Intuicyjność przede wszystkim

Raporty wynikowe z oceny wartości użytkowej bydła mlecznego to podstawa prawidłowego i, co ważniejsze, przynoszącego zyski zarządzania stadem. Dokumentacja ta cały czas jest usprawniana i modyfikowana w taki sposób, aby hodowcy otrzymywali jak najwięcej informacji, które pomogą im w prawidłowej ocenie własnego stada i pozwolą podejmować trafne decyzje co do jego przyszłości. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom właścicieli stad bydła mlecznego, PFHBiPM od listopada bieżącego roku wprowadza poprawki w raporcie RW-11 „Żywienie”. Wraz ze Zbigniewem Wróblewskim – doradcą żywieniowym Polskiej Federacji, omawiamy wszystkie elementy tego dokumentu.

 

Raport RW-11 jest dokumentem, na podstawie którego hodowcy, doradcy żywieniowi lub zootechnicy oceny mają dokładny obraz żywienia krów w stadzie, w oparciu o jego wydajność i skład produkowanego mleka. Stanowi on kluczowe i bardzo kompletne źródło informacji o zaopatrzeniu zwierząt w składniki pokarmowe. Skąd zatem modyfikacje tego raportu i dwukrotne powiększenie jego objętości?

– Zmieniamy raport, bo wszystko idzie do przodu – odpowiada Zbigniew Wróblewski.
– Zmienia się przede wszystkim kondycja stad znajdujących się pod oceną. Mamy w nich coraz większe wydajności, a hodowcy nimi zarządzający bardzo dokładnie analizują dostarczane im wyniki. Raport się zmienia, moim zdaniem, w bardzo pozytywnym kierunku, staje się mocno intuicyjny. Nowa forma pokazywania informacji ma służyć temu, aby hodowca na niego spojrzał i od razu widział, czy w jego stadzie wszystko jest w porządku, czy też występują jakieś odchylenia od norm określonych w raporcie.

Nowością jest ustalenie prawidłowych zakresów parametrów dla stada, oparte na doświadczeniu i badaniach, a także klarowne określenie, o czym mogą świadczyć odmienne od wzorcowych wyniki. Kolejnym nowym elementem, zdecydowanie zmieniającym oblicze interpretowanych danych, jest wyraźny podział na krowy pierwiastki i wieloródki, ponieważ pierwiastki powinno się traktować jako zwierzęta, które nie zakończyły jeszcze swojego wzrostu osobniczego i których żywienie jest bardziej wymagające.

Aby zobaczyć skalę poczynionych zmian, przejdźmy do analizowania raportu i jego poszczególnych punktów.

 

Zawartość mocznika w mleku w okresie ostatnich 12 miesięcy (wykres 1)

– Zawartość mocznika w mleku jest bardzo ważnym elementem, ponieważ obrazuje stopień zaopatrzenia żwacza w białko ulegające rozkładowi – zwraca uwagę pan Wróblewski. – Czyli im większa pula białka mikrobiologicznego o lepszym składzie aminokwasowym, tym wyższa wydajność krowy, jej lepsze zdrowie, lepszy rozród i długowieczność.

W raporcie zobrazowane zostało to wykresem. W odróżnieniu od poprzedniej wersji raportu, w obecnej słupki zastąpiono osiami, na których wydzielono pole poprawnej zawartości mocznika. Zmieniony został jego zakres, co jest wynikiem wciąż rosnącej średniej wydajności w populacji aktywnej, a to z kolei wiąże się z oczekiwaniem wyższej zawartości białka w mleku, w tym kazeiny.

Wartości zalecane zostały wyznaczone na osi poziomej i mieszczą się w zakresie od 180 mg do 280 mg/l mleka. Ustalając ten przedział, doradcy żywieniowi PFHBiPM sugerowali się badaniami prof. Włodzimierza Nowaka i dr Katarzyny Rzewuskiej z UP w Poznaniu. Wracając do samego wykresu, został na nim wydzielony pas obrazujący wyżej wspomniany prawidłowy przedział. Jeżeli zawartości mocznika dla obydwu grup zwierząt mieszczą się w tym polu, hodowca nie ma powodów do obaw. Jeśli jednak parametry stada wykraczają poza ten obszar, właściciel zwierząt otrzymuje od razu informację, co może być tego przyczyną. Pod wykresem umieszczone są notatki dotyczące zawartości białka w przypadku niekorzystnego wyniku. Pamiętać wtedy należy, że wartości poniżej 180 mg/l świadczyć mogą o niedoborze białka w dawce, a także o nadmiarze węglowodanów fermentujących w żwaczu. Z kolei wartości powyżej 280 mg/l mogą być spowodowane niedoborem węglowodanów fermentujących w żwaczu i świadczyć o nadmiarze białka w dawce lub obecności białka ulegającego degradacji w żwaczu.

 

Wydajności krów w zależności od miesiąca laktacji – „krzywa laktacji” (wykres 2)

Krzywa laktacji jest narzędziem niezbędnym, dzięki któremu hodowca może sprawdzić, czy karmienie zwierząt przebiega prawidłowo. Jej wygląd świadczy o prawidłowej koncentracji składników pokarmowych, a także obrazuje, czy dawka pokarmowa spełnia podstawowe warunki, jeśli chodzi o byt i produkcję zwierzęcia. W raporcie przedstawiają ją wykresy dla pierwiastek i wieloródek rozpięte pomiędzy osiami miesiąca laktacji i wydajności mleka w kg na dobę (średnia wydajność w szczycie laktacji z ostatnich trzech miesięcy).

– Klasyczną, przyjętą przez nas krzywą laktacji, jest taka, gdzie od szczytu laktacji spadek wydajności mlecznej dla wieloródek powinien następować o 9% co miesiąc – wskazuje na raport Zbigniew Wróblewski. – Zaznaczam, że nie od początku, tylko od każdej następnej. Z kolei u pierwiastek spadek ten powinien wynosić 6% w stosunku do poprzedniej wydajności.

Jak interpretować ten wykres? Jeżeli sytuacja wygląda tak jak opisana powyżej, mamy do czynienia z laktacją jednoszczytową z lekkim spadkiem. Im wykres jest bardziej wypłaszczony, tym korzystniejsza informacja dla właściciela stada. Jeżeli spadki odbiegają poniżej wspomnianych 6 i 9%, również nie ma powodu do niepokoju, ale jeśli przyjmują wartości powyżej tych parametrów, a także występuje kilka szczytów na diagramie, wtedy jest to bardzo niepokojące i stanowi sygnał dla hodowcy, aby się przyjrzeli dawce pokarmowej.

 

Stosunek zawartości tłuszczu i białka w zależności od fazy laktacji       (wykres 3)

– Ten element raportu potrzebny jest nam przede wszystkim do oceny prawidłowości trawienia żwacza – tłumaczy doradca żywieniowy PFHBiPM. – To jest najważniejsze. Wcześniej używaliśmy w analizie parametrów związanych z kwasicą i ketozą, ale z racji prowadzonych przez Federację badań nad tymi chorobami, trudno opierać się w ich diagnozowaniu tylko na stosunku tłuszcz – białko. Dlatego odsunęliśmy to na bok i skupiliśmy się na tych zależnościach i intuicyjności przekazu.

Informację przekazano w postaci wykresów przedstawiających udział procentowy krów w danej grupie laktacyjnej, u których stosunek zawartości tłuszczu do zawartości białka w mleku mieścił się w danym przedziale. Diagramy przygotowano dla całego stada („stado”) oraz dla grup krów, wyróżnionych na podstawie stadium laktacji („do 30 dni”, „31–60” „61–200”). Poszczególne wycinki koła odpowiadają udziałowi w danej grupie krów, w których mleku stwierdzono stosunek tłuszczu do białka z danego przedziału. Dane te pochodzą z ostatniego próbnego udoju. Ważne jest, aby zwracać uwagę na legendę dołączoną do diagramów i porównywać ją z kolorami poszczególnych kół. Przykładowo stosunek tłuszczu do białka wynoszący 1,20–1,50 wskazuje wartości zalecane i świadczy o prawidłowym przygotowaniu dawki pokarmowej z właściwą strukturą fizyczną paszy. Wartości równe lub mniejsze od 1,20 mogą świadczyć o zbyt dużej ilości pasz treściwych w stosunku do objętościowych w dawce, nieodpowiedniej strukturze TMR-u lub niedoborach włókna surowego. Informacje te są bardzo przydatne zarówno dla doradców żywieniowych, którzy nie muszą sięgać po inne raporty, bo żeby zorientować się, co może ich czekać w oborach, wystarczy im zapoznanie się z opisywanymi powyżej danymi,  jak i dla hodowców, którzy muszą się skupić na tym, jak wygląda konstrukcja dawki pokarmowej i co dzięki niej osiągają.

 

Ocena równowagi białkowo-energetycznej w żwaczu (wykres 4)

            Analiza równowagi białkowo-energetycznej w żwaczu w oparciu o zawartość mocznika i białka w mleku w zależności od fazy laktacji była już obecna w poprzedniej wersji raportu RW-11, jednak przedstawiono ją w postaci jednego wykresu. Teraz została rozbita na cztery diagramy przedstawiające zawartość białka i mocznika w mleku krów. Uwzględniono w nich podział na grupy: pierwiastek i wieloródek, a także na grupy laktacyjne: „do 30 dni”, „31–60 dni”, „61–200 dni” i „powyżej 200 dni”. Każdy z tych wykresów zawiera dane z ostatniego próbnego udoju dla odpowiedniej fazy laktacji, a punkty na wykresie odpowiadają średnim wartościom porównywanych grup.

– To zestawienie jest bardzo potrzebne do oceny prawidłowości wykorzystania składników pokarmowych na poziomie żwacza – podkreśla Zbigniew Wróblewski. – Wprowadzamy do żwacza krowy pasze białkowe i energetyczne. Odpowiednie wykorzystanie pasz białkowych decyduje o zawartości mocznika w mleka, a wykorzystanie pasz energetycznych przesądza o energii w dawce pokarmowej. Właśnie stąd się wziął ten bilans.

Na prezentowanych wykresach, składających się z osi poziomu mocznika w mg/l i procentowej ilości białka, odnajdujemy szare prostokąty, rozmieszczone w sposób odpowiadający prawidłowym parametrom dla każdej z uwzględnionych grup laktacyjnych. Pozwala to hodowcy na szybką ocenę kondycji żywieniowej w stadzie. Jeżeli znaczniki pierwiastek i wieloródek znajdują się w szarym polu, sytuacja w stadzie jest pod kontrolą. Jeżeli jednak wychodzą poza szary obszar, stanowi to sygnał, że gdzieś popełniono błąd. O tym, z jaką nieprawidłowością mamy do czynienia informują wytyczne umieszczone w rogach każdego wykresu – np. nadmiar białka/nadmiar energii lub nadmiar białka/niedobór energii. Pozwala to hodowcy na szybką ingerencję w dawkę żywieniową i dokonanie w niej niezbędnych korekt, a także na skonsultowanie się z doradcą żywieniowym lub zootechnikiem oceny.

 

Ocena stada na podstawie wybranych cech za ostatnie 12 miesięcy (wykres 5)

Zupełnie nowa tabela w raporcie wynikowym i zupełnie nowe dane, którym z tego powodu należy poświęcić więcej uwagi. Ta część raportu RW-11 ma na celu sprowokowanie do analizy stada pod kątem produkcyjnym. Sama tabela, uwzględniając rozróżnienie na krowy pierwiastki i wieloródki, została podzielona na dwie części.

W pierwszej, o nazwie „Produkcja”, hodowca otrzymuje informacje związane z użytkowością mleczną stada przy uwzględnieniu fazy laktacji. Obejmują one takie parametry, jak: liczba próbnych dojów (jest to liczba dojów z obliczoną ilością mleka od krowy, która była w danej grupie laktacyjnej w ostatnich 12 miesiącach), średnia wydajność mleka (wyliczona z sumy ilości mleka od krów dojonych na próbnych dojach w danej grupie laktacyjnej za ostatnie 12 miesięcy), liczba komórek somatycznych (LKS – wyliczona dla danej grupy laktacyjnej od krów dojonych na próbnych dojach w ostatnich 12 miesiącach), odpowiednio dla pierwiastek średni wiek pierwszego wycielenia (wyliczony z sumy dni W1W wszystkich pierwiastek, które wycieliły się w ciągu ostatnich 12 miesięcy) i średni okres międzywycieleniowy dla krów wieloródek (OKMW, wyliczony z sumy dni pomiędzy wycieleniami wszystkich ocenianych krów wieloródek w ciągu ostatnich 12 miesięcy). Bardzo ważne w analizowaniu tej części dokumentu są prawidłowe wartości W1W, który powinien wynosić 720–780 dni, i OKMW plasujący się w okolicach 390–410 dni. Obydwa przedziały podane są dla rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej.

Druga część tabeli – „Liczba zwierząt wybrakowanych” – przedstawia przyczyny brakowania krów w stadzie ocenianym w okresie ostatnich dwunastu miesięcy, każdy powód ubycia krowy ze stada przedstawiony jest liczbowo, jako suma wszystkich przypadków ubycia na przestrzeni laktacji w grupach: „do 30 dni”, „31–60”, „61–200”, „201 i dalej”, „Razem”. Krowy te ubywają na trwałe ze stada. W wierszach zawarte są główne przyczyny ubycia krów, takie jak: jałowość, nogi (choroby kończyn), wymię, choroby metaboliczne (ketoza, przemieszczenie trawieńca) oraz inne (powody nieokreślone przez hodowcę, lekarza weterynarii).

– W tym raporcie chcemy zwrócić uwagę na wiele rzeczy związanych z produkcją. – wyjaśnia Wróblewski – chociażby na kwestię szczytu laktacji. Chcemy, aby był on wyraźnie zaakcentowany między 31. a 60. dniem laktacji. Jeżeli go tam nie ma, wtedy pojawia się problem. Może to się wiązać ze zbyt niską koncentracją składników pokarmowych i z nieprawidłowym przeprowadzeniem krowy przez okres zasuszenia. Tak naprawdę tabela „Produkcja” ma nam pomóc w zlokalizowaniu problemu, określeniu momentu, w którym się zaczyna, co pozwoli na efektywniejsze i szybsze wyjście z kłopotów, które mogą dotknąć stado. Z kolei część odnosząca się do brakowania ma na celu zdiagnozowanie, z jakiego powodu ubywają krowy i w jakiej fazie laktacji. Najważniejsze w tym wypadku jest zbieranie informacji, rozmawianie z hodowcą, analizowanie tych danych i wyciąganie wniosków, które pozwolą poprawić kondycję stada – podsumowuje doradca.

 

Ocena zagrożenia stada subkliniczną ketozą w okresie 12 miesięcy (wykres 6)

Wykres ten, jest kolejną nowością w raporcie RW-11, opartą na szybkiej i intuicyjnej analizie, z przejrzyście podaną informacją. Przedstawia wyniki oceny występowania subklinicznej ketozy u krów z podziałem na „pierwiastki” i „wieloródki” w danym stadzie w okresie ostatnich 12 miesięcy. Wspomniana ocena dotyczy krów, które w dniu próbnego doju znajdowały się w okresie od 5. do 60. dnia laktacji i od których uzyskano próbkę mleka nadającą się do analizy chemicznej. Pomiędzy osiami, w przypadku wystąpienia zagrożenia chorobą, pojawią się znaczniki określające procent, jaki w stadzie zajmują te sztuki, z podziałem na pierwiastki i wieloródki.

– W tym diagramie oceniamy ketozę z analiz mleka między 5. dniem, czyli kiedy kończy się siara a zaczyna mleko, a 60. dniem laktacji. Na tym wykresie, zarówno dla krów pierwiastek, jak i wieloródek będą się pojawiały te zwierzęta, które miały literkę K! z próbnego udoju – informuje Zbigniew Wróblewski. – W każdym miesiącu pewna grupa krów ze stada będzie oceniana i jeżeli u danej pierwiastki stwierdzono ketozę pierwszego lub drugiego typu, będzie to miało procentowe odniesienie do całości stada. Zaznaczyć trzeba, że dla hodowcy sygnałem alarmującym powinien być moment, kiedy zagrożenie wskazywane na diagramie sięgnie 15%, okolice 30% na skali oznaczają sytuację krytyczną.

 

Aktualna ocena zagrożenia krów subkliniczną ketozą (wykres 7)

– Tabela ta bardzo ściśle łączy się z poprzednio omawianym diagramem – zauważa doradca żywieniowy. – Jest jej logiczną kontynuacją. Dzięki niej możemy zdiagnozować, w przypadku pojawienia się choroby w stadzie, z jakiego typu ketozą mamy do czynienia. Czy z ketozą drugiego typu, występującą do 21. dnia laktacji, wynikającą na ogół z otłuszczenia, czy z ketozą pierwszego typu, wynikającą z niedoborów, przede wszystkim energetycznych, między 21. a 60. dniem laktacji. Bardzo ważnym elementem tego raportu jest Przewidywalna Sekwencja Subklinicznej Ketozy (PFSK). Polega ona na tym, że na podstawie wyników, które pojawiają się w tej tabeli, przewidujemy i dajemy hodowcy sygnał, że może mieć w stadzie jakiś problem – dodaje Wróblewski.

Tabela przedstawia ocenę występowania (subklinicznej) ketozy w grupie krów zagrożonych (tj. do 60. dnia laktacji) w trakcie aktualnego próbnego doju („w ostatniej próbie”) oraz sumarycznie w trakcie ostatnich 3 miesięcy („3 ostatnie miesiące”). Odpowiednie dane prezentowane są oddzielnie dla pierwiastek i wieloródek oraz łącznie dla wszystkich krów. Na szczególną uwagę zasługuje wspominany przez Zbigniewa Wróblewskiego indeks PFSK, zamykający zestawienie. Dzięki niemu wiemy, że jeżeli jego wartość dla którejś z grup krów lub całego stada będzie mniejsza niż 10, to nie ma zagrożenia subkliniczną ketozą. Jednak, gdy ten parametr w tabeli przekroczy tę wartość, a nawet sięgnie powyżej 20, wtedy sytuacja jest alarmująca. Kolejną pozycją w tabeli, na którą należy zwrócić szczególną uwagę, jest kolumna „udział krów K!”. Jeżeli ponad 15% krów w którejś z grup zostało w raporcie oznaczonych symbolem „K!”, jest to sygnał, aby baczniej przyjrzeć się odchowowi jałówek, żywieniu krów w końcu laktacji, żywieniu krów zasuszonych w jego drugim etapie lub okresowi okołoporodowemu.

Podsumowanie

Raport RW-11 jest najbardziej intuicyjnym spośród dokumentów, jakie swoim hodowcom dostarcza Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Pracujący nad nim doradcy żywieniowi postawili sobie za cel, aby z danych, które są dostarczane do gospodarstwa, uczynić jak najbardziej czytelną informację. Taką, która już na poziomie intuicyjnym pozwoli szybko ocenić kondycję stada, a także będzie sygnalizować wszelkie związane z karmieniem zwierząt problemy.

– Zależało nam, aby informacja była użyteczna od razu – zaznacza Zbigniew Wróblewski. – Nie na zasadzie: mam problem, szarpię się, dociekam, coś mi umyka, nie wiem, co z tym zrobić. Chcemy, żeby dzięki raportowi hodowcy mieli szansę umiejscowić precyzyjnie problem.

Trzeba przyznać, że to się udało. Dokument jest czytelny i łatwy do opanowania.