50 hektarów to za mało na jeden profil. Rolnicy stawiają na wielokierunkowość
Dywersyfikacja produkcji rolnej ma sens. To jedna ze strategii budowania odporności gospodarstwa. Na wybór takiej drogi zdecydowali się rolnicy z wielkopolskiego Sikorzyna, państwo Dańczakowie.
Marcin Jajor, zdjęcia: Marcin Jajor

- Zróżnicowana produkcja rolna może dać większą stabilizację cenową. Rozprasza także ryzyko rynkowe.
- Zwiększa także odporność gospodarstwa na zmiany klimatyczne, co ma kluczowe znaczenie w tych czasach.
- Również istotne jest to, że szersza działalność rolnicza prowadzi do optymalizacji wykorzystania zasobów i pracy.
Choć dywersyfikacja wymaga szerszej wiedzy i często większych nakładów inwestycyjnych na stracie, w obliczu nieprzewidywalnego rynku i zmieniającego się klimatu, może dać bezpieczeństwo ekonomiczne rolnikom.
Dywersyfikacja wg państwa Dańczaków
Anna i Adam Dańczak z miejscowości Sikorzyn (woj. wielkopolskie) gospodarstwo przejęli po rodzicach w 2007 r.
Zaczynali od niespełna 10 ha. Dziś uprawiają ok. 50 ha ziemi i prowadzą hodowlę zwierząt – trzody chlewnej w cyklu zamkniętym (ok. 13 macior i ok. 150–200 tuczników), 25 krów mlecznych o średniej wydajności ok. 36 l mleka dziennie oraz chów bydła z przeznaczeniem na opas.
Hodowcy w ciągu roku sprzedają łącznie do zakładu ubojowego ok. 30 sztuk bydła (razem z krowami) w wadze ok. 700 kg (poubojowo).

Druga noga finansowa
Na ich potrzeby w lipcu 2025 r. zdecydowali się na montaż hali namiotowej.
– Dzięki produkcji mleka mamy cielaki na opas, ale nie planujemy jej rozwijać, bo wiązałoby się to z większymi nakładami pracy w starej oborze, gdzie większość prac trzeba wykonać ręcznie – przyznają rolnicy.
Obecnie doją krowy łącznie dwie godziny w ciągu dnia, a dzięki mniejszej pracochłonności przy obsłudze opasów, mogą też produkować w większym zakresie wołowinę.
Dywersyfikacja produkcji rolnej jest dobrą odpowiedzią na niestabilną sytuację na rynkach rolnych. Przykładowo, w okresie gorszej koniunktury na rynku mleka stabilny dochód może zapewnić produkcja wołowiny i na odwrót.
Koszt inwestycji w utrzymanie opasów
Byki przeznaczone do opasu od trzeciego miesiąca życia utrzymywane są w przestronnej hali namiotowej przeznaczonej dla100 sztuk bydła opasowego. Hala ma konstrukcję łukową, która w osi podłużnej budynku jest oparta na betonowych blokach typu lego do wysokości 1,2 m. W hali znajduje się boczny stół paszowy o szerokości 4 m ze skośną drabiną paszową oraz 10 kojców legowiskowych na głębokiej ściółce o wymiarach 8 ×5 m i z systemem wygrodzeń.
W czasie naszej wizyty w każdym znajdowało się ok. 5–6 zwierząt, co łącznie daje ok. 40 sztuk bydła.
Hodowcy jednorazowo wykorzystują do ścielenia dwie bele słomy o średnicy 130 cm co ok. 3 dni. Materiał uzupełniają ścielarką.
– Niestety znakomitą większość słomy musimy kupić, ale z drugiej strony dysponujemy doskonałym nawozem w postaci obornika, który jest deficytowym towarem i zawsze znajdą się na niego chętni – podkreślają hodowcy z Sikorzyna.
Cała inwestycja, obejmująca halę namiotową o wymiarach 50 m długości i 12 m szerokości wraz z kompleksowym montażem wyposażenia (w tym podgrzewanymi poidłami), pochłonęła ok. 700 tys. zł.
Jak zwraca uwagę Anna Dańczak, decyzję o budowie hali namiotowej hodowcy podjęli ze względu na jej stosunkowo niewielki koszt oraz krótki czas od rozpoczęcia prac do zasiedlania. Ponadto hala zapewnia zwierzętom bardzo dobre warunki środowiskowe i znacząco ułatwia ich obsługę.

