Na zebrze mucha nie siada

Nauka potrafi zaskakiwać. Zwłaszcza że czasami odkryć dokonuje się przypadkowo, na bazie zwyczajnej obserwacji. Bo, proszę się zastanowić, co tak naprawdę ma wspólnego zebra z krową. Naturalnie, obydwa zwierzęta są ssakami, poruszają się na czterech nogach zakończonych kopytami – i na tym podobieństwa raczej się kończą. Mimo to jest możliwe, że właśnie dzięki tym pręgowanym koniom nasze poczciwe bydło bardzo wiele zyska.

tekst: Mateusz Uciński, na podstawie The Guardian i Plos.org

Natura bywa okrutna, ale na pewno nie bezmyślna. Musimy to przyznać, obserwując otaczający nas świat przyrody, urządzony w sposób doskonale przemyślany. Wiemy, że kły i pazury służą do polowania, barwy ptaków odstraszają przeciwników lub wabią partnerki, wydzielane zapachy lub substancje służą do obrony, nawet, wydawałoby się, banalne ogony służą zwierzętom do wielu celów: od utrzymywania równowagi po komunikację. Słowem, nic nie zostało pozostawione przypadkowi, wszystko jest niezbędne. Nasuwa się zatem pytanie: czy to, co służy i jest przypisane jednemu gatunkowi, może posłużyć również innemu? I nie chodzi tu bynajmniej o modyfikacje genetyczne ani eksperymenty rodem z filmów o doktorze Frankensteinie. Raczej o zastosowanie prostych, dość uniwersalnych trików. Jak się okazuje, jest to możliwe, a charakterystyczne ubarwienie zamieszkujących Afrykę zebr może w znacznym stopniu umilić życie wielu rasom bydła.

Po co te paski?
Paski zebry od lat fascynują naukowców. Początkowo sądzono, że są formą kamuflażu, co jest mało wiarygodne, zwierzęta te bowiem najczęściej przebywają na otwartych przestrzeniach. Kolejna hipoteza zakłada, że paski mają olśnić drapieżnika i utrudnić mu oszacowanie wielkości potencjalnej ofiary. Sugerowano także, że mogą służyć do rozpoznawania członków własnego stada, co jest prawdopodobne, gdyż układ pasków na bokach i zadach tych zwierząt jest niepowtarzalny u każdego osobnika, podobnie jak układ linii papilarnych człowieka.
Ostatnie badania, prowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis, obalają wcześniejsze teorie. W artykule opublikowanym na łamach czasopisma „Nature Communications” naukowcy zaprezentowali bardzo przekonujące dowody na to, że pasiaste umaszczenie zebry ma za zadanie odpędzić od tych zwierząt o wiele groźniejszego przeciwnika niż lwy, lamparty czy hieny. Paski mają odstraszać liczne owady roznoszące groźne choroby, w tym niesławne muchy tse-tse. Uczeni przeanalizowali wszelkie dostępne zdjęcia i dokumenty odnoszące się do tego gatunku pod kątem obecności drapieżników, klimatu i występowania groźnych owadów. Po czym, wykorzystując modele komputerowe, przedstawili teorię, która wyjaśnia, że głównym zadaniem takiego umaszczenia jest odstraszanie gzów i wspomnianych much tse-tse. Jaki związek z latającymi owadami mają paski na futrze? Otóż ogromny, gdyż schematyczne odbieranie obrazu przez muchę sprawia, że dla tych insektów zebra to po prostu czarno-biała plama, na której trudno skupić wzrok, a co za tym idzie – wylądować lub zaatakować. Genialne, prawda? I tu nasuwa się wcześniej postawione pytanie o przydatność cechy przypisanej jednemu gatunkowi dla innego gatunku, na przykład dla krowy. Naturalnie, bydło ma zupełnie inne ubarwienie, ale przecież można je pomalować!

Japoński eksperyment
Badacze z Japonii, uznawani za liderów w naukowym wyścigu po wiedzę, od wielu dziesięcioleci są motorem postępu technologicznego. Co prawda krążyły swego czasu dowcipy o tym, jak Japończycy odkryli prędkość światła, zrzucając z dachu drapacza chmur zapaloną latarkę, ale trzeba przyznać, że uczeni z Kraju Kwitnącej Wiśni są fachowcami w wielu dziedzinach, również tych związanych z rolnictwem. I to właśnie oni wpadli na pomysł, aby opisywane wcześniej naturalne cechy umaszczenia zebr przenieść na bydło i zaobserwować, czy mechanizm odstraszający owady będzie działał podobnie. W tym celu kilka czarnych krów pomalowali w taki sposób, aby jak najwierniej odwzorować umaszczenie zebry. Następnie przez trzy dni obserwowali, jak ruch tych zwierząt, a także sztuk, które nie zostały oznakowane białą farbą, jest wykrywany przez owady. Podczas obserwacji wykonywali zdjęcia w bardzo wysokiej rozdzielczości, dzięki czemu późniejsza analiza obrazów pozwoliła na dokładne ustalenie liczby much, które siadały na krowach. Uczeni zwracali także baczną uwagę na zachowanie zwierząt, takie jak tupanie nogami i poruszanie ogonami w celu odstraszania insektów.

W wyniku tych badań okazało się, że podobnie jak w przypadku zebr, liczba much, które siadały na pasiastych krowach, była zdecydowanie mniejsza niż liczba owadów lądujących na niepomalowanych zwierzętach. Na krowach oznakowanych w czasie trwania eksperymentu wylądowało 55 owadów, podczas gdy na nieoznakowanych – 111. Poza tym u pierwszej grupy zaobserwowano znacznie mniej odruchów obronnych w stosunku do sztuk z grupy drugiej.

Zatem, co do hodowli krów wnosi to dość nietypowe badanie? Otóż dowodzi ono, że istnieje lepsza metoda zabezpieczania ich przed insektami niż tradycyjne środki odstraszające muchy, które często zawierają szkodliwe pestycydy. Stanowi ona alternatywę dla stosowania konwencjonalnych środków przeciw owadom, co w ogromnym stopniu poprawia dobrostan zwierząt i zdrowie ludzi, a także pomaga rozwiązać problem z odpornością na pestycydy w środowisku.

Trzeba przyznać, że pomysł jest bardzo interesujący – wystarczy niewielka ilość farby, aby zmylić małe latające szkodniki i poprawić jakość życia krów. Nie można jednak zapominać, że nie wszystkie farby są odpowiednie dla zwierząt. Mogą bowiem wywoływać reakcje alergiczne i doprowadzać do stanów zapalnych skóry. Poza tym należy pamiętać, że wiele owadów podczas łowów kieruje się również węchem. Dlatego warto pomyśleć nie tylko o kamuflażu, ale także o maskowaniu zapachu bydła. Wszystko przed nami, może już niedługo zarówno na polskich pastwiskach, jak i w oborach zobaczymy krowy wyglądające jak zebry. Chociaż w przypadku tak popularnego u nas bydła łaciatego nałożenie tego kamuflażu może być problematyczne. 