z dodatkami energetycznymi. Druga pasza jest typowo produkcyjna, jeden kilogram pokrywa produkcję ok. 2 kg mleka – wyjaśnia hodowca. – W stadzie wyróżniamy także dwie grupy krów zasuszonych, tj. w okresie zasuszenia właściwego i na około trzy tygodnie przed wycieleniem. Podstawą żywienia krów w okresie zasuszenia są kiszonki z traw z niewielkim dodatkiem kiszonki z kukurydzy. Krowy na trzy tygodnie przed porodem otrzymują TMR przewidziany dla krów w okresie laktacji – uzupełnia Mateusz Andrzejewski.

Zdaniem Mateusza Andrzejewskiego automatyczna stacja pojenia znacznie ułatwia karmienie cieląt pójłem mlecznym

Cielność badana trzykrotnie
Efektem wysokiej jakości pasz objętościowych i poprawnego żywienia jest nie tylko zadowalająca wydajność mleczna krów, ale także dobre parametry rozrodu. Średni okres międzywycieleniowy w tym stadzie wynosi ok. 385 dni, co przy średniej rocznej wydajności rzędu 11 tys. kg mleka należy uznać za bardzo dobry rezultat. – Większość ciąż uzyskujemy w wyniku stosowania programów hormonalnych. Staramy się wykryć możliwie jak najwięcej rui naturalnych poprzez obserwację zwierząt. Nie korzystamy obecnie z żadnego elektronicznego systemu wykrywania rui. Po zamontowaniu robotów udojowych sytuacja się zmieni – mówi junior. Jego zdaniem duży wpływ na parametry rozrodu stada ma monitorowanie cielności pokrytych krów. Ważne jest szybkie wykrycie niecielnych sztuk i ponowne ich inseminowanie.
– W naszym stadzie praktykujemy trzykrotne potwierdzanie cielności. Pierwsze badanie wykonuje lekarz weterynarii w terminie ok. 30 dni po pokryciu. Najczęściej do zaniku zarodków dochodzi do ok. 50 dni po inseminacji. Aby mieć pewność, że to się nie zdarzyło, sprawdzamy ponownie cielność po 50 dniach od pokrycia za pomocą testu PAG, wykonywanego na próbce mleka pobranej podczas rutynowego próbnego udoju. Ponadto, chcąc uniknąć zasuszenia niecielnej krowy, tuż przed zasuszeniem wykonujemy trzecie badanie, również z wykorzystaniem testu PAG – relacjonuje Mateusz Andrzejewski. W jego opinii potwierdzanie lub wykluczanie cielności za pomocą testów PAG jest bardzo wygodne, sprowadza się jedynie do przekazania osobie wykonującej próbny udój informacji, dla których krów test ten ma być wykonany.

Celem są krowy wysokowydajne i długowieczne
Poprawne żywienie, umiejętne zarządzanie rozrodem krów oraz troska o dobrostan są przesłankami do odnoszenia sukcesów w hodowli bydła mlecznego. Okazuje się, że w odwiedzonym gospodarstwie w Strzelcach Małych hodowla krów mlecznych ma blisko 60-letnią tradycję. W tym gospodarstwie ocena użytkowości mlecznej krów, będąca podstawą pracy hodowlanej, jest prowadzona do 1963 roku. – Syn jest czwartym pokoleniem, które zajmuje się w naszym gospodarstwie hodowlą bydła mlecznego – nadmienia Rafał Andrzejewski. Pytamy zatem o obecny cel hodowlany.

– W doborze buhajów, oprócz wydajności mlecznej krów, zwracamy także uwagę na mocne nogi i zdrowe racice. W naszej oborze z posadzką ażurową na korytarzach spacerowych są to bardzo pożądane cechy. Ponadto na uwadze mamy również płodność i zdrowotność wymion. Celem są krowy wysokowydajne i długowieczne – odpowiada Mateusz Andrzejewski. Jak informuje, w zakresie kojarzeń par rodzicielskich współpracuje z doradcą hodowlanym.

Rozmówcy w 100% korzystają z nasienia młodych buhajów z genomową oceną wartości hodowlanej. W tym stadzie na szeroką skalę stosowane jest nasienie seksowane. Kryte są nim wszystkie jałówki oraz najlepsze w stadzie krowy. – Obecnie powiększamy stado i odchowana młodzież pozostaje w gospodarstwie. Po osiągnięciu pełnej obsady duża liczba rodzących się jałówek umożliwi prowadzenie ostrej selekcji hodowlanej – relacjonują rozmówcy. Jak podkreślają, tylko wysokowydajne i zdrowe krowy zapewniają rentowną produkcję mleka.

Hodowcy wiele uwagi przywiązują także do odchowu żeńskiej młodzieży. – Tylko z poprawnie odchowanej jałówki wyrośnie wysokomleczna krowa. Sukces w odchowie cieląt tkwi w możliwie jak najszybszym podaniu siary oseskom. Staramy się to robić w ciągu dwóch pierwszych godzin życia cieląt – nadmienia junior Andrzejewski. Jak informuje, jałóweczki przez pierwsze 3–4 tygodnie odchowywane są indywidualnie w kojcach lub budkach zewnętrznych. Następnie młode zwierzęta utrzymywane są w kojcach grupowych i karmione do ok. 80. dnia życia pójłem mlecznym, podawanym z automatycznej stacji pojenia cieląt. Jałówki kryte są w wieku ok. 13 miesięcy. W stadzie prowadzona jest profilaktyka weterynaryjna. Zwierzęta szczepione są przeciwko BVD, IBR i chorobom odchowu cieląt. Produkowane mleko zawiera w mililitrze ok. 200 tys. komórek somatycznych, co świadczy o dobrej zdrowotności wymion.

Niska rentowność produkcji mleka
– Dotychczas z naszej działalności udawało się nam wygospodarować zysk i rozwijać gospodarstwo. Cały czas zwiększamy produkcję towarową, inwestujemy w nowoczesne technologie, aby produkować coraz bardziej efektywnie, ale trudno przewidzieć, co będzie dalej. Obecnie rentowność produkcji mleka jest niska, mimo, wydawałoby się, dobrych cen za mleko, w styczniu bieżącego roku za litr surowca o zawartości 4,24% tłuszczu i 3,59% białka nasza mleczarnia zapłaciła 1,99 zł netto. Problemem są systematycznie rosnące ceny nawozów, środków ochrony roślin, paliwa, energii elektrycznej oraz pasz – mówi Rafał Andrzejewski. W jego opinii optymizmem nie napawa także zapowiadane wdrażanie przemian w unijnym rolnictwie w ramach Zielonego Ładu. – Niepewność jutra nakazuje roztropne inwestowanie, nakłady inwestycyjne nie mogą nadmiernie obciążać kosztów produkcji – konkluduje hodowca. Taka roztropność dobrze wróży dalszemu rozwojowi tego gospodarstwa. Przyznany Beacie i Rafałowi Andrzejewskim w konkursie AgroLiga 2020 tytuł Laureata Krajowego jest w pełni uzasadniony. Gala wręczania wyróżnień odbyła się na początku lipca ub.r. w Warszawie, w ogrodach Pałacu Prezydenckiego. Nagrody wyróżnionym rolnikom wręczał prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką. 

Beata i Rafał Andrzejewscy od 20 lat z sukcesem inwestują w rozwój swojego gospodarstwa, 10 lat temu wybudowali bezściełową oborę wolnostanowiskową, którą następnie rozbudowali. Na zdjęciu z synem Mateuszem

Zbliżające się wydarzenia

Potrzebujesz tą treść? Napisz do nas na biuro@polskafederacja.pl