Hodowca o dyscyplinie w rozrodzie krów. Wiele musiał zmienić
Pomimo małej liczby stanowisk i stosunkowo długiego czasu doju, Piotr Olejniczak, hodowca z wielkopolskiego Zamysłowa, nie zamierza inwestować w rozbudowę dojarni. Planuje budowę nowej obory, która docelowo będzie wyposażona w dwa roboty udojowe.
Marcin Jajor

- Piotr Olejniczak utrzymuje 100 krów mlecznych, których wydajność sięga prawie 12 tys. kg mleka.
- Opowiedział nam, jak radzi sobie z rozrodem bydła i z jakich narzędzi korzysta.
- Wiele musiał zmienić w parametrach rozrodu krów. Co najważniejsze, przyszły wyniki.
- Hodowca nawet sprzedaje jałówki do dalszej hodowli.
Od 2019 r. hodowcy korzystający z oceny wartości użytkowej bydła Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka mogą określać cielność krów poprzez dodatkowe badanie próbki mleka pobranego w czasie rutynowego próbnego doju. Jak metoda PAG, o której mowa, sprawdza się w praktyce – pytamy Piotra Olejniczaka, hodowcę z Zamysłowa (woj. wielkopolskie). Hodowca kontynuuje, sięgającą 1964 r., wielopokoleniową rodzinną tradycję. Prowadzi gospodarstwo mleczne zapoczątkowane przez swoich dziadków i przez lata rozwijane przez rodziców – Zofię i Henryka. Od 2016 r. udało mu się powiększyć stado z ok. 70 do niespełna 100 krów. Średnia wydajność mleczna stada to 11,9 tys. kg od krowy za ostatnie 12 miesięcy. Zwierzęta są utrzymywane w oborze wolnostanowiskowej, która powstała w 2002 r. i przeszła gruntowną modernizację w roku 2012. Hodowca gospodaruje na łącznie 120 ha, z czego 40 ha to dzierżawy.
Skuteczna obserwacja, bez pomocy
W gospodarstwie nie funkcjonuje żaden system wykrywania rui. Hodowca opiera się wyłącznie na własnych obserwacjach, w tym podczas dwukrotnego doju na hali udojowej 2 × 4 typu rybia ość. – Doimy krowy łącznie przez sześć godzin dziennie. W tym czasie jesteśmy w stanie wychwycić nawet do 90% krów manifestujących ruję. W przypadku jałówek na obserwację poświęcam kilkadziesiąt minut po porannym i wieczornym doju – mówi Olejniczak.
Nowa obora będzie nie jedyną zmianą. W kontekście rozrodu kluczowe znaczenie będzie miał system monitorowania aktywności krów, który zastąpi dotychczasową tradycyjną obserwację.
Jak zwraca uwagę bohater naszego reportażu, wraz z początkiem 2026 r. na emeryturę przeszli obsługujący jego stado lekarze weterynarii, a rok wcześniej aktywną pracę zawodową zakończył inseminator, z którym współpracował przez 30 lat. Ze względu na deficyt osób, które mogłyby go zastąpić, hodowca zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce. Wraz z żoną skończył kurs inseminacji. – Początki nie były łatwe, a zebranie doświadczenia zostało okupione trzema pierwiastkami, których nie udało się skutecznie pokryć do 200. dnia laktacji. Dzisiaj zabiegi nie sprawiają już najmniejszego problemu – przyznaje Olejniczak.
Bez SOL-a ani rusz
Hodowca na co dzień korzysta z programu Stado OnLine (SOL), w którym analizuje aktualny stan rozrodu zwierząt – zarówno krów, jak i jałówek. Odgrywa on istotną rolę także w wielu innych aspektach zarządzania stadem, tj. przy zasuszaniu krów czy badaniach na cielność.
– Podczas codziennego porannego doju zawsze otwieram aplikację i sprawdzam bieżące zadania. W przypadku krów do zasuszenia weryfikuję liczbę komórek somatycznych i potencjalne zapalenia kliniczne w trakcie laktacji. Jeśli dana sztuka nie miała problemów, jest zasuszana wyłącznie za pomocą czopów. Dotyczy to nawet 70% zwierząt – mówi hodowca. – Z kolei krowy – kontynuuje – z przynajmniej jednokrotnym przekroczeniem pułapu 200 tys. komórek somatycznych na próbnym udoju i/lub przynajmniej jednym przebytym klinicznym zapaleniem wymienia podczas laktacji są zasuszane pod osłoną antybiotyków. Aktualna liczba komórek somatycznych w mleku mieści się w granicach 110–130 tys./ml mleka.
Krowy po zasuszeniu trafiają do grupy z wysokocielnymi jałówkami. W dawce pokarmowej zwierząt w tej części obory dominują pasze objętościowe z dużą zawartością włókna, w tym kiszonka z traw i lucerny, słoma i mieszanka mineralno-witaminowa na okres zasuszenia. Na dwa tygodnie przed porodem krowy trafiają do oddzielnego kojca z dawką pokarmową dla krów dojnych z paszą uzupełniającą mineralno-witaminową na okres przejściowy. Znakomita większość krów cieli się samodzielnie.
Wskaźniki rozrodu
– Zaobserwowałem, że pomimo wyraźnej manifestacji rui skuteczność krycia zwierząt w 40.–50. dniu laktacji była niezadowalająca. W związku z tym statystycznie pierwszy zabieg inseminacji wykonuję nie wcześniej niż 60 dni po wycieleniu – mówi hodowca.
W przypadku jego stada okres międzywycieleniowy wynosi średnio 405 dni, indeks inseminacyjny (stosunek liczby kryć u zacielonych samic do liczby tych samic) to 2,6, a skuteczność pierwszego zabiegu wynosi 37%. Warto również wspomnieć, że statystycznie pierwsze krycie jest wykonywane w 69. dniu po wycieleniu. Z kolei jałówki są inseminowane po raz pierwszy w wieku 13.–14. miesięcy (w zależności od wyrostowości zwierząt).
– Dzisiaj wyniki się poprawiają i zastanawiam się, czy nie wesprzeć się pracownikiem do obsługi pola. Dzięki temu mógłbym w pełni poświęcić się pracy w oborze, co – jestem przekonany – dałoby efekt w postaci jeszcze lepszych rezultatów w rozrodzie – zaznacza Olejniczak.
Testy PAG – to wiarygodne informacje
Pierwszą wiadomość z wynikami badania cielności przy pomocy testu PAG otrzymał w styczniu 2019 r. Na początku traktował go z dużą rezerwą i postanowił sprawdzić jego wiarygodność. Szybko okazało się, że badania cielności wykonywane w gospodarstwie przez lekarza weterynarii w pełni pokrywały się z wynikami dostarczanymi wraz z nową wówczas metodą oferowaną przez PFHBiPM.
– Wszystko się zgadzało, dlatego testy PAG zacząłem wykorzystywać w coraz większym stopniu. Nie trzeba już było łapać krów do badania. To oznaczało znaczną oszczędność czasu i nakładów pracy, a dodatkowo ograniczenie stresu u krów. Biorąc to pod uwagę, metoda badania cielności, którą zaproponowała PFHBiPM, całkowicie wyparła tradycyjne badanie weterynaryjne – podkreśla hodowca. Ze względu na dużą wiarygodność testu metodą PAG badane są teraz wszystkie krowy w stadzie. Średnio dotyczy to ok. 15–20 sztuk w miesiącu.
Kiedy testy?
– Wchodzę do aplikacji Stado OnLine (SOL) i wczytuję wszystkie sztuki, które są przeznaczone do badania cielności. Sortuję je według dni od pokrycia, tak by określić sztuki powyżej 30. dnia od inseminacji. Zapisuję je i zgłaszam zootechnikowi oceny PFHBiPM do badania cielności metodą PAG – opisuje Olejniczak.
Niejednokrotnie wyniki trafiają do niego już następnego dnia. W przypadku pozytywnego wyniku test jest powtarzany podczas kolejnego próbnego udoju. A zatem zwierzęta są badane na cielność w terminie od 30. do 60. dnia od inseminacji, a powtórna analiza dotyczy krów między 60. a 90. dniem po inseminacji. W wyjątkowych sytuacjach badanie testem PAG jest przeprowadzane również u krów pod koniec laktacji.
W historii gospodarstwa, obok pozytywnych i negatywnych wyników testu, zdarzały się również „powtórz badanie”. – Taki rezultat najczęściej oznaczał, że krowa jest niecielna, co często kończyło się wizytą lekarza weterynarii. Badaniu podlegają też zwierzęta, które z jakiegoś powodu nie wykazują rui po 50.–60. dniu po wycieleniu – zaznacza Olejniczak.
Dodaje, że zgodnie z przyjętymi w gospodarstwie założeniami krowy po 150. dniu od wycielenia nie są już kryte. Termin ten stanowi dla hodowców swego rodzaju próg rentowności i w ciągu ostatnich 2–3 lat takie zwierzęta nierzadko stanowiły nawet ok. 50% eliminowanych sztuk ze stada.
– Dzisiaj uzyskuję znacznie lepsze rezultaty w rozrodzie i mogę sobie pozwolić na sprzedaż krów o niższej wartości hodowlanej, które przykładowo produkują mniej mleka czy zbyt długo się doją. A zatem obecnie brakuję krowy na warunkach i w oparciu o kryteria, które sam wyznaczam – podkreśla hodowca z Zamysłowa.
Podsumowanie
Dzięki konsekwentnej pracy, dobrej organizacji rozrodu oraz wykorzystywanym narzędziom (w tym genotypowaniu krów) bohater naszego reportażu produkowany materiał hodowlany przeznacza nie tylko na remont i powiększenie stada – w minionym roku do dalszej hodowli udało mu się sprzedać sześć jałówek.


