Na wirtualnym ringu

Szalejąca w 2020 r. pandemia koronawirusa pozbawiła nas możliwości organizowania wszelkiego rodzaju targów i imprez branżowych w tradycyjnej formie. Należą do nich między innymi, tak cenione przez hodowców, wystawy bydła mlecznego, których na terenie naszego kraju rokrocznie odbywało się około dwudziestu. W związku z ograniczeniami na miłośników rywalizacji o laur najpiękniejszej krowy czekało coś nowego. Była to pierwsza w Polsce internetowa e-Wystawa bydła, zorganizowana przez PFHBiPM, dzięki której chociaż w pewnym stopniu mogliśmy poczuć konkursowe emocje.

tekst: Mateusz Uciński, zdjęcia: Michał Rodak, Roman Januszewski

To był trudny rok. Tak można skwitować niedawno miniony A.D. 2020, który na długo zapisze się w naszej pamięci. Na szczęście epidemia i związane z nią obostrzenia nie wpłynęły drastycznie na kondycję branży mleczarskiej i hodowlanej w naszym kraju, aczkolwiek wiele zmieniły. Tak było choćby ze wspomnianymi imprezami związanymi z funkcjonowaniem całego środowiska hodowlanego. Nie odbywały się praktycznie żadne targi, a tuż na początku wiosennego lockdownu Prezydium PFHBiPM podjęło decyzję o zawieszeniu organizacji wystaw bydła na terenie całego kraju. Obserwując nieprzewidywalny charakter pandemii, możemy potwierdzić, że była to słuszna decyzja, choć niewątpliwie bolesna, gdyż to właśnie głównie wystawy pokazują kierunki rozwoju rodzimej hodowli.
W związku z sytuacją epidemiczną i wynikającymi z niej obostrzeniami zrodził się pomysł, aby tego rodzaju imprezę przenieść do Internetu, tak jak to się stało z wieloma dziedzinami życia publicznego. Pozostawało tylko dokładnie obmyślić formę przedsięwzięcia i zająć się jego jak najlepszą organizacją.

Wystawa inna niż wszystkie
– Decyzja o zorganizowaniu e-Wystawy bydła mlecznego zapadła w lipcu i od tamtego czasu bardzo intensywnie pracowaliśmy nad jej kształtem – wspomina Roman Januszewski, kierownik Działu Hodowli, od wielu lat związany z oceną typu i budowy bydła mlecznego, certyfikowany sędzia wielu wystaw, który koordynował całe multimedialne przedsięwzięcie.

– Wiadomo było, że nie przeniesiemy do sieci imprezy typu ogólnopolskiego, bo ze względu na ilość zwierząt byłoby to po prostu niewykonalne. Po drugie, pewnych niuansów w budowie zwierząt, zwłaszcza tych starszych, w późniejszych laktacjach, nie da się odpowiednio wyeksponować w przekazie internetowym. Dlatego postanowiliśmy skupić się na krowach pierwiastkach rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, których cechy bardzo odpowiadają takiemu sposobowi prezentacji, a poza tym widać, na jakie sztuki w przyszłości się zapowiadają. Jeżeli chodzi o uczestników e-Wystawy, to postawiliśmy na gospodarstwa, które regularnie brały udział w wystawach przed pandemią, typując szesnaście zwierząt pochodzących zarówno z państwowych ośrodków hodowli zarodowej, jak i od hodowców indywidualnych. Ostatecznie w konkursie wzięło udział trzynaście pierwiastek. Muszę przyznać, że początkowo nasz projekt nie spotkał się z jakimś entuzjastycznym odzewem. Podchodzono do tego dość ostrożnie, myślę, że wielu wystawców trochę się obawiało formy tego typu wystawy, sposobu prezentowania zwierząt, może utraty dotychczasowej pozycji, ugruntowanej na tradycyjnych imprezach tego typu – dodaje Januszewski.

Jak nietrudno się domyślić, właśnie prezentacja krów stanowiła największe wyzwanie dla organizatorów e-Wystawy. Forma fotograficznego przedstawienia uczestniczek wydawała się zdecydowanie niewystarczająca, ponieważ jedną z ocenianych cech podczas pokazu jest lokomocja danej sztuki. Dlatego zdecydowano się na przygotowanie krótkich materiałów filmowych pokazujących pierwiastkę z boku, następnie z tyłu, uwzględniając przy tym sposób jej poruszania się oraz wymię. Jako że niezwykle ważne były standaryzacja i ujednolicenie warunków prezentowania wszystkich sztuk, ustalono, że każda z nich zostanie oprowadzona po odpowiednio przygotowanej nawierzchni na dystansie piętnastu metrów.

Zachowano również dotychczasowy zwyczaj, znany z wystaw ogólnopolskich, powierzania arbitrażu sędziemu z zagranicy. Początkowo tę rolę zaproponowano Duńczykowi mającemu oceniać zwierzęta na Ogólnopolskiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Minikowie, która z wiadomych powodów się nie odbyła, jednak nie wyraził on zainteresowania tą propozycją. Ostatecznie rolę sędziego pierwszej e-Wystawy powierzono międzynarodowemu arbitrowi, którym był Zdeněk Schaffelhoffer z Czech, mający ogromną wiedzę i bogate doświadczenie w wycenie zwierząt na wielu tradycyjnych wystawach.

Czasem trzeba było uciec się do podstępu. Aby konkursowa pierwiastka czuła się pewniej, tuż przed nią oprowadzana była inna krowa z gospodarstwa

Z kamerą wśród zwierząt
Gdy już ostatecznie ustalono wszystkie założenia pierwszej e-Wystawy, nadszedł czas na przygotowanie materiałów filmowych pokazujących uczestniczki konkursowych zmagań. Podjęli się tego wspomniany wcześniej Roman Januszewski oraz Michał Rodak, z-ca dyrektora Regionu Oceny Centrum w Parzniewie. Rozpoczęły się wizyty w gospodarstwach, które trwały ponad półtora miesiąca. W każdej z odwiedzonych hodowli został zaimprowizowany ring, po którym pierwiastki były oprowadzane i filmowane. Wszystko odbyło się z zachowaniem zasad epidemicznych. Każda sztuka została pokazana w taki sam sposób, aby jak najwierniej oddać warunki wyceny panujące podczas tradycyjnej wystawy. Jak nietrudno się domyślić, nie było to łatwe zadanie, mimo to obaj panowie spisali się znakomicie.

– Oczywiście zdarzały się trudności – wspomina Michał Rodak. – Każdą wizytę w gospodarstwie rozpoczynaliśmy od znalezienia odpowiedniego miejsca do ustawienia ringu i otaczających go ścianek. Naturalnie braliśmy pod uwagę sugestie hodowcy, jednak nie wszystkie wskazywane miejsca były odpowiednie, chociażby pod kątem wiatru czy odgłosów z zewnątrz mogących płoszyć krowy. Ważne też było podłoże, aby oprowadzana krowa czuła się komfortowo, dlatego wysypywaliśmy je czasem trocinami, piachem czy nawet otrębami. Gdy wszystko było gotowe, sprawdzaliśmy przygotowanie krowy do filmowania i ewentualnie prosiliśmy o pewne poprawki ze strony fittera czy gospodarza. Dopiero wtedy następowało oprowadzanie sztuki po ringu, co też niekiedy sprawiało pewne problemy. Należy pamiętać, że krowy to zwierzęta stadne, zatem w przypadku klasycznej wystawy i oprowadzania po ringu idą za poprzedzającymi je sztukami, których jest kilka albo kilkanaście. Tutaj były same, co niekiedy bardzo je stresowało, bo napotykały nowe bodźce i nowe środowisko. Były na przykład nerwowe reakcje na podmuchy wiatru czy odgłosy z gospodarstwa, dlatego czasami musieliśmy uciec się do pewnych sztuczek. W kilku przypadkach, czego nie widać na nagraniach, przed filmowaną pierwiastką szła inna krowa z gospodarstwa, aby swoją obecnością uspokoić właściwą sztukę. Wymagało to większego zaangażowania, bo potrzebne były wtedy dwie osoby do oprowadzania. Bywało też tak, że trzeba było wymieniać oprowadzającego, na przykład na fittera, do którego krowa przyzwyczaiła się przy strzyżeniu i z nim lepiej chodziła – uzupełnia.

– Czasami te sesje się przedłużały – opowiada Roman Januszewski. – Ogólnie przy realizacji musieliśmy zakładać, że jednej krowie poświęcamy cały dzień, raz nam się udało sfilmować dwie sztuki w ciągu doby, ale tylko dlatego, że gospodarstwa były położone od siebie w niedużej odległości. Najdłuższa sesja zabrała nam ponad sześć godzin, bo nie chcieliśmy, żeby bardziej płochliwa krowa wyszła na filmie gorzej niż jej spokojniejsze konkurentki. Kiedyś, gdy wyjeżdżaliśmy z gospodarstwa, jeden z hodowców stwierdził, że zmęczył się bardziej niż na prawdziwej wystawie, bo tam oprowadza krowę tylko kilka razy po ringu, a tutaj musiał to robić o wiele częściej, z powodu powtórek w filmowaniu.

Roman Januszewski i Michał Rodak podczas filmowania wymienia jednej z uczestniczek e-Wystawy 2020

Grand Finale
Ukoronowaniem całego przedsięwzięcia była transmisja online przeprowadzona 29 listopada o godz. 14 za pośrednictwem strony internetowej pfhb.pl, w której udział wzięli sędzia wystawy Zdeněk Schaffelhoffer, prezydent PFHBiPM Leszek Hądzlik oraz Roman Januszewski w roli moderatora i tłumacza. Przed oficjalnym finałem filmy z prezentacją pierwiastek biorących udział w konkursie zostały udostępnione na oficjalnej stronie Federacji, a także przekazane arbitrowi, aby mógł spokojnie dokonać wstępnej oceny sztuk uczestniczących w pokazie.

W sumie w e-Wystawie udział wzięło trzynaście pierwiastek z następujących gospodarstw: GR Łukasz Majkowski, OHZ Lubiana sp. z o.o., Fortune sp. z o.o., SK Nowe Jankowice sp. z o.o., OHZ Osięciny sp. z o.o., OHZ Przerzeczyn-Zdrój sp. z o.o., OHZ Kamieniec Ząbkowicki sp. z o.o., OHZ Głogówek sp. z o.o., GR Tadeusz Stelęgowski, Anna Żochowska, GR Klupś Artur, OHZ Dębołęka sp. z o.o., Ewa i Wojciech Jończykowie.
Najpiękniejszą pierwiastką rasy PHF e-Wystawy została Drobka (ojciec Denver) z OHZ Lubiana sp. z o.o., natomiast laur wiceczempiona powędrował do pana Adama Klupsia, z którego hodowli pochodziła wyróżniona tym tytułem krowa Klups Denver Solana, po tym samym ojcu co Drobka. Leszek Hądzlik pogratulował wszystkim uczestnikom e-Wystawy, szczególne słowa uznania skierował do zwycięzców.

Trzeba przyznać, że mimo początkowej nieufności pierwsza w historii Polski e-Wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem wśród rodzimych hodowców, którzy na bieżąco obserwowali zarówno prezentacje uczestniczek konkursu, jak i jego finał. Znamienna jest postawa sędziego Zdenka Schaffelhoffera, który, mimo że początkowo podchodził do projektu z pewną rezerwą, po jego zakończeniu stwierdził, że taka formuła się sprawdza i podobną wystawę postara się zorganizować w Czechach.

– Gdy zrodził się pomysł zorganizowania e-Wystawy, myślę, że wielu hodowców podeszło do tego dość sceptycznie – wspomina Dariusz Piątek, główny hodowca w OHZ Dębołęka. – Pierwszy raz mieliśmy się zmierzyć z taką formą oceny krów. Moim zdaniem przedsięwzięcie okazało się wielkim sukcesem, a Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka po raz kolejny udowodniła, że wychodzi naprzeciw oczekiwaniom hodowców i mimo trudnego czasu, jakim jest pandemia, potrafi zorganizować bardzo ciekawą formę zawodów. Myślę, że jako pierwsi w Europie, jeśli nie na świecie, podjęliśmy się takiego przedsięwzięcia. Bardzo dobrze zrealizowana forma nagrań, ta sama sekwencja czasowa dla wszystkich krów i te same ujęcia dały efekt sprawiedliwej i widowiskowej, jak na tę formę, oceny krów – dodaje.

– To była fajna zabawa – kwituje Łukasz Majkowski, hodowca z mazowieckich Jarzył. – Chociaż nie da się, oczywiście, porównać zwykłej wystawy z taką wirtualną, bo nie ma tego ducha, który cechuje realne pokazy. Ale wiadomo w jakich czasach żyjemy, dlatego dobrze, że chociaż w taki sposób można było uczestniczyć w hodowlanej rywalizacji. Wiadomo, że to było nowe doświadczenie, ale jeżeli taka wystawa będzie organizowana w przyszłości, to pewnie wezmę w niej udział – wspomina.

– Samo przedsięwzięcie bardzo nam się podobało – podkreśla Renata Gurbowicz, główny hodowca w gospodarstwie Fortune Cieszymowo z Pomorza. – Co prawda nie do końca zgadzam się z werdyktem sędziowskim, miałam swoje typy, ale cóż… Tym, co mi się bardzo podoba w takiej formie wystawy, jest absolutny brak zagrożenia przenoszenia chorób wśród bydła, ale jednocześnie straszliwie brakuje tego spotkania z ludźmi podczas rzeczywistego pokazu, bo tego niestety nic nie zastąpi – informuje.

– Zarówno mi, jak i moim córkom, e-Wystawa bardzo się podobała – zapewnia Wojciech Jończyk, hodowca z Garzewka na Warmii i Mazurach. – Było to dobre posunięcie i wydaje mi się, że bardzo potrzebne w tych czasach. Wszystko było bardzo dobrze przygotowane i sfilmowane, tak aby zachować jak najwięcej podobieństw w prezentacji zwierząt. Myślę, że może teraz, w 2021 r., czas pomyśleć o kolejnym kroku, czyli zorganizować wystawę z mniejszą liczbą sztuk, bez publiczności, za to w jednym miejscu, żeby skład sędziowski mógł sobie na spokojnie porównać uczestniczące w wycenie sztuki. Naturalnie trzeba by w takim przypadku zadbać o przestrzeganie wszystkich obowiązujących przepisów epidemiologicznych – mówi.

To, czy e-Wystawa z 2020 r. była jednorazowym wydarzeniem, czy zostanie z nami na dłużej, tak naprawdę pokaże czas i postęp w walce z pandemią koronawirusa SARS CoV-2. Wszyscy mamy nadzieję, że powróci normalność sprzed epidemii, a wraz z nią wystawy w dobrze znanej i lubianej formie. Gdyby jednak tak się nie stało, to szlak na wirtualny ring został przetarty i jesteśmy pewni, że kolejna e-Wystawa będzie jeszcze lepsza od tej debiutanckiej, zwłaszcza że przewidywane są nowe ujęcia, mające jeszcze bardziej doprecyzować proces oceny, a mianowicie statyczne rzuty na bok krowy i jej przód.  

Zbliżające się wydarzenia