CZY MLEKO JEST SEXY?

Mleko, chociaż oczywiste jako produkt konsumencki, w społecznym postrzeganiu wcale tak oczywiste nie jest. Pomijając już spory o jego walory zdrowotne, toczone wśród lekarzy i dietetyków, nie należy zapominać, że funkcjonuje także bardzo mocno w sferze ludzkiej psychiki i seksualności. To z kolei przekłada się na sposób jego pokazywania i funkcjonowania w szeroko pojętej popkulturze. Trzeba przyznać, że niektóre z tych wizji są naprawdę ciekawe i działają na wyobraźnię.

Tekst: Mateusz Uciński, zdjęcia: firmowe

Jaka jest symbolika mleka? Według Słownika symboli literackich mleko symbolizuje boski pokarm, pokarm ducha, eliksir życia, nieśmiertelność, odrodzenie, oczyszczenie, prawdę, dobro, szacunek, mądrość i dobrobyt. Ale także miłość i płodność. Zatem nie będzie dziwić fakt, że czasem jest wykorzystywane jako narzędzie podkreślające zmysłowość i intymność. Bardzo mocno działa to na twórców filmowych, dlatego w dwóch spośród najsłynniejszych filmów erotycznych współczesnego kina mleko pełni niebagatelną rolę.

Emmanuelle Seigner podczas śniadania w jednej ze scen z „Gorzkich godów” Romana Polańskiego

Kinowe skandale
Kiedy w 1986 roku na ekrany kin wszedł film „9 i ½ tygodnia” w reżyserii Adriana Lyna, od razu wywołał gorącą dyskusję wśród widzów i krytyków na temat przekraczania granic pomiędzy erotyką a pornografią. Obraz pokazywał gorący, ale zarazem toksyczny romans dwojga młodych nowojorczyków, w których wcielili się Kim Basinger i Mickey Rourke. Film epatował mocnymi scenami erotycznymi, krążyły nawet plotki, że wiele ujęć nie było sfingowanych, a aktorzy dali się, delikatnie mówiąc, ponieść nastrojowi chwili. Nie wiadomo, ile w tym prawdy, ale do kinowego kanonu przeszła scena przy lodówce, w której elementem zmysłowej zabawy pomiędzy bohaterami są produkty spożywcze, w tym mleko, łapczywie pite przez Kim Basinger.

Na kolejną „mleczną scenę”, która rozpalała wyobraźnię, przyszło widzom poczekać 6 lat, kiedy to w 1992 roku swoją premierę miały „Gorzkie gody” Romana Polańskiego. Film pokazywał historię małżeństwa niepełnosprawnego amerykańskiego pisarza i jego młodej francuskiej żony (w tej roli żona reżysera – Emmanuelle Seigner). Fascynacja łącząca tę parę balansowała na granicy perwersji, co znajdowało swoje odbicie w bardzo odważnych scenach erotycznych. Podczas jednej z nich Seigner najpierw pije mleko w trakcie śniadania, a po chwili cała nim się oblewa. Motyw ten, jak nietrudno się domyślić, stał się potem bardzo popularny podczas sesji zdjęciowych modelek pozujących do różnych magazynów dla panów.

Modelki ubrane w mleko z kalendarza Jarosława Wieczorkiewicza

Mleczne pin-up girls
Skoro wspomnieliśmy o sesjach modelek, w których występuje mleko, grzechem by było nie wspomnieć o fotografiach naszego rodaka – Jarosława Wieczorkiewicza, z wykształcenia architekta, z powołania fotografa, grafika komputerowego, wykładowcę i organizatora warsztatów. Mieszka w Wielkiej Brytanii i prowadzi tam studio fotograficzne AurumLight, specjalizujące się w fotografii konceptualnej, limitowanych kalendarzach i reklamie. O Wieczorkiewiczu zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy opublikował kalendarz z modelkami typu pin-up (określenie używane wobec trendu wywodzącego się z głównie z lat 40. i 50. XX wieku. Pin-up girls były piękne i uśmiechnięte, ubrane w rozkloszowane sukienki lub skąpe stroje/bieliznę. Pojawiały się głównie na plakatach, które mężczyźni przypinali na ścianach – stąd ich nazwa). Modelki Wieczorkiewicza „ubrane” były w… mleko, które układało się w fantazyjne kształty. Zdjęcia te narobiły sporo szumu w świecie fotografii i zapewniły ich twórcy rzesze miłośników, co zaowocowało kolejnymi kalendarzami i wystawami. Fotografa podejrzewano o obróbkę cyfrową prac, jednak twórca kategorycznie się od tego odżegnuje: „Wszystkie elementy widoczne na finalnej ilustracji były fotografowane w tym samym miejscu i w tym samym czasie. Wylewaliśmy prawdziwe mleko lub wodę na prawdziwe modelki, rejestrując w czasie jednej sesji setki zdjęć. Każdy element jest częścią oryginalnej fotografii. Kształt płynącego mleka, krople i krawędzie zostały osiągnięte dzięki wylewaniu płynu pod odpowiednim kątem, za pomocą odpowiedniego naczynia, i nie były dorysowywane w Photoshopie” – zapewniał Wieczorkiewicz w wywiadzie dla portalu Kobieta Gazeta.pl.

Naturalnie, stylizacje te mogą się podobać lub budzić mieszane uczucia. Na pewno działają na wyobraźnię i od strony technicznej są prawdziwym fotograficznym majstersztykiem. Chętnych do obejrzenia portfolio Jarosława Wieczorkiewicza zapraszamy pod adres www.aurumlight.com.

Brytyjska wokalistka Fergie w jednej ze scen z teledysku M.I.L.F. $

Nietrafiony przekaz
Mleko całkiem niedawno stało się także obiektem skandalu obyczajowego w muzycznym światku. Wszystko za sprawą brytyjskiej piosenkarki Fergie i jej teledysku do piosenki „M.I.L.F. $”. Zanim jednak przejdziemy do samego filmiku, odszyfrujmy skrót. M.I.L.F. pochodzi od słów „Mom I’d like to fuck”, czyli „mamuśka, którą chciałbym przelecieć” i określa kobiety w wieku 35–55 lat – te karmiące i już niekarmiące – jako obiekty seksualne. To nic innego, jak wulgarnie nazwany kompleks Edypa, obecny zarówno w branży porno, jak i świadomości publicznej.

Celem Fergie, jak zapewniała, było zmierzenie się z tą krzywdzącą wizją i zmiana kontekstu M.I.L.F. na rzecz „Mom I’d Like to Follow” – „mamuśki, za którą chcę podążać”. Czyli kobiety, która przyciąga nie karmiącą piersią, lecz osobowością. Sama artystka podkreślała, że zmiana znaczenia ma związek z tym, że kobiety rosną w siłę. Piosenkarka przygotowała teledysk, do którego realizacji zaprosiła wiele znanych kobiet, np. piosenkarkę Ciarę i celebrytkę Kim Kardashian, którym partnerują topowe modelki i modele.

W filmie towarzyszącym piosence widzimy idylliczne miasteczko, zamieszkałe przez tytułowe M.I.L.F.-y, do którego przyjeżdża młody mleczarz (gra słów milk – mleko i M.I.L.F.) i staje się obserwatorem, a także obiektem zainteresowania seksownych pań. W teledysku, jak już wspomniano wcześniej, niebagatelną rolę odgrywa mleko, w którym się kąpią, które piją, a także którym obficie polewają się występujące w nim panie. Paradoksalnie – mimo deklaracji padających w piosence, dotyczących niezależności i jasnego przekazu – pracuję, świetnie wyglądam, jestem matką, kobietą świadomą i wyzwoloną, więc mam prawo do manifestowania własnych poglądów i popędów, zamiar artystki nie do końca się powiódł. Komentarze, jakie pojawiły się po premierze wideoklipu, oscylowały raczej bliżej zażenowania niż zachwytu. Oburzone poczuły się zwłaszcza środowiska feministyczne, zarzucające piosenkarce, że zamiast zmienić stereotyp stworzony przez mężczyzn, staje się on jeszcze bardziej szowinistyczny, gdy trafia pod obróbkę kobiet, i zamiast przełamywać schematy, powiela je. Za to niezmiennie imponująca pozostaje ilość mleka wykorzystanego w teledysku. Niestety, nigdzie nie można dopatrzyć się informacji, jaka firma je dostarczyła – gdyby to było możliwe, miałaby całkiem solidną reklamę.

Zatem, czy mleko jest sexy? Zdecydowanie tak, jeśli umiejętnie i ze smakiem jest pokazywane. Nie uciekniemy od naszych ludzkich, atawistycznych uwarunkowań, a tym bardziej od skojarzeń. Jednak, jak widać na ostatnim przykładzie, pewne rzeczy bardzo łatwo popsuć i niepotrzebnie zwulgaryzować. Nie trzeba daleko szukać. Po wpisaniu w przeglądarkę słów mleko i sex otrzymujemy dostęp do tysięcy zdjęć i filmów erotycznych i porno, po obejrzeniu niektórych przechodzi apetyt na nabiał. Ale kto wie, może podniesienie „seksualności” mleka w reklamach jest tym, czego właśnie konsumenci potrzebują. Kupujemy przecież oczami.