Jedyne takie bistro w stolicy!

Sery można promować na bardzo wiele sposobów. Prezentacje, degustacje, warsztaty serowarskie, targi i tym podobne imprezy są już doskonale znane polskiemu konsumentowi. Jednak, jak się okazuje, ostatnie słowo w tej kwestii nie zostało jeszcze powiedziane. Tej wiosny w centrum Warszawy została otwarta restauracja Bursztynowa Bistro, której właścicielem jest Spółdzielcza Mleczarnia Spomlek, producent doskonałych serów długodojrzewających: Bursztyna, Szafira i Rubina. Nie omieszkaliśmy jej odwiedzić, zwłaszcza że była ku temu doskonała okazja…

tekst: Mateusz Uciński, zdjęcia: Mateusz Uciński i Spomlek

Pomysł na restaurację, gdzie nie tylko można zjeść dania komponowane na bazie różnych rodzajów sera, ale także zaopatrzyć się w ich ulubione gatunki, jest w naszym kraju zupełnie nowy. Patrząc na to, jak profesjonalnie przygotowali się do tego właściciele lokalu, można mieć tylko nadzieję, że pomysł trafi na podatny grunt i zyska wielu zwolenników.

Zanim opowiemy o tym serowym zakątku, warto wyjaśnić, w jakich okolicznościach zawitała do niego nasza redakcja. Ponad rok temu gościliśmy w siedzibie mleczarni Spomlek w Radzyniu Podlaskim, gdzie uczestniczyliśmy w spotkaniu, na którym zapoznaliśmy się z aktualną sytuacją w firmie i jej planami na przyszłość, o czym pisaliśmy w naszym miesięczniku. Wzięliśmy także udział w przygotowaniu sławnego sera Bursztyn, a „macerowany” przez naszą koleżankę Martynę krążek został nam solennie obiecany, kiedy tylko odpowiednio dojrzeje. Teraz właśnie zostaliśmy zaproszeni do Bursztynowa Bistro po odbiór tego mlecznego rarytasu. Spotkanie było doskonałą okazją, aby dowiedzieć się więcej o funkcjonowaniu nowo otwartego lokalu, którego oferta robi imponujące wrażenie!

Warszawa, ul. Nowy Świat 37 – koniecznie zapamiętajcie ten adres, bo właśnie w tym miejscu znajduje się Bursztynowa Bistro, pierwsza serowa restauracja w stolicy!

Miejsce z tradycjami
Bursztynowa Bistro mieści się na ulicy Nowy Świat, jednej z najbardziej uczęszczanych i reprezentacyjnych warszawskich promenad. Nietrudno się domyślić, że miejsce to zostało wybrane nieprzypadkowo. Odrestaurowana secesyjna kamienica, w której znajduje się restauracja, może pochwalić się bogatą historią.
– To dom, w którym mieszkał i pracował znany poeta Bolesław Leśmian – opowiada Emilia Pożarowszczyk, kierownik Marketingu i PR mleczarni Spomlek, która oprowadzała nas po restauracji. – Poza tym, jak się dowiedzieliśmy, dokładnie w tym miejscu, w którym teraz jest nasze bistro, kiedyś, przed II wojną światową i tuż po niej, mieścił się pierwszy w Warszawie sklep z serami, więc możemy mówić, że to prawdziwe miejsce z tradycjami. Nie ukrywam, że Nowy Świat to lokalizacja wybrana bardzo świadomie. Ucieszą nas stali bywalcy, ale przede wszystkim liczymy na turystów z całej Polski, którzy przy okazji zwiedzania stolicy odwiedzą nas i zainspirują się polskimi serami długodojrzewającymi. Młodsze wersje naszych produktów dostępne są w sklepach w całej Polsce, zatem konsumenci, po powrocie w rodzinne strony, mogą się cieszyć ich smakiem. W samym bistro oferujemy zaś nie tylko pyszne potrawy, ale także możliwość zakupu wyjątkowych, limitowanych wersji serów, dojrzewających nawet do 30 miesięcy, a także oryginalnych i ciekawych dodatków, jak konfitury czy miody kremowane, kajmak z serem Bursztyn i wiele innych.

Chociaż lokal prezentuje się naprawdę znakomicie, trzeba przyznać, że nie zawsze było tak różowo. Pomysł na Bursztynowa Bistro narodził się ponad dwa lata temu. Musiał jednak poczekać na właściwy czas. Ten wreszcie nastąpił, kiedy sery z mleczarni Spomlek, tj. Bursztyn, Rubin i Szafir, zyskały popularność w wielu najlepszych polskich restauracjach i hotelach. Niestety, planowane huczne otwarcie, które przewidywano na początku roku, zostało zablokowane przez epidemię koronawirusa. Jednak, mimo przeciwności, od 18 maja restauracja jest otwarta i czeka na swoich gości.

– Bardzo byśmy chcieli, żeby wiedza Polaków o serach i ich konsumpcji stale rosła i żebyśmy wyszli poza stereotyp, w którym ser nadal kojarzy się w wersji śniadaniowej z ketchupem i tostem, a w wersji premium z winem – podkreśla pani Pożarowszczyk. – Chcemy to zmienić, edukując i pokazując. Pamiętajmy, że kiedyś w naszym kraju podobnie było z winami, które dzielono na dwa rodzaje: białe i czerwone. Teraz wiedza o tym trunku jest nieporównywalnie większa! To miejsce ma pokazać wartość serów długodojrzewających, które mają ogromny potencjał kulinarny. Mało kto wie, że doskonale nadają się do deserów, jak chociażby do oferowanego w naszym bistro tiramisu, którego smak bardzo podbijają, ponieważ z czasem się karmelizują.

Dowodem na potwierdzenie tych słów może być fakt, że w ofercie restauracji pojawią się niebawem czekoladki z serowym nadzieniem, które cieszyły się ogromnym powodzeniem wśród gości zeszłorocznej gali z okazji 50-lecia Spółdzielczej Mleczarni Spomlek. Oprócz tego klienci odwiedzający warszawski lokal będą mogli kupić wspomniane sery na wynos, a także zaopatrzyć się w doskonałe masło na wagę, produkowane przez tę podlaską mleczarnię. Dodatkową atrakcją są kajmak z serem Bursztyn i cała paleta konfitur, idealnych do degustacji serów, takich jak jagodowe z czarnym bzem czy malinowe z figą, karmelizowane miody oraz bogaty wybór olejów.

Jak nietrudno się domyślić, sery królują także w menu, gdzie znajdziemy takie przysmaki, jak sałatka szafirowa z figą, szafirowe fondue, bursztynowa zupa cebulowa, comberki jagnięce w cruście szafirowo-pietruszkowym, ryba witlinek w sosie serowym czy desery w postaci bezy z serem Szafir lub bursztynowo-pistacjowego dakłasu. Jak widać, od samego czytania cieknie ślinka, a to tylko wycinek tego, co znajdziemy w karcie dań.

W lokalu oprócz części restauracyjnej jest także sklep, w którym można kupić nie tylko doskonałe sery długodojrzewające, ale także wiele dodatków do ich degustacji

Nie tylko konsumpcja
Restauracja, której wystrój wzorowany jest na lokalach z dwudziestolecia międzywojennego, już teraz, mimo krótkiego stażu, przyciąga nie tylko gości spragnionych serowych doznań, ale i prawdziwe gwiazdy, ponieważ w lokalu kilkakrotnie odbywały się nagrania do kilku telewizyjnych produkcji, między innymi do „Wyzwań Gwiazd”. Bursztynowa Bistro odwiedzili między innymi Norbi, Michał Wiśniewski, Reni Jusis, Grażyna Torbicka. Spółdzielcza Mleczarnia Spomlek jest sponsorem tych programów, w których można zobaczyć jej produkty. To nie jedyny sposób, w jaki zakład wspiera kulturę. Od kilku lat Spomlek jest jednym z patronów Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi”, który rokrocznie odbywa się w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą.

– Zarząd naszej mleczarni stoi na stanowisku, że kultura, w szerokim tego słowa rozumieniu, to nie tylko obrazy, sztuka i muzyka, ale także jedzenie – podkreśla Emilia Pożarowszczyk. – Dlatego nasza firma chętnie wspiera tego typu aktywności.

W restauracji planowane są także szkolenia i warsztaty. W jednej z sal, z widokiem na otwartą kuchnię, gdzie w każdej chwili może pojawić się ekran i projektor multimedialny, już za jakiś czas będą się odbywać spotkania typu „Ser i wino”, chociaż właściciele lokalu zaznaczają, że planują także o wiele bardziej skomplikowane pokazy kulinarne. Biorąc pod uwagę, jak doskonałe zaplecze posiada to warszawskie bistro i z jak wybitnymi mistrzami kuchni współpracuje, imprezy te mogą być przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.

Warto się zastanowić, czym w takim razie wyróżniają się na rodzimym rynku produkty oferowane przez Spółdzielczą Mleczarnię Spomlek i dzięki czemu zyskują w pełni zasłużoną sławę. Przecież istnieją inne mleczarnie produkujące sery długodojrzewające. Oczywiście, że istnieją, i mają się całkiem nieźle, ale to Spomlek był prekursorem produkcji tego typu serów w naszym kraju i przez lata wypracował nie tylko renomę, ale i wystandaryzowaną ilość danego gatunku, dostępną praktycznie zawsze, co jest ogromnym atutem w przypadku wszelkiego rodzaju kontraktów ze sklepami czy restauracjami. Poza tym spółdzielnia stanowczo odmawia sieciom handlowym, które chciałyby z jej sztandarowych produktów uczynić markę własną marketu, gdyż to zupełnie zaprzepaściłoby lata pracy włożone w rozpoznawalność produktu.

– Niestety, praktyki sieci handlowych, jakie są, każdy widzi. Trudno jest z tym walczyć, bo mamy gospodarkę wolnorynkową – konstatuje pani Emilia. – A w niej tzw. marki własne, które stanowią największą pułapkę praktycznie dla każdej firmy, która przystanie na warunki takich dostaw do marketów. Podobnie jak prezes naszej spółdzielni, pan Edward Bajko, uważam, że sposobem walki z takimi praktykami jest konsolidacja i współpraca pomiędzy mleczarniami, które tworząc większe podmioty, byłyby solidniejszym i twardszym partnerem w negocjacjach z sieciami handlowymi.

Trudno się z tą opinią nie zgodzić, zwłaszcza że wciąż jeszcze w pamięci wielu osób pozostają sytuacje z wymuszaniem obniżek cen, których kilka lat temu notorycznie dopuszczały się markety.

Pozostawmy jednak zawirowania i problemy rynkowe i wróćmy do przestronnego wnętrza Bursztynowa Bistro. Jesteśmy nim szczerze oczarowani. Mamy nadzieję, że z czasem lokal zyska należną mu sławę i renomę, i tak jak życzyliby sobie jego właściciele, stanie się bardzo popularny zarówno wśród warszawiaków, jak i przyjezdnych. My zapewne jeszcze nieraz tam zajrzymy, żeby sprawdzić, czy proponowana przez mleczarnię Spomlek formuła serowej restauracji się sprawdziła. Coś nam podpowiada, że to będzie zdecydowanie trafiona inwestycja. Powodzenia!!! 

Nasza redakcyjna koleżanka, Martyna Mendza, odbiera z rąk Emilii Pożarowszczyk, kierownika Marketingu i PR mleczarni Spomlek, krąg sera, który rok wcześniej osobiście przygotowała do leżakowania